Kim jest Kyryło BUDANOW, szef kancelarii prezydenta Ukrainy?

Gen. Kyryło Budanow, szef ukraińskiego wywiadu wojskowego HUR, zamieni siły zbrojne, z którym związany jest przez całe życie, na wpływowy adres przy ul. Bankowej w Kijowie, gdzie mieści się kancelaria prezydencka. przyjął propozycję Wołodymyra Zełenskiego, by zostać jej szefem.

Rosja wielokrotnie próbowała go wyelminować

.Nadal jednak pozostanie jedną z najbardziej wpływowych postaci w trwającej już prawie cztery lata wojnie na pełną skalę z Rosją. To, że Ukraina wciąż odpiera rosyjską agresję, jest w dużej mierze zasługą niespełna 40-letniego generała.

Kyryło Budanow służbę w siłach specjalnych wywiadu wojskowego rozpoczął od razu po ukończeniu w 2007 r. Akademii Wojskowej w Odessie. Brał udział w wojnie w Donbasie w 2014 r., w czasie której uczestniczył w kilku operacjach specjalnych (ich szczegóły i rola Budanowa pozostają w większości tajne) i dwukrotnie został ranny.

Jak ujawnił w 2024 r. „New York Times”, należał on do elitarnej jednostki HUR – 2245, szkolonej w sekrecie od ok. 2016 r. przez amerykańską CIA. Budanow kierował niewielkim oddziałem 2245, który przeprowadził operację desantową na okupowanym Krymie. W trakcie operacji doszło do potyczki, w której zginęło kilku rosyjskich żołnierzy. Rosja oskarżyła Ukrainę o sprowokowanie zdarzenia i wskazywała konkretnie na Kyryła Budanowa jako jednego z odpowiedzialnych za to.

Najwyraźniej mu tego nie zapomniała, bo w kwietniu 2019 r. w samochodzie Kryła Budanowa w Kijowie został podłożony ładunek wybuchowy. Ładunek eksplodował, ale przedwcześnie – zanim Kryło Budanow wsiadł do auta. Według ukraińskich mediów za nieudanym zamachem stały rosyjskie służby. Był to zresztą jeden z wielu zamachów na życie generała.

Na początku 2020 r. Kryło Budanow został zastępcą dyrektora Departamentu Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy, a już kilka miesięcy później – w sierpniu tego samego roku – Wołodymir Zełenski powołał go na szefa Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony (HUR). Miał wówczas zaledwie 34 lata.

Rok później został awansowany na generała brygady, a w latach 2022 i 2023 na kolejne stopnie generalskie – generała majora i generała porucznika. W listopadzie 2021 r. w wywiadzie dla amerykańskiego magazynu „Military Times” ostrzegł, że rosyjska inwazja zacznie się w styczniu lub lutym następnego roku. Zarówno data, jak i przewidywany przez niego przebieg się potwierdziły.

Kryło Budanow zastąpi w roli szefa kancelarii Zełenskiego Andrija Jermaka

.W maju 2022 r. zaczął, równolegle z kierownictwem HUR, szefować Sztabowi Koordynacyjnemu ds. Postępowania z Jeńcami Wojennymi i w tej roli był zaangażowany w największą wówczas operację wymiany jeńców, w ramach której wróciło do kraju 215 żołnierzy, w tym dowódców i członków Pułku Azow, a od lipca 2022 r. Komitetowi ds. Wywiadu przy Prezydencie Ukrainy. W lutym 2023 r. szeroko spekulowano, że Kryło Budanow obejmie funkcję ministra obrony, ale ostatecznie do tego nie doszło.

W kwietniu tego samego roku sąd w Moskwie wydał nakaz aresztowania Kryła Budanowa w związku z przeprowadzonym kilka miesięcy wcześniej przez ukraińskie służby specjalne atakiem na Most Krymski. – Cieszę się. To dobry wskaźnik naszej pracy i obiecuję, że będę pracować jeszcze lepiej – skomentował wówczas.

„Docenieniem” pracy Kryła Budanowa nie był tylko ten nakaz aresztowania, ale też próby zabicia go. W 2023 r. media podawały, powołując się na otoczenie Budanowa, że było ich co najmniej dziesięć. Celem nieudanego zamachu była także jego żona Marianna, którą w listopadzie 2023 r. próbowano otruć.

Ukraińskim docenieniem były odznaczenia: trzy ordery „Za odwagę”, Krzyż Bojowych Zasług i przyznany w lutym 2024 r. tytuł Bohatera Ukrainy, będący najwyższym odznaczeniem w tym kraju. Również w 2024 r. generał otrzymał Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

Kryło Budanow zastąpi w roli szefa kancelarii Zełenskiego Andrija Jermaka, który pod koniec listopada 2025 r. złożył rezygnację w związku z trwającym śledztwem w sprawie antykorupcyjnym.

Droga z Kijowa do Brukseli wiedzie przez Warszawę

.Sojusze są trwałe tylko wtedy, gdy opierają się na wzajemności. Polska zainwestowała w ukraińską przyszłość ogromny kapitał polityczny, militarny i społeczny. Otworzyliśmy granice i drzwi do naszych domów – pisze Paulina MATYSIAK.

Wielu chłopaków zostało wziętych do wojska. Wielu z nich w tym wojsku zginęło. Są to rany, których nie da się zabliźnić. Są to straty, których nie da się zastąpić. Ale oni nie zginęli nadaremno. Zginęli za wolną Ukrainę w Europie.

Wielu z wojny wróciło bez nóg, bez rąk, z zapamiętanymi obrazami, których nie da się wymazać. Okaleczeni już na zawsze. Nowe życie mogą zyskać w nowoczesnym centrum rehabilitacyjnym Unbroken we Lwowie. Miałam okazję je ostatnio odwiedzić, spotkać wspaniałych lekarzy, którzy pomagają pacjentom (zarówno cywilom, jak i żołnierzom), usłyszeć o kompleksowej pomocy, także psychologicznej, udzielanej ofiarom wojennym, o potrzebach i milionach (to niestety nie jest przesada) osób, które będą potrzebowały wsparcia.

Moja wizyta we Lwowie była związana z udziałem w XIV Sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Ukrainy i Rzeczypospolitej Polskiej, w którym to zgromadzeniu jestem przedstawicielką. Na Ukrainę pojechałam z jasnym przekazem: miejsce Ukrainy jest w Europie, w strukturach Unii Europejskiej i NATO. To nie jest stwierdzenie sąsiada Ukrainy, ale polityka kierującego się chłodną kalkulacją polskiej racji stanu.

Będąc we Lwowie – mieście, które jest bramą Europy – czułam siłę ukraińskiego ducha. Widziałam miasto, które mimo alarmów bombowych i trudów wojny tętni życiem i nadzieją. To właśnie ten upór jest dowodem na to, że Ukraina i Ukraińcy mentalnie są już częścią Zachodu. Rosja może niszczyć ukraińskie elektrownie, ale nie zniszczyła i jestem przekonana, że nie zniszczy ukraińskiej tożsamości.

Z perspektywy Warszawy sprawa jest oczywista: im dalej na Wschód przesuniemy granice unijnych standardów i strefy bezpieczeństwa, tym bezpieczniejsze będą polskie domy. Nie chcemy, by Ukraina była strefą buforową. Chcemy, by była integralną częścią Zachodu. Ukraińska walka przekreśla neoimperialne sny Rosji o strefach wpływów w naszej części Europy. Ukraińcy swoją walką udowadniają, że mają prawo sami wybierać swoją przyszłość. I dlatego Polska powinna wspierać Ukrainę w tym procesie samostanowienia.

Polska przeszła drogę od bankruta zrujnowanego komunizmem do jednej z najszybciej rozwijających się gospodarek Europy. To jest polska szkoła sukcesu, którą trzeba się z Ukrainą podzielić. Zostawiam na boku polską transformację, której negatywne skutki są odczuwane do dziś w niektórych miejscach. To opowieść na inny osobny tekst. Z pewnością kraje Europy Zachodniej nie rozumieją specyfiki transformacji postsowieckiej tak dobrze jak my. Wierzę, że z polską pomocą Ukraina będzie mogła uniknąć błędów, które popełniła Polska.

Ale integracja to nie tylko traktaty podpisywane w gabinetach. To fizyczne łączenie państw. Musimy sprawić, by granica polsko-ukraińska przestała być barierą, a stała się mostem. Mam na myśli konkrety: budowę nowych przejść granicznych, wspólne linie kolejowe o europejskim rozstawie torów, które połączą Kijów i Lwów z Warszawą, Wrocławiem czy Gdańskiem. Można powiedzieć w tym miejscu, i nie będzie to nadużycie, że droga z Ukrainy do UE wiedzie przez Polskę i CPK. A kiedy myślę o energetyce – myślę o interkonektorach, które sprawią, że żaden szantaż gazowy czy energetyczny ze Wschodu już nigdy nam nie zagrozi.

Trzeba jednak twardo stąpać po ziemi. Spójrzmy na mapę. Droga Kijowa do Brukseli wiedzie przez Warszawę. Nie tylko w sensie logistycznym – ale przede wszystkim politycznym. Nie da się zbudować trwałej obecności Ukrainy w UE z pominięciem Polski. To Polska buduje konsensus w regionie. Bez naszej determinacji i polskiego głosu wewnątrz Unii proces ukraińskiej akcesji może być długotrwały i trudny. Współpraca z Polską to nie jest dla Ukrainy opcja – to konieczność dla sukcesu jej integracji.

Wszyscy musimy pamiętać, że sojusze są trwałe tylko wtedy, gdy opierają się na wzajemności. Polska zainwestowała w ukraińską przyszłość ogromny kapitał polityczny, militarny i społeczny. Otworzyliśmy granice i drzwi do naszych domów. Miliony Ukraińców – matek, żon i dzieci – otrzymały w Polsce schronienie, prawa socjalne, dostęp do szkół i lekarzy na równi z Polakami. Zrobiliśmy to z odruchu serca. Ale ten fakt tworzy moralne zobowiązanie. Skoro my potrafiliśmy zadbać o żywych obywateli Ukrainy, mamy prawo oczekiwać, że pozwoli się nam zadbać o naszych przodków zamordowanych przez UPA. Kwestia poszukiwań i godnego upamiętnienia ofiar rzezi Wołyńskiej to dla nas, Polaków, papierek lakmusowy ukraińskiej wiarygodności jako państwa europejskiego.

Dziś nie można zamykać oczu na rzeczywistość. Nowa strategia bezpieczeństwa USA redefiniuje globalne priorytety, a środek ciężkości przesuwa się na Pacyfik. Dla Polski to jasny sygnał: Waszyngton pozostaje sojusznikiem, ale ciężar odpowiedzialności za nasz region spocznie w znacznie większym stopniu na naszych barkach. To gigantyczne wyzwanie, ale i szansa, by wziąć sprawy we własne ręce.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/paulina-matysiak-droga-z-kijowa-do-brukseli-wiedzie-przez-warszawe/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 stycznia 2026