Karol POLEJOWSKI: O chleb i wolność

O chleb i wolność

Photo of Karol POLEJOWSKI

Karol POLEJOWSKI

Historyk mediewista, doktor habilitowany nauk humanistycznych, wykładowca akademicki, od 2021 r. zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

Ryc. Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

70 lat temu robotnicy największych w regionie zakładów pracy i mieszkańcy Poznania odważnie upomnieli się o godne życie i niepodległość. Decyzje o skierowanie przeciwko demonstrantom wojska zapadły, gdy demonstracja miała jeszcze charakter pokojowy. 28 czerwca 1956 roku stutysięczny tłum demonstrantów domagał się sprawiedliwości, poprawy warunków pracy, chleba, wolności i usunięcia z kraju wojsk sowieckich.

.Nekrolog, który 1 lipca 1956 roku zamieścił „Głos Wielkopolski” – poczytny dziennik wydawany w Poznaniu – nawet dziś głęboko porusza. „Pogrążeni w nieutulonym smutku rodzice” informują, że trzy dni wcześniej „zginął śmiercią tragiczną” ich „najukochańszy, jedyny syn” Roman Strzałkowski. W warunkach cenzury nie można było napisać więcej, a i tak redakcja zaingerowała w treść ogłoszenia. Do druku poszła informacja, że chłopiec miał „lat 18”, choć w rzeczywistości był o pięć lat młodszy.

Strzałkowski to najmłodsza z kilkudziesięciu ofiar Poznańskiego Czerwca 1956 – jednej z najtragiczniejszych dat w powojennej historii Polski. Był to pierwszy między Odrą a Bugiem masowy zryw robotniczy przeciwko władzy komunistycznej. I nie jedyny utopiony we krwi.

Złamana bariera strachu

.Półmilionowy dziś Poznań, położony niemal w połowie drogi między Warszawą a Berlinem, może być nazywany miastem wolności. W XVIII, XIX i XX wieku, gdy region znajdował się pod pruskim panowaniem, wybuchło tu kilka polskich powstań narodowowyzwoleńczych. Ostatnie i najbardziej znane, zwane wielkopolskim (1918–1919), skutecznie położyło kres niemieckim rządom. Ale wolność i niepodległość nie trwały długo. Druga wojna światowa przyniosła Poznaniakom pięć i pół roku krwawej niemieckiej okupacji. Po niej zaś spadło na Polskę, tym razem ze wschodu, nowe zniewolenie.

Gdy Zachód świętował zwycięstwo nad nazistowską III Rzeszą Niemiecką, liczne narody Europy Środkowej i Wschodniej znalazły się w strefie wpływów Związku Sowieckiego. W 1947 roku komuniści sfałszowali wyniki wyborów parlamentarnych w Polsce, a do następnych dopuścili już tylko jedną listę. W ciągu kilku powojennych lat rozbili partie opozycyjne i zbrojne podziemie niepodległościowe, a także podporządkowali sobie związki zawodowe. Uderzyli też w Kościół katolicki, czego kulminacją było internowanie w 1953 roku charyzmatycznego prymasa Polski ks. kard. Stefana Wyszyńskiego.

Państwowa propaganda mówiła o „walce z reakcją”, ale nowa władza mocno doskwierała również tym, którym teoretycznie miała służyć – robotnikom, chłopom, drobnym rzemieślnikom. Przejęcie przez państwo kontroli nad handlem, próby kolektywizacji rolnictwa i uparte inwestowanie w przemysł ciężki kosztem konsumpcji dramatycznie odbijały się na poziomie życia zwykłych obywateli.

Para porządnych butów kosztowała 400 zł, garnitur – nawet pięć razy tyle, gdy tymczasem wielu ludzi musiało się utrzymać za kilkaset złotych miesięcznie. Na domiar złego wiele towarów było niedostępnych, a gdy tylko pojawiła się nowa dostawa – przed sklepami tworzyły się gigantyczne kolejki. Kolejnym problemem był głód mieszkań i wspólne kwaterowanie obcych sobie ludzi. Flora Lewis, korespondentka amerykańskiego dziennika „The Washington Post”, rozmawiała w Poznaniu z 26-latką, która od siedmiu lat przymusowo dzieliła małą izbę z trzema innymi kobietami. „Wszystko, czego chcę – mówiła – to mieć własny pokój”.

Lewis zwróciła uwagę na ciekawe zjawisko: bunty społeczne z reguły nie wybuchają w momencie największego ucisku, lecz wtedy, gdy pojawia się iskra nadziei. W marcu 1953 roku zmarł Józef Stalin, a trzy lata później jego polski namiestnik – Bolesław Bierut. Równolegle pojawiały się pierwsze symptomy ostrożnej odwilży politycznej. Zwolniono część więźniów politycznych. W prasie zaczęły ukazywać się artykuły, które wcześniej nie miałyby szans na publikację. Do Polski dotarły też z Moskwy – i wywołały duże poruszenie – echa tajnego referatu Nikity Chruszczowa o zbrodniach stalinowskich. W upodlonym narodzie bariera strachu zaczynała pękać.

Czołgi przeciwko robotnikom

.W czwartkowy poranek 28 czerwca 1956 roku syrena fabryczna w Zakładach Przemysłu Metalowego im. Józefa Stalina w Poznaniu dała sygnał do strajku. Nastroje od dawna były tu fatalne. Narzekano m.in. na zawyżanie norm pracy i podatku od wynagrodzeń, a także złe warunki bhp. Wielotysięczna załoga wyszła na ulice. Do protestujących dołączali liczni robotnicy z innych zakładów. W centrum Poznania tłum urósł do 100 000 osób – była to wówczas jedna trzecia mieszkańców miasta. Na transparentach niesionych przez ludzi widniały postulaty ekonomiczne i polityczne: „Żądamy chleba”, „Chcemy wolnych wyborów”.

Czarę goryczy przelała plotka o aresztowaniu delegacji robotniczej, która w Warszawie rozmawiała z władzami o żądaniach załóg. W centrum Poznania demonstranci opanowali więzienie. Gdy podeszli pod gmach Urzędu Bezpieczeństwa, z okien padły strzały. Wybuchły walki – tym bardziej zacięte, że w różnych punktach miasta i na jego obrzeżach protestującym udało się zdobyć nieco broni i amunicji.

Wszystko rozgrywało się w czasie Międzynarodowych Targów Poznańskich. „Setki obcokrajowców obserwowały te wydarzenia ze zdumieniem, nie wiedząc, jak i dlaczego zaczęły się te walki. Sens wydarzeń był jednak całkowicie oczywisty, a ci, którzy wyjeżdżali z Poznania, przekazywali za granicę pierwsze doniesienia o krwawych rozruchach w Polsce” – relacjonowała później Lewis.

Obecność na miejscu licznych cudzoziemców nie powstrzymała komunistów przed krwawym kontratakiem. Do ujarzmienia zbuntowanego miasta władze rzuciły cztery dywizje wojska, w tym dwie pancerne: w sumie ponad 9000 żołnierzy i kilkaset czołgów. Wieczorem 28 czerwca wynik nierównego starcia był przesądzony, ale strzały w mieście było słychać jeszcze przez następne dwa dni. Kilkadziesiąt osób zostało zabitych, a co najmniej kilkaset rannych.

Po stłumieniu buntu władza raz jeszcze pokazała najgorszą twarz. Premier Józef Cyrankiewicz, kreowany niekiedy na „światowca” z przedwojennym sznytem, w radiowym przemówieniu zagroził odrąbaniem ręki każdemu, kto odważy się ją podnieść „przeciw władzy ludowej”. W związku z Poznańskim Czerwcem aresztowano prawie 750 osób. Ostatecznie jesienią – już w atmosferze chwilowej liberalizacji politycznej – 10 osób skazano na kary kilkuletniego więzienia.

Pamięć nieujarzmiona

.Pamięć o społecznym buncie miała zostać zatarta. Nowy przywódca partii komunistycznej Władysław Gomułka mówił wprost o zapuszczeniu „żałobnej kurtyny milczenia”. Gdy w grudniu 1970 roku na ulice wyszli robotnicy Wybrzeża, władza znów otworzyła do nich ogień. Ale polski duch wolności nie dał się ujarzmić. Potężna fala strajków z sierpnia 1980 roku doprowadziła do powstania NSZZ „Solidarność” – jedynego niezależnego związku zawodowego w całym bloku wschodnim.

To właśnie „Solidarność” skutecznie upomniała się o pamięć o Czerwcu ’56. W czerwcu 1981 roku, w 25. rocznicę zrywu, w centrum miasta stanął Pomnik Poznańskiego Czerwca 1956, zwany też Poznańskimi Krzyżami. Po przemianach demokratycznych w Polsce hołd uczestnikom buntu robotniczego składali tu m.in. papież Jan Paweł II, zagraniczni prezydenci i ministrowie spraw zagranicznych, a także osobistości spoza świata wielkiej polityki, jak choćby słynny hollywoodzki aktor Robert De Niro. Ten ostatni w 2023 roku nie odmówił prośbie Instytutu Pamięci Narodowej o kilka słów do kombatantów Czerwca ’56. „Bohaterskim mieszkańcom Poznania, [uczestnikom] antykomunistycznego powstania z czerwca 1956 roku z wyrazami podziwu oraz szacunku!” – napisał.

Historia niejednokrotnie pokazała, że opresyjna władza może triumfować tylko na krótką metę. W czerwcu 1953 roku w Berlinie Wschodnim, trzy lata później w Poznaniu i jesienią 1956 roku na Węgrzech komuniści utopili we krwi wolnościowe dążenia narodów Europy Środkowo-Wschodniej. Zarazem jednak trwale pozbawili się moralnej legitymacji do sprawowania władzy zdobytej w Polsce siłą.

Karol Polejowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 czerwca 2026