„Społeczeństwo islamu nie jest zdolne do reformy” [Ferghane AZIHARI]

W swojej najnowszej książce „Islam przeciw nowoczesności” Ferghane Azihari proponuje krytyczną i erudycyjną reinterpretację cywilizacji islamskiej. „Journal du Dimanche” zauważa, że jego książka jest bezwzględnym aktem oskarżenia przeciw islamowi jako religii, ale także przeciw Islamowi jako cywilizacji.
Ferghane Azihari o islamie przeciw nowoczesności
W najnowszej książce „Islam przeciw nowoczesności” Ferghane Azihari przekonuje, że od ponad dwóch stuleci muzułmanie ubolewają nad katastrofalnym stanem swoich społeczeństw a jednocześnie elity muzułmańskie formułujące opinie o zacofania świata muzułmańskiego nie są w stanie wyciągnąć właściwych wniosków.
„Islam obejmuje nieproporcjonalnie dużą liczbę reżimów autorytarnych. Demokracje można w nim policzyć na palcach jednej ręki. Społeczeństwa muzułmańskie wykazują jedne z najwyższych na świecie poziomów tyranii, korupcji, mizoginii i ksenofobii. Zasadnicza część najbardziej dyskryminowanych mniejszości świata znajduje się na ziemiach islamu, a kraje muzułmańskie są nadreprezentowane wśród państw dotkniętych konfliktami zbrojnymi. Ranking najbardziej zabójczych organizacji terrorystycznych składa się w przeważającej mierze z grup muzułmańskich” – mówi Ferghane Azihari w rozmowie z „Journal du Dimanche”.
Ferghane Azihari zauważa, że wkład muzułmanów w postęp ludzkości nie odpowiada ich wadze demograficznej. Islamski Bank Rozwoju, z siedzibą w Arabii Saudyjskiej, ubolewa, że świat muzułmański odpowiada jedynie za 0,1% oryginalnych odkryć naukowych, podczas gdy stanowi jedną czwartą ludzkości. Według eseisty to z tego powodu więcej muzułmanów migruje na Zachód niż Europejczyków migruje do krajów islamu.
Mit złotego wieku islamu do zdekodowania
Historyk Fernand Braudel przekonuje, że historia islamu zaczyna się nie od nauczania Mahometa, lecz od wcześniejszej historii Bliskiego Wschodu. Orient osiągnął — na długo przed pojawieniem się czcicieli Mahometa — bardzo wysoki poziom rozwoju. Mit „złotego wieku islamu” pomija również wkład niemuzułmanów w świetność społeczeństw, które znalazły się pod dominacją islamską, np. w Syrii czy Górnej Mezopotamii. „Przypisywane muzułmanom dokonania mieściły się w granicach minimum i nie zawdzięczają nic religii Mahometa. To, co naprawdę uderzające, to fakt, że religia, która startowała z tak znacznym kapitałem dziedzictwa, zakończyła w stanie tak opłakanym” – mówi Ferghane Azihari.
„To, co uderza przy badaniu historii relacji między Orientem a Zachodem, to asymetria ciekawości intelektualnej. Choć Zachód poznaje islam poprzez ruch podbojów zapoczątkowany przez muzułmanów z Arabii, to Europejczycy okażą większą ciekawość świata muzułmańskiego, niż ten wykaże wobec Zachodu. Już w średniowieczu spotyka się europejskich uczonych, którzy uczą się języków orientalnych, podczas gdy muzułmanie przejawiają taką ksenofobię kulturową, że aż do XVIII wieku lekceważą języki zachodnie — nawet wtedy, gdy podbili ziemie, na których były one silnie zakorzenione, jak Afryka rzymska, Syria, Anatolia itd.” – mówi Ferghane Azihari.
Jego zdaniem europejska tradycja orientalistyki nigdy nie doczekała się odpowiednika w świecie islamu. Jak przypominał historyk filozofii Rémi Brague, to nie muzułmanie wyruszyli, by przynieść dziedzictwo świata greckiego, które zastali, lecz Europejczycy podjęli inicjatywę tłumaczenia wiedzy grecko-arabskiej.
Ferghane Azihari zauważa, że we Francji i w Europie populacje muzułmańskie należą do grup najbardziej opornych wobec wartości liberalnych i demokratycznych, równości kobiet i mężczyzn, tolerancji oraz prymatu nauki nad wszelkiego rodzaju przesądami.
„Przygnębiające jest, że ludzie, którzy uciekli przed nędzą trawiącą społeczeństwa rządzone prawem islamskim, odtwarzają w krajach przyjmujących tradycje, które przemieniły kolebkę cywilizacji w jej grób” – mówi Ferghane Azihari.
Tymczasem, według Pew Research Center, odsetek ludności muzułmańskiej we Francji może w 2050 roku wynieść od 8,6 do 13,2 miliona osób, czyli od 12,7% do 18,3% populacji kraju. Dziś 33 proc. muzułmanów-respondentów w ankietach IFOP uważa, że prawo islamskie powinno obowiązywać na całym świecie.

„Demokracja liberalna, tak ceniona przez Europejczyków, jest owocem procesu antropologicznego, wobec którego świat muzułmański w dużej mierze pozostał obcy. Przy zaledwie mniejszości zradykalizowanych muzułmanów mamy nauczycieli dekapitowanych i dźganych nożem, większość kadry pedagogicznej autocenzurującą się z obawy przed konfliktami związanymi z religijnymi przekonaniami uczniów, raporty ubolewające nad tym, że Żydzi nie mogą już być wszędzie kształceni, nastolatkę przymusowo wycofaną ze szkoły za znieważenie niewidzialnej istoty — nie wspominając o karykaturzystach mordowanych i zmuszonych do pracy w tajnych miejscach, by nie zostać zabitymi po raz drugi. Gdy widzi się, jak bardzo instytucje republikańskie są już dziś nadszarpywane, wzrost udziału islamu w naszych społeczeństwach może prowadzić jedynie do ich zniszczenia. To scenariusz nieleżący w interesie nikogo — nawet samych muzułmanów, skoro to w społeczeństwach niemuzułmańskich korzystają oni z najszerszych wolności i najmniej uciążliwych warunków życia. Paradoks, nad którym powinni się zastanowić” – przekonuje Ferghane Azihari.
JDD/AJ







