Ile i jaki sprzęt wojskowy z Polski trafił na Ukrainę?

Od momentu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku Polska pozostaje państwem kluczowym dla wsparcia walczącego Kijowa pod względem militarnym – na początku inwazji obrońcy otrzymali sprzęt wojskowy z Polski, w tym czołgi i samoloty, a polscy żołnierze nieustannie szkolą ukraińskie wojsko.

Ważną rolę odgrywają również szkolenia ukraińskich żołnierzy, w które Polska angażuje się nieustannie

.Gdy w lutym 2022 roku rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę, Polska była jednym z pierwszych państw, które rozpoczęły szeroko zakrojone dostawy sprzętu wojskowego na Ukrainę. Przekazywany sprzęt to w dużej mierze poradzieckie konstrukcje, powszechnie obecne jeszcze wtedy w polskim wojsku – takie jak armatohaubice Goździk, czołgi T-72 czy wozy bojowe piechoty BWP-1. Jeszcze przed rosyjską inwazją na Ukrainę zostały skierowane np. transporty z amunicją z polskich magazynów.

Mimo swojego wieku i często wieloletnich braków, jeśli chodzi o ich modernizację, konstrukcje te okazały się jednak bardzo użyteczne dla Ukraińców, był to bowiem sprzęt analogiczny do tego, który był i jest używany w ich armii, nie wymagał więc np. długotrwałych szkoleń i wdrażania do ukraińskiego wojska, mógł być natomiast szybko wykorzystany w walce.

W latach 2022-2024 – gdy do Ukrainy trafiały największe donacje z polskich magazynów wojska – przekazano, zgodnie z raportem KPRM z października 2025 r., łącznie 318 czołgów i 586 różnego typu innych pojazdów pancernych (czołgi T-72 w różnych wersjach, czołgi PT-91, czołgi Leopard 2A4, wozy bojowe BWP-1, rozpoznawcze BRDM-2, transportery KTO Rosomak), a także 137 różnego typu systemów artyleryjskich, w tym poradzieckie 2S1 Goździk i BM-21 Grad, oraz nowoczesne polskie Kraby i Raki.

W tej liczbie uwzględniono jednak nie tylko sprzęt poradziecki, lecz również część z nowoczesnych, zachodniej produkcji pojazdów Wojska Polskiego – w tym kompanię czołgów Leopard 2A4, a także polskie kołowe transportery Rosomak czy armatohaubice Krab, które szybko zdobyły uznanie ukraińskich artylerzystów jako skuteczny i niezawodny sprzęt.

Poza pojazdami opancerzonymi Ukraina otrzymała także część polskich maszyn powietrznych – 10 samolotów i 10 helikoperów. Chodzi o myśliwce MiG-29 – podobnie jak w przypadku pojazdów pancernych maszyny analogiczne do tych, których używali jeszcze przed wojną ukraińscy piloci – oraz śmigłowce szturmowe Mi-24.

Trudno przytoczyć natomiast precyzyjne dane na temat wszelkiego innego wsparcia materiałowego – amunicji, w tym rakiet powietrze-powietrze, amunicji artyleryjskiej i mniejszych kalibrów, broni ręcznej – w tym używanych z sukcesami przez Ukraińców pocisków przeciwlotniczych Piorun – wyposażenia indywidualnego żołnierzy, w tym hełmów czy kamizelek kuloodpornych. Na Ukrainę trafiły także wykorzystywane z sukcesami przez obrońców rozpoznawcze drony FlyEye oraz amunicja krążąca Warmate – oba wyprodukowane przez polską Grupę WB.

Jak czytamy w raporcie KPRM, do marca 2025 r. łączna wartość pomocy wojskowej udzielonej przez Polskę, razem z innymi formami wsparcia dla Sił Zbrojnych Ukrainy, przekroczyła 18 mld zł. Tylko w 2022 r. wartość przekazanego sprzętu wojskowego, nieuwzględniająca innych form wsparcia militarnego, wyniosła 7,23 mld zł, a w latach 2023-2024 – 5,63 mld zł.

Niemniej, polski sprzęt trafiał na Ukrainę nie tylko jako donacje – wiele maszyn zostało przez Ukraińców zakupionych. Jak informuje KPRM, w latach 2022-2023 wyeksportowano sprzęt o łącznej wartości 2,216 mld euro, z czego ok. 0,5 mld euro to częściowe wykonanie kontraktu na 54 armatohaubice Krab (dostawa 36 pojazdów). Ukraina zakupiła też w Polsce m.in. 60 transporterów opancerzonych MT-LB, 92 armatohaubice 2S1 Goździk, 89 moździerzy kal. 82 mm, 22 moździerze M74 kal. 120 mm, 4 wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe BM-21 Grad, 19 samochodów opancerzonych AMZ Dzik i jeden BRDM-2.

Łącznie do Ukrainy trafiło już 47 polskich pakietów wsparcia wojskowego; obecnie na ukończeniu jest 48 pakiet. Obecnie trwają prace na przekazaniem Ukrainie kolejnych kilku MiGów-29, m.in. w celu wsparcia ukraińskiej obrony powietrznej. Te samoloty w polskim lotnictwie i tak dobiegają już swoich dni i planowane są do zastąpienia m.in. przez maszyny FA-50 z Korei Południowej. W zamian za przekazanie myśliwców Ukraina ma być gotowa podzielić się z Polską częścią swojej technologii – rozwiniętej i sprawdzonej na froncie – dotyczącej dronów i systemów antydronowych.

Jednakże donacje sprzętu to niejedyne wsparcie na jakie od Polski mogła liczyć przez ostatnie lata Ukraina. Ważną rolę odgrywają również szkolenia ukraińskich żołnierzy, w które Polska angażuje się nieustannie, wraz z innymi europejskimi partnerami. W ramach unijnej misji EUMAM państwa sojusznicza prowadzą szkolenia dla Ukraińców, przede wszystkim na polskich i niemieckich poligonach. Równolegle działa natowska misja NSATU; w ramach obu inicjatyw polscy i zagraniczni instruktorzy przeszkolili już kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy ukraińskich.

Sprzęt wojskowy z Polski okazał się kluczowy

.Szkolenia na polskich poligonach trwają niemal nieustannie, poza Polakami prowadzą je także żołnierze np. z Francji, a także Norwegii, którzy rozpoczęli szkolenia na poligonie w Nowej Dębie na Podkarpaciu w ramach polsko-norweskiej inicjatywy Camp Jomsborg. Z kolei w Bydgoszczy funkcjonuje JATEC, czyli Centrum Analiz, Szkolenia i Edukacji NATO-Ukraina. Celem tej jednostki jest rozwijanie interoperacyjności wojska ukraińskiego z siłami NATO, a także np. dzielenie się wnioskami z trwającej wojny. Centrum ruszyło na początku 2025 roku.

Polski resort cyfryzacji finansuje także terminale Starlink, kluczowe dla łączności Ukraińców na froncie. Jak przekazała w ubiegłym tygodniu strona ukraińska, do tej pory Polska sfinansowała i przekazała Ukrainie ponad 29 tys. terminali amerykańskiej firmy Space X, zarządzanej przez miliardera Elona Muska.

Najważniejsi politycy i dowódcy, zarówno krajowi, jak i zagraniczni, podkreślają rolę Polski jako logistycznego hubu, przez który przechodzi znakomita większość zachodniego wsparcia, które od 2022 roku trafia na Ukrainę. Szczególną rolę odgrywa tu port lotniczy w podrzeszowskiej Jasionce, na którym regularnie lądują samoloty ze sprzętem – tak wojskowym, jak i np. wsparciem humanitarnym, który następnie różnymi metodami transportowany jest za ukraińską granicę.

O źródłach niechęci i dystansu Polaków wobec Ukraińców

.Skuteczna polityka społeczna powinna opierać się na rozumieniu źródeł niechęci, a nie na ich negowaniu. Bez uwzględnienia traum historycznych, realnych konfliktów interesów oraz pogarszającego się poczucia bezpieczeństwa społecznego trudno oczekiwać trwałej poprawy relacji polsko-ukraińskich – pisze prof. Piotr DŁUGOSZ

Szukając adekwatnego tytułu do niniejszego tekstu, poświęconego konfliktom w relacjach polsko-ukraińskich, przypomniało mi się stare rosyjskie powiedzenie: „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”. Miało ono ukazywać stereotypy panujące wśród Polaków dotyczące Rosjan i vice versa. Jedni i drudzy mieli poczucie wyższości cywilizacyjnej: Polacy lekceważyli Rosjan jako tolerujących i uosabiających bałagan i imperializm, natomiast Rosjanie lekceważyli Polaków jako niewdzięcznych sługusów Zachodu. Patrząc na tarcia i kryzys w stosunkach polsko-ukraińskich, wydaje się, że sedno problemu tkwi w tym, iż Polacy traktują Ukraińców protekcjonalnie, lekceważąco i nieufnie, a Ukraińcy mają pretensje do wyższego statusu, społecznego uznania i prestiżu. Często słychać skargi Ukraińców, że mówi się im, iż są „tylko gośćmi”. Z kolei Polacy narzekają na brak wdzięczności i roszczeniowość wschodniego sąsiada, który ma się panoszyć w naszym kraju.

Warto podkreślić, że od dłuższego czasu mamy do czynienia z paniką moralną w odniesieniu do relacji na linii Polacy-Ukraińcy. Media, komentatorzy, eksperci i politycy biją na alarm, że po fazie romantycznej nastąpił duży kryzys w relacjach polsko-ukraińskich. Miłość, jakiej Ukraińcy doświadczali ze strony Polaków na początku wojny, miała w ostatnim czasie przerodzić się w niechęć, a nawet nienawiść.

W mediach ukraińskich teksty o antyukraińskich nastrojach nad Wisłą są obecne od dłuższego czasu. Z relacji ukraińskich dziennikarzy ma wynikać, że w Polsce Ukraińcy muszą mierzyć się z wrogością, uprzedzeniami i narastającymi nastrojami antyukraińskimi po wyborze Karola Nawrockiego na prezydenta RP. Działające na emocje reportaże o „złych Polakach” są niejednokrotnie okraszone wypowiedziami polskich ekspertów, które mają je uwiarygodniać w oczach ukraińskiej opinii publicznej.

Polacy za niewłaściwy stosunek do Ukraińców są „chłostani” nie tylko przez media nad Wisłą i nad Dnieprem. W podobne tony uderzają publikacje w innych państwach, wypominając nam ksenofobię, uprzedzenia oraz dyskryminację wobec przybyłych do nas sąsiadów zza wschodniej granicy. Wtórują im komentarze polskich użytkowników internetu o rzekomym panowaniu atmosfery „przedpogromowej”. Oczywiście pojawiają się tu historyczne kalki mające na celu egzemplifikację nastrojów grozy przed faszyzującą prawicą.

Jednym z przykładów dominującego dyskursu w mediach zagranicznych był tekst w brytyjskim „Guardianie”, obwiniający za wzrost nastrojów antyukraińskich w Polsce dezinformację oraz politykę prowadzoną przez prezydenta Karola Nawrockiego.

Wydaje się, że brytyjscy dziennikarze, jak też ich akolici, mylą symptomy zjawiska z jego przyczynami. Owszem, łatwe i wygodne jest znalezienie „kozła ofiarnego”, szczególnie jeśli ma nim być polski prezydent. Należy jednak zmierzyć się z prawdą i z wieloma niewygodnymi faktami, które niewątpliwie doprowadziły do głębokiej erozji relacji polsko-ukraińskich. Nie da się zredukować wyjaśnienia erozji stosunków polsko-ukraińskich do jednego czynnika. Warto też przypomnieć, że „zwrot antyukraiński” w polskim społeczeństwie nastąpił dużo wcześniej, jeszcze przed wyborami prezydenckimi. W kampanii wyborczej obaj główni kandydaci podnosili kwestię ograniczenia przywilejów dla ukraińskich uchodźców, kierując się zapewne nastrojami społecznymi Polaków.

Celem niniejszego artykułu jest próba analizy relacji polsko-ukraińskich w oparciu o wyniki badań, które autor prowadzi od początku wojny. Pozwoli to w sposób rzeczowy zaprezentować niezmiernie skomplikowane zjawisko, wokół którego narosło wiele mitów i nieporozumień.

Biorąc pod uwagę badania socjologiczne, należy stwierdzić, że Polacy raczej nie darzyli Ukraińców jako nacji, czyli grupy etnicznej, szczególną sympatią ani przyjaźnią. Od początku badań realizowanych przez CBOS, tj. od 1993 r., stosunek Polaków do Ukraińców był negatywny. Jego wartość na siedmiopunktowej skali (od –3 do 3) wynosiła –1,4. W kolejnych latach to nastawienie zmieniało się w kierunku pozytywnym, by w 2008 r. uzyskać wartość neutralną. W niewielkim stopniu ewoluowało do 2021 r. Od tego momentu miało już dodatni wektor, osiągając w 2023 r. najwyższą wartość (0,64). W minionym roku wróciło jednak do poziomu sprzed wojny i ponownie osiągnęło wartość ujemną (–0,18), co oznacza, że wśród Polaków jest więcej postaw negatywnych niż pozytywnych wobec Ukraińców. Można przypuszczać, że stało się tak za sprawą realnych konfliktów międzygrupowych, z którymi mieliśmy i mamy do czynienia w relacjach między Polakami i Ukraińcami.

W badaniach CBOS z lutego 2025 r. wśród 20 narodów branych pod uwagę w ocenie (sympatia vs niechęć) Ukraińcy uplasowali się na 13. pozycji. Respondenci częściej deklarowali wobec nich niechęć (38 proc.) niż sympatię (30 proc.); obojętność zadeklarowało 27 proc.

Moje własne badania, mające na celu identyfikację dystansu społecznego oraz polskiego stereotypu Ukraińca, zrealizowane na próbie 728 respondentów za pomocą ankiety online przez European National Panel w październiku 2024 r., potwierdziły dominację sceptycznych postaw wobec Ukraińców. Sympatię wobec wschodniego sąsiada wyraziło 25 proc. respondentów, niechęć – 30 proc., a 45 proc. zadeklarowało obojętność. Za pomocą listy 17 przeciwstawnych przymiotników (dyferencjał semantyczny) zrekonstruowano stereotyp Ukraińców, który miał charakter neutralny.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-piotr-dlugosz-kurica-nie-ptica-polsza-nie-zagranica-o-zrodlach-niecheci-i-dystansu-polakow-wobec-ukraincow/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 lutego 2026