Solidarność Walcząca powstała z niezgody na bierność [Mateusz MORAWIECKI]

Bezpośrednią przyczyną powstania Solidarności Walczącej była niezgoda na to, co można określić jako bierny opór – powiedział wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Mateusz Morawiecki w rozmowie na kanale „Żeby Wiedzieć”, którą prowadził podkaster Marcin Giełzak.
Solidarność Walcząca wyrażała niezgodę na bierny opór
.Na temat historii „Solidarności Walczącej”, jej genezy oraz kluczowej roli jaką pełnił w tej strukturze Kornela Morawieckiego mówił Mateusz Morawiecki na kanale „Żeby Wiedzieć”. Przewodniczący ECR i wiceprezes PiS przedstawił m.in. tło powstania Solidarności Walczącej, której założycielem i liderem był ojciec tego polityka, Kornel Morawiecki.
„Bezpośrednią przyczyną powstania Solidarności Walczącej była niezgoda na to, co można określić jako bierny opór. Niezgoda na to, aby obserwować sytuację, która rozwijała się w stanie wojennym i która wbrew hasłu „zima wasza, wiosna nasza” nie doprowadziła właśnie wiosną 1982 roku do jakiegokolwiek przełomu” – powiedział Mateusz Morawiecki.
Następnie dodał: „Wręcz przeciwnie, marazm narastał. Nie widać było znikąd pomocy. I społeczeństwo zaczęło dzielić się na tych, którzy chcieli wrócić do w miarę normalnego funkcjonowania, i tych, którzy chcieli dalej walczyć. I sądzę, że taka była bezpośrednia przyczyna, bezpośrednia geneza”.
„Natomiast wśród części badaczy ruchu „Solidarności Walczącej” wyłania się też taki pogląd, że już przed 1980 rokiem mocne środowisko dolnośląskie, wrocławskie, taką proto-Solidarność Walczącą wówczas tworzyło przynajmniej od roku 1978, kiedy to zaczął wychodzić „Biuletyn Dolnośląski”, a może nawet od 1968, kiedy wojska radzieckie zaatakowały Czechosłowację. To wtedy też miały miejsce liczne protesty właśnie na Dolnym Śląsku oraz dość masowo produkowano ulotki. Tu też echem odbiła się śmierć Jana Palacha, która nastąpiła po jego samospaleniu w Pradze. Również później głośno odbiła się śmierć Ryszarda Siwca, który też dokonał samospalenia w Warszawie na Stadionie Dziesięciolecia” – powiedział Mateusz Morawiecki.
W jaki sposób działała opozycja w PRL-u?
.Pośród pierwszych kroków ówczesnej opozycji wymienił: „Rozrzucanie ulotek, akcje informacyjne, później oczywiście rok 1976 – Ursus, Płock, Radom – powstanie KOR-u”. „I po powstaniu KOR-u, kiedy wydawało się, że ten nurt opozycyjny będzie odgrywał pierwsze skrzypce i rzeczywiście odgrywał – przed powstaniem „Solidarności” – istotną rolę, to powstawały już w innych miastach bardziej radykalne w jak najlepszym rozumieniu tego słowa, organizacje i środowiska, które chciały czegoś więcej niż tylko pomocy dla represjonowanych robotników” – oznajmił.
„Jest taka historia, że Kornel Morawiecki, mój ojciec, zaraz po ataku ZSRR na Afganistan – to były chyba święta 1979 roku, Boże Narodzenie, 25 grudnia – pojechał do Jacka Kuronia do Warszawy i tam spotkał się z czołowymi działaczami KOR-u i namawiał ich do wydania bardzo radykalnej odezwy w tej sprawie. Skoro Związek Radziecki zbrojnie napadł inne państwo, to warto, aby Polska, w której tliła się wola walki o wolność, to marzenie wolności, również zabrała głos. Jednak w jakimś głosowaniu wówczas ten wniosek przepadł. Kornel Morawiecki nie był członkiem KOR-u, ale wniosek został odrzucony”.
Dodał przy tym, że jego ojciec: „wtedy wrócił i w „Biuletynie Dolnośląskim”, który razem ze środowiskiem wrocławskiej opozycji wydawał, opublikował ostre oświadczenie. To z kolei doprowadziło do tego, że Komitet Obrony Robotników – przez który przechodziła lwia część pomocy z Zachodu – odciął „Biuletyn Dolnośląski” od tej pomocy, ponieważ środowisko wrocławskie wydało się zbyt radykalne”.
Sprzęt drukarski, papier, powielacze to była broń tamtego czasu
.Zdaniem Mateusza Morawieckiego, paradoksalnie wyszło to temu środowisku na dobre, ponieważ „trzeba było podnieść cenę biuletynu, kolporterzy musieli się bardziej starać, znajdować faktycznych odbiorców”. „Powstawało coś w rodzaju samodzielnej struktury, która musiała sama się utrzymać. Potem Solidarność, lata 1980–81, i już podczas zjazdu w Gdańsku-Oliwie zarysował się podział. Mój ojciec był ostrzegany przed stanem wojennym, a środowisko wrocławskie przygotowywało sprzęt drukarski, papier, powielacze to była broń tamtego czasu” – stwierdził Mateusz Morawiecki.
„W jednej z odezw NSZZ Solidarność udało się umieścić mojemu ojcu właśnie wówczas przestrogę przed siłowym rozwiązaniem sytuacji w Polsce. Siłowe rozwiązanie to było właśnie eufemizm na potencjalny stan wojenny. Stanowił on też radę dla wszystkich władz związkowych zakładowych, regionalnych i krajowych – taka była mniej więcej struktura Solidarności wówczas, jak i teraz zresztą – aby przygotować się poprzez akumulację środków, zwłaszcza środków poligraficznych, bo to była broń tamtego czasu” – wskazywał Mateusz Morawiecki.
Posłanie do narodów Europy Wschodniej
.Polityk wspomniał w tym kontekście także o słynnym „Posłaniu do narodów Europy Wschodniej”, które to miało wywołać wściekłość u Leonida Breżniewa, ówczesnego sekretarza generalnego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. „To pokazywało, jak daleko sięgały ambicje i odwaga tego środowiska” – stwierdził były premier.
Jak stwierdził Mateusz Morawiecki, bezpośrednio przed powstaniem Solidarności Walczącej pojawił się spór o metody działania w łonie samej Solidarności. Jego zdaniem propagowane przez Solidarność Walczącą wezwanie do walki o niepodległość było czymś wówczas niespotykanym, ponieważ główny nurt Solidarności mówił raczej o sprawach socjalnych: pracy, płacy, godności.
.„NSZZ Solidarność bardziej oczywiście de facto była ruchem, który prowadził do kruszenia tego muru komunistycznego, ale głównymi jej hasłami to były hasła: chleba, pracy, niskich cen, prawda, godnej pracy, godnej płacy, a hasła wolności, niepodległości padały tam rzadziej” – ocenił Mateusz Morawiecki, stwierdzając, że w Solidarności Walczącej te drugie hasła odgrywały szczególnie ważną rolę.
Marcin Jarzębski






