Mohammed bin Salman rozjemcą konfliktu na Bliskim Wschodzie?

Saudyjski następca tronu, książę Mohammed bin Salman podkreślił podczas rozmowy telefonicznej z prezydentem USA Donaldem Trumpem „konieczność priorytetowego traktowania dialogu w celu złagodzenia napięć” na Bliskim Wschodzie – podała saudyjska państwowa agencja prasowa SPA.
„Saudyjczycy wyrazili zaniepokojenie i poprosili o wyjaśnienie planu działania”
.Następca tronu podkreślił konieczność priorytetowego traktowania dialogu w celu złagodzenia napięć, a także znaczenie podjęcia wszelkich możliwych wysiłków na rzecz zawarcia rozejmu” z Iranem – przekazała saudyjska agencja.
Według amerykańskiego portalu Axios, który powołując się na dwóch urzędników jako pierwszy poinformował o rozmowie, saudyjski następca tronu wyraził podczas niej obawy, że zapowiadane przez Trumpa nowe, potężne uderzenia na Iran mogą skłonić ten kraj do ataków odwetowych wymierzonych w infrastrukturę naftową Arabii Saudyjskiej i innych państw Zatoki Perskiej.
– Saudyjczycy wyrazili zaniepokojenie i poprosili o wyjaśnienie planu działania – powiedział anonimowo portalowi Axios jeden z amerykańskich urzędników. Drugie cytowane źródło poinformowało, że Mohammed bin Salman nalegał, by Donald Trump złagodził napięcie i powstrzymał się od przeprowadzenia ataków.
Axios przypomina, że Donald Trump poważnie rozważał przeprowadzenie w najbliższych dniach ataku na irańskie obiekty energetyczne w odpowiedzi na irański atak rakietowy na amerykańską bazę w Jordanii oraz na ciągłe utrudnianie żeglugi przez cieśninę Ormuz.
Jednak prezydent USA ogłosił, że zgodził się wstrzymać nowe uderzenie na Iran. Uwarunkował to możliwością szybkiego zawarcia porozumienia z Teheranem zakładającego otwarcie cieśniny Ormuz i neutralizację zagrożenia nuklearnego ze strony Iranu. Na platformie Truth Social Donald Trump napisał, że USA są gotowe do przeprowadzenia potężnego uderzenia na Iran, ale na prośbę Iranu i innych państw Bliskiego Wschodu odwołały ataki, gdyż uzgodniono ogólne ramy potencjalnego porozumienia pokojowego.
PAP/MB




