Marcin ZARZECKI: Złoto Rzeczypospolitej i rozpad systemu z Bretton Woods

Złoto Rzeczypospolitej i rozpad systemu z Bretton Woods

Photo of Marcin ZARZECKI

Marcin ZARZECKI

Doktor nauk społecznych. Socjolog, statystyk, ekonometryk, metodolog nauk społecznych. Członek Rady Polityki Pieniężnej. Wykładał m. in. w Katholische Universität Eichstätt-Ingolstadt. Kieruje  Zakładem Metodologii Badań Społecznych i Statystyki na Wydziale Społeczno-Ekonomicznym UKSW w Warszawie.

Ryc. Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Złoty kruszec chroni przed kataklizmem monetarnym. Nie zastąpi jednak instytucji, prawa, wiarygodnego sądownictwa, sprawnego państwa. Nie jest przypadkiem, że złoto wraca dziś do centrum debaty. Historia pieniądza lubi powtarzać się w momentach, w których systemy przestają być wiarygodne. Decyzje zakupowe NBP to w istocie strategia bezpieczeństwa w świecie erozji instytucji politycznych – pisze Marcin ZARZECKI

.Polska, na przełomie lat 2025 i 2026 posiada ponad 570 ton złota w rezerwach Narodowego Banku Polskiego. To więcej niż Europejski Bank Centralny, Wielka Brytania czy Hiszpania. W ciągu niecałej dekady wartość polskich rezerw kruszcowych wzrosła ponad osiemnastokrotnie. To nie jest wyłącznie historia polityki pieniężnej, aczkolwiek tak najłatwiej byłoby ją odczytać. To niesamowita opowieść o tym, jak instytucje finansowe interpretują, a bardziej reinterpretują sygnały rozpadającego się ładu monetarnego, jak pieniądz fiducjarny przegrywa wojnę z zaufaniem. I dlaczego Georg Simmel miał rację znacznie bardziej niż sam sądził.

John Maynard Keynes nazwał kiedyś złoto „reliktem barbarzyńców‟. Było to określenie zjadliwe i światopoglądowe. Sądzę, że wyrażało głęboką wiarę dwudziestowiecznego modernizmu, że rozum potrafi zaprojektować lepszy system niż ten, który ewoluował przez tysiąclecia. System z Bretton Woods zdawał się potwierdzać tezę Keynesa, przecież dolar jako waluta rezerwowa świata, wsparta autorytetem i potencjałem Stanów Zjednoczonych, miała stać się tym, czym złoto skądinąd być nie może – nowoczesną wersją ładu finansowego. A dodatkowo Richard Nixon dobił ten systemu w dniu 15 sierpnia 1971 roku, zawieszając wymienialność dolara na złoto. Od tego momentu światowy system walutowy przestał być „zakotwiczony” w czymkolwiek materialnym. Może dziwnie to zabrzmi, ale zaczął bazować na… wierze w zaufanie do państwa, a właściwie do całego jego aparatu, tj. prawa, instytucji, a nawet przymusu. Ta wiara stała się fundamentem globalnej finansjalizacji.

Rok 2025 zakwestionował tę wiarę spektakularnie. Cena złota, zaczynając od około 2600 dolarów za uncję w styczniu 2025 roku, wzrastała przez serię rekordów, ustanawiając aż 54 historyczne maksima cenowe. Na koniec roku przekroczyła 4500 dolarów, a w dniu 26 stycznia 2026 roku po raz pierwszy w historii znalazła się powyżej 5100 dolarów za uncję. W ciągu niespełna czternastu miesięcy złoto zdrożało o ponad 90 procent. Keynes leży w grobie, ale rynek jego tezy kruszcowe odrzucił bezlitośnie. Pytanie nie brzmi jednak dlaczego złoto drożało? Pytanie które stawiam dotyczy dynamiki stanu światowego systemu finansowego i tego, jak Polska tę diagnozę zrozumiała?

Dane są imponujące. Na koniec 2025 roku rezerwy złota Narodowego Banku Polskiego wyniosły 550,22 tony, tj. 17,689 miliona uncji trojańskich. Wartość tych rezerw przekroczyła 275 miliardów złotych. W dolarach było to ponad 76,5 miliarda, w euro ponad 65 miliardów. W lutym 2026 roku NBP dokupił kolejne około 20 ton, co przesunęło stan posiadania do poziomu 570,5 tony (Narodowy Bank Polski, Informacja o działalności NBP — luty 2026; Strefa Inwestorów, marzec 2026). 20 stycznia 2026 roku zarząd banku ogłosił nowy cel strategiczny – 700 ton. Rytm zakupów był celowy, a nie reaktywny. NBP kupował aktywnie od stycznia do maja 2025 roku, zrobił przerwę latem, po czym wrócił na rynek jesienią.

W październiku, gdy złoto przejściowo staniało o 11%, bank nabył aż 16 ton w jednym miesiącu, zachowując się dokładnie tak, jak zachowują się inwestorzy, którzy nie sprzedają aktywów pod wpływem emocji, lecz wykorzystują korekty do uzupełniania pozycji. Uważam, że to rozróżnienie między zakupem reaktywnym a zakupem strategicznym, ma znaczenie fundamentalne dla oceny polityki zakupowej NBP. Warto też odnotować punkt wyjścia. W roku 2016, gdy prof. Adam Glapiński objął prezesurę NBP, złoto stanowiło zaledwie 3,8% aktywów finansowych banku, a jego wartość księgowa wynosiła 15,5 miliarda złotych. Dziś wynosi osiemnastokrotnie więcej. Jeśli jeden miernik miałby opisywać jakość strategicznego zarządzania rezerwami w ostatniej dekadzie to ten jak sądzę wystarczy.

.Królewskie złoto Rzeczypospolitej „mieszka” w trzech miejscach. Około 105 ton spoczywa w kraju – fizycznie, w skarbcach na terytorium Polski. Nieco ponad 195 ton przechowywane jest w Stanach Zjednoczonych, w skarbcach Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku. Pozostałe ponad 250 ton znajduje się w Wielkiej Brytanii, na rachunku w Banku Anglii w Londynie, gdzie część jest inwestowana na rynku międzybankowym. Złoto przechowywane w standardzie London Good Delivery można sprzedać w ciągu godzin. To płynność operacyjna.

Proporcja ta nie jest jednak wolna od politycznych implikacji. Po zamrożeniu w 2022 roku około 300 miliardów dolarów rosyjskich rezerw walutowych trzymanych w zachodnich bankach, decyzja polityczna o skutkach precedensowych, która uzmysłowiła wszystkim bankom centralnym świata, że nawet aktywa trzymane w zagranicznych instytucjach finansowych mogą być bronią geopolityczną, kwestia lokalizacji złota nabrała nowego znaczenia. Niemcy, posiadające 3350 ton, czyli drugą co do wielkości rezerwę kruszcu na świecie, przyspieszyły cichą repatriację części zasobu z USA do Frankfurtu. Polska w 2019 roku sprowadziła do kraju 100 ton z Londynu. Analitycy rynku coraz częściej pytają, czy rok 2026 nie stanie się dla Polski rokiem dalszej repatriacji. Pytanie nie jest czysto akademickie – 7% banków centralnych ankietowanych przez World Gold Council w 2025 roku oznajmiło, że planuje zwiększenie pojemności krajowych magazynów do przechowywania złota (World Gold Council, Gold Demand Trends Full Year 2025). Napięcia geopolityczne, obawy o dostęp do kruszcu w przypadku kryzysu lub sankcji. To te czynniki napędzają trend repatriacji po obu stronach Atlantyku.

Oczywiście, Polska nie działa w próżni. Rozumienie polskiej polityki kruszcowej wymaga osadzenia jej w szerszej tektonice rynku złota. Według danych World Gold Council banki centralne kupiły w 2022 roku 1082 tony złota, w 2023 roku 1037 ton, a w 2024 roku 1045 ton (World Gold Council, Central Bank Gold Reserves Survey 2025). To trzeci z rzędu rok powyżej tysiąca ton. Poziom niespotykany w nowożytnej historii. Dla porównania, średnia roczna z lat 2010–2020 wynosiła około 473 tony. Mówimy o popycie ponad dwukrotnie wyższym niż „norma‟ sprzed kilku lat. Według badania WGC z 2025 roku, największego w historii ankiety, obejmującego 73 instytucje aż 95% banków centralnych spodziewa się dalszego wzrostu globalnych rezerw złota w ciągu najbliższego roku (World Gold Council, Central Bank Gold Reserves Survey 2025). Jest to najwyższy poziom optymizmu kruszcowego od momentu, gdy WGC rozpoczął coroczne badanie w 2018 roku. Jednocześnie około 75% respondentów spodziewa się, że zasoby dolarów w bankach centralnych zmniejszą się w ciągu najbliższych pięciu lat (World Gold Council, Central Bank Gold Reserves Survey 2025). Nader ciekawe, prawda?

Polska wpisuje się w ten trend i, co istotne, wyraźnie go wyprzedza. W 2024 roku NBP dokupił 89,5 tony, wyprzedzając Bank Centralny Turcji (77,4 tony), Indie (72,6 tony) i Chiny (44,7 tony). W 2025 roku znowu była liderem z zakupami na poziomie 104 ton, wobec drugiego miejsca Kazachstanu (49 ton). Banki centralne ogółem kupiły w 2025 roku ponad 1000 ton złota po raz czwarty z rzędu. Polska kupowała ponad dwa razy więcej niż jakikolwiek inny bank centralny.

Co napędza globalny trend? Goldman Sachs prognozuje, że w 2026 roku średnio miesięczne zakupy banków centralnych będą wynosić około 70 ton (Goldman Sachs, Gold 2026 Outlook: The New Safe Haven). To czterokrotnie więcej niż przed rokiem 2022. Kluczowym wyzwalaczem było zamrożenie rosyjskich rezerw. Ale nie tylko. Rosnące napięcia wokół dolara jako waluty rezerwowej, dług federalny USA przekraczający 36 bilionów dolarów, spekulacje o upolitycznieniu Rezerwy Federalnej, fragmentacja globalnych łańcuchów dostaw, wszystko to tworzy splot czynników, w obliczu których złoto jawi się jako jedyne aktywo rezerwowe wolne od ryzyka kredytowego i od woli emitenta.

Chcąc zrozumieć ciężar tego, co dzieje się na rynku złota, trzeba sięgnąć głębiej niż do raportów Goldman Sachs. Klasyczna socjologia pieniądza dostarcza kategorii, które pozwalają opisać tą dynamikę z precyzją niemożliwą w języku ekonomicznym. Georg Simmel, być może najciekawszy analityk pieniądza w całej klasycznej socjologii opisał piękny paradoks – historyczny rozwój pieniądza polega na tym, że stopniowo odchodzi on od postaci substancjalnej, czyli przestaje być rzeczą, która jest cenna sama w sobie (jak złoto) i staje się funkcją, czystym znakiem. Simmel dostrzegał, że ta ewolucja nie jest neutralna. Pieniądz fiducjarny jest „upolitycznionym‟ pieniądzem, bowiem jego wartość zależy od wiarygodności instytucji, które go emitują. Gdy wiara w te instytucje maleje, maleje też wartość pieniądza. Natomiast złoto według typologii Simmla jest wciąż „pieniądzem substancjalnym‟, ponieważ posiada wartość samą w sobie.

Max Weber dodał do tej analizy wymiar instytucjonalny, zaufanie do pieniądza jest zaufaniem do państwa, do prawa, do aparatu przymusu i gwarancji, które stoją za papierowym banknotem. Pieniądz fiducjarny jest instrumentem władzy ale także jej zakładnikiem. Gdy władza jest nieprzewidywalna lub gdy jej legitymizacja jest kwestionowana, zaufanie do pieniądza rośnie lub spada razem z zaufaniem do systemu politycznego. Wiosna 2025 roku przyniosła w Stanach Zjednoczonych epizod, który Weberowską diagnozę pozytywnie zweryfikował. Prezydent Donald Trump publicznie zasugerował, że może zwolnić prezesa Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella. Cena złota zareagowała natychmiastowo i dosyć gwałtownie. Dedolaryzacja to nie tylko termin opisujący zmianę kompozycji rezerw. To głęboki proces erozji zaufania do systemu, który powstał w Bretton Woods i działał przez ponad pół wieku. To dlatego banki centralne, w tym NBP, instytucje z definicji konserwatywne, kupują złoto.

Złoto nie jest jednym z wielu aktywów rezerwowych. Jest aktywem osobnej kategorii o unikalnym zestawie właściwości ekonomicznych, których żaden instrument finansowy ani surowiec nie replikuje w całości. Zrozumienie tych właściwości jest kluczem do oceny decyzji NBP jako racjonalnej odpowiedzi na strukturę ryzyka współczesnych finansów (Rosa i in., The Role of Gold in the Global Monetary System, IMF Working Paper, 2023). Pierwszą i najbardziej fundamentalną właściwością jest brak ryzyka kontrahenta. Obligacja skarbowa USA uważana za najbezpieczniejszy instrument dłużny świata jest zobowiązaniem rządu amerykańskiego. Nawet depozyty bankowe są wierzytelnością wobec banku. Złoto fizyczne to niczyje zobowiązanie. Po prostu jest. I właśnie dlatego zamrożenie rosyjskich rezerw w 2022 roku obejmujące obligacje amerykańskie, euro, denominowane papiery i depozyty bankowe nie mogło dotknąć złota przechowywanego fizycznie w skarbcach Rosji (szacunki: ok. 2333 ton, wartość ponad 200 mld USD). Ta asymetria definiuje złoto jako aktyw odporny na sankcje w sposób, w jaki żaden instrument papierowy odporny nie jest.

.Drugą właściwością jest korelacja ujemna z aktywami ryzykownymi w warunkach stresu. Badania empiryczne Goldman Sachs (Gold as a Strategic Asset, 2022) i Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS, Gold and Financial Stability, 2021) konsekwentnie potwierdzają, że złoto osiąga ponadprzeciętne stopy zwrotu dokładnie wtedy, gdy akcje, obligacje korporacyjne i waluty rynków wschodzących tracą na wartości. W czasie kryzysu finansowego 2008–2009 S&P 500 spadł o 57% a złoto… wzrosło o 25%. W marcu 2020 roku (początek pandemii COVID-19) złoto było jednym z nielicznych aktywów, które zakończyły miesiąc na plusie. Ta właściwość czyni je optymalnym hedgiem portfelowym.

Trzecia właściwość to wartość jako ochrona przed inflacją w długim horyzoncie. W krótkim terminie złoto nie jest skutecznym hedgem inflacyjnym co potwierdzają dane. W 2022 roku, gdy inflacja amerykańska sięgnęła 9% złoto staniało. Jednak w perspektywie dekad korelacja jest czytelna. Uncja złota w 1971 roku kosztowała 35 dolarów, w 2026 roku kosztuje ponad 4000 dolarów. Siła nabywcza dolara w tym czasie spadła o ponad 85%. Siła nabywcza uncji złota, liczona w koszach dóbr, ropy, nieruchomościach pozostała praktycznie niezmienna (Claude B. Erb, Campbell R. Harvey, The Golden Dilemma, Financial Analysts Journal, 2013).

Czwarta właściwość to ograniczona podaż i kosztowność wydobycia. Całe złoto wydobyte przez ludzkość od starożytności mieściłoby się w sześcianie o boku około 22 metrów. Odpowiada to ok. 212 000 ton (World Gold Council, How Much Gold Has Been Mined?, 2024). Roczne wydobycie wynosi ok. 3500–3700 ton, co stanowi zaledwie 1,7% istniejących zasobów. Ta sztywność podaży zwana w ekonomii niskim współczynnikiem stock-to-flow sprawia, że złota nie da się „wydrukować”. Żaden bank centralny, żaden rząd, żadna decyzja polityczna nie jest w stanie zwiększyć jego podaży w horyzoncie miesięcy czy lat.

Piąta właściwość to płynność operacyjna na głębokich rynkach. Złoto w standardzie London Good Delivery jest jednym z najbardziej płynnych aktywów świata. Średni dzienny obrót na rynku londyńskim przekracza 60–80 miliardów dolarów, co odpowiada głębokości rynku obligacji państw G7 (London Bullion Market Association, LBMA Gold Statistics 2025). Polska, trzymając znaczną część rezerw w Banku Anglii w Londynie, ma bezpośredni dostęp do tej płynności.

Szósta właściwość ma wymiar temporalny. Złoto jest akceptowane jako forma płatności i zabezpieczenia we wszystkich jurysdykcjach świata. W warunkach hiperkryzysu walutowego Weimarskiej Republiki Niemiec w 1923 roku złoto było jedynym aktywem, który zachowywał wartość wymialną.

No i należy także wymienić siódmą właściwość, która jest rzadko dyskutowana w kontekście bankowym – wzmocnienie wiarygodności kredytowej emitenta waluty. Banki centralne z dużymi rezerwami złota są postrzegane jako bardziej wiarygodne przez rynki finansowe, co obniża koszty obsługi długu publicznego i zmniejsza zmienność kursu walutowego. Badania empiryczne pokazują, że wzrost rezerw złota o 10 procent zmniejsza zmienność kursu walutowego o około 1–2%. Powiemy, że to efekt drobny, ale jakże  mierzalny (Aizenman i Ikhlas, Central Banks Gold Holdings and Exchange Rate Volatility, NBER Working Paper, 2020). 

Polskie złoto, złoto Rzeczypospolitej ma historię niemal tak dramatyczną, jak historia samej Rzeczypospolitej. Nie jest to stwierdzenie retoryczne. Osobiście żałuję, że nie powstał na tej kanwie film sensacyjny. W sierpniu 1939 roku, tuż przed wybuchem II wojny światowej, Polska dysponowała rezerwami kruszcowymi na poziomie 79,5 tony. W pierwszych tygodniach września 1939 roku zapas ten przewieziono do Rumunii. Stamtąd trafił przez Stambuł i Syrię do Francji do oddziału Banku Francji w Nevers. Po klęsce Francji w 1940 roku złoto wyruszyło przez Casablankę i Dakar do fortu Kayes na Saharze Francuskiej, gdzie pozostało do 1944 roku. Rok przed końcem wojny podzielono je na trzy części i przewieziono do Ottawy, Nowego Jorku i Londynu. To nie jest opowieść o kruszcu. To opowieść o państwie, które było wystarczająco mądre, by mieć rezerwy i zbyt słabe, by je utrzymać.

Powojenne dziesięciolecia przyniosły kolejny rozdział. W 1998 roku NBP kupił 74,5 tony złota. To była pierwsza wielka transakcja po dekadach absencji. Jednak dopiero przyspieszone zakupy po roku 2018 zmieniły Polskę ze statysty w głównego aktora światowego rynku kruszcowego. Trzy lata 2023–2025 przyniosły Polsce więcej złota niż poprzednie sto lat razem wzięte. Ciekaw jestem, co na to krytycy polityczni decyzji prezesa Adama Glapińskiego.

Urlich Beck w swoim przełomowym dziele „Społeczeństwo ryzyka‟ opisywał nowoczesność jako epokę specyficznego rodzaju niepewności, nie tą wynikającą z braku wiedzy, lecz tą produkowanej przez samą wiedzę i samoświadomość. Ryzyko w społeczeństwie Becka jest nieobliczalne, globalnie powiązane i nie mieści się w dotychczasowych kategoriach ubezpieczenia. Dynamika ceny złota jest idealną ilustracją tych teorii. Złoto drożeje, kiedy zaufanie systemowe spada, kiedy więcej ludzi i instytucji zaczyna wątpić w zdolność złożonych systemów finansowych do zachowania wartości, gwarancji prawnych i przewidywalności. 

Rankingi są wymowne, chociaż trzeba je czytać uważnie. Polska z 570 tonami plasuje się na 12. miejscu w świecie. Liderów dzielą od nas przepaści historyczne. Stany Zjednoczone posiadają 8133 ton, Niemcy — 3350, Włochy — 2451, Francja — 2436, Rosja — 2333. Są to jednak rezerwy nagromadzone przez dziesięciolecia, często w innych warunkach geopolitycznych. Co szczególnie istotne, Polska przeszła z 228,7 tony w 2020 roku do ponad 570 ton dziś. Wzrost o ponad 150% w niespełna sześciu latach. Żadne inne państwo w tej klasie wielkości ekonomicznej nie zanotowało porównywalnej dynamiki. To daje Polsce pozycję lidera nie tylko zakupów, ale i strategicznej reorientacji. Jeśli cel 700 ton zostanie osiągnięty, Polska będzie ustępować jedynie za dziewięcioma bankami centralnymi świata. I będzie miała więcej złota niż łączne zasoby Danii, Finlandii, Szwecji, Austrii i Belgii razem wziętych. To zestawienie ma wymowę geopolityczną, nie tylko portfelowną.

.Cel strategiczny 700 ton jest ambitny, lecz przy tempie zakupów z lat 2023–2025 przekraczającym 100 ton rocznie, realny do osiągnięcia jeszcze w bieżącym roku. Kontekst cenowy pozostaje zmieniony, po historycznym szczycie 5100 USD za uncję z 26 stycznia 2026 roku cena złota skorygowała się do około 4495 USD na 27 marca 2026 roku, co oznacza cofnięcie o ponad 15% miesiąc do miesiąca. To jednak wciąż wzrost o niemal 46% rok do roku. Korekty na rynku złota są naturalnym elementem cyklu i nie podważają trendu strukturalnego. Prognozy na 2026 rok pozostają rozległe, co samo w sobie świadczy o poziomie niepewności systemowej. Goldman Sachs w scenariuszu bazowym oczekuje złota na poziomie 4900 USD na koniec roku przy założeniu stabilnego wzrostu globalnego i obniżek stóp przez Rezerwę Federalną o 50 punktów bazowych (Goldman Sachs, Gold 2026 Outlook: The New Safe Haven). Analitycy Citigroup wskazują na możliwość przekroczenia 5000 USD w pierwszym kwartale, z potencjalnym maksimum powyżej 5500 USD w warunkach wzmożonego kryzysu zaufania (Citigroup, Commodities Outlook Q1 2026). Scenariusz pesymistyczny zakłada korektę do około 4200 USD — na przykład w przypadku normalizacji stosunków geopolitycznych lub wyraźnego wzmocnienia dolara.

W każdym z tych scenariuszy Polska osiągając 700 ton posiadałaby rezerwy warte od około 300 do ponad 500 miliardów złotych. Nawet dolny przedział tej widełki stanowi ponad dwudziestokrotność wartości polskiego złota z 2016 roku. Strukturalnym argumentem za kontynuacją zakupów jest proces dedolaryzacji. Arabia Saudyjska coraz częściej rozlicza eksport ropy naftowej poza systemem dolara, Chiny i Rosja rozwijają bilateralne mechanizmy rozliczeniowe oparte na złocie jako jednostce odniesienia, a 75`5 banków centralnych ankietowanych przez World Gold Council oczekuje zmniejszenia udziału dolara w światowych rezerwach w ciągu najbliższych pięciu lat (World Gold Council, Central Bank Gold Reserves Survey 2025). 

.Złoty kruszec chroni przed kataklizmem monetarnym. Nie zastąpi jednak instytucji, prawa, wiarygodnego sądownictwa, sprawnego państwa. Historia est magistra vitae. Kraje tracą nie dlatego, że nie mają złota. Tracą dlatego, że tracą zaufanie swoich obywateli. Nie jest przypadkiem, że złoto wraca dziś do centrum debaty. Historia pieniądza lubi powtarzać się w momentach, w których systemy przestają być wiarygodne. Decyzje zakupowe NBP to w istocie strategia bezpieczeństwa w świecie erozji instytucji politycznych.

Marcin Zarzecki

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 29 marca 2026