Prof. Michał KLEIBER: Pokojowa Nagroda Nobla 2017.
Ważny sygnał czy polityczna naiwność?

TSF Jazz Radio

Pokojowa Nagroda Nobla 2017.
Ważny sygnał czy polityczna naiwność?

Prof. Michał KLEIBER

Redaktor naczelny "Wszystko Co Najważniejsze". Profesor zwyczajny w Polskiej Akademii Nauk. Prezes PAN 2007-20015, minister nauki i informatyzacji 2001-2005, w latach 2006–2010 doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wiceprzewodniczący Polskiego Komitetu ds. UNESCO. Wiceprezydent Europejskiej Akademii Nauk i Sztuk. Kawaler Orderu Orła Białego.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Tegoroczna Pokojowa Nagroda Nobla to głos wprawdzie w niezwykle ważnej sprawie, ale niestety głos naiwny i bez szans na bezpośrednie pozytywne konsekwencje – pisze prof. Michał KLEIBER

.Pokojową Nagrodę Nobla w roku 2017 otrzymała Międzynarodowa Kampania na rzecz Zniesienia Broni Nuklearnej (ICAN), organizacja założona 10 lat temu w Melbourne w Australii, mająca dzisiaj siedzibę w Genewie. Tworzy ją 468 organizacji partnerskich w 101 krajach. Głównym osiągnieciem ICAN było niedawne przyjęcie z jej inicjatywy przez ONZ Traktatu o zakazie broni nuklearnej (TPNW).

Mimo iż prestiż, jakim cieszą się Nagrody Nobla, zawdzięczamy bardziej nagrodom naukowym niż pokojowym, warto jednak zastanowić się nad zasadnością i znaczeniem przyznania tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla dla ICAN. Na początek parę słów o historii tej nagrody, przyznawanej od samego początku istnienia Nagród Nobla, tj. od roku 1901. Pokojowa Nagroda Nobla przyznawana jest (zgodnie z wolą fundatora) przez Norweski Komitet Noblowski złożony z pięciu członków powoływanych przez norweski parlament. Sposób wyboru i niewielka liczba członków komitetu, którymi z zasady zostają byli norwescy politycy, mogą niestety już na wstępie rodzić wątpliwości co do reprezentatywności wydawanych decyzji. Tym bardziej że olbrzymia liczba, około 3 tys., bardzo różnych osób upoważnionych do zgłaszania kandydatów (zgodnie z regulaminem nieujawnianych później przez 50 lat) niejako gwarantuje trudności z dokonaniem wyboru. Nominować do nagrody mogą m.in. członkowie parlamentów i rządów wszystkich krajów, członkowie sądów międzynarodowych, rektorzy uniwersytetów, poprzedni laureaci Pokojowej Nagrody Nobla, członkowie zarządów organizacji, które otrzymały kiedyś Pokojową Nagrodę Nobla, byli i aktualni członkowie Norweskiego Komitetu Noblowskiego, doradcy mianowani przez Norweski Instytut Noblowski. Mimo że lista zgłoszonych kandydatów jest wysyłana z prośbą o opinię do różnych ekspertów, ostateczną decyzję podejmuje pięcioosobowy Komitet Noblowski.

Decyzje o przyznaniu Pokojowej Nagrody Nobla były w przeszłości wielokrotnie krytykowane. Najgłośniejszym krytykiem był norweski działacz pokojowy Fredrik S. Heffermehl, który zarzucał komitetowi częste sprzeniewierzanie się wytycznym samego Alfreda Nobla i kierowanie się przy podejmowaniu decyzji osobistymi preferencjami członków komitetu, a nie intencjami fundatora. Zjawisko to nasiliło się według tego krytyka po wojnie — od roku 1945 w jego ocenie mniej niż połowa przyznanych nagród spełniało wytyczne fundatora („rozbrojenie, zmniejszenie potencjałów militarnych i w proces zapobiegania konfliktom zbrojnym”). Wśród niesłusznie przyznanych nagród Heffermehl wymienia m.in. przyznanie jej za zaprowadzenie pokoju w Wietnamie sekretarzowi stanu USA Henry’emu Kissingerowi oraz komunistycznemu przywódcy Wietnamu Lê Đức Thọ mimo trwającej w tamtym okresie  wojny, pociągającej za sobą tysiące ofiar. Krytyce poddawano także nieuzasadnione przebiegiem wydarzeń przyznanie pokojowej nagrody Jaserowi Arafatowi, Szimonowi Peresowi i Icchakowi Rabinowi, a ostatnio Barackowi Obamie już na wstępie jego prezydentury.

Nie otrzymał nigdy nagrody Mahatma Gandhi, mimo iż w latach 1937 – 1948 został do niej nominowany aż pięciokrotnie.

Dla pełniejszego obrazu warto dodać, że w dotychczasowej historii Pokojowej Nagrody Nobla parokrotnie nie był możliwy jej odbiór przez laureatów. Przykładowo, w roku 1935 A. Hitler nie wypuścił z obozu pracy nagrodzonego pacyfisty Carla von Ossietzkiego, w 1983 roku władze PRL odmówiły wydania paszportu Lechowi Wałęsie (nagrodę odebrała jego żona), a w roku 2010 reżim komunistyczny w Chinach nie wypuścił z więzienia opozycjonisty Liu Xiaobo. Warto także wspomnieć, że jako jedyni laureaci Pokojową Nagrodę Nobla więcej niż raz otrzymały  Międzynarodowy Ruch Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca (lata 1917, 1944, 1963) oraz Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (lata 1954, 1981).

Powracając do nagrody tegorocznej, powiedzmy dobitnie, że tym razem trudno zarzucić działaniom wyróżnionej organizacji jakąkolwiek niezgodność z intencjami przyświecającymi fundatorowi nagrody. Zagrożenie wojną nuklearną jest rzeczywiste, a konsekwencje użycia broni jądrowej byłyby z pewnością dramatyczne dla całej ludzkości. Komitet Noblowski wykazywał zresztą już parokrotnie w pełni zasadną troskę o nagłośnienie tego zagrożenia, czego dowodem są Pokojowe Nagrody Nobla przyznane w przeszłości w tym kontekście. I tak w roku 1995 nagrodę otrzymali Joseph (Józef) Rotblat i kierowana przez niego Konferencja Pugwash w sprawie Nauki i Problemów Światowych, której działalność koncentrowała się wokół zagrożeń nuklearnych, w roku 1999 laureatem został Międzynarodowy Ruch „Lekarze Przeciw Wojnie Nuklearnej”, będący stowarzyszeniem narodowych organizacji medycznych dążących do całkowitego zniesienia broni jądrowej, natomiast w roku 2005 Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, pracująca na rzecz bezpiecznego i pokojowego wykorzystania energii jądrowej.

Przy okazji warto wspomnieć, że nagroda z roku 1995 miała ciekawy kontekst polski — Joseph (Józef) Rotblat był polskim fizykiem pochodzenia żydowskiego (doktorat na Uniwersytecie Warszawskim w roku 1938), pracującym od 1939 roku w Wielkiej Brytanii. Do śmierci w roku 2005 deklarował oficjalnie, że uważa się za obywatela polskiego z paszportem brytyjskim. W czasie wojny prof. Rotblat pracował nad projektem Manhattan, z którego wycofał się w 1944 r., zostając zagorzałym krytykiem koncepcji odstraszania militarnego za pomocą broni masowej zagłady w przekonaniu, iż nie powstrzyma ona innych posiadaczy tej broni. W konsekwencji swych przekonań doprowadził (wraz z angielskim filozofem Bertrandem Russellem) do powstania w 1957 roku międzynarodowego ruchu pacyfistycznego uczonych działających na rzecz likwidacji broni masowej zagłady Pugwash, skupiającego uczonych z obu stron żelaznej kurtyny. Dodatkowym polskim elementem dotyczącym przyznanej ruchowi Pugwash Nagrody Nobla był fakt, że w jej imieniu odebrał ją w Sztokholmie jej ówczesny sekretarz generalny, polski biocybernetyk i członek PAN, prof. Maciej Nałęcz.

Wymienione powyżej nagrody były powszechnie uznawane za w pełni zasadne, choć wszystkie przyznane zostały przecież bardziej za chlubne intencje niż za osiągnięte efekty. Nieco inaczej rysuje się niestety sprawa dotycząca nagrody tegorocznej.

ICAN została laureatem Pokojowej Nagrody Nobla 2017 „za swoją pracę w zwracaniu uwagi na katastrofalne konsekwencje humanitarne użycia broni jądrowej i ogromne wysiłki na rzecz wprowadzenia popartego traktatem zakazu posiadania takiej broni”. Pracę, której efektem stał się właśnie Traktat o zakazie broni nuklearnej, przyjęty na sesji ONZ w lipcu po miesiącach negocjacji 122 głosami przy jednym głosie sprzeciwu (ze strony Holandii) i jednym wstrzymującym się (Singapur). Traktat wymaga od wszystkich ratyfikujących go krajów, aby „nigdy w żadnych okolicznościach nie rozwijały, nie testowały, nie produkowały, nie wytwarzały, nie posiadały broni jądrowej lub nie wchodziły w inny sposób w jej posiadanie i nie magazynowały jej i innych wybuchowych materiałów jądrowych”. Traktat zakazuje również stosowania takiej broni i gróźb jej użycia.

Niestety, podstawowym problemem traktatu jest fakt, że nie popiera go żadne z dziewięciu państw, które mają broń jądrową (lub o których sądzi się, że ją mają), czyli USA, Rosja, Wielka Brytania, Chiny, Francja, Indie, Pakistan, Korea Północna i Izrael. USA i inne potęgi jądrowe chcą zamiast przyjętego obecnie traktatu wzmocnienia i potwierdzenia obowiązującego niemal od pół wieku Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), uważanego pod tym względem za absolutny kamień milowy. NPT z 1968 r. zakazuje państwom nienuklearnym posiadania tego rodzaju broni, a państwa nuklearne (USA, Rosja, Wielka Brytania, Francja i Chiny) nie mogą przekazywać komukolwiek bezpośrednio lub pośrednio broni jądrowej lub innych materiałów wybuchowych i muszą kontrolować ten typ broni.

W obliczu tych poglądów i istniejącej aktualnie sytuacji międzynarodowej, kształtowanej w dużej mierze przez politykę Korei Północnej, groźby artykułowane przez przywódców rosyjskich i zdecydowane reakcje prezydenta Trumpa, nowy traktat uważany jest coraz powszechniej za przeszkodę na drodze do rozbrojenia nuklearnego, a nie za realną pomoc w takich działaniach. Ponieważ Pokojową Nagrodę Nobla przyznano organizacji ICAN głównie za podjęcie inicjatywy, która doprowadziła do przyjęcia tego traktatu, trudno jest uznać tę decyzję za dostatecznie uzasadnioną i godną jednomyślnego poparcia.

Nowy traktat, zainicjowany przez nagrodzoną organizację, uważany jest coraz powszechniej za przeszkodę na drodze do rozbrojenia nuklearnego, a nie za realną pomoc w takich działaniach.

Dobitne mówienie o globalnym zagrożeniu nuklearnym jest oczywiście ciągle jak najbardziej wskazane, absolutnie niezbędne jest jednak podejmowanie w tej sprawie decyzji głęboko przemyślanych i szeroko uzgodnionych. Polityczna naiwność demonstrowana w nawet najszlachetniejszych intencjach może bowiem okazać się w efekcie gorsza niż brak tak wypracowanych uzgodnień. Pamiętajmy, że wobec dramatyzmu istniejących zagrożeń błędy w globalnej polityce mogą okazać się fatalne w skutkach dla całej ludzkości. Odpowiedź na zadane w tytule pytanie brzmi w związku z powyższym tak: tegoroczna Pokojowa Nagroda Nobla to głos wprawdzie w niezwykle ważnej sprawie, ale niestety głos naiwny i bez szans na bezpośrednie pozytywne konsekwencje. Trudno tu jednak ukryć pewną wątpliwość — może o kluczowym dla naszej przyszłości zagrożeniu warto dzisiaj mówić nawet naiwnie?

Michał Kleiber

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam