Czym jest rezerwa wysokiej gotowości?

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział zmiany w działaniu rezerw wojskowych – powstać ma tzw. rezerwa wysokiej gotowości, która razem z armią zawodową i WOT ma utworzyć wojsko liczące 500 tys. żołnierzy. Bycie rezerwistą wysokiej gotowości ma być dobrowolne i wiązać się z benefitami.
Rezerwa wysokiej gotowości
.W dniu 9 lutego w siedzibie Sztabu Generalnego Wojska Polskiego zorganizowano konferencję, na której wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, wiceszef MON Cezary Tomczyk, szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła oraz dowódca Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni gen. Karol Molenda podsumowali przeprowadzony pod koniec 2025 r. pilotaż szkoleń „wGotowości” oraz przedstawili plany na następne miesiące.
Jak mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, w pilotażowej edycji programu wzięło udział ponad 16 tys. osób, a program – w rozbudowanej formie – będzie kontynuowany w 2026 roku. – Bardzo cieszy fakt, że niemal równie chętnie z zaproszenia do powszechnych, dobrowolnych szkoleń obronnych korzystały kobiety, co mężczyźni. Najliczniejszą grupę wiekową stanowiły osoby w wieku od 36 do 45 lat – powiedział. Najstarszy uczestnik kursu ma 91 lat i skorzystał z kursu z cyberbezpieczeństwa, zaś najstarsza uczestniczka w wieku 80 lat ukończyła kurs survivalu.
Cezary Tomczyk zapowiedział natomiast, że w tym roku zaplanowane są również grupowe szkolenia, np. organizowane przez firmy dla swoich pracowników; wojsko nawiązuję też współpracę z dużymi polskimi firmami. W 2026 roku pierwsze weekendowe szkolenia mają rozpocząć się 7 marca i potrwają do 21 listopada. Podobnie jak w 2025 roku, do wyboru będą 4 szkolenia: podstawowy kurs bezpieczeństwa w sytuacjach kryzysowych, kurs survivalu, pierwszej pomocy oraz cyberbezpieczeństwa.
MON dąży do przeszkolenia 40 tys. Polaków 2026 r.
.Jak mówił wiceszef MON, celem jest przeszkolenie ok. 40 tysięcy Polaków w 2026 r. – Jeżeli dołożymy do tego przeszkoloną młodzież, czyli dzieci i młodzież w ramach edukacji z wojskiem, to w tym roku przekroczymy liczbę przeszkolonych o 300 tysięcy osób – zaznaczył Cezary Tomczyk.
– Odkąd odpowiadamy za bezpieczeństwo inwestujemy w obronę cywilną, ochronę ludności oraz w szkolenia. Chcemy, aby z tych szkoleń wyłaniało się jak najwięcej osób zdolnych i gotowych do służby wojskowej. Pilotaż przyniósł bardzo dobre efekty, zwłaszcza jeśli chodzi o zainteresowanie służbą w Wojskach Obrony Terytorialnej. Około 23-25 proc. uczestników zadeklarowało chęć kontynuowania zaangażowania właśnie w tej formacji – wskazał Władysław Kosiniak-Kamysz.
Oprócz szkoleń dla cywilów na ten rok planowany jest rozwój rezerw osobowych wojska i zmiany w systemie ich funkcjonowania. Wiąże się to – zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz – m.in. z nieuchronnymi zmianami demograficznymi, przez które z roku na rok wojsko będzie mogło liczyć na coraz mniejszą liczbę rekrutów.
Koncepcja rezerwa wysokiej gotowości
.Szef MON przedstawił koncepcję stworzenia tzw. rezerwy wysokiej gotowości – czyli przeszkolonych rezerwistów, regularnie biorących udział w ćwiczeniach. Łącznie z wojskiem zawodowym, WOT i pozostałymi formami służby wojskowej ma to dać 500 tys. żołnierzy gotowych do szybkiej mobilizacji, z czego 300 tys. to żołnierze wojsk operacyjnych i WOT, a 200 tys. – różnego typu rezerwy.
Dobrowolne bycie rezerwistą wysokiej gotowości ma wiązać się – zapowiedział szef MON – z różnego rodzaju benefitami, takimi jak wynagrodzenia za ćwiczenia czy dostęp do różnego rodzaju kursów i szkoleń. Jak podkreślił wicepremier, służba w rezerwie ma być atrakcyjna i „nie niszczyć wyobrażenia o wojsku”, a zaangażować mogą się na równych prawach zarówno mężczyźni, jak i kobiety.
Gen. Wiesław Kukuła podał, że oprócz rezerw wysokiej gotowości mają powstać także rezerwy tzw. stałej gotowości. Dobrowolni rezerwiści z obu tych grup powiązani będą na stałe z danymi jednostkami wojskowymi.
Jak wskazał, jednostki wojskowe zostały podzielone na tzw. tiery, czyli stopnie gotowości. Jednostki pierwszego tieru to – mówił gen. Wiesław Kukuła – najlepsze jednostki Wojska Polskiego, które muszą być gotowe w ciągu 5-7 dni od mobilizacji. W tych jednostkach służyć będą – poza żołnierzami zawodowymi – przede wszystkim rezerwiści wysokiej gotowości, którzy m.in. będą raz w roku sprawdzani pod względem gotowości do szybkiego stawienia się w jednostce na wezwanie.
Czym jest „mobilization day check”?
.Jednostki drugiego i trzeciego tieru to te, które w razie kryzysu będą miały więcej czasu na przygotowanie do walki; z nimi związani będą w dużej mierze rezerwiści tzw. stałej gotowości. Gen. Wiesław Kukuła podkreślił też, że szkolenia będą profilowane pod żołnierzy rezerwistów; każdy rezerwista będzie miał obowiązek odbyć min. 8 dni szkolenia w roku, będzie podlegał też tzw. „mobilization day check”, czyli sprawdzeniu, czy w razie wezwania rzeczywiście w szybkim tempie stawi się z wymaganym wyposażeniem w jednostce. Za udział w ćwiczeniach i pozostawanie w gotowości przewidziane mają być wynagrodzenia. Dodatek do tego wynagrodzenia rezerwista będzie mógł otrzymać po okresowym zdaniu testu sprawności fizycznej.
W planach jest też stworzenie tzw. szkół podchorążych rezerwy – tak, by osoby niezwiązane zawodowo z wojskiem mogły zdobyć przeszkolenie pozwalające na uzyskanie stopnia oficerskiego – podporucznika rezerwy. Kształcenie takiego oficera rezerwy ma potrwać 3 lata i objąć łącznie minimalnie 139 dni szkolenia – w tym podstawowego i oficerskiego. Pilotaż obejmując ok. 300 ochotników ma ruszyć już w roku akademicki 2027.
Jeżeli chodzi o szkolenia dla cywilów, usprawnieniona ma też zostać procedura zapisu na szkolenia – więcej funkcjonalności dodanych zostanie do aplikacji mObywatel, przez którą można rejestrować się na szkolenia, uruchomiona zostanie także specjalna aplikacja MON poświęcona szkoleniom. Oprócz informacji technicznych mają tam być dostępne także treści z rozesłanego ostatnio do polskich domów poradnika bezpieczeństwa czy np. konfigurator plecaka ucieczkowego.
Polska z największą armią UE
.Na temat tego, iż jeśli Polska spełni ambitne plany modernizacji i zwiększenia siły własnej armii, to będzie dysponowała największą armią lądową w całej Unii Europejskiej, na łamach “Wszystko co Najważniejsze” pisze Alexandre MASSAUX w tekście “Największa siła militarna Unii Europejskiej“.
“Warszawa uchwaliła nowe prawo obronne w 2022 roku. Jak podaje polski rząd, polska armia liczy obecnie ok. 111,5 tys. żołnierzy zawodowych i 32 tys. żołnierzy wojsk obrony terytorialnej. Na mocy nowych przepisów polska armia zostanie docelowo zwiększona do ok. 300 tys. żołnierzy – 250 tys. żołnierzy zawodowych i 50 tys. żołnierzy wojsk obrony terytorialnej. Jeśli te liczby zostaną osiągnięte, polska armia przewyższy 200-tysięczną armię francuską, która jest obecnie największą armią w UE”.
”Dzięki stale rosnącemu budżetowi obronnemu, zwiększonemu zaangażowaniu w misje UE i NATO, korzystnym czynnikom geopolitycznym oraz dużemu potencjałowi rekrutacyjnemu Polska ma dobrą pozycję, aby nadal wzmacniać swoje siły zbrojne. Świadczą o tym zresztą ostatnie zakupy. W ostatnich latach Polska dokonała szeregu poważnych zakupów broni w celu modernizacji i wzmocnienia swoich sił zbrojnych. W 2016 roku zamówiła w niemieckiej firmie Krauss-Maffei Wegmann 100 czołgów najnowszej generacji Leopard 2A5. Z kolei od polskiej firmy WZM zakupiła transportery opancerzone Rosomak, które służą do transportu oddziałów i wsparcia logistycznego na polu walki. W 2018 roku Polska zawarła umowę z amerykańską firmą Raytheon na zakup systemu Patriot, najnowocześniejszego systemu obrony przeciwlotniczej”.
.”Zakup ten był jednym z największych zakupów obronnych w historii Polski i został wyceniony na 4,75 mld dolarów. Polska kupiła także samoloty myśliwskie F-35 od amerykańskiej firmy Lockheed Martin – zamówiła 32 myśliwce z tej serii, które zastąpią wysłużone myśliwce MiG-29 i Su-22. Zamówiono również wojskowe drony, w tym drony MQ-9 Reaper produkowane przez amerykańską firmę General Atomics. Od 2022 roku zakupy te znacznie przyspieszają. W Korei Południowej Polska kupiła 288 systemów wielokrotnych wyrzutni rakietowych K239 Chunmoo i 1000 czołgów K2 od Hyundai Rotem. W USA Warszawa zamówiła 116 nowych czołgów Abrams. Dla porównania – Francja, Niemcy i Wielka Brytania mają obecnie podobno po 200 czołgów” – pisze Alexandre MASSAUX.
PAP/MJ




