Prof. Michał KLEIBER: Pakt na rzecz polskiej innowacyjności - niezbędny dziś, szczególnie dziś

TSF Jazz Radio

Pakt na rzecz polskiej innowacyjności - niezbędny dziś, szczególnie dziś

Prof. Michał KLEIBER

Redaktor naczelny "Wszystko Co Najważniejsze". Profesor zwyczajny w Polskiej Akademii Nauk. Prezes PAN 2007-20015, minister nauki i informatyzacji 2001-2005, w latach 2006–2010 doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wiceprzewodniczący Polskiego Komitetu ds. UNESCO. Wiceprezydent Europejskiej Akademii Nauk i Sztuk. Kawaler Orderu Orła Białego.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Apele o innowacyjność stały się w Polsce jednym z najczęściej formułowanych haseł – niestety zazwyczaj nieprecyzyjnie rozumianym i niemającym przełożenia na konkretne działania – pisze prof. Michał KLEIBER

Mówiąc o innowacyjności, politycy chcą zademonstrować swą troskę o konkurencyjność gospodarki i zdobyć w ten sposób dodatkowe poparcie wyborców, administracja państwowa wyczuwa wprawdzie nadejście nowych wyzwań, ale jest często nieprzygotowana do wprowadzenia niezbędnych, daleko idących zmian w swoim funkcjonowaniu, naukowcy chcieliby udowodnić przydatność prowadzonych przez siebie badań i pozyskać na nie dodatkowe środki, przedsiębiorcy – unowocześnić swój profil działania i zapewnić sobie stabilniejszą pozycję na rynku, a potencjalni inwestorzy i przedstawiciele sektora bankowego animować wzrost liczby innowacyjnych przedsięwzięć i wykorzystać efekt skali, zmniejszający ryzyko angażowania się w poszczególne projekty mogące przynieść ponadprzeciętny zysk.

To dobrze, że tak szeroko deklarowane są motywacje do podejmowania proinnowacyjnych działań, to bardzo dobrze, że poszczególne grupy społeczne widzą dla siebie konkretne, nawet jeśli nie w pełni zbieżne interesy. Niestety, ciągle u nas zakorzeniony, historycznie uwarunkowany kompleks niewiary we własny potencjał użytecznej kreatywności, obawa przed podejmowaniem biznesowego ryzyka – w dużej mierze powodowana przez pozbawiony wolnorynkowej konkurencji poprzedni system polityczny i niedostatecznie przychylny obecny system regulacji – niepełna świadomość zagrożeń globalizacyjnych oraz niedostateczna wola i umiejętność współpracy (ów słynny – bo niski – nasz kapitał społeczny) powodują, że hasło „innowacyjność” pozostaje zbyt często wyłącznie wygodnym sloganem, nie prowadząc do działań realnie wpływających na poprawę sytuacji. A sytuacja wymaga poprawy zdecydowanej i szybkiej.

Wśród wielu wyzwań, których nie szczędzi nam dzisiejszy świat, wyzwanie podnoszenia innowacyjności przedsiębiorstw, prowadzące do wzrostu konkurencyjności całej gospodarki, wydaje się absolutnie kluczowe.

Na temat stanu innowacyjności w Polsce powstało wiele raportów i opracowań. Co wiemy dzisiaj o polskiej innowacyjności? Na pewno to, że nie poprawi jej sam sektor B+R, statystycznie niezauważalne będą samodzielne działania poszczególnych przedsiębiorców, nie doprowadzą do sukcesu wysiłki regulacyjne prowadzone oddzielnie w poszczególnych resortach, niewiele poprawi sytuację samo, nawet dużo większe niż dotychczas zaangażowanie sektora bankowego.

Gdzież więc tkwi tajemnica innowacyjności gospodarek krajów, którym tak dzisiaj tego zazdrościmy? Odpowiedzią jest skuteczność szerokiej, światłej koordynacji bardzo różnorodnych działań prowadzących do synergicznych rezultatów. Wszystkie słabości i bariery należy eliminować łącznie – system innowacji okazuje się w praktyce tak dobry, jak dobre jest jego najsłabsze ogniwo! Wykaz spraw, które muszą być objęte takim konsekwentnym działaniem, jest długi, a na pewno należą do niego:

* stworzenie systemu edukacji kładącego nacisk na rozwijanie kreatywności i umiejętności współpracy oraz kształcenie ustawiczne z atrakcyjną i szeroko dostępną ofertą uzupełniania wiedzy czy wręcz zmiany zawodu, poprawa zarządzania uczelniami, zwiększenie elastyczności kształtowania programów studiów i ich daleko idące umiędzynarodowienie,

* zrozumienie roli badań naukowych jako z jednej strony magnesu powstrzymującego najzdolniejszych młodych ludzi przed szukaniem sobie atrakcyjnych możliwości rozwoju za granicą oraz, z drugiej strony, jako kluczowego czynnika poprawy jakości uniwersyteckiego wykształcenia i źródła innowacyjnych pomysłów,

* zdecydowane działania polityczne i administracyjne na rzecz poprawy regulacji i klimatu wokół biznesu w ogóle, a biznesu innowacyjnego w szczególności,

* wypracowanie przemyślanej polityki przemysłowej kraju, umożliwiającej skuteczniejsze wspieranie innowacyjnej działalności przedsiębiorców w strategicznych obszarach gospodarki, w których łatwiejsze jest uzupełnianie środków prywatnych środkami pochodzącymi z budżetu i europejskich funduszy kohezyjnych,

* upowszechnianie kultury jako ważnego elementu budowy społecznej kreatywności i tworzenia pozytywnego klimatu dla rozwoju ludzkiego talentu.

.Przy wszystkich dzisiejszych kłopotach i zagrożeniach jedno wydaje się pewne – jesteśmy w Polsce w ważnym i fascynującym momencie historii, mając możliwości realizacji indywidualnych i zbiorowych aspiracji w stopniu, który mógł być jedynie nierealnym snem dla wielu pokoleń naszych rodaków. Aby konsekwentnie zamieniać te marzenia w rzeczywistość, musimy uwierzyć, że to głównie od nas samych zależy nasza przyszłość, zrozumieć innowacyjną istotę budowania gospodarczej siły kraju jako jedynego gwaranta naszego bezpieczeństwa i trwałego rozwoju oraz… zabrać się do roboty.

Dynamika rozwoju zglobalizowanej gospodarki uczyniła z innowacyjności prawdziwą barierę między zwycięzcami i pokonanymi – czy ktoś ma wątpliwości, po której stronie chcemy się znaleźć?

Potrzeba nam wiary w sukces – musimy uwierzyć, że są u nas możliwe osiągnięcia podobne do tych, którymi szczycą się dzisiaj kraje prawdziwie innowacyjne. Wiara taka musi bazować na rzetelnym rozpoznaniu szans i uczciwym rachunku sumienia, musi być także oparta na odważnej i dalekosiężnej wizji przekonującej dla jej realizatorów – nas wszystkich. W pełni doceniając nauki płynące z najnowszej historii gospodarczej państw, którym udało się odnieść spektakularne sukcesy, nie można mieć przy tym złudzeń – musimy stworzyć nasz własny, autonomiczny model rozwoju, specyfika naszej sytuacji i dynamika rozwoju cywilizacyjnego uniemożliwiają bowiem kopiowanie wprost rozwiązań zastosowanych kiedyś przez innych.

Jak powiedzieliśmy, potrzebny jest nam ponadsektorowy model rozwoju. Żadna modernizacyjna reforma wprowadzona w jednym tylko sektorze życia publicznego, bez osadzenia jej w szerokim kontekście polityki całego państwa, nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Potrzebna nam jest także krytyczna refleksja nad dominującym modelem kultury.

Nie miejmy złudzeń – milczące przyzwolenie na narastający rozdział pomiędzy kulturą masową i agresywną, często powierzchowną i nieobiektywną publicystyką polityczną z jednej strony, a współczesnym światem nauk ścisłych, przyrodniczych, technicznych i ekonomicznych z drugiej, jest istotnym utrudnieniem dla prorozwojowych reform. Ważnym elementem zmian musi być podniesienie zakresu i jakości publicznej debaty na temat palących problemów współczesności, a wśród nich tych, które dotyczą wyzwań zdrowia publicznego, energetyki, istoty zmian klimatycznych, zagrożeń ze strony cyberterroryzmu, dylematów inżynierii genetycznej, perspektyw sztucznej inteligencji, uwzględniania niepewności w procesach decyzyjnych, funkcjonowania systemów adaptacyjnych i dziesiątków innych kluczowych dla naszej przyszłości problemów. W systemie demokratycznym nie można mieć nadziei na racjonalne podejmowanie decyzji przez wybranych przedstawicieli narodu, jeśli nie stworzy się przemyślanego systemu informowania społeczeństwa o prawdziwych dylematach współczesności.

Niezbędna jest synergia tworzona przez pozytywny klimat i politykę wspierania kreatywnej przedsiębiorczości, uelastycznienie rynku pracy, akceptację rynkowego charakteru procesów innowacyjnych (z wyjątkiem mądrze adresowanej pomocy publicznej w początkowym okresie tworzenia nowych produktów lub opracowywania nowych procesów), proinnowacyjne regulacje na rynku (w szczególności sprzyjające innowacyjnym pomysłom prawo zamówień publicznych, ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym czy ustawa o tzw. offsecie), skuteczne działania w obszarze ochrony własności intelektualnej, stosowanie wymagających testów innowacyjności dla inwestycji zagranicznych, czytelną identyfikację priorytetów polityki innowacyjnej (także w kontekście rozdziału środków z funduszy strukturalnych), szerokie wykorzystywanie uznanej na świecie metodyki prognozowania typu „foresight”, systemową informatyzację administracji publicznej i tych sektorów, które gwarantują szybki zwrot nakładów (e-zdrowie, e-biznes).

Choć nowa kultura innowacyjności rodzi się w znacznej mierze poza polityką – w biznesie, w nauce, w istocie w całym społeczeństwie – to nadal państwo jako jej promotor ma do odegrania kluczową rolę.

Musi państwo promować innowacyjność z przekonaniem o jego znaczeniu, ale także ze świadomością podejmowanego przez innowatorów ryzyka. Jeśli w wielu krajach innowacje zyskały w ostatnich dekadach tak gwałtownie na znaczeniu, to nie z uwagi na zwykłą technokratyczną modę albo polityczną poprawność, lecz ze względu na pojawienie się zupełnie odmienionej społecznej mentalności, wręcz „nowego społeczeństwa”, dużo bardziej od nas świadomego wyzwań, którym wszyscy musimy stawiać dzisiaj czoła.

Nie należy jednak łudzić się, że owa kultura zrodzi się zupełnie samoistnie, jej rozwój wymaga bowiem odpowiednich narzędzi wspierających ze strony państwa. Takich, które pozwoliłyby na maksymalne wykorzystanie energii zgromadzonej w rozmaitych kręgach: wśród przedsiębiorców, naukowców, nauczycieli, urzędników, w istocie wśród bardzo wielu zwykłych obywateli zatroskanych przyszłością kraju. Nowemu społeczeństwu potrzeba więc nie tyle „mniej państwa”, ile „więcej nowego, a mniej starego państwa”. Główne zadanie państwa polegałoby na wsparciu wyżej wymienionych środowisk w przejściu ku takiej strukturze, która pozwalałaby na maksymalizację synergii pomiędzy nimi, a tym samym na sprawne funkcjonowanie całego społeczeństwa w warunkach globalizacji, współzależności, cyfrowej rewolucji oraz głębokich przemian w sferze wartości i tożsamości.

Na pewno nie powinniśmy przy tym ograniczać się do „nadrabiania luk” i „doganiania Zachodu”, lecz odważnie myśleć o naszych przewagach konkurencyjnych i udziale w gospodarczej, społecznej, naukowej i kulturalnej awangardzie. Do tego niezbędne jest spełnienie wielu warunków. Wśród nich jest na pewno umiejętność racjonalnego wykorzystywania bezcennych doświadczeń zdobytych przez innych, czyli tzw. najlepszych praktyk. Takich jak na przykład stworzenie narodowego systemu innowacji w Szwecji czy modelu edukacji w tym kraju, skuteczne korzystanie z partnerstwa publiczno-prywatnego w Austrii, synergiczne współdziałanie przedsiębiorstw wysokich technologii, uczelni i instytutów badawczych w postaci tzw. klastrów w Finlandii, funkcjonowanie proinnowacyjnego systemu zamówień publicznych w Wielkiej Brytanii, przyciąganie bezpośrednich inwestycji zagranicznych w sektorze nowych technologii w Irlandii czy wreszcie opracowanie systemu ochrony praw własności intelektualnej, podobnego do istniejącego w Japonii.

Ze względu na rosnące znaczenie sektora usług w gospodarce pamiętać musimy o stymulowaniu badań w tym sektorze. Pole do popisu jest tu nieograniczone – od nowych metod świadczenia istniejących usług do proponowania usług zupełnie nowych, niemożliwych dotychczas do realizacji ze względu właśnie na brak synergicznych efektów międzysektorowej współpracy.

Potrzeba przełomu nigdy nie była tak pilna jak dzisiaj. Transformacja w duchu nowej kultury innowacji jawi się jako kluczowa szansa na wzrost efektywności w każdej z wyżej wymienionych sfer, co jest nie do przecenienia w sytuacji, gdy państwa europejskie coraz dotkliwiej odczuwają zagrożenia wynikające ze wzrostu konkurencyjności oraz globalnych wpływów politycznych i kulturowych po stronie nowych wzrastających potęg – takich jak Chiny, Indie czy Brazylia.

Pamiętajmy także, że bycie innowacyjnym wymusza autonomię działania. Jeśli masz być różny, lepszy od innych, musisz być samodzielny. A to przekłada się na kształtowanie niezwykle pożądanych postaw życiowych i wyrabia przekonanie o byciu panem swego losu.

Mówiąc o społeczeństwie innowacyjnym, mamy w istocie na myśli model rozwoju określany coraz powszechniej terminem „społeczeństwo wiedzy”.

Społeczeństwo wiedzy to takie, które przypisuje wiedzy i umiejętnościom rolę głównego czynnika sprawczego w szybkim i stabilnym rozwoju gospodarczym. To społeczeństwo, które umie potrzebną mu wiedzę pozyskiwać od innych, przetwarzać, chronić, upowszechniać, a przede wszystkim ją tworzyć w trakcie działalności badawczej. Umiejętność zarządzania wiedzą wymaga, niejako z definicji, kreatywności zaangażowanych osób, przedsiębiorstw i organizacji. A kreatywność oparta na wiedzy to w istocie gwarancja skutecznych zachowań innowacyjnych. Innymi słowy, mówiąc o potrzebie rozwijania innowacyjności, staramy się stworzyć klimat sprzyjający rozwojowi społeczeństwa wiedzy – a to dla naszego kraju najlepszy możliwy drogowskaz rozwoju.

Ważna w tym miejscu wydaje się obserwacja, że bardzo dużej części wymienionych działań przypisać można partyjną apolityczność. Niestety, coraz więcej z nas uważa polski dyskurs polityczny za drastycznie niekompletny.

W życiu politycznym, stymulowanym przez niektóre media, zbyt często dominuje pusta retoryka, przewaga interesu partyjnego nad interesem państwa, promocja krzykliwych i często agresywnych zachowań kosztem merytorycznej debaty. Jeśli już tak być musi, to przynajmniej niech to będzie tylko część debaty – znalezienie sposobu na konstruktywną rozmowę o fundamentalnych wyzwaniach będących przed nami przesądza bowiem o naszej zdolności do autonomicznego kształtowania wspólnej przyszłości.

W jakim trybie rozstrzygać będziemy niebawem narastające dylematy energetyczne, jak zbliżymy się do racjonalnych decyzji w sprawach uprawy genetycznie modyfikowanych roślin, jak uzyskamy konsensus w sprawie informatyzacji sektora ochrony zdrowia, jak wspierać będziemy wielosektorowy rozwój innowacyjności – to wszystko musi stać się przedmiotem szerokiej i zrozumiałej dla ludzi debaty ekspertów. Do tego, aby inicjatywa takiej rozmowy rozpoczęła swój publiczny żywot, potrzebna jest zgoda społeczna.

Dlatego, w poczuciu ważności sprawy, należy z całą mocą złożyć publiczną propozycję zawarcia paktu na rzecz polskiej innowacyjności. I zaapelować do partii politycznych, organizacji pracodawców i pracobiorców, uczonych i dziennikarzy, wszystkich organizacji zainteresowanych kształtowaniem przyszłości kraju w warunkach globalnej konkurencji o wspólne wyartykułowanie tego, co nas niewątpliwie łączy, i dobitne, publiczne opowiedzenie się za konsekwentną realizacją ponadpartyjnych celów rozwojowych. A spory partyjne, w końcu będące niezbywalną częścią demokracji, zostawmy sobie na etap realizacji zaakceptowanych celów strategicznych. Mówiąc przykładowo – decyzję o tym, jak ma w szczegółach wyglądać nasz powszechny system kształcenia ustawicznego, niech podejmie rządząca w danym momencie partia – ale przedtem zdecydujmy, że ten system ma jak najszybciej powstać! Czyż nie jest oczywiste, że najważniejsze decyzje w kluczowych sprawach muszą zostać podjęte – jeśli mają być skuteczne – w warunkach szerokiego konsensusu ponadpartyjnego? Choćby przecież dlatego, że wymagają one kontynuacji po zmianie władzy. A realizacja tych decyzji pozostawi i tak olbrzymie pole do artykułowania poglądów specyficznych dla poszczególnych partii.

.Wywieśmy więc wysoko transparent z hasłem „innowacyjność, głupcze” i nadajmy mu charakter drogowskazu na naszej drodze w przyszłość. Przypominając politykom, że pierwowzór tego hasła („gospodarka, głupcze”) pozwolił Billowi Clintonowi rządzić przez dwie kadencje Stanami Zjednoczonymi!

Michał Kleiber

W tekście wykorzystano fragmenty książki autora pt. „Mądra Polska. Dekalog dla społeczeństwa wiedzy, umiejętności i przedsiębiorczości”, IPPT PAN, 2015 r.

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam