Jeśli imigranci nie mogą kochać naszego kraju, nie chcemy ich [Donald TRUMP]

Federalna agencja ds. obywatelstwa i imigracji (USCIS) poinformowała o wstrzymaniu na czas nieokreślony rozpatrywania wniosków imigracyjnych dotyczących obywateli Afganistanu po tym, jak w dwóch żołnierzy Gwardii Narodowej zostało postrzelonych w pobliżu Białego Domu.
„Ochrona i bezpieczeństwo naszej ojczyzny oraz narodu amerykańskiego pozostają naszym jedynym celem i misją”
.Prezydent Donald Trump nazwał atak „aktem terroru”, dodając, że podejrzany przyjechał do USA z Afganistanu w 2021 roku.
Donald Trump zapowiedział, że wszystkie osoby, które przybyły z Afganistanu podczas prezydentury Joe Bidena, będą ponownie prześwietlone pod kątem bezpieczeństwa. – Musimy podjąć wszelkie konieczne kroki, by zapewnić usunięcie każdego cudzoziemca (pochodzącego) z dowolnego kraju, który tu nie pasuje i który nie dostarcza naszemu krajowi korzyści. Jeśli nie mogą kochać naszego kraju, nie chcemy ich – dodał prezydent.
„Ochrona i bezpieczeństwo naszej ojczyzny oraz narodu amerykańskiego pozostają naszym jedynym celem i misją” – zapewniła federalna agencja ds. obywatelstwa i imigracji USCIS na portalu X.
Agencja USCIS zmieni swoje przepisy. To pokłosie zamachu
.Mogę dziś poinformować, że w oparciu o najlepsze dostępne informacje resort bezpieczeństwa krajowego jest przekonany, że ujęty podejrzany jest obcokrajowcem, który przybył do naszego kraju z Afganistanu, prawdziwego piekła na ziemi – powiedział Donald Trump.
– Ten haniebny atak był aktem zła, aktem nienawiści i aktem terroru. To była zbrodnia przeciwko naszemu całemu krajowi. To była zbrodnia przeciwko ludzkości – oświadczył Donald Trump, który przebywa na Florydzie w związku z obchodzonym w czwartek Świętem Dziękczynienia.
– Jako prezydent USA jestem zdeterminowany, by zapewnić, że zwierzę, które dopuściło się tej zbrodni, otrzyma najsurowszą karę – powiedział prezydent.
Skrytykował swojego poprzednika Joe Bidena i powiedział, że domniemany sprawca został „sprowadzony samolotem przez administrację Bidena we wrześniu 2021 r.”.
– Ten atak podkreśla największe zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego naszego kraju. Poprzednia administracja wpuściła 20 milionów nieznanych i niesprawdzonych cudzoziemców z całego świata. Z miejsc, o których nawet nie chcecie wiedzieć. Żaden kraj nie może tolerować takiego ryzyka dla przetrwania – kontynuował prezydent USA.
Zapowiedział, że wszystkie osoby, które przybyły z Afganistanu podczas prezydentury Bidena, będą ponownie prześwietlone pod kątem bezpieczeństwa. – Musimy podjąć wszelkie konieczne kroki, by zapewnić usunięcie każdego cudzoziemca (pochodzącego) z dowolnego kraju, który tu nie pasuje i który nie dostarcza naszemu krajowi korzyści. Jeśli nie mogą kochać naszego kraju, nie chcemy ich – dodał prezydent.
Donald Trump poinformował też, że polecił zmobilizowanie dodatkowych 500 żołnierzy Gwardii Narodowej, którzy mają trafić do Waszyngtonu.
Minister bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem powiadomiła, że podejrzany sprawca przybył do USA w ramach programu ewakuacji Afgańczyków podczas ofensywy talibów w Afganistanie w 2021 r.
Wcześniej m.in. stacja CNN, powołując się na źródła, podała, że gwardzistów zaatakował 29-letni mężczyzna, który najprawdopodobniej przybył do USA z Afganistanu w 2021 r. Podejrzany złożył wniosek o azyl w 2024 r. i otrzymał go na początku bieżącego roku. Przynajmniej przez pewien czas mieszkał w stanie Waszyngton, na północnym zachodzie kraju.
Według najnowszych doniesień stan poszkodowanych żołnierzy jest krytyczny.
Nasi kochani chrześcijanie
.Donald Trump rozumie dobrze, iż prześladowania chrześcijan w Afryce to nic innego jak wojna religijna prowadzona przeciw Kościołowi, a zarazem przeciw zachodniej kulturze, z którą islamiści utożsamiają religię rzymskokatolicką – pisze Jan ROKITA.
Zperspektywy chrześcijanina to polityczny fakt, którego nie można przeoczyć. Tak dalece bowiem, jak sięga moja pamięć, nie potrafię przypomnieć sobie, aby któryś z przywódców wielkich mocarstw zagroził innemu państwu „szybkim i okrutnym” militarnym uderzeniem, o ile natychmiast nie powstrzyma prześladowań chrześcijan. To właśnie zrobił teraz Donald Trump, wydając przy tym amerykańskiemu Departamentowi Wojny rozkaz, aby przygotował się do ewentualnej zbrojnej interwencji w Nigerii – celem miałoby być zniszczenie muzułmańskich milicji, odpowiedzialnych za masakry dokonywane w tym kraju na chrześcijanach. W charakterystyczny dla siebie sposób Trump oznajmia przy tym, iż hipotetyczny atak na Nigerię byłby nie tylko „szybki i okrutny”, ale także „słodki” (fast, vicious and sweet), gdyż chodziłoby w nim o obronę „naszych ukochanych chrześcijan” (our CHERISHED Christians). Amerykański prezydent oskarża przy tym nigeryjskie władze, iż te faktycznie „umożliwiają” islamistycznym milicjom przeprowadzanie ataków na chrześcijan, nie podejmując wystarczających wysiłków na rzecz obrony wolności religijnej. Z podobnym oskarżeniem wobec rządu Nigerii wystąpił już wcześniej republikański senator z Teksasu Ted Cruz, którego starania – jak się zdaje – zainspirowały i zmobilizowały Trumpa do działania.
Od wielu lat jest rzeczą jasną i chyba już dziś powszechnie znaną, iż chrześcijanie, a zwłaszcza rzymscy katolicy, są obiektem zmasowanych prześladowań religijnych w wielu rejonach świata. Pod tym względem dane upubliczniane przez organizację Aid to the Church in Need nie pozostawiają wątpliwości. Choć przyznam, że zapewne podobnie jak dla wielu polskich katolików wiedza, iż to nasza wiara jest znów najokrutniej i najszerzej prześladowaną religią świata, jakąś dekadę temu była dla mnie ponurym i zaskakującym odkryciem. Od czasu odzyskania niepodległości przez Polskę, w roku 1989, żyjemy w kraju wolności religijnej (choć od czasu do czasu ktoś tam nam retorycznie grozi, iż jako katolicy musimy zostać „opiłowani”), więc zrozumienie sytuacji katolików w Afryce jest dla nas dość trudne. Tymczasem najwyższy czas pojąć, że Kościół Katolicki naprawdę wzrasta tam właśnie, gdzie wyznawanie Chrystusa wiąże się z nieuchronnością nieustannej ucieczki, porzucenia domu rodzinnego, utraty ziemi odziedziczonej po przodkach, a w końcu możliwością nagłej śmierci w jakimś kościele podpalonym podczas mszy świętej albo po prostu – w nagłej nocnej rzezi, przeprowadzanej przez którąś z fanatycznych islamistycznych milicji. Przy obojętności albo całkowitej nieporadności państwa, rządu i policji – teoretycznie odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.
Tylko te „wielkie masakry”, w których giną setki chrześcijan, odnotowywane są w ogóle przez zachodnie media, nawet te katolickie. Takie masakry, jak choćby ta, która w czerwcu 2025 roku miała miejsce w południowonigeryjskiej wsi Jelwata, położonej w diecezji Makurdi, w której kilkumilionową większość mieszkańców stanowią nasi współwyznawcy – rzymscy katolicy. Z pomocą niewielkich sił policyjnych katolikom udało się tam obronić kościół pod wezwaniem św. Józefa, ale nocą islamscy napastnicy zaczęli bezkarnie podpalać domy zamieszkane przez katolickich uciekinierów, strzelając do tych, którzy próbowali się ratować. W europejskich i amerykańskich mediach można przeczytać, iż przyczyną tego rodzaju napadów jest… ocieplenie klimatu, a to dlatego, że napastnicy w tym regionie Nigerii pochodzą z reguły z pasterskiego ludu Fulani i rzekomo z powodu suszy szukają ziemi na swoje pastwiska. Czerwcowy mord w Jelwacie jasno pokazuje, że nie chodziło tu o żadne pastwiska, a zabijani chrześcijanie byli dawno wywłaszczonymi ze swej ojcowizny wewnętrznymi uchodźcami. A prawdziwym podłożem mordów jest rozniecona w Afryce nienawiść islamistów do rosnącej liczebnie wspólnoty rzymsko-katolickiej.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-rokita-nasi-kochani-chrzescijanie/





