Siedem argumentów za Mateuszem Morawieckim. Marcin Kędryna tłumaczy, dlaczego jego ruch może zmienić układ sił na prawicy

Siedem argumentów za Mateuszem Morawieckim

Czy rozłam w Prawie i Sprawiedliwości okaże się początkiem końca największej partii opozycyjnej, czy raczej otworzy drogę do przebudowy całego obozu konserwatywnego? Marcin Kędryna, były dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, wskazuje siedem powodów, dla których ruch Mateusza Morawieckiego może okazać się politycznie racjonalny.

Marcin Kędryna o Mateuszu Morawieckim

Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości wywołał lawinę komentarzy. Dla jednych jest początkiem końca największej partii opozycyjnej, dla innych – szansą na przebudowę całego obozu konserwatywnego. Do tej drugiej grupy należy Marcin Kędryna, były dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, który w rozmowie z Agnieszką Niesłuchowską na łamach „Wprost” przekonuje, że polityczny ruch Mateusza Morawieckiego ma własną logikę i może okazać się znacznie bardziej perspektywiczny, niż dziś zakładają jego przeciwnicy.

Choć Kędryna nie przesądza, jak zakończy się obecny kryzys, wskazuje siedem argumentów przemawiających za tym, że były premier pozostaje jednym z najpoważniejszych polityków polskiej prawicy.

1. Rozstrzygnięcie konfliktu było konieczne

Najbardziej komentowany fragment rozmowy pojawia się już na jej początku. Pytany o konflikt w PiS Marcin Kędryna odpowiada bez ogródek:

„Patrząc na tę sytuację od kilku dni, mam przed oczami popularny mem: siedzi wąsaty facet na fotelu, ma błogi uśmiech, a pod obrazkiem jest podpis: »I bardzo, k…. dobrze«. Uważam po prostu, że to rozstrzygnięcie powinno nastąpić pół roku wcześniej – dla dobra wszystkich.”

W jego ocenie przedłużanie wewnętrznego sporu szkodziło nie tylko samemu ugrupowaniu, ale również wyborcom oczekującym od prawicy jasnego kierunku działania. Polityczny konflikt nie zniknąłby sam, dlatego – jak sugeruje – lepiej było doprowadzić do jego rozstrzygnięcia wcześniej niż tuż przed kolejną kampanią wyborczą.

2. PiS przestał walczyć o większość

Jedną z najmocniejszych diagnoz Kędryny jest przekonanie, że obecna strategia Prawa i Sprawiedliwości prowadzi do zawężania własnego elektoratu.

„PiS wszedł obecnie w tryb walki wyłącznie o żelazny elektorat – czyli o jakieś 15–17 proc. A partia, która walczy o taki wynik, nie walczy o przejęcie władzy.”

To właśnie w tym miejscu pojawia się przestrzeń dla projektu Mateusza Morawieckiego. Zdaniem byłego współpracownika Andrzeja Dudy prawica nie odzyska większości wyłącznie dzięki mobilizacji najbardziej lojalnych wyborców. Potrzebuje ponownie otworzyć się na konserwatywne centrum.

3. Morawiecki wniósł do PiS doświadczenie spoza polityki

Kędryna przypomina, że niechęć części działaczy wobec byłego premiera nie wynikała wyłącznie z bieżących sporów.

Morawiecki przyszedł spoza struktur partyjnych, przyprowadził własnych współpracowników i próbował zarządzać administracją państwową według standardów znanych z dużych organizacji biznesowych.

Jak wspomina rozmówca „Wprost”, wielu polityków miało do niego pretensje nie o brak kompetencji, lecz właśnie o to, że nie uczestniczył wcześniej w wieloletniej działalności partyjnej. Symbolicznie streszcza to przytoczona przez niego wypowiedź jednego z polityków PiS:

„No tak, ale gdzie on był, kiedyśmy w okopach krwawili?”

Według Kędryny ten sposób myślenia pokazuje różnicę między logiką zarządzania państwem a logiką wewnątrzpartyjnej lojalności.

4. Wyborcy pamiętają efekty jego rządów

Były współpracownik prezydenta podkreśla, że polityczny dorobek Morawieckiego trudno będzie unieważnić kampanią prowadzoną przez jego przeciwników.

„Morawiecki to polityk zupełnie innego formatu: pracowity, z dorobkiem konkretnych projektów i reform, które ludzie pamiętają.”

Jego zdaniem wyborcy pamiętają poprawę sytuacji gospodarczej, wzrost dochodów, inwestycje infrastrukturalne czy uszczelnienie systemu podatkowego. Dlatego próby całkowitego podważenia dorobku byłego premiera mogą okazać się skuteczne jedynie wobec najbardziej lojalnej części elektoratu PiS.

5. Bez centrum nie da się wygrać wyborów

Kędryna wielokrotnie wraca do jednego argumentu – zwycięstwo wyborcze wymaga zdobycia zaufania umiarkowanych wyborców.

„Bez centrum w Polsce nie da się wygrać wyborów.”

Jego zdaniem przesuwanie przekazu coraz bardziej na prawo nie pozwoli odbudować większości parlamentarnej. Wyborców najbardziej radykalnych nie uda się bowiem odebrać innym ugrupowaniom, natomiast można utracić tych, którzy oczekują przede wszystkim stabilności, rozwoju gospodarczego i przewidywalności.

6. Morawiecki ma potencjał samodzielnego projektu

Najdalej idąca prognoza dotyczy przyszłości samego byłego premiera.

„Z odrębnej listy jest w stanie spokojnie przekroczyć próg i wprowadzić własną reprezentację do Sejmu – dziś, w pierwszych badaniach, jego potencjał szacuje się na około 7 proc.”

To zasadnicza różnica wobec wcześniejszych prób budowania nowych ugrupowań przez polityków odchodzących z PiS. Kędryna uważa, że Morawiecki dysponuje własnym kapitałem politycznym, doświadczeniem rządowym oraz rozpoznawalnością, które pozwalają myśleć o samodzielnym projekcie.

7. Rozłam nie musi oznaczać trwałego podziału

Jednocześnie były dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta nie uważa, że obecny konflikt musi zakończyć się definitywnym rozpadem prawicy. Przeciwnie.

„Idealny scenariusz byłby taki, gdyby na pół roku przed wyborami ludzie byłego premiera ogłosili wielki powrót. Wówczas dostaną ekstra punkty za zjednoczenie.”

Dodaje również, że Jarosław Kaczyński powinien „natychmiast pogonić maślarzy”, ponieważ – jego zdaniem – to właśnie oni są dziś jednym z głównych źródeł kryzysu wewnątrz partii.

Przyszłość prawicy może zależeć od wizji rozwoju

Najciekawszym elementem rozmowy Marcina Kędryny nie jest jednak opis personalnych sporów w PiS, lecz próba odpowiedzi na pytanie, jaka prawica może odzyskać większość społeczną.

Były współpracownik Andrzeja Dudy przeciwstawia politykę opartą na mobilizacji najtwardszego elektoratu strategii skoncentrowanej na rozwoju gospodarczym, inwestycjach i budowie klasy średniej. To właśnie z tym modelem państwa utożsamia Mateusza Morawieckiego.

Niezależnie od tego, jak zakończy się obecny konflikt, wywiad pokazuje, że dyskusja na polskiej prawicy coraz mniej dotyczy wyłącznie personaliów, a coraz bardziej odpowiedzi na pytanie, jaka oferta programowa będzie w stanie ponownie przekonać wyborców centrum. To od odpowiedzi na to pytanie może zależeć układ sił przed wyborami parlamentarnymi 2027 roku.

Arkadiusz Jordan

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 29 lipca 2026