Inflacja może zaskoczyć w 2027 roku mimo słabszego wzrostu gospodarki

Ankieta Makroekonomiczna NBP wrzesień 2026 przynosi prognozę 3,2 proc. inflacji i 3,0 proc. wzrostu PKB w 2027 roku. Za tymi liczbami kryje się jednak 41-procentowe prawdopodobieństwo przekroczenia przez inflację poziomu 3,5 proc., przy niewielkiej zmianie oczekiwań dotyczących stóp procentowych.
.Polska gospodarka ma rosnąć wolniej, lecz presja cenowa nie ustąpi równie szybko, wynika z wrześniowej rundy Ankiety Makroekonomicznej NBP, przeprowadzonej od 10 do 23 września 2026 roku. Prognoza centralna średniorocznej inflacji wynosi 3,1 proc. w 2026 roku, 3,2 proc. w 2027 roku i 2,7 proc. w 2028 roku, podczas gdy oczekiwane tempo wzrostu PKB obniża się odpowiednio z 3,6 do 3,0 i 2,8 proc. Szczególnie istotna jest ocena ryzyka na przyszły rok, ponieważ prawdopodobieństwo inflacji przekraczającej 3,5 proc. sięga 41 proc., a szansa utrzymania jej w przedziale od 1,5 do 3,5 proc. wynosi 49 proc.
Badanie zbiera przewidywania profesjonalnych prognostów, dlatego przedstawionych liczb nie należy utożsamiać z własną projekcją banku centralnego ani z zapowiedzią decyzji Rady Polityki Pieniężnej. W części dotyczącej indywidualnych prognoz centralnych zestawiono odpowiedzi 22 uczestników, natomiast pytania uzupełniające zgromadziły od 12 do 17 odpowiedzi, zależnie od wskaźnika. Wcześniejsze uwarunkowania tych oczekiwań opisywaliśmy w analizie „Czego możemy się spodziewać w finansach w czasach geopolitycznego szoku?”, do której wrześniowe wyniki dopisują kolejny etap oceny perspektyw gospodarki.
Ankieta Makroekonomiczna NBP wrzesień 2026 i ryzyko inflacji
Odczyt prognozy centralnej może uspokajać, bo 3,2 proc. w 2027 roku mieści się w paśmie odchyleń od celu inflacyjnego, jednak rozkład prawdopodobieństwa pokazuje znacznie mniej jednoznaczny obraz. Scenariusz przekroczenia 3,5 proc. jest oceniany na 41 proc., podczas gdy inflacji poniżej 1,5 proc. przypisano tylko 10 proc., co oznacza wyraźną przewagę ryzyka po stronie szybszego wzrostu cen. Sam cel NBP wynosi 2,5 proc., a prawdopodobieństwo znalezienia się inflacji powyżej tej wartości oszacowano na 94 proc. dla 2026 roku, 75 proc. dla 2027 roku oraz 56 proc. dla 2028 roku.
Niepewność staje się szczególnie widoczna po zestawieniu dwóch przedziałów dla przyszłego roku, ponieważ zakres obejmujący środkowe 50 proc. zagregowanego rozkładu wynosi od 2,5 do 3,9 proc., a przedział 90-procentowy rozciąga się od 0,6 do 7,3 proc. Te granice nie są obietnicą ani wskazaniem, że wszystkie wartości wewnątrz przedziału mają jednakowe prawdopodobieństwo. Pokazują natomiast, jak szeroki zestaw scenariuszy uwzględniają ankietowani eksperci, mimo że pojedyncza liczba w nagłówku raportu wygląda na stosunkowo precyzyjną.
Różnicę widać także między medianą indywidualnych prognoz centralnych a medianą rozkładu zagregowanego, które dla inflacji w 2027 roku wynoszą odpowiednio 3,0 i 3,2 proc. Indywidualne prognozy centralne mieszczą się między 2,6 a 5,0 proc., a połączenie całych rozkładów uwzględnia również wagę przypisywaną mniej korzystnym scenariuszom. Szerszą perspektywę doświadczeń z takim prognozowaniem przedstawia komentarz Marcina ZARZECKIEGO „Czego uczy dekada Ankiety Makroekonomicznej NBP?”, który pozwala umieścić bieżące wyniki w historii zmian oczekiwań.
Wolniejszy wzrost bez wyraźnego spadku oczekiwanych stóp
Średnioroczna prognoza wzrostu PKB na 2027 rok wynosi 3,0 proc., a typowe scenariusze wyznaczone przez przedział 50-procentowy mieszczą się między 2,4 a 3,6 proc. Rok później centralne oczekiwanie obniża się do 2,8 proc., przy analogicznym zakresie od 2,0 do 3,5 proc., więc podstawowy obraz pozostaje scenariuszem wzrostu, choć stopniowo słabnącego. Zestawienie tych wartości z inflacją wskazuje na mniej korzystną kombinację niż szybki rozwój połączony z trwałym powrotem dynamiki cen do 2,5 proc., ale samo badanie nie daje podstaw do ogłoszenia recesji.
W kolejnych rundach zmieniały się także prognozy o ruchomym horyzoncie czterech kwartałów, przy czym każda runda odnosi się do innego przyszłego kwartału. Centralna prognoza inflacji w takim horyzoncie wzrosła z 2,6 proc. w badaniu z grudnia 2025 roku do 2,9 proc. w czerwcu i 3,2 proc. we wrześniu 2026 roku, a oczekiwany wzrost PKB obniżył się z 3,5 do 3,1 i 2,8 proc. Wrześniowe wartości dotyczą III kwartału 2027 roku, dlatego nie wolno przedstawiać całego porównania jako korekty prognozy dla jednego, niezmiennego okresu.
Prognoza centralna średniego poziomu stopy referencyjnej NBP wynosi 3,79 proc. w 2026 roku, 3,75 proc. w 2027 roku i 3,45 proc. w 2028 roku, co sugeruje ograniczony spadek w dłuższym horyzoncie. Oczekiwanie dla średniej stopy w kwartale odległym o rok zmieniło się nieznacznie, z 3,72 proc. w rundzie czerwcowej do 3,74 proc. we wrześniowej, mimo wzrostu prognozowanej inflacji w tym horyzoncie. Ponieważ są to wartości przeciętne dla wskazanych okresów, na ich podstawie nie można wyznaczyć terminu obniżki ani poziomu stopy obowiązującego na koniec roku.
Otoczenie gospodarcze opisane przez uczestników ankiety obejmuje stopniowe hamowanie nominalnego wzrostu wynagrodzeń, z 6,0 proc. w 2026 roku do 5,4 proc. w 2027 roku i 5,1 proc. w 2028 roku. Mediany prognoz bezrobocia rejestrowanego pozostają blisko siebie, na poziomie 5,9 proc. w bieżącym roku i 5,8 proc. w dwóch następnych, a kursu euro wynoszą odpowiednio 4,29 zł, 4,30 zł i 4,30 zł. Są to przewidywania dotyczące przyszłości, odrębne od pomiaru już zrealizowanych zmian cen, którego zasady i wcześniejsze wyniki opisuje publikacja „Inflacja w Polsce 2026. Analiza wskaźników cen GUS”.
Ważnym założeniem pozostaje również obniżenie średniej ceny baryłki ropy Brent z 91 dolarów w 2026 roku do 85 dolarów w 2027 roku i 78 dolarów w 2028 roku, przy powolnym przyspieszeniu wzrostu strefy euro z 1,0 do 1,2 i 1,4 proc. Jeżeli otoczenie surowcowe okaże się mniej korzystne, będzie to jeden z powodów, dla których warto obserwować również górną część rozkładu prognoz inflacji. Wrześniowa ankieta pozostawia więc dwa konkretne punkty odniesienia na kolejne miesiące, utrzymanie wzrostu gospodarczego i sprawdzenie, czy ryzyko podwyższonej inflacji rzeczywiście zacznie maleć.
Sebastian Nizio



