Zakaz wydawania prasy lokalnej przez samorządy coraz bliżej

samorządy

Nowe przepisy dopuszczałyby możliwość wydawania przez samorządy lokalne biuletynów informacyjnych, ale bez prowadzenia w nich działalności komercyjnych i umieszczania reklam- powiedział wiceminister kultury Maciej Wróbel.

Samorządy będą zakazywać wydawania prasy lokalnej?

.”Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przygotowało implementację Europejskiego Aktu Wolności Mediów do polskiego prawodawstwa. Nowelizacja ustawy medialnej nie ujrzała jeszcze światła dziennego i nie możemy o niej rozmawiać jak o zamkniętym katalogu praw i i obowiązków. Dopracowujemy model w tym także kwestie wydawania prasy przez samorządy” – powiedział wiceminister kultury Maciej Wróbel podczas X Europejskiego Kongresu Samorządów, który odbywa się w Mikołajkach. Dodał, że 5 marca ten temat będzie rozmawiać sejmowa komisja kultury wraz z komisją samorządu terytorialnego.

Jak mówił, EAWM nakłada obowiązek stworzenia sprzyjającego środowiska dla funkcjonowania mediów. Zacytował cel EAWM, jakim jest „ograniczenie sytuacji, w którym podmioty publiczne przez dokonywanie wydatków pochodzących ze środków publicznych wpływają na kształt rynku medialnego”.

„Kwestia zakazu wydawania prasy lokalnej przez samorządy jest zaawansowana. Biorąc pod uwagę wszelkie sugestie od samorządów, nie chcemy pozbawiać ich możliwości wydawania własnych biuletynów, czyli w tym przypadku mogły by być to miesięczniki, w których to samorządy mogły by informować o tym, co robią ale nie mogły by czerpać z wydawania gazety żadnych korzyści. Biuletyn nie byłby nośnikiem reklam, ale wyłącznie nośnikiem informacji” – wyjaśnił wiceminister Wróbel podczas debaty o mediach samorządowych i lokalnych.

Fundusz misji lokalnych

.Podkreślił, że w nowej ustawie wprowadzony zostanie obowiązek sprawozdawczości reklamy państwowej, czyli każdy podmiot, który wydaje gazetę czy prowadzi radio albo telewizję będzie musiał sprawozdawać raz w roku, ile pieniędzy publicznych otrzymał na swoją działalność. „Pracujemy też nad funduszem misji lokalnych, który by wspierał lokalną prasę, radio czy telewizję” – mówił. Jak podkreślił, chodzi o niezależne media, które nie są finansowane przez samorządy. „Po to by wzmocnić lokalne media, by otrzymały środki niezależnie od tego o czym piszą i dla kogo” – dodał.

Możliwość wydawania gazet przez samorządy skrytykował Andrzej Andrysiak wydawca Gazety Radomszczańskiej. Podkreślił, że gazety lokalne znikają, bo prasa samorządowa jest uprzywilejowana z racji tego, że jest utrzymywana przez samorząd. „Samorządowcy chcą być dziennikarzami, władza na poziomie lokalnym weszła na rynek medialny. Gazety lokalne opisują rzeczywistość tak, jak chcą tego samorządowcy” – mówił.

Marta Milewska z Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego wyraziła opinię, że „nie ma większego przyjaciela mediów komercyjnych niż samorząd”. „Wydaje mi się, że to jest pozorny konflikt, który jest pompowany. Jesteśmy jednym z podmiotów, który ma prawo wydawać prasę, co drugi samorząd na Mazowszu wydaje prasę. Media samorządowe występują intensywnie tam, gdzie są media niezależne” – podkreśliła. Jej zdaniem brak lokalnych mediów w niektórych regionach wynika z tego, że jest tam płytki rynek reklamowy. „Jeśli zabroni się wydawania prasy samorządowej, to będzie to z olbrzymią szkodą dla mieszkańców, ale i dla samorządów” – podkreśliła.

Zagrożona wolność słowa

.”W związku z debatami wokół „ingerencji” Elona Muska w europejską politykę za pośrednictwem jego portalu społecznościowego Twitter/X oraz z dążeniem władz Brukseli do większej kontroli nad opiniami można śmiało powiedzieć, że wolności słowa, która niegdyś była uważana za oczywistą, ponownie jest zagrożona” – pisze na łamach „Wszystko co Najważniejsze” w tekście „Zagrożona wolność słowa” Nathaniel GARSTECKA.

„Wszyscy wielcy myśliciele demokracji i liberalizmu opowiadali się za wolnością słowa. Baruch Spinoza, XVII-wieczny holenderski filozof, pisał: „Każdy może z pełną swobodą wyrażać swoje zdanie, sądzić, a w konsekwencji także mówić, pod warunkiem, że nie wykracza poza zwykłą mowę”. Pierre-Augustin de Beaumarchais w swojej słynnej sztuce Wesele Figara napisał: „Bez swobody krytyki nie ma zaszczytnej pochwały, (…) jedynie mali ludzie lękają się małych pisemek”. XIX-wieczny ekonomista John Stuart Mill: „Państwo, które czyni ludzi małymi i posłusznymi narzędziami w swoich rękach, nawet w imię dobrej woli, odkryje, że z małymi ludźmi nie można osiągnąć nic wielkiego”. Wreszcie Hannah Arendt napisała: „Totalitarne formy dominacji nie zadowalają się kładzeniem kresu wolności słowa, ale z zasady dążą do unicestwienia spontaniczności człowieka we wszystkich dziedzinach”.

„Jednak nikt z nich ani żaden przedstawiciel klasycznej szkoły liberalnej (w szczególności Szkot Adam Smith oraz Francuzi Bastiat i Constant) nie uważał, że wolność ta powinna być całkowita i nieograniczona. Dla Milla obelgi i wyzwiska nie powinny mieć miejsca w debacie ideowej. Spinoza uważał, że granicą wolności słowa jest ochrona bezpieczeństwa społeczeństwa i jedności państwa. Nie można zatem bronić nawoływania do buntu lub przemocy. Arendt z kolei twierdziła, że wolność nie może istnieć bez indywidualnej odpowiedzialności. Każdy z nas ponosi moralną odpowiedzialność, którą musimy cierpliwie budować poprzez refleksję i umiejętność zdystansowania się od panującego zgiełku”.

.”Argument, że zasady ustanowione sto czy dwieście lat temu nie mogą być stosowane w XXI wieku, jest tylko częściowo prawdziwy. Trzeba przyznać, że w czasach Spinozy czy Beaumarchais’go nie istniały sieci społecznościowe. Ale przemoc i tyrania istniały. Jeśli Spinoza chciał, aby wolność słowa była „tak szeroka, jak to tylko możliwe”, to dlatego, że postrzegał ją jako narzędzie do ograniczania napięć społecznych, które były wszechobecne w XVII-wiecznej Europie, szczególnie w kontekście wojen religijnych między katolikami i protestantami, które krwawo wstrząsnęły kontynentem. Mill pisał zaledwie kilka dekad po wojnach napoleońskich i w czasie rewolucji narodowych. Dla niego wolność słowa była narzędziem innowacji i kreatywności, które mogły przyczynić się do wielkich odkryć i postępu myśli. Z kolei Hannah Arendt wypowiadała się w kontekście potępienia wielkich reżimów totalitarnych XX wieku i popełnionych przez nie masowych zbrodni i ludobójstw. Wolność jest pierwszym bastionem przeciwko tyranii, ponieważ to właśnie wolność dyktatorzy starają się ograniczyć w pierwszej kolejności. Co się zmienia w XXI wieku? Jak wspomniano powyżej, jest to rozszerzenie narzędzi mowy na całą ludzkość. Każdy, kto ma komputer lub smartfon, może publikować swoje opinie i udostępniać je całemu światu. Wyrażanie opinii nie jest już ograniczone do piśmiennej i intelektualnej elity, co ma dobre i złe strony”.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/nathaniel-garstecka-zagrozenie-wolnosci-slowa/

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 marca 2025