Nielegalne połowy ryb u wybrzeży Afryki finansują wojnę z Ukrainą

Dziesiątki rosyjskich trawlerów na masową skalę prowadzą nielegalne połowy w wyłącznych strefach ekonomicznych zachodnioafrykańskich krajów od Maroka na północy po Namibię na południu kontynentu.
Nielegalne połowy ryb u wybrzeży Afryki
.Według „ADF”, magazynu wojskowego wydawanego przez Dowództwo USA w Afryce (AFRICOM), dochody z tych połowów potrzebne są objętej zachodnimi sankcjami Rosji do kontynuowania wojny z Ukrainą.
Oskarżona o przełowienie ryb w Bałtyku, Arktyce i na Morzu Czarnym Rosja prowadzi obecnie taką rabunkową eksploatację na wodach Afryki, która rocznie traci szacunkowo 11,2 mld dolarów na nielegalnych połowach, z czego 9,4 mld strat przypada na Afrykę Zachodnią.
Indeks Ryzyka Połowów (IUU)
.Według Indeksu Ryzyka Połowów (IUU), który klasyfikuje kraje na podstawie ich podatności na nielegalne, nieraportowane i nieuregulowane połowy, Rosja konsekwentnie plasuje się w czołówce krajów oskarżanych o nielegalne odławianie ryb, ustępując w tym jedynie Chinom.
– Jak widzieliśmy w przypadku złota i innych minerałów, diamentów, a do pewnego stopnia także ropy naftowej i gazu, Rosja dostrzega szansę na rozszerzenie połowów w afrykańskich wyłącznych strefach ekonomicznych – powiedział w listopadzie 2025 r. agencji Bloomberg Joseph Siegle, starszy badacz na Uniwersytecie Maryland w College Park i specjalista ds. rosyjskich wpływów w Afryce.
W grudniu 2025 r. Rosja podpisała umowę dotycząca połowu ryb z Marokiem, krajem, który traci rocznie około 500 mln dolarów z powodu nielegalnej eksploatacji jego zasobów morskich. W ramach poprzedniej umowy Rosja otrzymała prawo dostępu do wód Maroka dla 10 swoich trawlerów, które mogły odłowić 140 tys. ton małych gatunków ryb, takich jak sardynki czy makrele. W zamian, jak poinformował magazyn Seafood Source, Moskwa płaciła Maroku 7 mln dolarów rocznie.
Rosja okrada Afrykę z zasobów rybnych
.W Sierra Leone, które traci rocznie około 50 mln dolarów z powodu nielegalnych połowów, Rosja uzyskała dostęp do 40 tys. ton ryb rocznie. Oprócz Maroka i Sierra Leone, rosyjskie trawlery operują w Angoli, Gwinei Bissau, Mauretanii, Namibii, Nigerii i Senegalu.
Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), ponad połowa ławic ryb od Cieśniny Gibraltarskiej do ujścia rzeki Kongo w Demokratycznej Republice Konga, gdzie operują rosyjskie trawlery już jest biologicznie niezrównoważona. Eksperci, na których powołał się magazyn „AFD” stwierdzili, że zainteresowanie Rosji afrykańskimi rybami jeszcze bardziej zagrozi zasobom morskim kontynentu.
Podobnie jak statki chińskie, rosyjskie trawlery znane są z nielegalnych połowów, nielegalnego przeładunku ryb na morzu, czyli procederu, który ma ukryć ich pochodzenie, z nagminnego wyłączania systemów identyfikacji podczas połowów i nadmiernego połowu zagrożonych gatunków. Poza Afryką, flota Kremla prowadzi nielegalną działalność na wodach Alaski, Antarktydy, Oceanu Arktycznego, Japonii i Korei Południowej.
Czy gospodarka Rosji wytrzyma sankcje?
.„Sankcje nałożone przez Zachód doprowadzą do załamania się całego systemu finansowego Rosji oraz zahamowania aktywności gospodarczej w największych aglomeracjach Rosji – w efekcie dotkną one cały kraj” – uważa Piotr Arak, autor tekstu na ten temat na łamach „Wszystko co Najważniejsze”. – „Sankcje najsilniej uderzą w jeden z największych regionów gospodarczych – Moskwę, która odpowiada za 38,5 proc. eksportu całego kraju.”
„Moskwa na pewno liczyła się z tym, że inwazja spotka się z sankcjami, ale zakładała, że będzie to drobna niedogodność, zważywszy na podziały wśród państw Zachodu, które starannie przez lata wykorzystywała. Ale nawet jeśli środki do tej pory przyjęte przez Zachód są ostrzejsze, niż oczekiwano, Rosja ma ogromną wojenną skrzynię złota i rezerw walutowych o wartości 640 miliardów dolarów, aby wspierać gospodarkę.”
„Podczas gdy atak na oligarchów trafił na pierwsze strony gazet, zdecydowanie najważniejszą sankcją było ograniczenie dostępu Moskwy do jej rezerw walutowych, aby zablokować możliwość obrony rubla. Rezerwy działają na dwa sposoby” – tłumaczy autor. – „Po pierwsze, działają odstraszająco, ponieważ ci, którzy rozważają atak spekulacyjny, zastanawiają się dwa razy, jeśli wiedzą, że bank centralny jest w stanie go powstrzymać. Im większe rezerwy, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że bank centralny będzie musiał faktycznie ich użyć. Po drugie, jeśli odstraszanie nie działa, bank centralny z dużymi rezerwami może aktywnie interweniować na rynkach walutowych. W przypadku banku centralnego Rosji oznaczałoby to zamianę części z 640 mld dolarów aktywów na ruble. Sprzedaż dolarów, euro lub funtów za ruble doprowadziłaby do wzrostu wartości rosyjskiej waluty.”
.„Żadna z tych opcji nie jest obecnie możliwa. Nie jest jasne, ile dokładnie z 640 miliardów dolarów jest zamrożone, ale według niektórych szacunków prawie żadne z aktywów nie może zostać wykorzystane. Ponad dwie trzecie całości – 460 miliardów dolarów – jest utrzymywane w obcych walutach lub papierach wartościowych i obecnie w dużej mierze jest niedostępne dla Moskwy. Reszta w większości jest w złocie, które jest przechowywane w skarbcach w Rosji. Putin mógłby prawdopodobnie znaleźć kogoś, kto kupiłby trochę tego złota z rabatem, ale trudno byłoby szybko zamienić ten cenny metal na dewizy. Co ciekawe, władze obniżyły też do 0 proc. stawkę VAT na zakup złota. Ma to na celu zachęcanie do jego zakupu, zwłaszcza za dolary i euro.
PAP/Piotr Arak/MJ



