Red Week. Czerwone światło jako sprzeciw wobec prześladowania chrześcijan

W ramach międzynarodowej kampanii #RedWeek w dniach 15-23 listopada na całym świecie ponad 600 kościołów, pomników i budynków publicznych zostanie podświetlonych czerwonym światłem. Będzie to gest solidarności z prześladowanymi chrześcijanami i symbol walki o wolność religijną.
Red Week – czerwone światło dla prześladowanych chrześcijan
.Kampanię #RedWeek zainicjowało w 2015 roku międzynarodowe Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN International). Obecnie jej zasięg obejmuje wiele krajów na świecie. Kulminacją kampanii będzie 19 listopada „Czerwona Środa” czyli #RedWednesday. Tego dnia zaplanowano setki wydarzeń modlitewnych, marszów, koncertów i spotkań edukacyjnych w ponad 20 krajach w tym m.in. w Australii, Austrii, Niemczech, Portugalii, Niderlandach, Wielkiej Brytanii, Francji, Irlandii, Meksyku czy Kolumbii – poinformowała polska sekcja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP).
Organizacji szacuje, że na całym świecie w tym czasie ponad 600 kościołów, pomników i budynków publicznych zostanie podświetlonych czerwonym światłem. „W wydarzeniach ma wziąć bezpośrednio udział ponad 10 tys. osób. Jednocześnie dzięki mediom i platformom internetowym przekaz Red Week dotrze do ponad pół miliona uczestników na całym świecie” – podał PKWP. Tego samego dnia w intencji prześladowanych chrześcijan odbędzie się msza o godz. 18.30 w sanktuarium św. Józefa w Krakowie.
„W Niemczech odbędzie się siedem głównych wydarzeń z udziałem biskupa Wilfreda Chikpa Anagbe z Nigerii, w tym msza św. w czerwono podświetlonej katedrze w Ratyzbonie. Z kolei w Austrii zaplanowano marsz pokoju z udziałem chrześcijan różnych wyznań oraz wydarzenie w parlamencie m.in. z minister ds. integracji, rodziny i UE Claudii Plakolm i arcybiskupem-elektem Josefem Grünwidlem” – poinformowało PKWP.
Chrześcijanie są prześladowani w 32 krajach na świecie
.We Francji odbędą się „Noce Świadków” – wieczory modlitwy i refleksji. Po raz pierwszy w historii czerwonym światłem rozbłysną paryskie zabytki m.in. Obelisk na placu Concorde, Pont Neuf i Pont des Arts. Z najnowszego raportu PKWP „Wolność religijna na świecie” wynika, że 413 mmln chrześcijan żyje w krajach, gdzie wolność religijna jest poważnie naruszana, a ok. 220 milionów z nich doświadcza już bezpośrednich prześladowań.
Z raportu wynika, że chrześcijanie doświadczają dyskryminacji lub prześladowań w 32 krajach świata, a w 68 państwach dochodzi do niszczenia obiektów sakralnych z pobudek religijnych. „W 45 krajach nie mogą publicznie nosić symboli wiary, natomiast w 32 spotykają się z nierównym traktowaniem w urzędach, szkołach i sądach. Natomiast w 73 państwach padają ofiarą fizycznych lub werbalnych ataków, a w 57 są bici lub więzieni z powodu swojej wiary. Do tego w 33 krajach wielu z nich zmuszonych jest do ucieczki i staje się uchodźcami z powodu prześladowań religijnych” – podał raport.
Polska prezentacja dokumentu odbędzie się 19 listopada w Warszawie. #RedWeek swoimi korzeniami sięga 2015 r., kiedy lokalne biuro PKWP w Brazylii podświetliło na czerwono statuę Chrystusa Odkupiciela, by w ten sposób zwrócić uwagę na prześladowanych chrześcijan w Iraku. Zainspirowane tą samą ideą włoskie biuro PKWP (ACN Italy) podświetliło w kwietniu 2016 roku fontannę di Trevi.
Biuro PKWP w Wielkiej Brytanii (ACN UK) poszło dalej za tą ideą i stworzyło #RedWednesday (Czerwoną Środę), aby upamiętnić wszystkich prześladowanych chrześcijan w konkretną środę listopada, co później w wielu krajach zostało rozszerzone na cały tydzień. W Wielkiej Brytanii inicjatywa ta została przyjęta nie tylko przez różne wyznania chrześcijańskie, ale na znak solidarności także przez inne wyznania religijne.
Nasi kochani chrześcijanie
.Donald Trump rozumie dobrze, iż prześladowania chrześcijan w Afryce to nic innego jak wojna religijna prowadzona przeciw Kościołowi, a zarazem przeciw zachodniej kulturze, z którą islamiści utożsamiają religię rzymskokatolicką – pisze Jan ROKITA
Z perspektywy chrześcijanina to polityczny fakt, którego nie można przeoczyć. Tak dalece bowiem, jak sięga moja pamięć, nie potrafię przypomnieć sobie, aby któryś z przywódców wielkich mocarstw zagroził innemu państwu „szybkim i okrutnym” militarnym uderzeniem, o ile natychmiast nie powstrzyma prześladowań chrześcijan. To właśnie zrobił teraz Donald Trump, wydając przy tym amerykańskiemu Departamentowi Wojny rozkaz, aby przygotował się do ewentualnej zbrojnej interwencji w Nigerii – celem miałoby być zniszczenie muzułmańskich milicji, odpowiedzialnych za masakry dokonywane w tym kraju na chrześcijanach.
W charakterystyczny dla siebie sposób Trump oznajmia przy tym, iż hipotetyczny atak na Nigerię byłby nie tylko „szybki i okrutny”, ale także „słodki” (fast, vicious and sweet), gdyż chodziłoby w nim o obronę „naszych ukochanych chrześcijan” (our CHERISHED Christians). Amerykański prezydent oskarża przy tym nigeryjskie władze, iż te faktycznie „umożliwiają” islamistycznym milicjom przeprowadzanie ataków na chrześcijan, nie podejmując wystarczających wysiłków na rzecz obrony wolności religijnej. Z podobnym oskarżeniem wobec rządu Nigerii wystąpił już wcześniej republikański senator z Teksasu Ted Cruz, którego starania – jak się zdaje – zainspirowały i zmobilizowały Trumpa do działania.
Od wielu lat jest rzeczą jasną i chyba już dziś powszechnie znaną, iż chrześcijanie, a zwłaszcza rzymscy katolicy, są obiektem zmasowanych prześladowań religijnych w wielu rejonach świata. Pod tym względem dane upubliczniane przez organizację Aid to the Church in Need nie pozostawiają wątpliwości. Choć przyznam, że zapewne podobnie jak dla wielu polskich katolików wiedza, iż to nasza wiara jest znów najokrutniej i najszerzej prześladowaną religią świata, jakąś dekadę temu była dla mnie ponurym i zaskakującym odkryciem.
.Od czasu odzyskania niepodległości przez Polskę, w roku 1989, żyjemy w kraju wolności religijnej (choć od czasu do czasu ktoś tam nam retorycznie grozi, iż jako katolicy musimy zostać „opiłowani”), więc zrozumienie sytuacji katolików w Afryce jest dla nas dość trudne. Tymczasem najwyższy czas pojąć, że Kościół Katolicki naprawdę wzrasta tam właśnie, gdzie wyznawanie Chrystusa wiąże się z nieuchronnością nieustannej ucieczki, porzucenia domu rodzinnego, utraty ziemi odziedziczonej po przodkach, a w końcu możliwością nagłej śmierci w jakimś kościele podpalonym podczas mszy świętej albo po prostu – w nagłej nocnej rzezi, przeprowadzanej przez którąś z fanatycznych islamistycznych milicji. Przy obojętności albo całkowitej nieporadności państwa, rządu i policji – teoretycznie odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-rokita-nasi-kochani-chrzescijanie/
PAP/MJ







