Francja odkryła, że jest bogatsza, niż myślała

Przez ostatnie dwa lata niemal cała francuska debata gospodarcza opierała się na przekonaniu, że gospodarka Republiki po pandemii COVID-19 weszła na ścieżkę trwałego osłabienia. Francja miała rozwijać się wolniej, przedsiębiorstwa miały tracić dynamikę, a produktywność pracowników miała pozostawać wyraźnie niższa niż przed kryzysem sanitarnym. Na tej diagnozie budowano polityczne strategie, programy gospodarcze i argumenty kampanii, która stopniowo prowadzi Francję ku wyborom prezydenckim 2027 roku.
.Najnowsza rewizja rachunków narodowych dokonana przez francuski urząd statystyczny INSEE pokazuje jednak obraz zaskakująco odmienny. Okazuje się, że Francja była w ostatnich latach bogatsza, bardziej produktywna i bardziej dynamiczna, niż sama sądziła.
Błąd, który zmienił obraz francuskiej gospodarki
Jeszcze pod koniec 2023 roku wydawało się, że produktywność francuskich pracowników pozostaje o ponad 4 proc. niższa od poziomu sprzed pandemii. W porównaniu z innymi państwami strefy euro opóźnienie przekraczało nawet 6 proc.
Dziś obraz wygląda zupełnie inaczej.
Według najnowszych danych produktywność pracowników sektora rynkowego poza rolnictwem wróciła już pod koniec 2023 roku do poziomu sprzed kryzysu. Wartość dodana wzrosła o 6 proc., podczas gdy zatrudnienie zwiększyło się o 6,1 proc. W pierwszym kwartale 2026 roku produktywność była już o 2,6 proc. wyższa niż w roku 2019. Korekta dokonana przez INSEE odpowiada wartości około 30 miliardów euro, czyli równowartości jednego punktu francuskiego PKB.
Skala tej rewizji należy do największych od wielu lat.
Jeszcze w pierwszych szacunkach wzrost gospodarczy Francji za rok 2023 oceniano na 0,9 proc. Następnie podniesiono go do 1,4 proc., a ostatecznie do 1,6 proc. według danych skorygowanych przez INSEE. W przeliczeniu nieuwzględniającym różnic w liczbie dni roboczych odpowiada to około 1,9 proc. wzrostu gospodarczego. Również dane za rok 2024 zostały skorygowane w górę z 1,1 proc. do około 1,5 proc.
Francuski przemysł okazał się silniejszy
Najważniejszym źródłem tej korekty nie była konsumpcja ani wydatki publiczne.
Nowe dane pokazują, że znacznie niedoszacowano aktywność przedsiębiorstw oraz skalę inwestycji po pandemii. Firmy inwestowały więcej, niż zakładano. Późniejszy spadek inwestycji po podwyżkach stóp procentowych od połowy 2023 roku był natomiast znacznie łagodniejszy, niż wskazywały wcześniejsze szacunki.
Jeszcze większe znaczenie miał przemysł.
Według nowych obliczeń udział przemysłu wytwórczego ponownie przekracza 10 proc. francuskiego PKB. To o 0,5 punktu procentowego więcej, niż wynikało z wcześniejszych danych. Szczególnie mocno zrewidowano sektor środków transportu. Jego wartość dodana jest obecnie oceniana jako ponad 28 proc. wyższa niż w roku 2019.
Za tym wynikiem stoją branże, które od lat należą do filarów francuskiej potęgi przemysłowej: lotnictwo, sektor kosmiczny, przemysł stoczniowy i kolejowy.
W praktyce oznacza to, że Francja produkowała więcej, eksportowała więcej i tworzyła większą wartość gospodarczą, niż wynikało z wcześniejszych rachunków.
Dlaczego ekonomiści nie zauważyli tego wcześniej?
Sam INSEE przyznaje, że jedną z przyczyn błędu była wyjątkowo wysoka inflacja.
Gwałtowne zmiany cen utrudniały prawidłowe oddzielenie wzrostu nominalnego od wzrostu rzeczywistego. Dodatkowo urzędnicy nie byli w stanie od razu dostrzec zmian organizacyjnych zachodzących w przedsiębiorstwach. W praktyce wiele firm nauczyło się produkować więcej przy mniejszych zasobach i lepiej wykorzystywać istniejące moce produkcyjne.
To właśnie dlatego francuska gospodarka tworzyła miejsca pracy szybciej, niż sugerowały dane o wzroście gospodarczym.
Przez długi czas interpretowano to jako dowód spadku produktywności. Sądzono, że przedsiębiorstwa utrzymują pracowników mimo słabego popytu. Dziś coraz bardziej prawdopodobne wydaje się inne wyjaśnienie: zatrudniały, ponieważ rzeczywista aktywność gospodarcza była wyższa, niż wskazywały oficjalne szacunki.
Najważniejsze pytanie przed wyborami 2027
Korekta danych gospodarczych nie zmienia codziennego życia Francuzów. Nie powoduje automatycznego wzrostu dochodów ani nie usuwa problemów związanych z zadłużeniem publicznym, bezpieczeństwem czy migracją.
Zmienia jednak coś znacznie ważniejszego.
Podważa jedną z podstawowych tez dominujących w debacie publicznej od czasu pandemii: przekonanie, że Francja jest gospodarczym słabeuszem Europy.
Nowe dane pokazują bowiem, że francuska gospodarka była bardziej odporna, niż sądzono. Produktywność nie załamała się trwale. Przemysł okazał się silniejszy. Inwestycje przedsiębiorstw były większe. Luka wobec partnerów ze strefy euro została w dużej mierze zniwelowana już w połowie 2024 roku.
A jednak niezadowolenie społeczne nie znika. To właśnie tutaj znajduje się być może najważniejszy temat kampanii prezydenckiej 2027 roku. Jeżeli Francja okazała się bogatsza, bardziej produktywna i bardziej konkurencyjna, niż sama sądziła, to źródła politycznego buntu muszą znajdować się gdzie indziej.
.Pytanie nie brzmi już więc, dlaczego francuska gospodarka nie działa.
Pytanie brzmi: dlaczego tak wielu Francuzów uważa, że nie działa, mimo że działa lepiej, niż przez lata sądzono.
Arkadiusz Jordan
Paryż





