Niemcy mają kłopot ze sformowaniem brygady Bundeswehry na Litwie

Do służby w 45. brygadzie pancernej Bundeswehry „Litwa” zgłosiło się zaledwie 10 proc. potrzebnych żołnierzy. Szef komisji obrony Bundestagu Thomas Roewekamp zapowiedział, że jeśli taka sytuacja się utrzyma, możliwe jest skierowanie żołnierzy do służby na Litwie – podał portal RND.
Niemieckie problemy
.Thomas Roewekamp podkreślił, że służba w Bundeswehrze opiera się na zasadzie dobrowolności i jest to słuszne rozwiązanie. – Jeśli jednak nie wystarcza to do realizacji zadania kluczowego z punktu widzenia polityki bezpieczeństwa, takiego jak brygada na Litwie, służba musi zostać nakazana – zaznaczył.
W rozmowie z portalem sieci redakcji regionalnych RND dodał, że odpowiedzialność Niemiec za pokój, wolność i sojuszników nie kończy się na granicach kraju, lecz „obejmuje także służbę tam, gdzie odstraszanie gwarantuje pokój, na przykład na Litwie”.
Tygodnik „Der Spiegel” poinformował, powołując się na poufny dokument resortu obrony, że do służby w brygadzie „Litwa” zgłosiło się zbyt mało ochotników, zwłaszcza wśród szeregowych. Poszukiwano 1971 żołnierzy, a zgłosiło się jedynie 209 – wynika z dokumentu. Ministerstwo zapewniło, że formowanie brygady przebiega zgodnie z planem i że zakłada się uzupełnienie składu osobowego przez ochotników. W rozmowie ze „Spieglem” rzecznik resortu podkreślił, że przytoczone dane to „stan pośredni z końca ubiegłego roku”.
Według tygodnika ministerstwo rozważa skrócenie minimalnego czasu służby na Litwie z dwóch lat do roku, aby zachęcić żołnierzy do wyjazdu na wschodnią flankę NATO. Portal RND przypomniał, że żołnierze zgłaszający się do służby na Litwie mogą liczyć na wysokie dodatki finansowe. Strona litewska zadeklarowała też, że zapewni zakwaterowanie, miejsca pracy dla partnerów żołnierzy oraz dostęp do przedszkoli i szkół dla ich dzieci. Jednocześnie – zaznaczył portal – nie można wykluczyć, że w przypadku dalszych braków kadrowych ministerstwo wyda decyzje o obowiązkowym skierowaniu do służby.
Do 2027 r. 45. brygada pancerna „Litwa” ma liczyć 4800 żołnierzy i około 200 pracowników cywilnych. Obecnie na Litwie stacjonuje 1,7–1,8 tys. niemieckich żołnierzy; do końca roku ich liczba ma wzrosnąć do 2 tys.
Utworzona w 2025 r. brygada jest elementem wzmocnionej obecności NATO na wschodniej flance Sojuszu. Jej zadaniem jest zapobieganie sytuacjom kryzysowym oraz odstraszanie Rosji poprzez stałą obecność wojsk. Jednostka ma być w pełni zdolna do działania na miejscu, bez konieczności przerzutu sił z Niemiec w razie eskalacji zagrożenia.
Powrót niemieckiej siły
Jeśli Niemcy rzeczywiście przeznaczą 5 proc. swojego PKB na zbrojenia, będzie to nie tylko największy wysiłek od czasów zimnej wojny, ale i punkt zwrotny dla układu sił w Europie – pisze Mateusz MORAWIECKI.
Ostatnio polska dyskusja o Niemczech toczy się pod wpływem dwóch zjawisk: intensywnego przerzucania przez niemiecką policję nielegalnych imigrantów na teren Polski oraz słusznie oburzającego polską opinię publiczną tzw. upamiętnienia w Berlinie polskich ofiar wojny. W obu tych sprawach obecny polski rząd całkowicie skapitulował. Żeby jednak lepiej zrozumieć to, co dzieje się w Niemczech, warto sięgnąć do książki Kaput Wolfganga Münchaua. To przenikliwa diagnoza rozpadu niemieckiego modelu gospodarczego. Autor trafnie punktuje iluzje, na których opierała się niemiecka potęga: tania energia z Rosji, eksport do Chin, tradycyjny przemysł, dogmatyczny fiskalizm. Wszystkie te refleksje są ważne. Ale czy nie przychodzą zbyt późno – w momencie, gdy Niemcy już realizują nowy plan gospodarczy?
Gdy czytałem analizę Münchaua, towarzyszyła mi pewna myśl – skądinąd także zakorzeniona w niemieckiej tradycji intelektualnej. „Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu” – pisał Hegel. Mądrość przychodzi po fakcie, dopiero wtedy, gdy zjawisko, nad którym się zastanawiamy, dobiega końca. Mam wrażenie, że tak jest z Kaput. Książka ta trafnie opisuje świat, który właśnie odchodzi w przeszłość. Tymczasem na naszych oczach zaczyna się coś nowego: przebudzenie przemysłowe Niemiec, a wraz z nim – co jeszcze ważniejsze – przebudzenie militarne. Berlin wychodzi z dekad zbrojeniowego minimalizmu i szykuje się do roli realnej siły. Tym razem to nie są symboliczne gesty ani zagrywki wizerunkowe – lecz systemowa zmiana, którą trzeba śledzić uważnie. I rozumieć, zanim znów będzie za późno.
Wojna na Ukrainie zmusiła europejskie rządy do głębokiej refleksji nad ich zdolnościami obronnymi. Coraz mocniej się zbroimy, próbując jak najszybciej odrobić zaniedbania minionych kilku dekad. Samo postrzeganie kwestii militarnej uległo znaczącej zmianie – dziś panuje dużo większa zgoda społeczna, aby państwa zwiększały swój potencjał obronny. Łatwiej nam zrozumieć, że w obliczu ogromnego zagrożenia, jakie stanowią Rosja oraz Chiny, inwestowanie w przemysł zbrojeniowy i wojsko stanowi jedyny możliwy mechanizm odparcia agresji. Nawet społeczeństwa przez lata uważające się za pacyfistyczne prezentują otwarcie zmianę kierunku. W takiej sytuacji najmniejsze drgania mogą wywołać lawinę zmian, podważając fundamenty wzajemnego zaufania.
Pomimo swojej początkowej bierności po wybuchu wojny na Ukrainie, pomimo haniebnego oczekiwania na upadek Kijowa i powrót do „business as usual” obecnie taką właśnie strategię przyjęła niemiecka elita, podejmując kroki zmierzające do odbudowania armii, a przez to znacznego zwiększenia swojej pozycji w Europie i w strukturach sojuszu NATO. Po II wojnie światowej, starając się wyraźnie odciąć od swojej zbrodniczej przeszłości, nasi zachodni sąsiedzi przedstawiali się jako kraj o pacyfistycznym nastawieniu, co miało na celu odbudowę międzynarodowego wizerunku, który nie polega już na zbrojeniach i wzmacnianiu siły niemieckiej armii. Ten stan rzeczy ulega jednak bardzo istotnej zmianie. Ostatnie badania wskazują, że aż 76 proc. Niemcówopowiada się za zwiększeniem finansowania Bundeswehry i wzrostem wydatków na obronność. Częściowo wynika to z braku wiary w potencjalne wsparcie militarne ze strony USA, na co wskakuje aż 74 proc. badanych. Każdy powód jest dobry. Z drugiej strony obecne realia sprawiły, że Niemcy dostrzegają konieczność utrzymania swojej pozycji, wpływów oraz zwiększenia siły gospodarczej. W obliczu coraz bardziej widocznych problemów niemieckiego przemysłu samochodowego w niemieckiej klasie politycznej i w niemieckim biznesie trwa ożywiona dyskusja nad odbudową potęgi przemysłowej.
Tezy Kaput o upadku niemieckiego modelu rozwoju mocno rezonują w polskiej debacie. Ale nie dajmy się zwieść przekonaniu, że mimo swoich trudności nasi zachodni sąsiedzi to państwo słabe lub tracące zdolność do walki o swoje interesy. Niemcy nadal należą bowiem do grona najpotężniejszych graczy na scenie polityki europejskiej i światowej, nawet jeśli obecna kondycja ich armii jest skutkiem wieloletnich zaniedbań. Dziś jednak z determinacją podejmują wysiłki, by jak najszybciej odwrócić negatywne skutki przeszłości.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/mateusz-morawiecki-powrot-niemieckiej-sily/
PAP/ LW





