Wystawy o Ukrainie w Zamku Ujazdowskim w Warszawie

Jak postrzegamy i postrzegaliśmy Krym? A jak wygląda sytuacja ukraińskiej sztuki w czasie wojny? Odpowiedzi na te pytania można szukać na dwóch wystawach – „Ten kot został narysowany w czasie wojny” i „O czym jest mowa, kiedy rozmawiamy o Krymie” – w Zamku Ujazdowskim w Warszawie.

Jedną z prac jest „Europa” autorstwa Agnieszki Kalinowskiej. Ma formę napisu ze zużytych strun fortepianowych

.Wystawa „Ten kot został narysowany w czasie wojny” i projekt „O czym jest mowa, kiedy rozmawiamy o Krymie” to dwa odrębne pokazy, choć oba dotyczą relacji sztuki z kryzysem politycznym i doświadczeniem wojny.

„Ten kot został narysowany w czasie wojny” stawia pytanie o sens działania w warunkach skrajnego kryzysu – czy w jego czasie w ogóle można jeszcze tworzyć i na niego reagować, kiedy wojna przenika wszystkie rodzaje relacji międzyludzkich i wprowadza stałe napięcie?

Jednak nie wszystkie prezentowane na ekspozycji dzieła podejmują bezpośrednio temat wojny. Prace opierają się na doświadczeniach konkretnych wydarzeń, które dzięki językowi sztuki zyskują nowy wydźwięk – nie są jedynie ich ilustracją. To instalacje, rzeźby, prace dźwiękowe, filmy, fotografie oraz obraz autorstwa 27 osób artystycznych (w tym dwóch duetów) pochodzących z Polski, Ukrainy, Niemiec, Meksyku, Palestyny/Francji, Estonii, Bośni i Hercegowiny/Niderlandów oraz Bułgarii.

Jedną z prac jest „Europa” autorstwa Agnieszki Kalinowskiej. Ma formę napisu ze zużytych strun fortepianowych. Artystka odwołuje się w niej do podwójnego znaczenia słowa „wygrane”. Z jednej strony struny są już wyeksploatowane, a z drugiej zwycięskie. – Europa, która stworzyła język demokracji, równości i praw człowieka, ma również historię pełną ostrych zakończeń: przemocy, kolonialnych hierarchii, wojen i wyczerpania. W splocie poskręcanych, poszarpanych, a jednak wciąż niosących ślad dawnej muzyki strun, pojawia się potrzeba odnalezienia nowej nuty – powiedziała PAP kuratorka wystawy i dyrektorka CSW Anna Łazar.

Kuratorka wystawy, artystka Lada Nakonechna pokaże pracę „Łup” stworzoną we współpracy z Anastasiią Cherednychenko, przedstawicielką ukraińskiego ICOM (International Council of Museums). Jej centralnym punktem jest kryształek z żyrandola Teatru Dramatycznego w Mariupolu, zniszczonego w 2022 roku. – Nie rekonstruuję samego momentu tragedii – rosyjskiego ataku na teatr i zbrodni na ludziach, którzy szukali w nim schronienia. Zamiast tego pozostawiam przestrzeń do samodzielnego odtworzenia wydarzeń, nie akcentując wprost manipulacji, której ten naznaczony tragedią przedmiot jest poddawany – zaznaczyła artystka.

Na wystawie znajdą się także m.in. instalacja dźwiękowa Ivana Svitlychnego, będąca dokumentacją koncertu rave, praca Tarika Kisvansona oparta o historię II wojny światowej i emigrację do Brazylii oraz realizacje o charakterze filmowym Katii Buchackiej, Yulii Krivich oraz duetu Darek Foks i Zbigniewa Libery.

Jak tłumaczyły kuratorki, tytuł wystawy – „Ten kot został namalowany w czasie wojny” – dotyczy napięcia między codziennością a doświadczeniem totalnego kryzysu, które przenika każdą czynność, także artystyczną. Podkreśliły, że wojna „staje się ramą nie do usunięcia – nawet obraz kota, kojarzący się z internetem i przyjemnością, zostaje naznaczony świadomością przemocy i zagrożenia”.

Jednocześnie tytuł odnosi się do zdania z obrazu René Magritte’a „to nie jest fajka”, zwracając uwagę na to, jak łatwo obrazy ulegają uproszczeniom. – Sformułowanie „został namalowany” ironicznie podważa stereotypowe myślenie o sztuce jako o malarstwie, podczas gdy na wystawie pojawiają się strategie wizualne, dźwiękowe i performatywne, często wychodzące od doświadczenia ciała – tego samego, które w czasie wojny jest najbardziej narażone na atak – podkreśliła Lada Nakonechna.

„Ten kot został narysowany w czasie wojny” i „O czym jest mowa, kiedy rozmawiamy o Krymie”

.Projekt „O czym jest mowa, kiedy rozmawiamy o Krymie” został przygotowany przez ukraińską grupę kuratorską w składzie Kateryna Semenyuk, Oksana Dovgopolova i Alim Aliev, którzy podkreślają w nim znaczenie kultury krymskiej, która „nie zamyka się w konserwatywnych formach, lecz posiada współczesny, zniuansowany wymiar i jest skierowana ku światu”. Wystawa składa się z 12 prac autorstwa współczesnych artystów ukraińskich, w tym krymskotatarskich, którzy badają pamięć, tożsamość oraz znaczenia kulturowe związane z Krymem. To malarstwo, grafika warsztatowa, rzeźba, wideo oraz instalacja.

– Dla jednych Krym przywołuje obrazy krajobrazów, wakacji i morza, dla innych wiąże się z historią, wojną, przymusowymi przesiedleniami i utratą domu. Wystawa zachęca publiczność do refleksji nad tym, jak różne osoby i kultury interpretują Krym oraz co dziś oznacza on dla Ukrainy, Europy i świata – tłumaczył Alim Aliev. Jedną z głównych osi narracji wystawy jest doświadczenie życia na półwyspie po rosyjskiej aneksji Krymu w 2014 roku. Poprzez dzieła sztuki wystawa bada, jak ten okres zmienił życie mieszkańców, pamięć kulturową i relacje między ludźmi a miejscem. Projekt odnosi się także do historii i kultury Tatarów.

Na ekspozycji znajdzie się m.in. stworzona specjalnie na tę wystawę instalacja „–lar” artystki Sevili Nariman-qizi. Jej tytuł to sufiks liczby mnogiej w języku krymskotatarskim. Jak zaznaczyły Oksana Dovgopolova i Kateryna Semenyuk, artystka podejmuje temat przemiany tożsamości Tatarów krymskich, w kontekście łączenia się z ukraińską tożsamością polityczną. Sevilâ Nariman-qizi wykorzystała w pracy cegłę z muszlowca (skały), którą Tatarzy krymscy stosowali w latach 90. do budowy domów po powrocie z zesłania.

– W obu projektach zwracamy uwagę na kulturę Ukrainy i na to, że jej społeczeństwo w pierwszych dekadach XXI wieku świadomie wybiera wartości europejskie, które są fundamentem ich konsekwentnej walki obronnej, będącej jednocześnie walką o nasze wspólne bezpieczeństwo – podkreśliła Łazar.

Wystawę „Ten kot został narysowany w czasie wojny” można oglądać od 21 marca do 13 września, a „O czym jest mowa, kiedy rozmawiamy o Krymie” od 21 marca do 28 czerwca. 

Ukraino, obeszliśmy się z Tobą haniebnie

.Obiecaliśmy wspierać Cię tak długo, jak będzie potrzeba, lecz najpierw ugięliśmy się przed Putinem, a potem… nam się znudziło – pisze Edward LUCAS

Drodzy Ukraińcy, bardzo nam przykro. Wielka Brytania i kraje Europy Zachodniej wciąż powtarzają, że „stoją po stronie Ukrainy”, co mogliśmy usłyszeć niedawno choćby z ust Friedricha Merza, Emmanuela Macrona i Keira Starmera. Ale zupełnie inna prawda wychodzi na jaw w świetle najświeższych żądań administracji Donalda Trumpa, która domaga się, by Kijów w ciągu najbliższych kilku dni zgodził się oddać swe terytoria najeźdźcy. W rzeczy samej, najpierw się przestraszyliśmy, a potem… znudziliśmy. Wasza walka w obronie wolności, demokracji, praworządności, suwerenności i godności, które traktowaliśmy jak coś danego nam raz na zawsze, była dla nas niezwykle inspirująca. Zachęcaliśmy Was, byście się nie poddawali. A potem zostawiliśmy Was na lodzie.

Naszym pierwszym karygodnym błędem było dobrowolne zamknięcie się w mentalnym więzieniu strzeżonym przez szantaż atomowy. We wrześniu 2022 r. administracja Joe Bidena stwierdziła, że Rosja z dużym prawdopodobieństwem odpowie na nadchodzącą klęskę na polu bitwy taktycznym atakiem nuklearnym. Zamiast jednak zmierzyć się z tą skandaliczną groźbą, daliśmy się zastraszyć. Nie wysłaliśmy Wam obiecanej broni, która pozwoliłaby Wam na skuteczną kontrofensywę.

Sojusznicy ze wschodniej części Europy, o zmysłach wyostrzonych przez liczne historyczne doświadczenia, ostrzegali, że jedynym sposobem na wypędzenie demona rosyjskiego imperializmu jest wygranie wojny i doprowadzenie do zmian politycznych w Rosji. Ukraińcy byli tego samego zdania. Zdawali sobie sprawę, że taki scenariusz wiązał się z ryzykiem. Ale porażka oznaczałaby katastrofę. Jednak z punktu widzenia Europy Zachodniej było to zbyt ryzykowne. Obawiano się, że pokonanie Rosji wywoła chaos, być może nawet wojnę domową, ataki nuklearne i terrorystyczne oraz wstrząs gospodarczy. Z kolei stabilny reżim postputinowski mógłby obrócić się przeciw nam. Więc się wycofaliśmy.

Głoszona przez nas jedność okazała się fikcją. Część państw, w tym kraje bałtyckie, nadwyrężyły wszystkie siły, by wesprzeć Was, jak tylko się dało, jednocześnie zwiększając własne środki obronne. Ale pozostali nie zdołali zrealizować nawet najprostszych zadań, jak powstrzymanie floty cieni transportującej rosyjską ropę czy przechwycenie zamrożonych rosyjskich rezerw i innych aktywów o wartości co najmniej 200 miliardów euro, które mogłyby wesprzeć Wasze finanse. Wasz obecnie potężny przemysł zbrojeniowy, dysponujący niezwykle innowacyjnymi dronami, pociskami i inną bronią, działa na pół gwizdka z powodu braku funduszy.

Obiecywaliśmy, że będziemy wspierać Ukrainę tak długo, jak będzie trzeba, ale nikt nie określił konkretnie, co to znaczy. Owszem, udzieliliśmy Wam pomocy, ale niezbyt wielkiej, a potem przyglądaliśmy się, jak walczycie do ostatniego żołnierza. Latem 2023 r. skłoniliśmy Was do podjęcia kosztownej ofensywy, mimo że nie byliście do niej wystarczająco przygotowani i brakowało Wam wyposażenia – własnym siłom zbrojnym nigdy nie kazalibyśmy walczyć w takich warunkach. W efekcie setki tysięcy Waszych najlepszych żołnierzy straciło życie, sprawność fizyczną i zdrowie psychiczne. Miliony ludzi straciło bliskich. Nigdy nie będziemy w stanie Wam tego wynagrodzić, nawet gdybyśmy w końcu zrobili to, co do nas należy.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/edward-lucas-ukraino-obeszlismy-sie-z-toba-haniebnie/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 20 marca 2026