Przyjaźń polsko-węgierska przetrwa polityczne drgania [Karol NAWROCKI]

Przyjaźń polsko-węgierska

Prezydent RP Karol Nawrocki spotkał się 23 marca 2026 r. w Przemyślu z prezydentem Węgier Tamásem Sulyokiem. Podczas uroczystości z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej Karol Nawrocki podkreślił, że misją obu prezydentów jest to, aby przyjaźń polsko-węgierska „nie stała się obiektem krótkotrwałych politycznych drgań”.

Przyjaźń polsko-węgierska przetrwa polityczne drgania

.Prezydent Karol Nawrocki przypomniał, że wybór Przemyśla na miejsce spotkania nie jest przypadkowy. Miasto to, będące symbolem wspólnych walk i braterstwa broni (m.in. dzięki Twierdzy Przemyśl oraz pomnikowi huzara węgierskiego i ułana polskiego), odgrywa kluczową rolę w pamięci obu narodów.

Zdaniem prezydenta obecność młodych pokoleń jest gwarancją trwałości relacji w przyszłości. Karol Nawrocki odwołał się do wspólnych bohaterów – królów Ludwika Węgierskiego i Władysława Warneńczyka oraz generała Józefa Bema, bohatera walk o wolność obu krajów.

– Misją moją i pana prezydenta jest to, aby przyjaźń narodów polskiego i węgierskiego nie stała się obiektem krótkotrwałych politycznych drgań. Ta więź jest zbudowana na przestrzeni wieków i nie da się jej zniszczyć doraźnymi napięciami – oświadczył Karol Nawrocki.

Polska i Węgry opowiadają się za Europą ojczyzn

.W kontekście bieżącej polityki międzynarodowej prezydent Polski wskazał na liczne punkty zbieżne z Budapesztem, szczególnie w kwestii reformy Unii Europejskiej. Karol Nawrocki stwierdził, że Polska i Węgry opowiadają się za Europą ojczyzn, a nie biurokratyczną centralizacją narzucaną przez Komisję Europejską. Prezydent jasno sprzeciwił się umowie z krajami Mercosur, uznając ją za niekorzystną dla polskiego rolnictwa. Krytycznie odniósł się również do systemów ETS, które w jego ocenie obciążą Polaków kosztami transportu i ogrzewania z powodów ideologicznych. Karol Nawrocki podkreślił też wspólne stanowisko w sprawie walki z nielegalną imigracją.

– Jestem zobowiązany wyłącznie wobec polskich obywateli. Jeśli unijne rozwiązania podważają polską konstytucję, której jestem strażnikiem, mówię: stop. W tej kwestii mogę liczyć na zrozumienie pana prezydenta Tamása Sulyoka – zaznaczył.

Prezydent Karol Nawrocki w swoim oświadczeniu odniósł się również do różnic w polityce obu krajów. Podkreślił, że dla Polski Władimir Putin pozostaje zbrodniarzem wojennym i egzystencjalnym zagrożeniem. – Dla Polski Władimir Putin i Federacja Rosyjska to zagrożenie egzystencjalne, tak jak bolszewicy w 1920 roku. Polacy kochają Węgrów, ale nienawidzą Władimira Putina. Państwa dokonują swoich wyborów dyplomatycznych, ale moje stanowisko jest jasne: Putin jest zagrożeniem dla NATO i Unii Europejskiej – powiedział.

Warszawę i Budapeszt więcej łączy niż dzieli

.Prezydent zakończył wystąpienie stwierdzeniem, że choć w „rodzinie” zdarzają się różnice zdań, to liczba spraw łączących Warszawę i Budapeszt przeważa nad tymi, które wywołują dyskusję. Prezydent Tamás Sulyok, odnosząc się do kwestii bezpieczeństwa, wyraził nadzieję na jak najszybsze zakończenie konfliktów zbrojnych. – Mamy w sąsiedztwie konflikt wojenny i chcielibyśmy, by zakończył się jak najszybciej. Wyrażamy też obawy o eskalację na Bliskim Wschodzie, co destabilizuje sytuację gospodarczą na świecie – mówił węgierski przywódca.

Przyznał jednocześnie, że „zgadza się z prezydentem Karolem Nawrockim, iż są sprawy, w których się nie zgadzają”, jednak nie narusza to fundamentów wzajemnych relacji. Oświadczeniom prezydentów Polski i Węgier, które zostały wygłoszone w Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, przysłuchiwała się młodzież z I Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Przemyślu.

Spotkanie zakończyły zapowiedzi dalszej współpracy kulturalnej (m.in. wystawa o Janie Pawle II w Székesfehérvár) oraz gospodarczej. Po uroczystościach w Przemyślu prezydent Karol Nawrocki uda się w poniedziałek z wizytą do Budapesztu na spotkanie z premierem Viktorem Orbánem.

Wybudzanie pacjenta znanego jako V4

.Rosyjska agresja na Ukrainę postawiła V4 przed zasadniczym problemem. Oznaczała powrót geopolitycznego postrzegania świata na osi Zachód – Wschód i wywołała wśród elit i społeczeństw znacznie większą potrzebę określenia się na tej osi – pisze Maciej RUCZAJ

Przez kilka ostatnich lat autor tego tekstu, odpowiadając na pytania dotyczące stanu współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej (V4), mówił, że znajduje się ona w stanie sztucznego uśpienia. Oddycha jeszcze, ale nic więcej. Następnie dodawał, że jest to stan poważny, ale tymczasowy, nie oznacza śmierci i daje możliwość powrotu. Jednak tych, którzy podobnie jak zmarły w ubiegłym tygodniu czeski prymas Dominik Duka, nadal wierzyli w sens budowania wspólnoty na fundamencie wspólnego dziedzictwa Europy Środkowej, było coraz mniej.

I nagle – temat powrócił. Już nie tylko jako worek treningowy dla zagorzałych liberalnych przeciwników formatu, którzy niezależnie od okoliczności uważają Grupę za symbol zacofania i geopolitycznej reorientacji na Wschód.

Dzisiaj znaczenie V4 podkreśla w swojej deklaracji programowej powstający w Czechach nowy rząd Andreja Babiša. Atmosferę „nowego początku”, nie tylko w stosunkach wzajemnych, ale także regionalnych, można było odczuć w Pradze podczas krótkiej wizyty prezydenta Słowacji Petera Pellegriniego w pierwszych dniach listopada. O intensyfikacji współpracy pozytywnie mówiono również w zeszłym tygodniu w Bratysławie, gdzie z Pellegrinim spotkał się prezydent Karol Nawrocki. Ogłosił on, że chce wzmocnić aktywność Polski w regionie, zaniedbaną przez rząd Donalda Tuska. W związku z tym 24 listopada odwiedzi Pragę, a następnie uda się na Węgry na szczyt prezydentów Grupy. Czy to oznacza, że rozpoczęło się wybudzanie pacjenta znanego jako V4?

Współpraca trzech (a po rozpadzie Czechosłowacji czterech) krajów w obszarze „między Niemcami a byłym Związkiem Sowieckim” od początku była podatna na wahania związane ze zmianami rządów w poszczególnych państwach. Zwłaszcza w momencie, gdy osiągnęła swoje pierwotne wspólne cele, co do których panowała zgoda wśród elit politycznych – likwidacja dziedzictwa RWPG i Układu Warszawskiego, a następnie przystąpienie do NATO i UE.

.Cykle polityczne w stolicach nad Wisłą, Dunajem i Wełtawą jak na złość nie chciały się zsynchronizować. Kiedy Babiš, Fico i Orbán próbowali zablokować w 2015 r. „kwoty migracyjne”, środkowoeuropejską jedność złamała premier Ewa Kopacz. Kiedy po 2016 r. konserwatywne rządy w Warszawie i Budapeszcie chciały zacieśniać współpracę regionalną, Czechy i Słowacja patrzyły na te wysiłki z nieufnością, nie chcąc dzielić z nimi losu „trędowatych” polityki europejskiej. Ostatnio idea „reaktywacji Wyszehradu” pojawiała się w wypowiedziach słowackich polityków po powrocie do władzy Roberta Ficy jesienią 2023 roku. Entuzjazm Bratysławy szybko schłodziła rzeczywistość w postaci braku zainteresowania ze strony Pragi i Warszawy, a przede wszystkim napięcia między Warszawą a Budapesztem, które po objęciu stanowiska przez Donalda Tuska przerodziło się w otwarty konflikt.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 23 marca 2026