Patryk PALKA: Czy Polską rządzą uczniowie Machiavellego?

Czy Polską rządzą uczniowie Machiavellego?

Photo of Patryk PALKA

Patryk PALKA

Historyk i publicysta. Dyrektor działu „Piękno Historii” we „Wszystko co Najważniejsze”. Redaktor „Gazety na Niedzielę”.

zobacz inne teksty Autora

Jeśli wśród naszych elit politycznych znajdują się osoby, które pobierały lekcje od włoskiego myśliciela, warto aby wróciły raz jeszcze do jego przesłania – pisze Patryk PALKA

Państwo na pierwszym miejscu

.Na nagrobku Niccola Machiavellego we florenckim kościele Santa Croce widnieje napis: Tanto nomini nullum par elogium, czyli: „Tak wielkiemu imieniu żadna inskrypcja nie sprosta”. Żeby zasłużyć na taką renomę, nie wystarczy stwierdzić, że „cel uświęca środki”, a z tym Machiavelli jest przecież głównie kojarzony. Książę to zaledwie wstęp do jego bogatej i różnorodnej myśli, która od ponad 500 lat przyciąga poszukiwaczy sensu i istoty polityki.

Dzieła Machiavellego są czymś więcej niż wykładem teorii. Konfrontacja z nimi to wyzwanie intelektualne i duchowe. Autor opisuje techniki rządzenia – w domyśle uniwersalne – ale nie to jest dla niego najważniejsze. Machiavelli zaprasza czytelnika na pogranicze dobra i zła, wymazuje dzielącą je linię i stawia pytanie: co zrobić, żeby zabezpieczyć państwo i jego obywateli w każdych warunkach?

Żeby zrozumieć sens jego myśli i wyciągnąć z niej naukę, trzeba najpierw zrozumieć, po co powstała. „Kierowany właściwym mi pragnieniem czynienia tego, co moim zdaniem obraca się na wspólną wszystkich korzyść, postanowiłem wstąpić na drogę, którą nikt jeszcze nie kroczył” – napisał Machiavelli w przedmowie do I księgi Rozważań…, swojego najważniejszego dzieła. We wstępie do księgi II dodał, że „jeśli nieprzychylność fortuny i niesprzyjające czasy uniemożliwiły ci dokonać dobra, to jest twoim obowiązkiem rzetelnego człowieka nauczyć go innych”. Celem nie jest zatem pokazanie, jak skutecznie piąć się po szczeblach władzy, by zachować ją i odnieść osobisty sukces. Chodzi o wskazanie wszystkich możliwych sposobów – także tych niezgodnych z kodeksem moralnym cywilizacji Zachodu – by zbudować silne, stabilne i bezpieczne państwo.

To właśnie ten cel i tylko on zdaniem Machiavellego uświęca wszelkie środki. Polityków ocenia on pod kątem zdolności do spełnienia tego postulatu. Ci, którzy przez wzgląd na własną moralność narażają na szwank interes wspólnoty, nie nadają się do rządzenia. Natomiast ci, którzy przyczyniają się do wzrostu potęgi i bezpieczeństwa państwa, choćby za pomocą najbardziej brutalnych metod, są godni chwały i wiecznej pamięci.

Machiavelli nie był jednak zwolennikiem autokracji, a tym bardziej tyranii. Uważał, że istnieją uniwersalne warunki, które trzeba spełnić, żeby państwu dobrze się wiodło. Najważniejszy z nich to poszanowanie wolności obywateli. Jeśli polityk występuje przeciw niej lub w jakikolwiek sposób przyczynia się do jej osłabienia, jego działania są karygodne. Ponadto dobrze funkcjonujące państwo musi posiadać instytucje kształtujące ducha obywatelskiego i wzmacniające przywiązanie obywateli do ojczyzny. Innymi słowy, kraj niepraworządny i pozwalający na rozkład obyczajów społecznych nie jest dobrze rządzony, a jego sternicy zasługują na naganę.

Machiavelli dopuszczał ograniczanie wolności obywatelskich i łamanie prawa przez rządzących, ale tylko w sytuacji, kiedy opisywał państwo znajdujące się w wyjątkowym kryzysie i wymagające natychmiastowych reform – tak jak Florencja i całe Włochy w jego czasach. W tym celu polityk ma jego zdaniem obowiązek zrobić wszystko, by ocalić kraj przed zniszczeniem lub wewnętrznym rozkładem. Może złamać każdą zasadę, nawet stać się jedynowładcą – „nowym księciem”, który kłamie i manipuluje, więzi oponentów i dokonuje mordów politycznych – byle tylko zdobyć władzę i utrzymać ją tak długo, aż uda się odpowiednio wzmocnić państwo i oddalić zagrożenie jego upadku. Bezpieczeństwo i przetrwanie stają się ważniejsze niż wolność i rządy prawa. Docelowo jednak, kiedy sytuacja będzie opanowana, występowanie przeciw wolności i praworządności jest niepożądane. Ten aspekt myśli Machiavellego da się uchwycić dopiero wówczas, kiedy porówna się Księcia i Rozważania…. W innym wypadku łatwo przyprawić mu maskę, która zaledwie przypomina jego prawdziwą twarz.

Niccolò Machiavelli a polska polityka

.Nigdy nie poznamy opinii Machiavellego na temat współczesnej polskiej sceny politycznej i jej aktorów. Ponieważ jego myśl jest ponadczasowa i uniwersalna, można jednak skonfrontować jej treść z rzeczywistością polityczną III Rzeczypospolitej.

Czy Polską rządzą uczniowie Machiavellego? Jeśli wśród naszych elit politycznych znajdują się osoby, które pobierały lekcje od tego myśliciela, warto aby raz jeszcze wrócili do jego przesłania. W Polsce nie brakuje ludzi, którzy mniej lub bardziej udolnie wzorują się na niektórych wskazaniach Machiavellego. Potrafią manipulować, łamać obietnice, zarządzać społecznymi emocjami („strachem i miłością”), zmieniać front w zależności od okoliczności, a zarazem biegle posługiwać się socjotechnikami. Wielu zapamiętało, że polityka to sztuka iluzji – żeby odnieść sukces, trzeba przekonać innych do swoich racji, niezależnie od tego, czy postulaty są szczere i możliwe do spełnienia. Te same osoby zapomniały jednak, że władza i wpływy nie są celem polityki, lecz jedynie środkiem do realizacji większego zamierzenia – budowy bezpiecznego i dobrze uporządkowanego państwa.

Machiavelli nie namawiał polityków do tego, żeby całą swoją działalność opierali wyłącznie na niemoralnym postępowaniu. Uważał natomiast, że polityk jest odpowiedzialny za wspólnotę, której przewodzi, dlatego powinien być stale gotowy, żeby w razie konieczności robić rzeczy niezgodne z kodeksem moralnym cywilizacji zachodniej – sprzeczne nie tylko z naukami chrześcijaństwa, ale w wielu punktach także z grecko-rzymskim rozumieniem cnoty. Konieczność jest w tym wypadku dyktowana interesem państwa.

Manipulowanie wyborcami, składanie obietnic bez pokrycia, wykorzystywanie zasobów krajowego budżetu dla własnej wygody, obsadzanie spółek skarbu państwa członkami rodziny i inne rodzaje niechlubnej aktywności polskich polityków – dobrze znane z krajowego podwórka – nie wpisują się w ten schemat, ponieważ ich celem jest wyłącznie osobista korzyść określonych jednostek lub grup. Tego natomiast Machiavelli radził wystrzegać się jak ognia. W jego przekonaniu fundamentem zdrowej wspólnoty politycznej jest zdolność zarówno rządzących, jak i rządzonych do przedkładania interesu ogółu nad osobiste aspiracje. Braki w tym zakresie są pierwszą oznaką choroby systemu. Dobry polityk i dobry obywatel to ktoś, kto potrafi się samoograniczyć, a nawet poświęcić dla dobra państwa. Jeśli jednostki dzięki zdolnościom politycznym pną się po szczeblach politycznej kariery i umiejętnie utrzymują się u władzy, ale nie stoi za tym troska o dobro wspólne, lecz wyłącznie chęć realizacji prywatnego interesu, Machiavelli w swoich tekstach doceni techniczne aspekty takiego postępowania, ale zarazem uzna je za szkodliwe i niebezpieczne dla państwa.

W przełożeniu na polskie realia najlepiej zobrazować to na przykładzie kampanii wyborczych ostatnich lat. Sztuczne wzbudzanie gniewu i strachu w wyborcach, by w ten sposób zohydzić im oponentów politycznych i zmobilizować do walki w wojnie polsko-polskiej po własnej stronie barykady, to zaprzeczenie idei propagowanych przez Machiavellego. Mimo że ta strategia przynosi rezultaty i pozwala osiągać dobre wyniki wyborcze, prowadzi do destrukcji wspólnoty i osłabia państwo wewnętrznie. Celem takiego działania nie jest dobro wspólne ani chęć ratowania kraju, ale interes partyjny. Machiavelli nie był przeciwnikiem konfliktów społecznych samych w sobie, a nawet uważał, że są nieuchronne. Wynikało to jednak z uwarunkowań społeczno-politycznych jego epoki. Dziś lud nie musi walczyć ze szlachtą o zachowanie wolności. W przypadku Polski mowa o konflikcie frakcji politycznych, a ten rodzaj napięć wewnątrzpaństwowych Machiavelli uważał za niezwykle szkodliwy. Znał sprawę z autopsji. Jego Florencja pod tym względem przypominała dzisiejszą Polskę.

Stosowanie brudnych metod, umiejętność rozgrywania przeciwników politycznych i obojętność moralna to zatem zbyt mało, by zasłużyć na miano dobrego ucznia Machiavellego. Osoby, którym te cechy można przypisać, to zaledwie marni adepci sztuki rządzenia – bez szans na zdanie prawdziwego egzaminu.

Główne przesłanie dzieł Machiavellego brzmi: nigdy nie wolno ustawać w wysiłkach na rzecz poprawy własnego losu. Człowiek nie ma pełnej kontroli nad swoim życiem. Nie wie, co czeka go w przyszłości. Tę niepewność wynikającą ze wszystkich niezależnych od nas aspektów życia Machiavelli nazywał fortuną. Można to słowo zastąpić innymi: przeznaczeniem, przypadkiem, siłą kosmiczną, planem Bożym lub zachcianką bogów etc. Mimo to powinnością każdego obywatela, a przede wszystkim polityka jest maksymalizacja szans na przetrwanie własnej wspólnoty i uczynienie jej jak najsilniejszą. Należy wykorzystać każdą możliwą okazję, by dołożyć choćby jedną belkę do tamy, która uchroni nas przed powodzią losu. Nie ma gwarancji, że nam się powiedzie, ale doświadczenie pokazuje, że znacznie większe szanse mają ci, którzy próbują. Zdaniem Machiavellego „potęga losu ujawnia się tam, gdzie nie ma zorganizowanej siły oporu. Kieruje on swe ataki w miejsca, gdzie wie, że dla powstrzymania go nie zbudowano grobel ani tam” (Książę, XXV).

Idealny polityk Machiavellego to w gruncie rzeczy budowniczy takiej tamy. Pod wieloma względami wpisuje się w definicję męża stanu. Sądzę, że III Rzeczpospolita niestety cierpi na poważne niedobory w tym aspekcie. Czy wśród polskich elit są dziś osoby mogące zdać najważniejszy polityczny egzamin? Czy jesteśmy gotowi na to, żeby obronić swoje państwo?

Dwa aspekty były w tym kontekście dla Machiavellego najważniejsze: wojskowość i duch obywatelski. W tym pierwszym przypadku sprawa jest oczywista – trzeba mieć wystarczająco dużo siły, żeby pokonać przeciwnika. Polska nie ma takiej siły. Musimy liczyć na pomoc sojuszników. Dopiero po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. polscy politycy zaczęli na poważnie modernizować siły zbrojne i zwiększać polski potencjał obronny. Nie twierdzę, że do tego momentu nie zrobiono nic, ale z pewnością uczyniono za mało.

Druga kwestia to duch obywatelski. Machiavelli uważał, że kształtuje się go przez wychowanie, a najważniejszymi elementami tego procesu są: religia, dobrze funkcjonujące prawo i instytucje, edukacja oraz poszanowanie wolności. Kiedy te elementy działają dobrze, można się spodziewać po obywatelach postawy patriotycznej – niezbędnej do tego, by wygrywać wojny i budować silne państwo w czasie pokoju.

Polska bez dwóch zdań jest krajem, w którym szanuje się wolność. Wynika to z naszej historii. System edukacji nie jest fatalny, ale jednocześnie ma zbyt wiele wad, żeby nazwać go dobrym. Kolejne reformy nie przynoszą skutku i zazwyczaj wprowadzają tylko większe zamieszanie. Ponadto Polacy nie mają zaufania do instytucji państwowych ani przekonania, że prawo w kraju działa jak należy. Trudno oczekiwać innej postawy, skoro nawet prawnicy spierają się o to, czy określone działania rządzących, a nawet Trybunału Konstytucyjnego są zgodne z prawem. Jeśli natomiast chodzi o religię, to sytuacja jest o tyle skomplikowana, że przez ostatnich 500 lat znacznie zmieniły się realia społeczno-polityczne. Machiavelli chciał, żeby państwo traktowało ją instrumentalnie i wykorzystywało na własne potrzeby. Trudno stwierdzić, czy dziś sądziłby tak samo, dysponując siłą oddziaływania internetu i nowoczesnego kapitalizmu. Niektórzy polscy politycy próbują wykorzystywać religię do własnych celów, inni wypowiadają jej wojnę. Obie metody nie przynoszą państwu żadnego pożytku.

To wszystko skutkuje postępującym osłabieniem przywiązania Polaków do własnego państwa – szczególnie wśród młodych, którzy nie doświadczyli życia w innym systemie.

.Polskie elity odpowiedzialne za to, żeby poszczególne elementy państwa funkcjonowały jak należy, nie zdałyby więc egzaminu w szkole Machiavellego. Byłby to może powód do radości, gdyby zamiast tego nasi politycy stosowali się do porad Arystotelesa, Cycerona lub Giovanniego Botera. Wielu zdolnych polityków w Polsce wzięło z Machiavellego wyłącznie to, co najgorsze, i na tym poprzestało. III Rzeczpospolita rozwija się przede wszystkim dzięki determinacji i pracowitości społeczeństwa, w mniejszym stopniu dzięki pomysłom i działaniu elit politycznych, a czasami nawet pomimo tego. Dotąd było to wystarczające – żyliśmy w sprzyjających warunkach. Sytuacja uległa jednak zmianie. Głęboko wierzę, że nadejdzie taki moment, kiedy poznamy polskich mężów stanu. Oby tylko zdążyli na czas.

Patryk Palka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 maja 2024