Philippe LATOMBE: Facebook chce opuścić Europę? Nareszcie!

TSF Jazz Radio

Facebook chce opuścić Europę? Nareszcie!

Philippe LATOMBE

Poseł do Zgromadzenia Narodowego, deputowany Ruchu Demokratycznego (MoDem). Zasiada w komisji legislacyjnej. Poseł sprawozdawca raportu na temat niezależności cyfrowej. Wiceprzewodniczący grupy międzyparlamentarnej Francja-Izrael.

Śmierć „Tarczy prywatności” (The Privacy Shield), potwierdzona wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), wywołała panikę wśród przedsiębiorców z branży cyfrowej – pisze Philippe LATOMBE

Przypomnijmy, że porozumienie to umożliwiało od 2016 roku transfer danych między UE a USA. Pomijając uwarunkowania ekonomiczne, spróbujmy ocenić sytuację pod kątem politycznym.

Ogólne rozporządzenie o ochronie danych – słynne RODO – nie zostało wdrożone w celu uprzykrzenia życia tym, którzy muszą go przestrzegać, ale po to, aby chronić obywateli przed nieuprawnionym i ze szkodą dla ich wolności osobistej wykorzystywaniem ich danych osobowych. W starciu z GAFA pojedynczy użytkownik jest na straconej pozycji. A wiemy przecież, że nie ma demokracji bez poszanowania wolności osobistych. Taka idea przyświecała więc pomysłodawcom RODO. Nie jest ono celem samym w sobie, ale bez niego trudno sobie wyobrazić europejską suwerenność cyfrową i ochronę przestrzeni wirtualnej, która z nią się wiąże.

Niektóre kraje autorytarne już uniezależniły się od amerykańskich gigantów cyfrowych. Nie zawracają sobie głowy „komplikacjami”, które wynikają z poszanowania praw człowieka, robią to zresztą w złych intencjach.

Europa musi stworzyć własną przestrzeń cyfrową, w zgodzie z ideami, które wyznaje. I choć do tego jeszcze daleko, to decyzja TSUE w sprawie „Tarczy prywatności” nie mogła być inna. Reakcja Facebooka jest jakże wymowna: amerykański gigant grozi wyjściem z Europy, biorąc swoich użytkowników (ale także pracowników) jako zakładników.

Działając w ten sposób, Facebook pokazuje dobitnie zasadność istnienia RODO i delegalizacji „Tarczy prywatności”. Niechcący przyznaje się również, że nie grał z Europą uczciwie. Obecnie na jego stronach możemy przeczytać następujące zobowiązanie: „Ochrona danych osobowych ma kluczowe znaczenie dla firm Facebooka (Facebook, Messenger, Instagram, Oculus i WhatsApp). Spełniamy wymogi obecnie obowiązującego prawa unijnego w zakresie ochrony danych, włącznie z zapisami rozporządzenia o ochronie danych osobowych. Przygotowaniami do zapewnienia zgodności z RODO kierował zespół ds. ochrony danych osobowych w Dublinie przy wsparciu największego zespołu międzydziałowego w historii firmy”.

Bla, bla, bla. Albo więc ten „największy zespół międzydziałowy” okazał się szczególnie niekompetentny, albo Facebook wodzi nas za nos i nie ma najmniejszej ochoty chronić naszych danych. Możemy założyć, że bliższa prawdzie jest ta druga teza. Mamy zatem ewidentnie do czynienia z czymś na kształt wyłudzenia, i to w formie najbardziej perwersyjnej, ponieważ kryjącej się za rzekomym przyzwoleniem ze strony użytkownika.

Nie bądźmy naiwni: Facebook nie może (chyba że sam zechce sobie strzelić w stopę…) podporządkować się RODO, ponieważ akumulacja przyrastających wykładniczo danych, zasilana galopującą demografią, stanowi niewyczerpane bogactwo, coś, z czym nigdy dotąd w historii ludzkości nie mieliśmy do czynienia. Chcieć pozbawić Facebooka takiej manny z nieba jest równoznaczne z podważeniem samego modelu rozwoju sieci społecznościowych.

Skończyły się czasy, gdy internet był synonimem wolności. To wyświechtany frazes, który miał zastosowanie na samym początku rewolucji cyfrowej. Żeby dzisiejszy użytkownik internetu poczuł się może nie wolny, ale przynajmniej świadomy tego, co dzieje się z jego danymi w sieci, musi przebrnąć przez nieskończenie wiele regulaminów, próbując zrozumieć konsekwencje nie zawsze klarownych zapisów. Kto z czystym sumieniem może przyznać, że ma pełną kontrolę nad swoimi danymi? Oczywiście, istnieje wolna wola, powie ktoś. Ale czy zawsze mamy pełną świadomość tego, co tak naprawdę wybieramy?

.Facebook chce opuścić Europę? Nareszcie! Kto na tym straci? Na pewno nie budżet państwa, a jeśli już, to naprawdę niewiele.

Philippe Latombe
Tekst opublikowany w “La Tribune”, publikowany we “Wszystko Co Najważniejsze” za zgodą Autora. Tłum. Andrzej Stańczyk.

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam