Niech nas łączą przynajmniej szacunek i podatki

Paweł RABIEJ

Współzałożyciel i członek zarządu Nowoczesnej. Koordynator konsultacji społecznych i prac programowych, szef Sieci Eksperckiej „Lepsza Polska”. Wcześniej prowadził m.in. ośrodek dialogu i analiz THINKTANK.

zobacz inne teksty autora

Coraz trudniej znaleźć to, co łączy, a nie dzieli Polaków. I tak będzie, dopóki lidera PiS nie zastąpi ktoś o innych emocjach. Do tego czasu niech przynajmniej połączy nas elementarny szacunek do siebie — i płacenie podatków – pisze Paweł RABIEJ

.Każdy wybór ma swoją cenę i niesie określone konsekwencje. Konsekwentna gra PiS w mnożenie konfliktów, wzbudzanie strachów i stawianie Polski i Polaków w roli „wiecznej ofiary” (losu albo czyichś knowań) również. Skutkuje ona polaryzacją społeczną i napięciami, co sprawia wrażenie, że niewiele nas łączy.

Polityka konfliktu świetnie się sprawdza, gdy trzeba podtrzymywać ducha bojowego na wojnie, ale jest skrajnie destrukcyjna w warunkach pokoju. A polityczna wojna domowa, której fronty przebiegają w poprzek społeczności, trwa już dwa lata.

Logiką tej wojny jest niszczenie wszelkich mostów i zbudowanie jednego mostu w przyszłość, przez który przejdą tylko „swoi”.

Co ma się stać z resztą? Zapewne ma ich pochłonąć Morze Czerwone, jak ścigających Mojżesza i jego lud wojska egipskie. Nie jest to wizja specjalnie atrakcyjna dla tych, którzy uważają, że Polska jest domem wszystkich Polaków.

Skrajna polaryzacja to podstawa „narodowej zimnej wojny”. Polityka historyczna, gospodarka, polityka społeczna — tu nie ma miejsca na wspólne poszukiwanie rozwiązań, troskę o wyższy interes. Można uwierzyć w dogmat lub być przeciw, innego wyboru nie ma. Tego oczekuje partia władzy.

Optymiści i pozytywiści mogą głośno wołać o dobro wspólne, rację stanu, strategiczne interesy Polski, konsensus co do obecności Polski w UE czy NATO — ale nie miejmy żadnych złudzeń. Partia rządząca wybrała logikę bezwzględnej konfrontacji. Jeśli ktoś usiłuje tu znaleźć pole wspólne, jest stawiany w roli „pożytecznego idioty”, który wspiera rząd.

Sam starałem się wiele razy szukać w kwestiach politycznych takiego wspólnego pola, pokazywać, że w ważnych sprawach warto działać wspólnie i uzgadniać działania. W kilku drobnych kwestiach nawet się udało. Ale trudno to robić ciągle w poczuciu, że „mówił dziad do obrazu”, ze świadomością, że na dłuższą metę nic to nie daje.

Bo w logice walki, którą narzucił PiS, ma nie być pola porozumienia.

Jego zanik jest zjawiskiem groźnym i smutnym. Niektórzy uważają, że tworzy glebę do autorytaryzmu, bo wysyła jasny komunikat: „Albo się podporządkujesz, albo w naszym państwie nie będzie dla ciebie miejsca”. Ale gorsze jest to, że niszczy społeczne spoiwo, jakim jest zaufanie i poczucie, że jako obywatele mamy na coś wpływ. Ręce wtedy po prostu opadają.

Rząd i część społeczeństwa kpią z lamentów opozycji, że więdnie demokracja i słabną instytucje państwa. Na pozór wszystko wygląda przecież tak samo. Nadal jeżdżą autobusy i tramwaje, nadal robimy codzienne zakupy, nadal chodzimy do pracy. Ale ktoś, kto miał ogródek, wie, że rzodkiewka może mieć wspaniałe liście, ale wewnątrz zjadają ją robaki.

Brak zaufania i szacunku powoduje, że robaczywieje całe państwo, które opiera się na zaufaniu i jest naszym wspólnym dobrem.

Żal mi Jarosława Kaczyńskiego, starego, samotnego, zmęczonego człowieka, którego emocje do tego wszystkiego doprowadziły. Nieufność, podejrzliwość, oskarżanie innych o najgorsze negatywne uczucia — mogą zatruć życie w każdej rodzinie, a gdy stoi się na czele państwa, mogą zatruwać życie sporej części obywateli. Naprawdę na to nie zasługujemy.

Najważniejsze to mieć tego świadomość. To nie Polska jest zła, nie nasze państwo jest złe i nie jest zła polityka. Złe i niewłaściwe jest niszczenie zaufania. Bo to ono buduje sprawne i bogate państwa. Jego brak, wykluczanie obywateli, kłamstwa, kłótnie — zawsze je niszczą.

Wiele instytucji i firm, a także państw zostało zniszczonych przez podejrzliwych, toksycznych liderów. I nie ma innego sposobu na zatrzymanie tego niż wymiana lidera. W firmach pracownicy mogą od toksycznego lidera odejść, w państwie znacznie o to trudniej.

Musimy więc zacisnąć zęby i zdać sobie sprawę z tego, że sytuacja zmieni się dopiero wtedy, gdy zmieni się przywództwo — na otwarte, współpracujące, pełne zaufania.

Do tego czasu są dwie rzeczy, które mogą nas połączyć. Szacunek do siebie i innych oraz podatki. Dlatego bądźmy dumni z tego, co osiągnęliśmy jako Polska, i nie dajmy sobie wmówić, że to przypadek. To nasz sukces. I szanujmy innych wokół siebie, nawet gdy mają inne zdanie lub na to nie zasługują.

Płaćmy podatki i bierzmy udział w wyborach. To przypomina nam, że państwo wydaje nasze pieniądze i rządzi wyłącznie w naszym imieniu.

Nie łączą nas już nawet wspólne rocznice, historyczne zwycięstwa i klęski, wszystko padło ofiarą logiki wewnętrznej wojny i nakręcania sporu. Ale nadal jeszcze może łączyć nas szacunek do siebie — jak apelował w rocznicę Powstania Warszawskiego gen. Zbigniew Ścibor-Rylski. Ten szacunek nie może zaniknąć. Musimy go rozwijać i pielęgnować po wszystkich stronach barykad, podziałów i sporów.

Kiedyś, już niedługo, na tym fundamencie będziemy pracowicie odbudowywać zaufanie do państwa i jego instytucji. I to dzięki niemu okaże się, że mimo różnic i podziałów jest jednak wiele spraw, które Polaków łączą, a nie dzielą, znacznie więcej kwestii wspólnych niż osobnych.

Paweł Rabiej

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

  • ZygmuntStary

    Nie zgadzam się z podstawową tezą Pawła Rabieja, że to Jarosław Kaczyński wprowadził w Polsce “politykę konfliktu”. Znacznie bardziej niebezpieczne było marginalizowanie większości polskich obywateli przez rządy Buzka, Tuska i Kopacz. Niestety nawet w opozycji PiS wpisywał się w ten mechanizm, bardzo słabo dbając o kształt swojej partyjnej kadry “w terenie”.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z