Czym była polska szkoła plakatu?
Prosty przekaz graficzny, nowatorskie liternictwo, lapidarna forma, ale też różnorodność, „atak” koloru i metafora – to cechy prac tworzonych przez artystów spod znaku polskiej szkoły plakatu. Jej fenomen przywołuje wystawa „Plakat polski. Kolekcja” otwarta w piątek w Muzeum Plakatu w Wilanowie.
Czym była polska szkoła plakatu?
.Polską szkołą plakatu określa się zjawisko w polskiej grafice projektowej istniejące od lat 50. do 70. XX w. Artyści plakaciści, tacy jak Henryk Tomaszewski, Waldemar Świerzy, Jan Lenica, Roman Cieślewicz, Jan Młodożeniec, projektowali plakaty o tematyce politycznej, społecznej i kulturalnej, nie tworzyli jednak jednorodnej grupy ani spójnego nurtu. Najczęściej byli związani z Akademiami Sztuk Pięknych: Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Poznania.
Za głównego twórcę polskiej szkoły plakatu i guru kilku pokoleń artystów uważa się Henryka Tomaszewskiego. W warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych stworzył legendarną pracownię plakatu. Jego prace były bardzo różnorodne – jest wśród nich malarska „Ditta” z 1952 r., niemal komiksowy „Niepotrzebni mogą odejść” z 1947 r., kolażowy „Obywatel Kane” z 1948 r. Są też plakaty teatralne, w których środki wyrazu są oszczędne, ale efekt „przeszywający” – jak w przypadku „Kordiana” z 1980 r. czy „Love” z 1991 r.
„Tomaszewski w plakacie cenił dobre liternictwo, prosty przekaz graficzny, oszczędną formę. Lubił bawić się metaforą. Z lubością uciekał w abstrakcję” – zaznaczył na stronie Uniwersytetu SWPS prof. Jacek Joostberens. Plakaty tamtego czasu cechuje aluzyjność, metaforyczność, skróty plastyczne. Twórcy często stosowali np. odręczną autorską typografię zamiast gotowych krojów pisma, do których mieli ograniczony dostęp. Charakterystyczną cechą tych plakatów była właśnie malarskość jak u Tomaszewskiego. Niektórzy twórcy stosowali technikę kolażu i używali fotografii, np. Roman Cieślewicz.
Plakat w okresie PRL nie pełnił funkcji reklamowej
.Jan Młodożeniec lubił otaczać grubą czarną kreską barwne, wyraziste plamy. Przykładał ogromną wagę do liternictwa i typografii, lubił się też posługiwać dziecięcą stylizacją rysunku. Namalował ponad 400 plakatów, w tym wiele filmowych, m.in. „Dawno temu w Ameryce”, „Wielki Gatsby”, „Ojciec chrzestny”, „Gremliny rozrabiają”.
Plakat w okresie PRL nie musiał spełniać funkcji typowo reklamowej, stąd artyści mogli sobie pozwolić na swobodę artystyczną, tworzenie projektów wymagających prowadzenie inteligentnego dialogu z odbiorcą.
Obszarem artystycznej konfrontacji tradycji polskiej szkoły plakatu z realizacjami zagranicznych artystów stał się w roku 1966 otwarty konkurs – Międzynarodowe Biennale Plakatu w Zachęcie. Złoty medal otrzymał tam Jan Lenica za plakat do opery „Wozzeck” Albana Berga wykonany w 1964 r. Sukcesy polskich artystów w krajach zachodnich i rosnące zainteresowanie polską szkołą plakatu sprawiły, że dwa lata później władze PRL zezwoliły na otwarcie w Wilanowie pierwszego na świecie Muzeum Plakatu.
Fenomen na skalę światową
.Według anegdoty polska szkoła plakatu zrodziła się w oparach dymu w kawiarni Fraszka w Łodzi przy ul. Piotrowskiej 96. „Ten adres znał każdy łódzki artysta. Był bodajże 1945 rok, świat lizał się z wojennych ran. A oni tu, w kawiarni, spowici dymem, przy stoliku prowadzą rozmowę, od której zaczęło się nowe. Eryk Lipiński mówi do Henryka Tomaszewskiego: »Wiesz co, mam fajny pomysł, będziemy robili plakaty filmowe«. Tomaszewski dokumentnie zdziwiony odpowiada: »Jak to będziemy robili plakaty filmowe? My? Prawdziwi artyści?«” – przypomina okoliczności powstania zjawiska prof. Jacek Joostberens.
Wkrótce polska szkoła plakatu stała się fenomenem na skalę światową, a do socjalistycznej Polski zaczęły przybywać adepci sztuki plakatu z całego świata. Plakat został podniesiony do rangi sztuki, a ulica stała się galerią. To właśnie zostało najlepiej zapamiętane z rzeczywistości PRL – barwne, efektowne plakaty na szarych, smutnych ulicach polskich miast.
I choć przyjmuje się, że to w latach 50. i 60. ubiegłego wieku zaczyna funkcjonować określenie „polska szkoła plakatu”, to jednak niektórzy historycy sztuki wskazują na wcześniejsze początki tego zjawiska, np. w okresie międzywojennym. „Już w latach 20. XX wieku pojawiła się polska szkoła plakatu. Ten styl historycy sztuki nazywają Stylem 1925 albo Stylem II Republiki” – pisał popularyzator sztuki Władysław Serwatowski.
Polski plakat artystyczny narodził się w 1899 r.
.Jak podaje culture.pl, istnieje jednak opinia, że polski plakat artystyczny narodził się w 1899 roku. Wtedy Stanisław Wyspiański pokazał światu „Wnętrze” – plakat zapowiadający przedstawienie Maurycego Maeterlincka i towarzyszący mu odczyt Stanisława Przybyszewskiego. Plakat oprócz funkcji czysto informacyjnej miał wymowę symboliczną: przyciągał bogatą metaforyką, oddziaływał na emocje, wywoływał nostalgię. „Tak jak najlepsze dzieła twórców polskiej szkoły plakatu” – zauważa prof. Jacek Joostberens.
Plakaciści w latach rozkwitu szkoły byli sprawcami festiwalu różnorodności i ofensywy koloru. „Gorące” nazwiska grafików tamtego okresu to m.in. Józef Mroszczak, Tadeusz Trepkowski, Roman Cieślewicz, Waldemar Świerzy, Wojciech Fangor, Andrzej Pągowski, Eugeniusz Get-Stankiewicz, Maciej Urbaniec, Jan Sawka, Lech Majewski.
„Uroda tamtych lat komuny polegała na tym, że myśmy mieli prawo z pomocą plakatu przyozdobić miasto na czas naszej premiery. Miasto, które było szare i brzydkie. Poza plakatem nie miało żadnych innych atrakcji do zaoferowania przechodniowi – opowiada Krzysztof Zanussi w filmie »Druga strona plakatu« w reżyserii Marcina Latałły” – napisał prof. Jacek Joostberens.
Po transformacji ustrojowej w 1989 r. plakat wyraźnie się zmienił. Z jednej strony rozwinęła się jego funkcja reklamowa i stał się elementem komunikacji komercyjnej, z drugiej – zyskał nowe znaczenie jako forma wyrażania społecznych nastrojów. Plakat nie tylko otrzymał nowe życie, ale też nałożono nań wiele obowiązków. Bywa nośnikiem społecznego niezadowolenia i niezgody na rzeczywistość. Tak jak plakat „Konstytucja” zaprojektowany przez malarza i grafika Lukę Rayskiego w ramach projektu Demokracji Ilustrowanej.
Kluczowe przedstawiciele szkoły polskiego plakatu
.Najważniejszymi przedstawicielami polskiej szkoły plakatu byli m.in. Józef Mroszczak, Henryk Tomaszewski, Tadeusz Trepkowski, Eryk Lipiński, Roman Cieślewicz, Jan Lenica, Jan Młodożeniec, Franciszek Starowieyski, Waldemar Świerzy, Walerian Borowczyk, Wojciech Zamecznik, Wojciech Fangor, Julian Pałka, Marian Stachurski, Wiktor Górka, Rosław Szaybo, Maciej Hibner, Tadeusz Jodłowski, Maciej Urbaniec, Jerzy Treutler, Leszek Hołdanowicz, Marek Mosiński, Witold Janowski, Mieczysław Wasilewski oraz Andrzej Krajewski.
W latach 70. zadebiutowało nowe pokolenie grafików, spośród których największym uznaniem cieszyli się m.in.: Andrzej Pągowski, Rafał Olbiński, Wiesław Wałkuski, Wiktor Sadowski, Jerzy Czerniawski, Stasys Eidrigevicius, Jan Jaromir Aleksiun, Eugeniusz Get-Stankiewicz, Jan Sawka, Lech Majewski, Mieczysław Górowski, Grzegorz Marszałek, Roman Kalarus.
Plakaty polskich artystów eksponowane były w najważniejszych placówkach muzealnych całego świata, szczególne miejsce zajmują w The Museum of Modern Art – MoMA w Nowym Jorku. Polska szkoła plakatu miała swój wpływ na wielu projektantów oraz grafików zachodnich, którzy uznali ją za zjawisko oryginalne oraz źródło inspiracji.
Malarstwo i jego ogrom środków ekspresji
.Na temat malarstwa i jego różnych tradycji, technicznych specyfikacji, na łamach “Wszystko Co Najważniejsze” pisze prof. Łukasz HUCULAK w tekście “Malarstwo. Wszędzie malarstwo“.
“Nie jest to rozrywka łatwa. Malarstwo współczesne wielu kojarzy się ze zjawiskami o stuletniej tradycji: z kubizmem, abstrakcją, surrealizmem itd. Tymczasem artyści, nie unikając najróżniejszych eksperymentów, poszukują nowych kierunków i inspiracji, tak w odleglejszej przeszłości, jak i najbardziej utopijnej przyszłości. I choć naiwnością byłoby liczyć na masowe zapotrzebowanie na tę formę kultury, są przypadki, które dowodzą, że nie należy wcale godzić się z elitarnością ograniczoną do wybranych grup społecznych”.
“Gatunkowe podziały, sunące wzdłuż technicznej specyfikacji: malarstwo, rzeźba, rysunek, tak ważne jeszcze w XIX wieku, zaczęły tracić na znaczeniu już w wieku XX, a we współczesnej praktyce artystycznej i wystawienniczej uległy niemal całkowitemu zatarciu. Słusznie, bo nie o technikalia, czyli użyte środki, tu chodzi, ale o cel – estetyczne ekstazy i intelektualne olśnienia”.
.”Technika nie stawia już dziś poważniejszych wyzwań. Owszem, maluje się nadal, lecz coraz śmielej żonglując mediami. Coraz więcej twórców konstruuje swoje pokazy, odnosząc się do tytułowych zagadnień zarówno na płaszczyźnie, jak i w trójwymiarze, nierzadko także przy użyciu elektroniki i instalacji multimedialnych. Wszystko, co dziś mamy w ramach sztuk wizualnych zaszeregowane wedle użytego warsztatu, w samych początkach sztuki, kiedy była ona rytuałem lub wywodzącym się z rytuału spektaklem, stanowiło służący scenicznej ekspresji rekwizyt: maski prehistorycznych szamanów, świątynna architektura, iluzjonistyczna skenografia antycznej Grecji” – pisze prof. Łukasz HUCULAK.
PAP/Anna Bernat/MJ







