
Transfiguratio Domini i król Jan III Sobieski
Przemienienie na Górze Tabor – świętowane 6 sierpnia od 1457 r. – jest jednym z filarów wiary w boską naturę Chrystusa. Ukazanie cudu Transfiguracji było wielkim wyzwaniem dla artystów, ale fundatorom kościołów pod tym wezwaniem pozwalało myśleć jednocześnie o niezwykłym zwrocie/przemianie w ich życiu i transfiguracji po śmierci – pisze prof. Jerzy MIZIOŁEK
.Warszawska świątynia pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego na ul. Miodowej, ufundowana przez Jana III Sobieskiego, została wzniesiona w latach 1683-1694. Kamień węgielny pod kościół położono 23 lipca 1683, w przededniu wyprawy wiedeńskiej. Na uroczystości był obecny król, królowa Maria Kazimiera, ich synowie, nuncjusz apostolski Opizio Pallavicini, biskup Wierzbowski, senatorowie, hetmani, ministrowie i tłumy Warszawiaków. Na kamieniu, zamiast pierwotnych słów Christo Redemptori Joannes III. Polon. Rex … król nakazał wyryć słowa Christo Triumphatori Joannes III. Polon. Rex …. Czy było to przeczucie wielkiego zwycięstwa?
Konsekracja świątyni odbyła się w obecności całej rodziny królewskiej i dworu w rocznicę zwycięstwa pod Chocimiem odniesionego 11 listopada 1673 r. Na pamiątkę tej uroczystości w kościele wmurowano tablicę z łacińskim napisem zawierającym w polskim tłumaczeniu następujące słowa: „Chrystusowi Zbawcy wobec uczniów przemienionemu na Górze Tabor król Polski Jan III, wykonując ślub złożony w związku ze zwycięstwem pod Chocimiem i Wiedniem wznosi ten kościół i klasztor. Stanisław Witwicki, biskup poznański, w asyście dwóch innych biskupów, 11.XI.1694 kościół ten uroczyście konsekrował przebywającym w tym klasztorze Kapucynom z prowincji toskańskiej, sprowadzonym przez wyżej wymienionego króla”.
Monarcha był niezwykle przywiązany do ufundowanej przez siebie świątyni, w klasztorze miał nawet własną celę, w której często przebywał. Był też fundatorem czterech obrazów pędzla swojego nadwornego, wykształconego w Rzymie malarza – Jerzego Eleutera Siemiginowskiego, które złożyły się na program ideowy kościoła. Jednym z nich było wielkie, nie zachowane niestety płótno ukazujące Przemienienie Pańskie umieszczone w ołtarzu głównym. Dzięki przedwojennym zapiskom wiadomo, że górna strefa obrazu wzorowana była na watykańskim przedstawieniu Transfiguracji Rafaela, zaś dolna „ukazywała scenę nauczania przed tą teofanią”. Czy chodziło o nauczanie trzech świadków Przemienienia: Piotra, Jana i Jakuba?
Płótno Siemiginowskiego zastąpiono w 1750 r. wierną kopią górnej partii arcydzieła Rafaela wykonaną przez Szymona Czechowicza. Na miejscu tego obrazu, zniszczonego, podobnie jak dzieło Siemiginowskiego, w 1944 r. podczas Powstania Warszawskiego, umieszczono w 1956 r. nową kopię malowidła Rafaela.

.Tak więc, podobnie jak w krakowskim kościele Pijarów i lubelskim Misjonarzy (obecnie seminaryjnym), Przemienienie Chrystusa stanowiło zawsze główny element programu świątyni. Jak stwierdza autor XIX-wiecznej książki o kościołach Warszawy: „wezwanie [kościoła Kapucynów] odpowiadało pierwotnej myśli królewskiej: Chrystus triumfujący, albowiem smutek chrześcijaństwa w radość przemienił zwycięstwem nad niewiernymi”.
Święto Przemienienia zostało wprowadzone w Europie Zachodniej w 1457 r., m.in. dla uczczenia zwycięstwa nad Imperium Osmańskim odniesionego w dniu 6 sierpnia poprzedniego roku; było więc również świętem antymuzułmańskim, świętem wojowników za wiarę. Warszawski kościół kapucynów był miejscem pochówku króla Jana III przez ponad 30 lat, zanim jego szczątki nie zostały przeniesione na Wawel. W warszawskiej świątyni jego serce pozostało do dziś; jest złożone w pięknym marmurowym sarkofagu. W czerwcu br. minęła 330. rocznica śmierci tego wielkiego króla-wojownika.
Przemienienie Pańskie i jego przedstawienia
.Opis Przemienienia zawierają wszystkie trzy Ewangelie synoptyczne; zastanawiające jest natomiast, że nie pisze o nim Jan, świadek cudu. Łukasz (9, 27-36) tak opisuje okoliczności teofanii i boskość Chrystusa przemienionego: „[Jezus mówił] A powiadam wam prawdziwie: Są niektórzy tu stojący, co nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże. I stało się po tych słowach prawie w osiem dni, że wziął Piotra i Jakuba, i Jana, i wszedł na górę, aby się modlić. A gdy się modlił stał się inny wygląd oblicza jego, a odzienie jego białe i lśniące. […] ”. Marek (9, 1-9) zaś powiada: „szaty [Chrystusa] stały się jaśniejące i bardzo białe, jakich żaden pilśniarz na ziemi wybielić nie zdoła. […] A gdy zstępowali z góry, rozkazał im, aby nikomu nie opowiadali, co widzieli, dopóki Syn Człowieczy nie zmartwychwstanie”. Tekst Mateusza (17, 1-8) takie z kolei zawiera słowa: „Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką osobno. Tam przemienił się wobec nich: Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim […] Oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: ‘To jest mój syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie’. Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli”.
Przemienienie Pańskie należy do tych tematów religijnych, które trudno jest pojąć i niełatwo wyobrazić. Jak zauważył jeden z badaczy „Transfiguracja była zawsze tematem kłopotliwym, wymaga bowiem ukazania trzech mężczyzn stojących obok siebie i trzech innych w pozycji półleżącej u ich nóg”. Kiedy pojawiły się pierwsze przedstawienia tematu? Jest zupełnie prawdopodobne, że w kościele na samej Górze Tabor, gdzie miała miejsce teofania istniała, już w IV albo V w., mozaika go obrazująca. Być może do jej kompozycji nawiązują mozaiki w kościele klasztoru na Synaju z poł. VI w. i pochodząca z VIII lub IX w., odnaleziona na Górze Tabor okrągła forma do wykonywania eulogii, czyli chleba poświęcanego, ale nie konsekrowanego, rozdawanego wiernym po mszy świętej. Podobnie jak w mozaice na Synaju również i tu dostrzegamy wyraźnie – pomimo schematyzmu tego niewielkiego przedstawienia – Chrystusa w otoczeniu Mojżesza i Eliasza oraz trzech apostołów poniżej. Forma do wytwarzania eulogii z Góry Tabor daje dobre pojęcie o tym, do jakiego stopnia już w okresie wczesnochrześcijańskim myśli o eucharystii i transfiguracji przenikały się wzajemnie.
Niewiele zachowało się kościołów świata łacińskiego epoki średniowiecza, w których scena Przemienienia umieszczona jest w apsydzie (lub ponad nią), albo w tympanonach fasad głównych.
W sztuce nowożytnej, poczynając od XV wieku wielu artystów, w tym najwybitniejsi, jak Botticelli, Giovanni Bellini, Rafael Santi, Tycjan, Tintoretto, Rubens, podejmowało się namalowania teofanii na Górze Tabor. Pośród nich Rafael uchodzi powszechnie za twórcę najsłynniejszego przedstawienia Transfiguracji. Było to jego ostatnim dziełem; ustawiono je u wezgłowia jego trumny, gdy umarł przedwcześnie, 6 kwietnia 1520 r., w wieku 37 lat
Ten piękny, pełen mistycznej aury obraz, obecnie w Pinakotece Watykańskiej, malowany do katedry w Narbonne, ale nigdy tam nie przesłany, został już przez współczesnych uznany za arcydzieło.

.Składa się z dwóch stref, górną wypełnia doskonałe zobrazowanie teofanii ze świetlistym Chrystusem, podczas gdy w dolnej widnieje scena z chłopcem opętanym przez demona. Ta właśnie główna scena z Chrystusem unoszącym się ponad ziemią wraz z Mojżeszem i Eliaszem oraz trzema przerażonymi apostołami poniżej – Piotrem, Janem i Jakubem – stała się nieprześcignionym wzorem obrazowania cudu na Górze Tabor w sztuce europejskiej. Jej kompozycję – na ogół w bardziej wertykalnym niż oryginał ujęciu – mniej lub bardziej wiernie powtarzają niezliczone sztychy i wiele obrazów. Niektórzy artyści, jak Girolamo da Carpi, Rubens czy Marco Benefial wychodząc od kompozycji Rafaela wprowadzili do swoich obrazów Transfiguracji pewne nowe elementy w ustawieniu postaci i ich gestach.
Inni malarze, wśród nich Prospero Fontana, Annibale Mazzuoli i – jak się możemy domyślać – nasz Siemiginowski umieszczali scenę cudu, dokładnie tak jak ją ukazał Rafael, w górnej partii swoich płócien, widoczną w oddaleniu. Często jednak w kościołach pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego znajdują się niemal wierne kopie obrazu geniusza z Urbino. Niedługo po jego śmierci obraz przeznaczony pierwotnie do Narbonne ustawiony został na głównym ołtarzu kościoła San Pietro in Montorio na rzymskim Janikulum. W tym miejscu pozostał do 1797 r., kiedy to wraz z innymi arcydziełami sztuki włoskiej został zabrany do Muzeum Napoleona w Paryżu; po restytucji trafił najpierw na krótko na jeden z ołtarzy watykańskiej bazyliki św. Piotra (gdzie dziś znajduje się jego mozaikowa kopia), a następnie do tamtejszej Pinakoteki.
Warto tu nadmienić, że także Michał Anioł zamierzał najprawdopodobniej wykonać przedstawienie teofanii na Górze Tabor; świadczy o tym kilka zachowanych do dziś szkiców ukazujących trzech apostołów – świadków tego cudu i Chrystusa pomiędzy Mojżeszem i Eliaszem. Prezentujemy tu próbę wizualizacji jego dynamicznej kompozycji.

.Zanim wrócimy do kwestii pochówku króla Jana III w kościele Przemienienia Pańskiego w Warszawie i głównego ołtarza tego kościoła, poświęćmy jeszcze nieco uwagi dwóm innym, mniej znanym przedstawieniom cudu na Górze Tabor w sztuce włoskiej. Pod koniec XVI wieku niezwykle fascynujący obraz Przemienienia umieszczony został obok głównego wejścia kościoła San Marco we Florencji.

.Jest to dzieło genueńskiego malarza Giovanniego Battisty Paggiego (il.). Artysta osiągnął w nim niezwykły wprost efekt w ukazaniu mocy światłości emanującej od Chrystusa, zwłaszcza od jego oblicza, które jest niemal zdematerializowane. Jest to doskonałe zobrazowanie słów ewangelisty Mateusza [Ewangelia wg św. Mateusza, Mt 17, 2–3)] „Jezus […] przemienił się wobec nich: Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło”. Pomimo osiągnięcia tego wspaniałego efektu świetlistości Chrystusa, Paggi, inaczej niż wielu innych malarzy (m.in. Rafael), skierował wzrok wszystkich apostołów na przemienionego Zbawiciela.
W inny sposób rozwiązano ukazanie boskiego światła w unikatowym przedstawieniu Przemienienia Pańskiego w katedrze w Mazara del Vallo na Sycylii z 1577 r. Jest to ogromna grupa rzeźbiarska autorstwa Antonio Lombardo umieszczona nad głównym ołtarzem monumentalnej świątyni.

.Zwracają uwagę pięknie wystudiowane pozy apostołów i ekstatyczne ujęcie Chrystusa w otoczeniu proroków – Mojżesza i Eliasza. Dziełu Lombardo kilka razy próbowano dodać splendoru, m.in. poprzez umieszczenie figury Boga Ojca i promieni powyżej grupy Przemienienia. Z czasem wszystkie te barokowe dodatki zostały usunięte, a apsydę pomalowano intensywnym złocistym kolorem z dyskretnym motywem promieniowania. Patrząc z dołu widzimy zarówno Chrystusa, jak i obydwu proroków w aurze światła. Efekt świetlistości jest wprost niezwykły w słoneczne dni i wieczorem, w czasie intensywnego oświetlenia apsydy reflektorami. To prawdziwie monumentalne przedstawienie Przemienienia Pańskiego ukazane jest ponad tabernakulum, a więc mamy i tu przemyślane odniesienie do światła eucharystii, do eucharystia lucenaris.
W swych rozważaniach o eucharystii i teofanii na Górze Tabor, zawartych w De divinis nominibus [O imionach bożych, I, 4], Pseudo-Dionizy, wielki mistyk z końca V wieku pisze: „[…] staniemy się niezniszczalnymi i nieśmiertelnymi, kiedy Chrystus da nam udział w swojej szczęśliwości przesławnej […] on nas zaleje potokiem swego pełnego blasku światła, jak się to stało z uczniami w tajemnicy Przemienienia Pańskiego, oświeci również swoją światłością intelektualną naszą duszę […] będziemy [wówczas] równi aniołom i synami bożymi, ponieważ będziemy dziećmi Zmartwychwstania”.
Pierwotny obraz Przemienienia Pańskiego w Warszawie i jego wzory
.Wróćmy do kwestii spalonego w czasie wojny obrazu Siemiginowskiego w kościele ufundowanym przez Jana III i poszukajmy obrazów podobnych czy analogicznych. Ze źródeł pisanych wiemy tylko tyle, że górna strefa obrazu wzorowana była na watykańskim przedstawieniu Transfiguracji Rafaela, zaś dolna ukazywała scenę nauczania przed tą teofanią. Znane są przynajmniej dwa włoskie obrazy z taką dwuczęściową kompozycją, w których górnej części powtórzona jest scena cudu na Górze Tabor w ujęciu Rafaela. Pierwszy z nich znajduje się w Bolonii, drugi w katedrze w Sienie. Pierwotne umieszczenie i przeznaczenie pierwszego z nich nie jest znane, obecnie znajduje się w Museo di San Domenico.

.Wykonał je boloński malarz Prospero Fontana w 1545 roku. Ukazuje Błogosławioną Dianę Andalo przekazującą proroctwo św. Dominikowi. Dłonie tej właśnie błogosławionej, przedstawionej po lewej stronie, obejmuje oburącz św. Dominik umieszczony po środku, który kieruje swój wzrok na otwartą księgę trzymaną przez zakonnika przyklękającego obok niego. Czy czyta w niej o pośmiertnej transfiguracji, czyli przebóstwieniu wszystkich sprawiedliwych? W górnej partii płótna widnieje przedstawienie Przemienienia Pańskiego będące niemal dokładnym powtórzeniem słynnej kompozycji Rafaela.

.Autorem płótna z 1671 r. w jednym z ołtarzy katedry w Sienie jest Annibale Mazzuoli; przedstawia Wizję św. Hieronima. Święty ukazany w otoczeniu aniołów jako pustelnik i tłumacz Pisma św. wpadł w ekstazę dokonując dzieła translacji passusu, dotyczącego zapewne wizji Boga. Pod wpływem wizji Przemienienia Pańskiego, widocznego w górnej partii obrazu, padł na kolana, upuścił pióro, ekstatycznie wznosi ręce i odchyla głowę. Można postawić hipotezę, że obraz zamówiony przez króla Jana III dla kościoła jego fundacji w Warszawie, również podzielony na dwie części, mógł mieć kompozycję podobną do dzieł Fontany i Mazzuolego.
Treści ideowe ołtarza Przemienienia Pańskiego
.Fundacja królewska miała swój precedens w Rzeczpospolitej bez mała sto lat wcześniej. Przy kolegiacie w Zamościu Jan Zamoyski – kanclerz i hetman w jednej osobie – wzniósł dla siebie kaplicę grobową pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego. Takie wezwanie mogło pojawić się w związku z faktem, iż kanclerz odniósł swe pierwsze zwycięstwo militarne w dniu 6 sierpnia 1580 r. – w czasie wojny moskiewskiej, podczas zdobywania Wieliża. Dzięki temu właśnie zwycięstwu został hetmanem.
„Owa Transfiguratio – pisze Jerzy Kowalczyk, monografista zamojskiej kolegiaty – mogła symbolizować zarazem przemianę doczesnego życia w transcendentny, wieczny byt”. Taka interpretacja znajduje potwierdzenie w świetle wiedzy na temat kaplic grobowych, tak w Polsce jak i we Włoszech, w których programie znajduje się Przemienienie Pańskie (niektóre z nich nadto są pod wezwaniem Przemienienia). Wezwanie kaplicy Zamoyskiego odnosi się zatem do „transfiguracji” momentu historycznego i jednocześnie do wiary w pośmiertną transfigurację fundatora. Jak pamiętamy także Jan III został na przeszło trzydzieści lat pochowany w ufundowanym przez siebie kościele. Nawet wówczas, gdy ciało króla złożono wreszcie w 1734 r. w katedrze na Wawelu, w archiwum kościoła Kapucynów w Warszawie pozostawiono jego serce, w 1830 r. złożone do okazałego, antykizującego sarkofagu w kaplicy po prawej stronie ołtarza głównego. Warszawski kościół Przemienienia jest zatem także mauzoleum fundatora-wojownika, a więc obydwa wspomniane wątki znaczeniowe Transfiguratio – przemiany momentów dziejowych (zwycięstwa pod Chocimiem i Wiedniem) i wiary w pośmiertną transfigurację mają i tutaj miejsce.
O zasadności takiego myślenia o programie ideowym warszawskiego kościoła Przemienienia Pańskiego zdają się zaświadczać m.in. zainteresowanie teologią bardzo wykształconego króla, jego pobożność i szczególny kult cudu na Górze Tabor Marii Kazimiery. Ze źródeł pisanych z epoki wiemy, że uczęszczała na nabożeństwa z nim powiązane.
Podstawową rozrywką króla Jana III w ostatnich latach życia była konwersacja, a dwóch rozmówców cenił sobie szczególnie wysoko. Pierwszym był poseł Ludwika XIV, opat Bonportu, Melchior de Polignac, o którym sekretarz królewski – Kazimierz Sarnecki wspomina w swoim diariuszu niemal co dzień: „poseł francuski różnymi dyskursami króla jegomość zabawiał”. Drugim z jego ulubionych rozmówców był włoski jezuita Carlo Maurizio Vota. Francuski dworzanin, François Daleyrac potwierdza, że monarcha wręcz umierał z nudów bez rozmów z Votą. Podobnie Sarnecki pisząc, „że choć król zabawiał się z różnymi ichmościami dyskursami”, to jednak „bez ks. Voty bardzo tęskni, który już od kilku dni na gorączkę ustawiczną choruje”. Stary monarcha chętnie prowokował obu rozmówców, a potem obserwował, jak spierają się ze sobą: „król jegomość z ks. Votą i posłem francuskim z teologijej dysputował, rzucając obiema trudne do solwowania kwestyje” – zanotował nieoceniony Sarnecki. Czy odnosili się do misterium Transfiguracji? Podjęty tu temat o niezwykle subtelnym wymiarze religijności wielkiego zwycięzcy spod Wiednia i fundatorze kościoła kapucynów na Miodowej z jego mistyczną aurą wymaga dalszych poszukiwań i stawiania śmiałych tez.


