„Naród to koncepcja, która może zjednoczyć ludzi ponad wszelkimi różnicami” [Jean SÉVILLIA w „Le Figaro”]

Jean Sévillia

Francuski eseista i historyk Jean Sévillia alarmuje przed ryzykiem wzrostu napięć we Francji z powodu masowej imigracji muzułmańskiej. Napięcia te mogą się zmienić w wojnę domową, jeżeli państwo będzie zbyt słabe, aby temu zapobiec.

Wojna domowa we Francji?

.Jean Sévillia udzielił wywiadu gazecie „Le Figaro” na temat swojej nowej książki o historii wojen domowych (Les guerres civiles. De la Renaissance à nos jours). Dziennikarz Alexandre Devecchio zapytał, co łączy wszystkie znaczące wojny domowe, o których uczymy się w szkole (wojny religijne we Francji, rewolucja bolszewicka, wojna domowa w Libanie…). Historyk wskazał na słabość państwa, które nie było w stanie utrzymać porządku społecznego: „Wspólnym mianownikiem tych konfliktów jest niemoc państwa w obliczu podziałów społecznych, paraliż władzy, która zamiast gwarantować jedność społeczeństwa, zanika całkowicie lub staje się zakładnikiem bądź zasłoną dymną dla jednej ze stron”.

Rzecz jasna, rozmowa szybko została skierowana na temat obecnej sytuacji we Francji, czyli wzrost napięć na tle socjalnym, politycznym i etnokulturowym. Historyk nie nazywa jeszcze tych wydarzeń (bunty studenckie, protest żółtych kamizelek, zamieszki w przedmieściach) wojną domową: „Prawdziwa wojna domowa wybucha, gdy podziały w społeczności osiągają taki poziom, że jedna ze stron pokłada nadzieję w całkowitym zniszczeniu przeciwnika. Jednak konieczne jest wydarzenie, które ją sprowokuje”.

Jaki rodzaj wydarzeń może sprowokować wybuch przemocy? Jean Sévillia wskazuje na różne rodzaje ryzyka: „W przypadku załamania się naszego systemu finansowego – to całkiem możliwe – poważnego ataku na siły pokojowe lub nowych zamieszek w »dzielnicach«, silniejszych i brutalniejszych niż te z 2023 r., znaleźlibyśmy się w nadzwyczajnie trudnej sytuacji, biorąc pod uwagę niestabilną naturę naszego społeczeństwa”.

Ryzyko związane z masową imigracją

.Jeżeli chodzi o środowiska, które mogłyby wzniecić konflikt, jest mało szans na to, że będą to ugrupowania skrajnie prawicowe (według historyka – za małe) lub lewicowe (ograniczające się na razie do akcji czysto politycznych). Realne zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju stanowią środowiska imigranckie: „Niedawno Pierre Brochand, były dyrektor generalny DGSE (francuskiej agencji wywiadowczej), przewidział przyszłe wstrząsy spowodowane napływem masowej imigracji o cechach antagonistycznych w stosunku do naszej kultury [LINK]. Kiedy dowiadujemy się z niedawnego sondażu IFOP, że 57 proc. muzułmanów w wieku od 15 do 25 lat uważa, że ​​francuskie prawo jest podrzędne w stosunku do zasad islamu, a 42 proc. z nich odczuwa sympatię do islamizmu [LINK], to mamy powody do niepokoju”.

Aby jednak uniknąć tej sytuacji, państwo musi działać, dopóki nie jest za późno. Musi przede wszystkim odbudować poczucie spójności społeczeństwa wokół wartości, które łączą: „Niezbędne jest na przykład ponowne uświadomienie sobie, że naród to koncepcja, która może zjednoczyć ludzi ponad wszelkimi różnicami. W pracę tę powinni być zaangażowani rodzice, szkoły, podmioty społeczne i edukacyjne oraz wspólnoty duchowe”. A w najgorszym przypadku pozostaje monopol legalnej przemocy. „Czy państwo będzie miało wolę, odwagę i środki, aby w pełni zrealizować swoją misję?”, pyta Jean Sévillia.

Jean Sévillia: „Polska może uniknąć naszych błędów”

.W innym wywiadzie, opublikowanym w miesięczniku „Wszystko co Najważniejsze”, Jean Sévillia wyraża swoje poglądy na temat Europy Środkowo-Wschodniej i przestrzega ją przed kierunkiem, w którym zmierza Europa Zachodnia:

„To prawda, że byłe kraje komunistyczne, te z bloku wschodniego, były w pewien sposób chronione przez długi czas przed wadami zachodniego kapitalizmu i konsumpcjonizmu. Jednym z tych, którzy dostrzegli to bardzo wcześnie, był słynny rosyjski dysydent Sołżenicyn. Wypędzony z ZSRR w 1974 roku, schronił się w Stanach Zjednoczonych i wygłosił przemówienie na Harvardzie, w którym ostrzegł Zachód przed materializmem, przed wizją, która niszczy wszelką transcendencję, i wezwał do pewnego rodzaju duchowej rewolucji”.

„Siły ducha są ważne, są fundamentem naszej zachodniej cywilizacji i jeśli o nich zapomnimy, stracimy nasze najgłębsze korzenie. Tak więc elity tych krajów Europy Środkowej i Wschodniej, które szybko chciały dołączyć do świata zachodniego po upadku komunizmu, rozwinęły rodzaj nieszczęśliwego kompleksu. Wmawiają sobie, że ponieważ ich kraje tkwiły w sowieckiej zamrażarce przez 40 lat, muszą teraz nadrobić stracony czas. Dlatego często elity te spieszą się, by przyjąć najgorsze z tego, co wyprodukował Zachód po 1968 roku. Marzą o staniu się Amerykanami lub paryską burżuazyjną bohemą, nawet do tego stopnia, że przyjmują ich tiki, manieryzmy i odniesienia kulturowe. Na przykład kwestie płci, które były nie do pomyślenia w tych krajach zaledwie kilka dekad temu”.

„Myślę, że jest to również związane z odwrotem od chrześcijaństwa. W Polsce Kościół był centralnym elementem tożsamości, związanym z historią narodu polskiego. Sekularyzacja, która zaczyna się w Polsce i która przejawia się w spadku praktyk religijnych, jest zgodna z przyjęciem nowych obyczajów, które są narzucane na Zachodzie. Niestety!”.

„Chciałbym, aby z tego zła wyciągnięto coś dobrego. Jest pewne, że jeśli Polska lub Węgry spojrzą na nasze błędy i uchronią się przed nimi, to przynajmniej będziemy mogli stwierdzić, że uczyniliśmy im przysługę”.

Nathaniel Garstecka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 grudnia 2025