
Drzewa wracają na Rynek. Zielona historia serca Wrocławia
Topole włoskie przy Odwachu, bluszcz porastający południową ścianę Ratusza, rząd drzew przy Placu Gołębim, a po wojnie „Drzewo Przyjaźni Polsko-Czechosłowackiej” obok Pomnika Fredry. Wbrew obiegowej opinii wrocławski Rynek przez stulecia nie był kamiennym placem. Nawiązując do tej tradycji, rozpoczęto właśnie zielone nasadzenia – pisze Jolanta PAWNIK
.Rynek we Wrocławiu należy do największych średniowiecznych placów miejskich w Europie. Od XIII wieku pełnił funkcję reprezentacyjną, handlową i ceremonialną, co przez długi czas skutecznie ograniczało ingerencję w jego przestrzeń. Przez lata utrwaliło się przekonanie, że zieleń w tym miejscu byłaby ahistoryczna.
To właśnie ten argument przez dekady blokował projekty powrotu drzew. Dopiero wnikliwa kwerenda archiwalna pozwoliła ten mit obalić. Jak podkreśla Katarzyna Biała, autorka projektu zazielenienia Rynku, tygodnie poszukiwań w archiwach, na dawnych rycinach, fotografiach i pocztówkach potwierdziły, że Rynek był w przeszłości miejscem znacznie bardziej zielonym, niż zwykliśmy dziś sądzić.
Najstarsze wzmianki sięgają 1793 roku. W dokumentach i ikonografii z końca XVIII wieku pojawiają się informacje o zieleni na Rynku. Topole włoskie rosły m.in. tuż obok nieistniejącego już budynku Odwachu, który przez lata pełnił funkcję wartowni. W XIX wieku roślinność pojawiała się również w bezpośrednim sąsiedztwie najważniejszych budynków w centrum. Południowa elewacja wrocławskiego Ratusza była porośnięta bluszczem, zielono było także przy Placu Gołębim, gdzie znajdował się rząd okazałych drzew, dających cień i wprowadzających bardziej parkowy charakter tego miejsca.
Także po II wojnie światowej zieleń całkowicie nie zniknęła. W sąsiedztwie Pomnika Aleksandra Fredry posadzono topolę, która miała symboliczną nazwę „Drzewo Przyjaźni Polsko-Czechosłowackiej”. Drzewo rosło tam aż do 1996 roku, kiedy rozpoczęto gruntowną renowację płyty Rynku. Wówczas, wraz z wymianą nawierzchni i uporządkowaniem przestrzeni, Rynek przybrał znaną nam dziś, niemal całkowicie kamienną formę.
Renowacja z lat 90. XX wieku była ważnym momentem w historii miasta, ponieważ z rynku usunięto wtedy ruch kołowy, a przestrzeń oddano pieszym. Jednocześnie jednak Rynek podczas upałów stał się miejską wyspą ciepła i przebywanie tam nie było komfortowe.
Współczesne wyzwania klimatyczne sprawiły, że powrócono do pomysłu zielonego Rynku. Zaplanowano posadzenie 121 drzew na Rynku, a później na ulicy Świdnickiej. Poza drzewami, które dobrano tak, by były odporne na ekstremalne warunki, jakie stwarza ścisła, zabytkowa zabudowa, w tej strefie znajdzie także miejsce ponad 2500 krzewów i bylin.
Prace przygotowawcze rozpoczęły się na początku lutego 2026 r., pierwsze drzewa przywieziono początkiem marca. Zgodnie z planem wiązy znalazły miejsce na zachodniej pierzei Rynku, a robinie koło Pomnika Fredry. Drzewa będą rosły w specjalnych skrzyniach, które zabezpieczają ich system korzeniowy w trudnych warunkach ścisłego centrum miasta. Zostaną także wymienione istniejące drzewa przy Nowym Ratuszu i na Placu Gołębim. Będzie tam rosło 25 klonów.
Zakres prac siłą rzeczy jest ograniczony nie tylko przez funkcję reprezentacyjną Rynku, ale również przez ochronę konserwatorską. Jak podkreśla Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, projekt jest efektem długich rozmów i kompromisów. Rynek nadal będzie przecież miejscem wydarzeń masowych, ale też jednocześnie przestrzenią bardziej przyjazną i mieszkańcom, i turystom.
.Koszt inwestycji szacowany jest na 5 milionów złotych, a na pełny efekt trzeba będzie poczekać kilka lat, aż drzewa zadomowią się i zaczną rosnąć. Na wizualizacjach zmiana wygląda wyjątkowo korzystnie.





