Skąd Jean-Luc MÉLENCHON chce wziąć 421 tysięcy głosów?

Jean-Luc Mélenchon wybory 2027

Na dwa lata przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 roku Jean-Luc Mélenchon i jego środowisko polityczne nie ukrywają już najważniejszego celu. Nie chodzi o zdobycie kilku punktów procentowych kosztem konkurentów z lewicy ani o przekonanie do siebie wyborców centrum. Chodzi o odnalezienie dokładnie tej części elektoratu, której zabrakło w 2022 roku do wejścia do drugiej tury wyborów prezydenckich.

.Po pierwszej turze wyborów z kwietnia 2022 roku lider Niepokornych zdobył 21,95 proc. głosów. Marine Le Pen uzyskała 23,15 proc. Różnica wyniosła zaledwie 421 309 głosów. To właśnie ta liczba od czterech lat pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla strategów ruchu La France Insoumise.

Analiza przygotowana przez Jérôme’a Fourqueta dla „Le Figaro” i Fundacji Jeana Jaurèsa pokazuje, że Jean-Luc Mélenchon nie zamierza szukać tych głosów tam, gdzie większość polityków prowadzi swoje kampanie. Nie chce przede wszystkim przekonywać wyborców Emmanuela Macrona, Édouarda Philippe’a czy umiarkowanej prawicy. Jego strategia opiera się na założeniu, że setki tysięcy potencjalnych zwolenników już istnieją. Problem polega na tym, że nie chodzą oni do urn.

Wielka niewiadoma francuskiej polityki

Od wielu lat jednym z najważniejszych zjawisk francuskiego życia politycznego jest rosnąca absencja wyborcza. Dotyczy ona szczególnie najmłodszych wyborców, mieszkańców przedmieść wielkich miast, części środowisk imigracyjnych oraz niektórych terytoriów zamorskich.

W wielu miejscach Francji poziom nieuczestniczenia w wyborach osiąga rozmiary trudne do wyobrażenia z perspektywy klasycznej polityki. Są gminy, w których ponad połowa uprawnionych nie bierze udziału w głosowaniu. W niektórych społecznościach zamorskich absencja przekracza nawet 90 proc.

To właśnie tam sztab Jean-Luka Mélenchona dostrzega największą rezerwę wyborczą.

Strategia ta opiera się na prostym założeniu. Jeżeli mieszkańcy tych obszarów zdecydują się zagłosować, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że poprą tego samego kandydata, który już dziś osiąga tam najlepsze wyniki.

Przedmieścia jako główna armia rezerwowa

Najważniejszym obszarem zainteresowania La France Insoumise pozostają przedmieścia wielkich miast.

W wielu takich miejscach Jean-Luc Mélenchon osiągał w 2022 roku wyniki przekraczające 50 proc., a czasem nawet 60 proc. oddanych głosów. Jednocześnie frekwencja była tam bardzo niska.

To właśnie z tego powodu od kilku lat lider Niepokornych konsekwentnie buduje wizerunek polityka stojącego po stronie mieszkańców popularnych dzielnic. Dotyczy to zarówno kwestii społecznych, jak i tematów związanych z relacjami między państwem a obywatelami.

W debatach publicznych działacze LFI bardzo często angażują się w sprawy dotyczące walki z islamofobią, przemocy policyjnej czy sytuacji mieszkańców najuboższych dzielnic. Szczególne znaczenie miały również działania związane z wojną w Strefie Gazy, które pozwalały Mélenchonowi utrzymywać silną obecność w środowiskach stanowiących jeden z filarów jego elektoratu.

W logice sztabu LFI wszystkie te działania mają wspólny cel. Nie tyle przekonywanie nowych wyborców, ile mobilizowanie tych, którzy od lat pozostają poza systemem wyborczym.

Nowa Kaledonia i głos Kanaków

Analiza Fourqueta pokazuje jednak, że przedmieścia nie są jedynym obszarem zainteresowania Mélenchona. Podczas swojego czerwcowego wystąpienia w Saint-Denis polityk zadeklarował, że jego Francja poprowadziłaby Nową Kaledonię w kierunku niepodległości.

Wypowiedź ta została zauważona przede wszystkim dlatego, że pojawiła się zaledwie dwa lata po gwałtownych zamieszkach, które wstrząsnęły archipelagiem. Miała ona jednak także wymiar wyborczy.

W regionach zamieszkanych głównie przez ludność kanacką Jean-Luc Mélenchon osiągał bardzo dobre wyniki już podczas poprzednich wyborów prezydenckich. Jednocześnie frekwencja była tam skrajnie niska. W niektórych miejscowościach poziom absencji przekraczał 90 proc.

Z punktu widzenia sztabu LFI oznacza to istnienie dużej grupy potencjalnych wyborców, którzy nie identyfikują się z francuskim systemem politycznym i dlatego pozostają poza procesem wyborczym. Próba dotarcia do nich staje się więc częścią szerszej strategii budowania zaplecza przed rokiem 2027.

Antyle, Gujana i Réunion

Podobną logikę można dostrzec w działaniach prowadzonych wobec innych terytoriów zamorskich.

W Gujanie Jean-Luc Mélenchon zdobył w 2022 roku ponad połowę oddanych głosów w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Jednocześnie niemal dwie trzecie uprawnionych nie uczestniczyło w głosowaniu.

Na Gwadelupie i Martynice lider LFI zanotował jeden z najbardziej spektakularnych wzrostów poparcia między wyborami z 2017 i 2022 roku. Również tam poziom absencji pozostawał jednak bardzo wysoki.

Istotnym elementem tej strategii jest odwoływanie się do lokalnych doświadczeń i problemów. Dotyczy to zarówno kwestii kosztów życia, jak i tematów związanych z relacjami między państwem francuskim a społeczeństwami zamorskimi. W przeszłości Mélenchon wielokrotnie nawiązywał także do sprawy chlordeconu, pestycydu stosowanego przez dziesięciolecia na plantacjach bananów na Antylach.

Równie ważne pozostaje Réunion. Wyspa liczy setki tysięcy wyborców, a wyniki osiągane tam przez LFI należą do najwyższych we Francji. Każdy wzrost frekwencji może więc mieć wymierne znaczenie dla wyniku krajowego.

Czy ta strategia wystarczy do wejścia do drugiej tury?

Największym pytaniem pozostaje skuteczność całego przedsięwzięcia. Historia francuskich wyborów pokazuje, że mobilizowanie osób od lat nieuczestniczących w głosowaniu jest znacznie trudniejsze niż przekonywanie wyborców już aktywnych politycznie. Część z nich nie głosuje z powodów społecznych, część z powodów ekonomicznych, a część dlatego, że nie wierzy w możliwość wpływania na rzeczywistość za pomocą wyborów.

Jednocześnie skala rezerw wyborczych pozostaje ogromna. To właśnie dlatego Jean-Luc Mélenchon i jego współpracownicy poświęcają tyle uwagi przedmieściom, Antylom, Gujanie, Réunion czy Nowej Kaledonii.

Dla lidera Niepokornych wybory prezydenckie 2027 roku mogą bowiem nie zostać rozstrzygnięte wśród wyborców już uczestniczących w życiu politycznym. O wyniku może zdecydować pytanie, czy uda mu się przekonać do udziału w głosowaniu część tych Francuzów, którzy od lat pozostają poza urnami wyborczymi.

To właśnie wśród nich sztab Jean-Luca Mélenchona szuka dziś 421 tysięcy głosów, których zabrakło mu do drugiej tury w 2022 roku.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 13 czerwca 2026