Indie zdecydowały. Prywatne firmy dołączą do rynku energetyki jądrowej

Parlament Indii przyjął nowelizację ustawy o energetyce jądrowej, która dopuszcza obecność w tym sektorze podmiotów prywatnych i zagranicznych. To element rządowego programu, zgodnie z którym do 2047 r. udział energetyki jądrowej w krajowej gospodarce ma wzrosnąć blisko 10-krotnie dzięki wsparciu, które mają udzielić prywatne firmy.

Indyjskie prywatne firmy będą mogły uzyskać licencje na energie jądrową

.Rząd premiera Narendry Modiego chce, by w ciągu 21 lat całkowita moc energii zainstalowanej w indyjskich elektrowniach jądrowych wzrosła do 100 gigawatów wobec obecnych około 8,8 GW. Aktualnie energetyka jądrowa w Indiach pozostaje pod ścisłą kontrolą państwa, a spółka Nuclear Power Corporation of India jest właścicielem i operatorem wszystkich 25 reaktorów.

Według szacunków władz w Delhi po zmianie przepisów wartość inwestycji w sektor wytwarzania energii jądrowej wyniesie ok. 26 mld dolarów. Gabinet Modiego oczekuje zaangażowania zarówno krajowych podmiotów, jak Tata, Adani czy Reliance Industries, jak i spółek zagranicznych.

Znowelizowane przepisy zakładają, że firmy prywatne będą najpierw musiały uzyskać licencje na eksploatację elektrowni jądrowych, podczas gdy firmy zagraniczne będą mogły uczestniczyć w tym sektorze poprzez partnerstwo z podmiotami indyjskimi.

Obecnie energetyka jądrowa stanowi niespełna 1,2 proc. miksu energetycznego Indii, w którym zdecydowanie dominują paliwa kopalne. Łącznie odpowiadają one za blisko 90 proc. energii wytwarzanej w tym kraju; tylko z węgla kamiennego pochodzi ponad 56,5 proc. krajowego miksu.

Indie mogą stać się liderem

.Z pomocą świata zachodniego Indie w drugiej połowie naszego stulecia osiągną status lidera, którym chciałyby stać się Chiny. Nie tylko w regionie Indo-Pacyfiku, ale i na całym globie. Będzie to jednak przywództwo innego rodzaju niż to, które chciałyby objąć Chiny: przywództwo nie agresywnej ekspansji, ale kolektywne, znane ze świata liberalnej demokracji i wolnego rynku – przekonuje Tomasz ŁUKASZUK

Wśród wielu zmian, które na świecie wywołała wojna na Ukrainie, należy wymienić także zmiany, które zachodzą w układzie politycznym Azji Południowo-Wschodniej. Zmienia się już postrzeganie Indii i Chin, zmieniają się ich relacje.

Wojna na Ukrainie wzbudziła w Indiach duże zaniepokojenie i już zaczęła przekonywać władze tego kraju do narracji Stanów Zjednoczonych. Widzą, że wizja świata oparta na równowadze wszystkich mocarstw oraz na zasadach pokojowego współistnienia nie znajduje swojego odzwierciedlenia w tym, co obecnie dzieje się w polityce międzynarodowej.

Władze Indii dostrzegają, że Rosja podważyła istniejący dotychczas układ równowagi światowej, łamiąc wszystkie postanowienia Karty Narodów Zjednoczonych. Wojna na Ukrainie coraz bardziej utwierdza Indie w przekonaniu, że w dylemacie pomiędzy indywidualnym budowaniem swojej pozycji na świecie a ścisłym sojuszem z USA – wybór musi paść na opcję drugą.

Hindusi ze względu na swoją kulturę strategiczną oraz przyjęte zwyczaje nie chcą jednak zrywać kontaktów z Rosjanami całkowicie, nie chcą w sposób gwałtowny zakończyć przyjaznych relacji, które utrzymywały się przez ostatnie kilka dekad. Nie chcą robić też tego na sposób europejski czy amerykański, więc działają stopniowo. I stopniowo też starają się ograniczać do możliwego i niezbędnego minimum swoje kontakty wojskowe z Rosją. Jest to oczywiście początek pewnego procesu, który prowadzi do tego, że Rosja będzie miała swój udział w budowaniu potencjału gospodarczego Indii, ale nie sądzę, żeby to wykraczało w przyszłości poza przemysł kosmiczny i wszelkie technologie z tym związane.

Oczywiście Hindusi cały czas zdają sobie sprawę z tego, że dla nich niekorzystnym układem jest spychanie Rosji całkowicie na margines, bo łączą to z kwestią chińską, czyli wzmacnianiem Chin, a osłabianiem relacji stanowiących równowagę międzynarodową. Dla Indii lepiej jest jednak, by z Rosją ktoś rozmawiał. Indie staną przed tym samym dylematem, przed którym stanęła Indonezja. Przejęły od Indonezji przywództwo G20 i teraz jest ciekawe, w jaki sposób osiągną swoje cele. Po długich zabiegach dyplomacji zachodnich doprowadzono do tego, że Rosję na szczycie G20 reprezentował tylko minister spraw zagranicznych. Dyplomacji indonezyjskiej udało się wypracować i opublikować dokument końcowy szczytu, choć obawiano się, że to nie będzie możliwe z powodu panujących różnic w sprawie wojny na Ukrainie. Wypracowano jednak konsens i to cieszy również nas. Natomiast w jakiej sytuacji będą teraz Indie i jak się zmienią w przyszłości – tego nie wiadomo.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/tomasz-lukaszuk-indie-moga-stac-sie-liderem/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 grudnia 2025