„Francja potrzebuje swojego Karola Nawrockiego” [Steve BANNON]

Były doradca Donalda Trumpa, Steve Bannon, udzielił wywiadu francuskiemu tygodnikowi „Journal du Dimanche”, w którym apeluje do europejskich narodów o przebudzenie się, zanim będzie za późno. Mówi o potrzebie wybrania silnych przywódców i jako takiego wskazuje polskiego prezydenta Karola Nawrockiego.
Steve Bannon o nowej amerykańskiej doktrynie bezpieczeństwa
Jako można było się spodziewać, wywiad w „Journal du Dimanche” rozpoczyna się od rozmowy na temat nowej amerykańskiej doktryny strategicznej. Steve Bannon zaleca, by się nią zainteresować, zwłaszcza jeżeli chodzi o Europę: „Najbardziej uderzyło mnie to, że Europa została zepchnięta na stronę 29. Często mówię moim europejskim przyjaciołom: czas, żeby Stary Kontynent się obudził. Łączy nas wspólna cywilizacja judeochrześcijańska, a jednak Europa jest teraz drugorzędna w amerykańskiej hierarchii strategicznej”.
Doradca polityczny ubolewa nad losem Europy i Francji, kraju, któremu Stany Zjednoczone tak wiele zawdzięczają („Wiemy, co zawdzięczamy Francji. Bez jej finansowania, bez jej armii, bez Rochambeau, de Grasse’a czy Lafayette’a nie uzyskalibyśmy niepodległości. Amerykanie czują autentyczną więź z Francją”). W szczególności martwi go islamizacja krajów europejskich. Powtarza zdanie, które znajduje się w komentowanym dokumencie, że za dwadzieścia lub trzydzieści lat Europa będzie nie do poznania. „Nawet nie wiemy, kto będzie tymi krajami rządzić”, dodaje.
Steve Bannon krytykuje prezydenta Emmanuela Macrona, oskarżając go o niezajmowanie się głębokimi problemami Francji: „Piąta Republika może się załamać z dnia na dzień. Francja ma kolosalny problem z finansami publicznymi, a tymczasem Emmanuel Macron uważa się za de Gaulle’a albo Napoleona. Nie rozumiem, w co gra prezydent, skoro Francja zmaga się z tak ogromnymi trudnościami”.
„Francja potrzebuje kogoś takiego jak Karol Nawrocki”
Ton rozmowy staje się poważniejszy: „Francja, podobnie jak Wielka Brytania, zmierza ku wojnie domowej. Moim zdaniem nie ma co do tego wątpliwości. I nigdy nie myliłem się co do Europy. Dziś Emmanuel Macron nie jest w stanie utworzyć spójnego rządu, mimo że Francja przeżywa poważny kryzys finansowy”. Przestrogi przed wojną domową stają się coraz wyraźniejsze. Pierre Brochand, były szef francuskich służb wywiadowczych, wyraził podobne obawy, tak samo jak Jean Sévillia, francuski historyk, który napisał książkę o wojnach domowych.
Steve Bannon bierze na celownik francuski dług publiczny (3500 miliardów euro, 118 proc. PKB). Według niego kryzys polityczny może doprowadzić do załamania się sytuacji finansowej Francji. „Problem migracji, z którym się zmagacie, jest nierozerwalnie związany z kryzysem finansowym. Nie można utrzymywać państwa opiekuńczego, jednocześnie otwierając kraj bez ograniczeń. To fundamentalna sprzeczność. Ten model jest skazany na porażkę”, podkreśla. Francja faktycznie nigdy nie odważyła się zmienić swojego socjalistycznego modelu. System emerytalny nadal jest oparty na składkach wpłacanych przez aktywnych zawodowo obywateli, co nie jest adekwatnym rozwiązaniem w przypadku obecnej stagnacji demograficznej, a tak samo nie jest odpowiednie korzystanie z masowej imigracji, aby próbować „ratować” ten system.
We Francji wybuchnie wojna domowa?
Dziennikarze zadali więc architektowi zwycięstwa Donalda Trumpa, który wygrał wybory w 2016 roku, pytanie, które zadaje sobie wielu Francuzów: czy prędzej dojdzie do władzy islamski prezydent, czy wybuchnie wojna domowa? Odpowiedź brzmi: wojna domowa. „Myślę, że będziecie pogrążeni w wojnie domowej na długo, zanim [dojdzie do władzy islamista]. […] Francuzi nie poddadzą się bez walki. Mentalność w dużych miastach może być inna, ale we Francji wybuchnie wojna domowa i nie możecie przegrać tej wojny”.
„Należy powrócić do korzeni francuskiego patriotyzmu. Znam Francję dobrze: Francuzi głęboko kochają swój kraj. Ale przez ostatnie dwadzieścia, trzydzieści lat wielu czuło, że już do niego nie należy”, wyjaśnia. Wskazuje na poczucie utraty więzi historycznej i zasady przekazywania tożsamości narodowej z pokolenia na pokolenie.
„Jedynym sposobem na odwrócenie tej tendencji jest znalezienie pewnego siebie patrioty, który stawia Francję i obywateli francuskich na pierwszym miejscu. A to będzie trudne, ponieważ wiele grup interesu czerpie zyski z upadku nowoczesnej Francji”. Według niego „globaliści organizują upadek Francji i Europy”, więc konieczne jest znalezienie odpowiedniego przywódcy, aby się temu przeciwstawić. „Francja potrzebuje kogoś, kto rozumie kulturę kraju, jego obywateli i jest gotowy pójść na całość, nawet jeśli trzeba będzie podejmować trudne decyzje. Potrzebuje kogoś takiego jak Karol Nawrocki, nowy prezydent Polski: twardziela, który się nie boi” – mówi Steve Bannon.
Wyjście z UE, aby uratować Francję?
Steve Bannon przekonuje, że sytuacja w Niemczech jest mniej dramatyczna niż we Francji: „Nie sądzę, żeby Niemcy stały na krawędzi wojny domowej. Przeżywają jednak poważny kryzys finansowy. Ich elity dokonały deindustrializacji kraju w imię absurdalnego kultu zerowej emisji dwutlenku węgla. Kraj zmaga się również z ogromnym problemem migracyjnym. Presja na zasoby publiczne staje się krytyczna. To zagrożenie dla bezpieczeństwa i kultury”.
Co jednak w rozmowie dla „Journal du Dimanche” najważniejsze, Steve Bannon apeluje o wyjście Francji z Unii Europejskiej: „Opuszczenie Unii Europejskiej odsunęłoby nawet ryzyko wojny domowej. Co więcej, wielu islamistów głosowałoby przeciwko frexitowi, przeciwko Francji, która odzyskałaby niepodległość i byłaby w stanie odesłać znaczną część swoich imigrantów do ich krajów pochodzenia”. To byłoby jednak uzależnione od wyborów politycznych, których Francuzi dokonaliby po wyjściu z UE. Przykład brytyjski udowodnił, że istotniejsza niż obecność lub nie w strukturach europejskich jest jakość elit i przywódców.
„Dziś, kiedy rozmawiam z ludźmi, wielu mówi, że boi się pojechać do Paryża. Słyszą o atakach nożowników i to ich szokuje. Boją się jarmarków bożonarodzeniowych. A to dopiero początek. Taka sytuacja może nakręcić bardzo niebezpieczną spiralę. Nie jest to jednak nieuniknione. Macie siłę, by działać. A kiedy odzyskacie kontrolę, będziecie musieli działać zdecydowanie, z pomocą twardych, inteligentnych i zdeterminowanych liderów”, apeluje Steve Bannon.
.Steve Bannon, jak wielu obserwatorów, stwierdza niepokojący kierunek, w którym zmierza Europa Zachodnia. Jego apele o wybranie solidnych przywódców i pozbycie się technokracji brukselskiej zostaną różnie zinterpretowane. Jedni, zwłaszcza na lewo i w centrum, ocenią to jako chęć osłabienia Europy w obliczu militarnego nacisku Rosji i technologicznego Ameryki. Inni, przede wszystkim z prawej strony, zobaczą w tym jedyny sposób na zmianę kursu, zatrzymanie masowej imigracji i wykorzenienia narodów. Troska prawicowych Amerykanów o los Europy może zastanawiać, ale nie ma powodu, by kwestionować to, że europejskie narody muszą ponownie odzyskać siłę i dumę ze swojej tożsamości.
Nathaniel Garstecka





