Amazonia i ropa. Brazylia wybiera swoją rolę w świecie

Amazonia i ropa pokazują, jak złożony jest wybór stojący przed Brazylią. Luiz Inácio Lula da Silva ograniczył wylesianie, ale rozwija wydobycie paliw kopalnych, które chce wykorzystać do finansowania transformacji energetycznej. Flávio Bolsonaro również stawia na surowce, zapowiadając większą rolę prywatnych inwestorów i polityczne zbliżenie do Waszyngtonu. Wynik głosowania wpłynie na ochronę lasów, relacje z Chinami i USA oraz siłę Brazylii w BRICS.
.Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Brazylii, zaplanowana na 4 października 2026 roku, rozstrzygnie znacznie więcej niż spór o kolejną kadencję urzędującego prezydenta. Najludniejsze państwo Ameryki Łacińskiej wybiera również sposób wykorzystania swoich zasobów naturalnych i miejsce w świecie, w którym Stany Zjednoczone oraz Chiny rywalizują o wpływy gospodarcze i polityczne. W kampanii pytania o ochronę Amazonii, wydobycie ropy i stosunek do Donalda Trumpa łączą się z obawami o bezpieczeństwo, koszty życia i przyszłość brazylijskiej demokracji.
Głównymi rywalami są Luiz Inácio Lula da Silva oraz senator Flávio Bolsonaro, syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro, który odbywa karę więzienia za przygotowywanie zamachu stanu. Lula przedstawia kontynuację swoich rządów jako gwarancję ochrony socjalnej, odbudowy polityki środowiskowej i samodzielności na arenie międzynarodowej, podczas gdy jego przeciwnik zapowiada ograniczenie administracji, obniżanie podatków i zdecydowaną walkę z przestępczością. Obaj mówią o rozwoju gospodarczym, ale inaczej określają rolę państwa oraz partnerów zagranicznych w realizacji tego celu. Aktualne notowania, sylwetki kandydatów i możliwe scenariusze rozstrzygnięcia przedstawiamy w głównym materiale o tym, kto wygra wybory w Brazylii.
Amazonia i ropa w polityce Luli i Flávia Bolsonaro
Bilans środowiskowy obecnego prezydenta pokazuje, że ochrona lasów i rozwijanie sektora naftowego mogą być elementami tej samej polityki. Według brazylijskiego Narodowego Instytutu Badań Kosmicznych, INPE, w 2025 roku wylesianie Amazonii objęło 5731 kilometrów kwadratowych, o 12 proc. mniej niż rok wcześniej i o ponad połowę mniej niż w ostatnim roku prezydentury Jaira Bolsonaro. Jednocześnie w sierpniu 2026 roku produkcja ropy osiągnęła rekordowe 4,615 mln baryłek dziennie, rosnąc o 18,4 proc. w porównaniu z sierpniem poprzedniego roku. Łączne wydobycie ropy i gazu przekroczyło 6 mln baryłek ekwiwalentu ropy dziennie, również ustanawiając historyczny rekord.
Spowolnienie wycinania lasów nastąpiło po odbudowie części instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska. Po powrocie do władzy w styczniu 2023 roku Lula przywrócił Plan Zapobiegania i Kontroli Wylesiania Amazonii, znany jako PPCDAm, oraz Fundusz Amazoński, finansujący projekty ochrony lasów. Program łączy monitoring satelitarny, egzekwowanie przepisów i działania dotyczące zagospodarowania terenu, a w latach 2004–2012 towarzyszył ograniczeniu wylesiania o 83 proc. Administracja Luli wzmocniła również egzekwowanie prawa, zwiększając presję na sprawców przestępstw środowiskowych.
Punktem odniesienia pozostają lata rządów Jaira Bolsonaro, kiedy skala wylesiania wzrosła, a federalny system ochrony środowiska został osłabiony. W 2021 roku wycięto ponad 13 tys. kilometrów kwadratowych Amazonii, natomiast w 2022 roku ponad 11,5 tys. kilometrów kwadratowych. Według danych przytaczanych przez badacza Jonathana Prokscha z Sciences Po pod koniec tamtej kadencji nieobsadzonych pozostawało 45 proc. z ponad 9 tys. stanowisk w federalnych instytucjach ochrony środowiska. Po zmianie administracji roczna powierzchnia wylesiania zmniejszyła się z 9064 kilometrów kwadratowych w 2023 roku do 5731 kilometrów kwadratowych w 2025 roku.
Na dalsze ograniczanie presji na las wskazuje system DETER, służący do szybkiego wykrywania zmian wymagających reakcji służb. Od sierpnia 2025 roku do lipca 2026 roku powierzchnia wskazana przez ten monitoring wyniosła 2874 kilometry kwadratowe, o 36 proc. mniej niż w poprzednim analogicznym okresie i najmniej od rozpoczęcia tej serii pomiarów w 2016 roku. Dane systemu alertowego należy odróżniać od rocznego bilansu wylesiania, ponieważ oba zestawienia służą innym celom i nie mogą być traktowane jako jedna, bezpośrednio porównywalna seria. Wspólnie pokazują jednak kierunek zmian, którym urzędujący prezydent uzasadnia wiarygodność swojej polityki środowiskowej.
Równolegle Lula zapowiada zwiększanie inwestycji w wydobycie ropy i gazu, przedstawiając dochody z tego sektora jako źródło finansowania transformacji energetycznej. Brazylijskie ministerstwo górnictwa i energii wskazuje, że pieniądze te mają wspierać rozwój odnawialnych źródeł energii i technologii zmniejszających przyszłą zależność od paliw kopalnych. Symbolem tej strategii jest Szelf Równikowy, Margem Equatorial, u północnych i północno-wschodnich wybrzeży kraju, gdzie Petrobras planuje zainwestować 2,5 mld dolarów w latach 2026–2030. W całym pięcioletnim planie koncern zamierza przeznaczyć 69,2 mld dolarów na poszukiwanie oraz wydobycie ropy i gazu.
Petrobras poinformował 2 października o odkryciu kolejnych złóż ropy u wybrzeży stanu Amapá, zastrzegając, że potrzebne są dalsze badania pozwalające ocenić ich wielkość i opłacalność eksploatacji. Dla Luli rozwój nowych projektów jest kwestią suwerenności, miejsc pracy i utrzymania kontroli nad brazylijskimi bogactwami naturalnymi. Jego założenie polega na wykorzystywaniu światowego popytu na paliwa kopalne, a równocześnie przygotowywaniu gospodarki do stopniowego spadku ich znaczenia. Powstaje przy tym pytanie, czy dochody z ropy rzeczywiście przyspieszą transformację, czy rozbudowa sektora utrwali zależność od surowca, którą państwo chce w przyszłości ograniczać.
W sprawie samego rozwijania wydobycia różnica między dwoma głównymi kandydatami jest mniejsza niż w podejściu do ochrony środowiska. Flávio Bolsonaro także opowiada się za większym wykorzystaniem złóż ropy i minerałów, zapowiadając szybsze wydawanie zezwoleń środowiskowych oraz szerszy udział sektora prywatnego. W programie deklaruje ochronę Amazonii, rozbudowę monitoringu satelitarnego, wykorzystanie sztucznej inteligencji do wykrywania przestępstw środowiskowych i wyeliminowanie nielegalnego wylesiania do 2029 roku. Lula da Silva wskazuje natomiast rok 2030 jako termin osiągnięcia zerowego wylesiania, a ocena obu zapowiedzi będzie wymagała sprawdzenia ich zakresu i sposobu wykonania. Dorobek ojca Flávia pozostaje ważnym punktem odniesienia dla wyborców, ale nie przesądza automatycznie o wszystkich decyzjach przyszłej administracji jego syna.
Brazylia między Waszyngtonem, Pekinem i BRICS
Kontrola nad surowcami łączy politykę energetyczną z międzynarodową stawką wyborów. Zdaniem Any Terezy Duarte z uczelni FACEN w Recife zwycięstwo Flávia Bolsonaro mogłoby ułatwić porozumienie z Donaldem Trumpem w sprawie ceł, ale ceną byłyby ustępstwa dotyczące dostępu do minerałów krytycznych i współpracy wojskowej. Jest to scenariusz przedstawiany przez eksperta, a nie zawarte porozumienie ani gwarantowany skutek zmiany prezydenta. Pokazuje jednak, dlaczego spór o brazylijskie zasoby wykracza poza krajową debatę gospodarczą.
Administracja Trumpa dąży do umocnienia wpływów Stanów Zjednoczonych na półkuli zachodniej i ograniczania obecności Chin oraz Rosji w regionie. Prezydent USA nie udzielił oficjalnego poparcia żadnemu z brazylijskich kandydatów, lecz wcześniej wiązał presję celną z postępowaniem sądowym przeciwko Jairowi Bolsonaro i domagał się jego uwolnienia. Lula przestrzegał Waszyngton przed ingerowaniem w wybory, przedstawiając samodzielność kraju jako jeden z głównych argumentów swojej kampanii. Relacje z USA stały się w ten sposób zarazem problemem gospodarczym i częścią sporu o granice zewnętrznego wpływu na brazylijską politykę.
Gabriela Ippolito z Uniwersytetu Narodowego San Martina w Argentynie ocenia, że Lula prowadziłby relacje z Waszyngtonem przez negocjacje, natomiast Flávio Bolsonaro byłby bardziej skłonny przyjmować kierunek wyznaczany przez Trumpa. W jej interpretacji zwycięstwo brazylijskiej prawicy wzmocniłoby również polityczną pozycję prezydenta USA w Ameryce Łacińskiej. Duarte wskazuje z kolei, że do grupy przywódców obejmującej Javiera Mileia w Argentynie, José Antonia Kasta w Chile i Nayiba Bukelego w Salwadorze dołączyłoby państwo o szczególnej wadze regionalnej. Znaczenie takiej zmiany wynikałoby zarówno z wielkości Brazylii, jak i z jej zdolności do wpływania na kierunek współpracy międzynarodowej.
Granice ewentualnego zwrotu ku Waszyngtonowi wyznacza jednak gospodarka. Chiny Xî Jinpinga kupują około jednej trzeciej brazylijskiego eksportu, dlatego polityczne ochłodzenie stosunków nie oznaczałoby łatwego zastąpienia tego rynku innymi odbiorcami. Duarte przewiduje, że administracja Flávia Bolsonaro mogłaby łączyć niechęć polityczną wobec Pekinu z pragmatyzmem handlowym. Oznaczałoby to konieczność godzenia relacji z amerykańskim sojusznikiem z interesami brazylijskich przedsiębiorstw, dla których chiński popyt pozostaje istotnym źródłem dochodów.
Lula buduje swoją politykę zagraniczną wokół utrzymywania relacji z różnymi ośrodkami siły i wzmacniania pozycji Globalnego Południa. W BRICS popiera inicjatywy ograniczające dominację dolara w handlu międzynarodowym, traktując je jako element zwiększania samodzielności państw rozwijających się. W ujęciu Duarte prezydentura Flávia Bolsonaro mogłaby osłabić brazylijskie zaangażowanie w te projekty bez formalnego wyjścia z grupy. Brazylia przestałaby wówczas odgrywać rolę aktywnego promotora części inicjatyw, a stałaby się partnerem bardziej ostrożnym lub hamującym ich rozwój.
Podobną zmianę przewidują analitycy Brookings Institution, którzy wskazują na możliwość przesunięcia akcentu z wielostronnej współpracy na bliższe relacje dwustronne ze Stanami Zjednoczonymi. Z perspektywy Europy, Kanady i partnerów Globalnego Południa oznaczałoby to potencjalną utratę istotnego współpracownika w działaniach przeciwko dzieleniu świata na sfery wpływów USA i Chin. Ponowny wybór Luli sprzyjałby kontynuacji dotychczasowego kursu, choć również jego administracja musiałaby negocjować z mocarstwami i uwzględniać gospodarcze koszty sporów. Wynik wyborów może więc zmienić sposób, w jaki Brazylia wykorzystuje swoją wielkość i zasoby do budowania wpływu.
Wyborcy głosują przeciw rywalowi i oczekują bezpieczeństwa
Międzynarodowe konsekwencje głosowania nie muszą odpowiadać głównym motywacjom osób stojących przed urnami. Ana Tereza Duarte zwraca uwagę, że obu najważniejszych kandydatów negatywnie ocenia blisko połowa społeczeństwa, dlatego wielu Brazylijczyków wybierze przede wszystkim przeciwnika polityka, którego nie chce u władzy. Do Luli przyciągają perspektywa utrzymania programów społecznych i obawa przed powrotem bolsonaryzmu, natomiast Flávio Bolsonaro korzysta na niechęci do obecnego rządu i oczekiwaniu przywrócenia porządku. W takiej kampanii mobilizacja może wynikać równie silnie ze strachu przed zwycięstwem drugiej strony, jak z poparcia dla własnego kandydata.
Za tym podziałem stoją odmienne doświadczenia społeczne i regionalne. Według Duarte Lula tradycyjnie ma mocniejsze oparcie wśród kobiet, mniej zamożnych wyborców, osób czarnoskórych i mieszkańców północnego wschodu, a także części katolików. Flávio Bolsonaro jest silniejszy wśród białych mężczyzn, przedstawicieli klasy średniej i wyższej, protestantów, mieszkańców bogatszego południa, rolników i drobnych przedsiębiorców. Są to charakterystyki zaplecza politycznego, które pomagają opisać kampanię, lecz nie określają wyboru każdej osoby należącej do danej grupy.
Luli pomaga ograniczenie nierówności i bezrobocia, ale jego przeciwnicy wskazują na koszty życia, zadłużenie gospodarstw domowych oraz rosnącą siłę zorganizowanej przestępczości. Brutalna przestępczość należy do najważniejszych obaw przed głosowaniem i sprzyja zainteresowaniu obietnicami twardej polityki bezpieczeństwa. Przeciwnicy Flávia Bolsonaro obawiają się natomiast powrotu konfliktów instytucjonalnych oraz ograniczania ochrony środowiska i praw części grup społecznych. Pamięć o kwestionowaniu wyniku wyborów przez Jaira Bolsonaro i szturmie jego zwolenników na budynki władz w styczniu 2023 roku pozostaje częścią tego sporu.
Brazylijczycy wybiorą zatem prezydenta pod wpływem problemów odczuwanych we własnym kraju, a skutki ich decyzji będą widoczne również w polityce mocarstw, handlu surowcami i ochronie Amazonii. Jeżeli żaden kandydat nie uzyska ponad połowy ważnych głosów, dwóch z najwyższymi wynikami spotka się 25 października w drugiej turze. Podział elektoratu nie zniknie jednak wraz z ogłoszeniem nazwiska zwycięzcy, a realizacja zapowiedzi dotyczących lasów, energetyki i współpracy zagranicznej będzie wymagała trwałego poparcia politycznego. Rzeczywistą miarą wyboru stanie się sposób pogodzenia bezpieczeństwa i rozwoju z ochroną zasobów, które nadają Brazylii znaczenie wykraczające daleko poza Amerykę Łacińską.
Sebastian Nizio




