Janosik AD 2026. Teatr Polski w Bielsku-Białej

Prapremierę sztuki „Janosik. Nowa historia” w reżyserii Pawła Szumskiego wystawił bielski Teatr Polski. Dyrektor sceny Witold Mazurkiewicz powiedział, że widowisko nie jest przeniesieniem serialu Jerzego Passendorfera, choć autorzy czerpali z niego inspirację.
„Janosik. Nowa historia”
.To niekonwencjonalne widowisko. Nie jest przeniesieniem na scenę serialu Passandorfera, ale inspiracja jest oczywista – powiedział Mazurkiewicz. Reżyser Rafał Szumski powiedział, że wspólnie z Ziemowitem Szczerkiem podjęli się próby diagnozy ludowego bohatera, wykreowanego serial „Janosik”. – Chcemy teraz sprawdzić, jak ta postać działałaby w dzisiejszych czasach – wskazał.
Zdaniem scenarzysty Ziemowita Szczerka, Janosik opowiada o kwestiach sprawiedliwości społecznej. – To taka forma krzyku i wołania o sprawiedliwość. Dziś wszyscy o tym mówimy i warto było zastanowić się, jak dawne dylematy i sposoby radzenia sobie z dochodzeniem do rzeczonej sprawiedliwości byłyby realizowane w dzisiejszych czasach. Jeśli dodać do tego krzywe zwierciadło, to wychodzi taki Janosik, jaki nam wyszedł – mówił. Impresariat sceny anonsując prapremierę wskazał, że to „dynamiczna, rozśpiewana komedia z humorem i świeżym spojrzeniem na dobrze znaną legendę”.
Na scenie widzowie na scenie zobaczyli Michała Czadernę, Mateusza Wojtasińskiego, Wiktorię Węgrzyn-Lichosyt, Sławomira Miskę, Grzegorza Margasa, Rafała Sawickiego, Adama Myrczka, Tomasza Lorka, Barbarę Guzińską, Karola Jasińskiego, Piotra Gajosa, Orianę Soikę, Flaunnett Mafę, Grzegorza Sikorę, Jagodę Krzywicką i Marię Suprun.
Autorem scenografii jest Marcin Chlanda, kostiumów Adrian Lewandowski, muzyki Marcin Nagnajewicz, a choreografii Aleksander Kopański.
„Janosik” jest piątą i ostatnią premierą na bielskiej scenie dramatycznej w tym sezonie. Wcześniej teatr wystawił „Służące do wszystkiego” Joanny Kuciel-Frydryszak, „Tinę” Aliny Moś, a także „Testosteron” Andrzeja Saramonowicza i „Sąsiadów z góry” Cesca Gaya.
Bielski teatr powstał w 1890 roku. Pierwszą premierą był szekspirowski „Sen nocy letniej”. Do końca II wojny światowej działał jako zawodowa scena niemiecka, a od 1945 roku jako polska.
Kartki z dziejów Teatru Narodowego
.W miesiącach zimowych wypadają ważne rocznice w dziejach Teatru Narodowego, który w wyniku represji po powstaniu listopadowym nazwano Teatrem Wielkim i tak zostało do dziś. Ten wspaniały gmach, z jego fasadą cudem uratowaną od zagłady w 1944 r., był przez lata zaborów ostoją polskości. Oto kilka kartek z jego dziejów wraz z uwagami o dekoracji rzeźbiarskiej pięknej, prawdziwie monumentalnej fasady – pisze prof. Jerzy MIZIOŁEK
W„Kurierze Warszawskim” z 20 listopada 1825 roku, w rubryce „Nowości Warszawskie”, czytamy: „Wczoraj (19 listopada) o godzinie 2 z południa odbył się obrzęd złożenia węgielnego kamienia do budowy Teatru Narodowego na placu Marywilskim. Przybył J.O. Xże Namiestnik Królewski, znajdowali się oraz J.O. Xże Drucki Lubecki, Minister Skarbu, JW. Hrabia Sobolewski, Minister Sprawiedliwości, Radcy Stanu Sumiński, Koźmian, Woyda Prezydent M.S. Warszawy, Lubowidzki Vice-Prezydent, tudzież wiele urzędników i artyści dramatyczni. Namiestnik królewski Józef książę Zajączek, wobec ministrów, prezesa dyrekcji teatrów i członków tejże, dnia 19 listopada 1825 r., złożył kamień węgielny na budowę Teatru Narodowego w stolicy, kosztem tejże wznoszonego, podług planów Antoniego Corazzi”. Do metalowej skrzyneczki wmurowanej w ścianę gmachu włożono m.in. monety i medale bite w Mennicy Warszawy oraz po egzemplarzu w tym dniu opublikowanych gazet, „Monitora” i „Kuriera Warszawskiego”, jako też drukowany egzemplarz Historii teatru polskiego wyjętej z dzieł Wojciecha Bogusławskiego. „J.P. Koracy [Corazzi], budowniczy – cytujemy dalej tekst z »Kuriera Warszawskiego« – podał J.O. Xciu Namiestnikowi kielnię srebrną i cegłę, i trzykrotnie uderzywszy w nią młotkiem oddał J.O. Xciu Ministrowi Skarbu, który położył przy kamiennej skrzyni pierwszą cegłę, następnie wykonali takową pracę Minister Sprawiedliwości, Radcy Stanu, Prezes i Członkowie Dyrekcji, a w imieniu wszystkich artystów Teatru Narodowego położył cegłę L.A. Dmuszewski. Oby szczęśliwie ukończoną została ta budowa, poświęcona kunsztom dla ozdoby stolicy i przyjemnej zabawy jej szanownych mieszkańców”.
W Warszawie w latach 1815–1825 obok artystów Teatru Narodowego pojawiła się spora grupa artystów plastyków – rzeźbiarzy i malarzy, profesorów i uczniów Oddziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warszawskiego, utworzonego w latach 1808–1818. To właśnie ci artyści dali wyraz swemu oburzeniu, gdy próbowano ich zupełnie pominąć przy wyborze tych, którzy rzeźbami i malowidłami mieli ozdobić ogromny gmach. Jaki był efekt tego protestu? Warto o nim pamiętać, tym bardziej że ukazuje oblicze rodzącej się świadomości narodowej tej grupy społecznej, która niebawem, zwłaszcza w drugiej połowie XIX wieku, będzie przypominała światu obrazami i rysunkami Grottgera, Matejki, Rodakowskiego, Maksymiliana Gierymskiego i wielu innych, że w sercu Europy istnieje naród mający własną kulturę, język i wielkie tradycje, naród czekający na odrodzenie, na ponowne pojawienie się Polski na mapie świata.
grudnia 1825 roku, a więc tuż po położeniu kamienia węgielnego, powstał niezwykły dokument. Jest nim list skierowany do Komisji Rządowej, obecnie niemal zapomniany, pomimo że w okresie międzywojennym został w całości opublikowany przez pierwszego monografistę twórczości Antoniego Brodowskiego. Grupa artystów – profesorów Oddziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warszawskiego – dopomina się w nim o zamówienia przy dekoracji fasady i wystroju wnętrza teatru. „Świeżo co założony Teatr Narodowy – czytamy w tym liście – otwiera pole dla wielu artystów, dla okazania zdatności swojej i chęci przysłużenia się krajowi dziełem znamienitym. Malowanie plafonów, kurtyn i innych ozdób; wiele ozdób rzeźbiarskich i posągów są godnym przedmiotem emulacji dla artystów krajowych. […] Jakże wiele nastręcza się tedy przedmiotów do współubiegania się artystów? Lecz jakże straconym będzie dla kraju pochop, który by ta sposobność emulowania sztukom pięknym dać nie mogła, jeżeli wszystkie te dzieła przez cudzoziemców umyślnie na to z zagranicy sprowadzonych wykonane zostaną? A jednak podług dochodzących nas wiadomości budowniczy rządowy Corazzi udaje się do Włoch, ażeby przez [bardzo] korzystny [dla siebie] układ, krewnych [lub przyjaciół] swoich do malowań i rzeźby teatralnej sprowadził. Jeżeli rząd powątpiewa o zdolności krajowych artystów, niechajże bądź to na każdy szczególny przedmiot dekoracji malarskiej lub rzeźbiarskiej, bądź też na obrazy i posągi pojedyncze konkurs ogłoszony zostanie, do którego i cudzoziemcy przypuszczeni być mogą, byleby była pewność, że rodak, który lepiej lub równie dobrze przedmiot konkursu jak cudzoziemiec wykona, pierwszeństwo przed nim otrzyma. […] Tym sposobem ukształciłby się może z czasem zaród prawdziwie narodowej szkoły w sztukach pięknych, którą tylko krajowej duchem narodowości przejęci ukształcić mogą”.
Odpowiedzi udzielił w dniu 29 marca 1826 r. namiestnik, książę Zajączek, odpowiedzialny za wzniesienie Teatru Wielkiego, który zmarł cztery miesiące później. Przychylił się do wniosku artystów „pracujących w Oddziale Sztuk Pięknych tutejszego Uniwersytetu Królewskiego do współubiegania się w wykonaniu publicznych dzieł przedmiotem tych sztuk będących”. Batalia o kontrakty dla artystów-profesorów uniwersyteckich i ich uczniów, jak też rzemieślników warszawskich została zatem wygrana, choć tylko połowicznie. Znaczną część zamówień otrzymali właśnie oni, ale w grze pozostali także artyści włoscy.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jerzy-miziolek-antyk-apolinski-i-dionizyjski-kartki-z-dziejow-teatru-narodowego/
PAP/ LW






