Woda jest jednym z najpiękniejszych symboli Wielkanocy [abp Wojciech POLAK]

Do świata, który tak często przypomina nam opustoszałe i zniszczone ludzką ręką miejsca, Zmartwychwstały przychodzi jak źródło wody żywej – napisał w życzeniach na Wielkanoc 2026 prymas Polski abp Wojciech Polak.
Zmartwychwstały przychodzi jak źródło wody żywej
.Zauważył też, że „jak woda, która przebija i drąży skałę, łaska Zmartwychwstania ma moc przeniknąć nasze słabości i rany”. Przypomniał, że w 2026 r. roku obchodzona jest 1060. rocznica chrztu Polski. Metropolita gnieźnieński podkreślił, że zmartwychwstanie Chrystusa zmieniło los człowieka i świata. Przypomina nam o tym woda – jeden z najpiękniejszych symboli Wielkanocy.
„To dzięki niej odradzamy się do nowego życia. W wodzie chrzcielnej dokonało się nasze pierwsze zmartwychwstanie: zostaliśmy zanurzeni w śmierci Chrystusa, aby razem z Nim zmartwychwstać. Pozwólmy dziś Chrystusowi odnowić w nas dar życia. Zaufajmy Mu” – napisał.
Prymas Polski zapewnił, że Chrystus „przeprowadza nas przez to, co trudne: przez cierpienie, niepewność jutra, samotność, lęki, doświadczenia, które wydają się ponad nasze siły”. Nawiązując do przypadającej w tych dniach 1060. rocznicy chrztu Polski, zauważył, że woda chrztu „nie jest tylko znakiem przeszłości; źródło chrztu świętego, źródło wody, która daje życie wieczne wciąż bije”.
Przez chrzest każdy też stał się źródłem żywej wody
.„Bardzo dziś tego źródła potrzebujemy: gdy wciąż jesteśmy świadkami wojen i przemocy, gdy czujemy lęk o przyszłość, gdy doświadczamy podziałów i braku zaufania, gdy obojętność osłabia wiarę i wysusza serca. Do świata, który tak często przypomina nam opustoszałe i zniszczone ludzką ręką miejsca, Zmartwychwstały przychodzi jak źródło wody żywej. Wracajmy do źródła!” – zaapelował hierarcha.
Dodał przy tym, że przez chrzest każdy też stał się źródłem żywej wody. „Dlatego prośmy Zmartwychwstałego, aby nie tylko nasze słowa, ale przede wszystkim nasza obecność i sposób życia niosły pokój i nadzieję. Aby inni – z którymi na co dzień żyjemy i których w te Święta spotykamy – mogli przy nas odnaleźć odświeżenie i odnowienie, źródło świeżej, źródlanej wody” – napisał prymas w życzeniach.
Rzym – co można zobaczyć jedynie raz do roku?
.Św. Franciszka Rzymska jest w Polsce stosunkowo mało znana, a przecież była zdumiewająco nowoczesną świętą. Można by rzec, że o całe wieki wyprzedziła swoje czasy. Jej radykalny model duchowości świeckiej powstał na całe wieki przed tym, jak Sobór Watykański II zalecił podobne formy życia zakonnego – pisze prof. Piotr CZUDERNA
Św. Franciszka Rzymianka, czyli Francesca Bussa de Leoni, znana bardziej jako Francesca Romana, urodziła się w patrycjuszowskiej rzymskiej rodzinie. I choć pragnęła wstąpić do zakonu, to bardzo wcześnie, bo w wieku 12 lat, wydano ją za Lorenza de Ponziani, który także pochodził ze szlachetnej rzymskiej rodziny. I choć początkowo zamieszkała w jego pałacu i miała z nim troje dzieci, to dość szybko okazało się, że Pan Bóg miał wobec niej inne plany. Wszystkie jej dzieci wcześnie zmarły. Jakby tego było mało, w czasie wojny papieża z królem Neapolu obrabowano pałac, w którym mieszkała, a męża i syna, skazano na wygnanie. Lorenzo był bowiem w tych burzliwych czasach komendantem wojsk papieskich. Według jednej z opowieści, ich syn Battista miał zostać wydany jako zakładnik dowódcy wojsk neapolitańskich. Posłuszna temu rozkazowi, na polecenie swojego kierownika duchowego Francesca zabrała syna na Kapitol. Po drodze zatrzymała się w znajdującym się tam kościele Santa Maria in Aracoeli i powierzyła życie syna Matce Najświętszej. Gdy dotarli na wyznaczone miejsce, żołnierze próbowali wsadzić syna na konia, aby przewieźć go do niewoli. Jednak koń odmówił posłuszeństwa pomimo silnego bicia. Żołnierze dostrzegli w tym rękę Boga i zwrócili chłopca matce.
W tym niezwykle burzliwym okresie, gdy Rzym był całkowicie zrujnowany, a po jego ulicach biegały wilki, święta zamieniła swój pałac w schronisko i szpital, w którym udzielała pomocy chorym i głodującym, a resztki majątku rozdała potrzebującym.
Św. Francesca od samego początku była niezwykle pobożna i słynęła z głębokiej modlitwy oraz osobistej ascezy. Zasłynęła także z dobroczynności oraz swej miłości dla chorych i ubogich. Posługiwała między innymi zarażonym w czasie wielkiej epidemii, która wybuchła w Rzymie latach 1413–1414, która zabrała jej dwójkę dzieci. Gdy jej mąż wrócił ostatecznie z wygnania, namówiła go do złożenia ślubu czystości. I choć była mężatką, to żyła w praktyce jak zakonnica.
.Założyła w roku 1425 żeńską wspólnotę zakonną, która pozwalała kobietom przebywać we własnych domach, co było naonczas prawdziwie rewolucyjne. Udział w tej wspólnocie zwanej Oblatkami Maryi, a dokładnie Oblatkami Benedyktynkami z Góry Oliwnej, nie wymagał ani ślubów zakonnych, ani klauzury. Kobiety miały jedynie służyć ubogim, modlić się razem i przestrzegać reguły życia ułożonej przez swoją założycielkę. Zgromadzenie to zostało zatwierdzone przez papieża Marcina V w roku 1433. Mąż Franciszki, Lorenzo zmarł w roku 1436. Ona przeżyła go o cztery lata, które spędziła w domu swej wspólnoty, zwanym Tor de’ Specchi (czyli po włosku „Wieżą Luster”).
PAP/MJ






