Rosja wykorzystuje antykolonialne nastroje w Sahelu

W regionie Sahelu, który stał się obszarem rywalizacji Rosji z Zachodem i Ukrainą, Moskwa wykorzystuje antykolonialne nastroje oraz wojskowe struktury, a Kijów próbuje odpowiadać asymetrycznymi działaniami – powiedział ekspert ds. Afryki, dr Filip Urbański z Uniwersytetu Warszawskiego.
Sahel zmaga się z działalnością ugrupowań dżihadystycznych, słabością państw i ubóstwem
Sahel, rozciągający się wzdłuż południowych obrzeży Sahary, od lat zmaga się z działalnością ugrupowań dżihadystycznych, słabością państw i ubóstwem. W ostatnich latach problemy pogłębiły się przez wojskowe zamachy stanu w Mali, Burkina Faso i Nigrze oraz wycofywanie się zachodnich wojsk z regionu.
Jak zauważył Filip Urbański, przez lata głównym zachodnim graczem w Sahelu była Francja. Jej wojska, wspierane przez inne państwa europejskie i USA, dysponowały przewagą technologiczną, ale nie zdołały zapewnić trwałej poprawy bezpieczeństwa. Z jednej strony Francja bardzo dobrze znała region i jego uwarunkowania, ale z drugiej strony ciążyło na niej całe dziedzictwo kolonialne – podkreślił ekspert.
Jego zdaniem Paryż nie zdołał w wystarczającym stopniu zapewnić bezpieczeństwa, uwzględnić nastrojów społecznych i przeciwdziałać rosyjskiej dezinformacji. Moskwa wykorzystała natomiast rosnącą niechęć do Francji, oferując wojskowym, którzy przejęli władzę w kilku krajach regionu w wyniku zamachu stanu, współpracę bez warunków dotyczących poszanowania demokracji czy praw człowieka.
– Rosja otwiera ramiona. Jeszcze wczoraj byłeś oficerem, który doszedł do władzy w wyniku zamachu stanu, a dziś jesteś zapraszany na Kreml. Spotkanie z (przywódcą Rosji Władimirem) Putinem, wystawne przyjęcia, obietnice broni i złotych gór – w ten sposób Rosja oddziałuje psychologicznie na afrykańskich przywódców wojskowych – powiedział Filip Urbański, odnosząc się do sytuacji w Mali, Burkina Faso i Nigrze.
Wojskowe junty przejęły władzę w wyniku zamachu stanu
W tych trzech państwach wojskowe junty przejęły władzę w wyniku zamachu stanu w ostatnich latach. Następnie Mali, Burkina Faso i Niger utworzyły Sojusz Państw Sahelu (Alliance des Etats du Sahel, AES), dystansując się od Zachodu i zacieśniając współpracę z Rosją.
Moskwa rozwija w regionie nie tylko obecność wojskową, ale także kontakty polityczne, gospodarcze i edukacyjne. Jej celem jest, według Urbańskiego, zarówno rywalizacja z Zachodem, jak i budowanie długofalowych wpływów oraz zabezpieczanie interesów gospodarczych Rosji, m.in. związanych z surowcami i handlem bronią.
Po śmierci Jewgienija Prigożyna i likwidacji kierowanej przez niego najemniczej Grupy Wagnera znaczną część jej aktywów i personelu przejęły rosyjskie struktury państwowe, w tym Korpus Afrykański. Podporządkowane mu formacje są obecne w państwach AES, wspierając lokalne armie i reżimy wojskowe.
Jak wynika z analizy think tanku Carnegie Endowment for International Peace, Ukraina prowadzi działania wywiadowcze przeciwko rosyjskim kontraktorom wojskowym i związanym z Kremlem strukturom w różnych częściach Afryki. Autorzy określają je jako część szerszej „wojny cieni”. W tej rozgrywce Kijów postawił m.in. na ugrupowania Tuaregów z północy Mali, walczące przeciwko władzom w Bamako i wspierającym je rosyjskim formacjom. Francuski dziennik „Le Monde” informował o kontaktach ukraińskich służb z tuareskimi rebeliantami, w tym szkoleniach z wykorzystania niewielkich dronów.
– W pewnym sensie Ukraina ma w Afryce czyste ręce, bo nigdy nie podejmowała tam działań o charakterze kolonialnym – zaznaczył afrykanista.
Bitwa pod Tinzaouaten
Najbardziej znanym przypadkiem domniemanego wsparcia Ukrainy dla tych ugrupowań była bitwa pod Tinzaouaten w lipcu 2024 r., kiedy tuarescy rebelianci zadali poważną porażkę armii Mali i wagnerowcom. Przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego HUR Andrij Jusow powiedział wówczas, że rebelianci otrzymali „przydatne informacje”, które pomogły im w przeprowadzeniu operacji. W związku z tymi wydarzeniami Mali, a następnie Niger zerwały stosunki dyplomatyczne z Ukrainą, a Kijów ograniczył publiczne eksponowanie kontaktów z antyrządowymi siłami w regionie.
Skala bezpośredniego zaangażowania Ukrainy pozostaje jednak przedmiotem sporów. Kijów zaprzeczał, by dostarczał rebeliantom drony, oraz odrzucał oskarżenia Mali i Nigru o wspieranie „terrorystów”. Zdaniem Filipa Urbańskiego Ukraina powinna rozwijać aktywność w Afryce przede wszystkim dyskretnie.
– Najlepiej byłoby, gdybyśmy o tego typu działaniach dowiedzieli się za 30 lat i wiedzieli, że były skuteczne – powiedział.
Ekspert podkreślił jednocześnie, że możliwości Ukrainy w zakresie projekcji siły w Sahelu są znacznie mniejsze niż Rosji, ponieważ wojskowe, transportowe i logistyczne zasoby Kijowa są potrzebne przede wszystkim do odpierania rosyjskiej napaści na państwo ukraińskie. Dlatego – zdaniem Filipa Urbańskiego – szczególnego znaczenia nabiera polityczny i gospodarczy wymiar ukraińskiej obecności w Afryce, w tym w państwach Sahelu, gdzie Rosja w ostatnich latach szybko zwiększa swoje wpływy.
Na razie nie wiadomo, czy ukraińskie działania w Afryce są przede wszystkim doraźną taktyką wymierzoną w rosyjską obecność, czy elementem długofalowej strategii budowania wpływów i relacji z państwami regionu. Ukraina zaczęła wyraźnie wzmacniać ten kierunek w 2023 r., rozwijając sieć placówek dyplomatycznych i kontakty z państwami kontynentu.
– Ukraińcy faktycznie stanęli na wysokości zadania, otwierając kilkanaście placówek w Afryce. Przy całym wysiłku zbrojnym kraju warto to docenić – powiedział rozmówca.
Jak ważna jest stała obecność dyplomatyczna?
Jak zauważył, doświadczenie Ukrainy pokazuje również Polsce, jak ważna jest stała obecność dyplomatyczna.
– W czarnej godzinie naprawdę warto mieć ambasadę albo chociaż konsulat wszędzie, gdzie jest to możliwe, bo wtedy, po pierwsze, będziemy mieli informacje bezpośrednio z tego miejsca, po drugie, będziemy mogli oddziaływać politycznie, a po trzecie monitorować, co robią inni, przede wszystkim Rosjanie – zaznaczył afrykanista.
Jak ocenił, jeśli Ukraina chce myśleć o swojej obecności w Afryce w perspektywie lat czy dekad, sama rywalizacja z Rosją nie wystarczy – potrzebne są trwałe relacje gospodarcze i technologiczne z państwami regionu.
Jednym z najważniejszych długofalowych narzędzi może być współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa żywnościowego, rolnictwa i transferu agrotechnologii. Rozwój tej współpracy ograniczają jednak wojna i utrudnienia w eksporcie ukraińskiej żywności przez Morze Czarne.
Znaczenie Sahelu może rosnąć wraz z nasilaniem się problemów związanych z suszą i zmianami klimatycznymi w Afryce. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) i Światowy Program Żywnościowy zwracają przy tym uwagę na coraz wyraźniejszy transgraniczny wymiar kryzysu w regionie.
– Głodni są dzisiaj, a jutro może ich już nie być – to realny problem tego obszaru. Jednocześnie zmiany klimatyczne zachodzące w Sahelu coraz bardziej utrudniają rozwój rolnictwa. Ten rok może być bardzo trudny ze względu na (zjawisko pogodowe) El Nino i związane z nim susze, które dotykają zarówno Indie, jak i państwa afrykańskie i wpływają na wielkość zbiorów – powiedział Filip Urbański.
Jego zdaniem kryzys żywnościowy może przestać być lokalnym problemem humanitarnym. W połączeniu z konfliktami zbrojnymi, przesiedleniami ludności, ograniczeniem pomocy zewnętrznej i szybkim wzrostem liczby ludności może prowadzić do nowych fal migracji oraz pogłębiać problemy bezpieczeństwa w Sahelu i poza nim.
– Głodny człowiek nie ma nic do stracenia – podkreślił ekspert.
PAP/NZ




