Prof. Žiga TURK: Słowenia – demokracja nieparlamentarna?

Słowenia – demokracja nieparlamentarna?

Photo of Prof. Žiga TURK

Prof. Žiga TURK

Profesor na Uniwersytecie w Lublanie. W latach 2007–2008 minister rozwoju, reform gospodarczych i społecznych, a w latach 2012–2013 minister edukacji, nauki, kultury i sportu w rządach Janeza Janšy.

zobacz inne teksty Autora

W wyniku wyborów z parlamentu usunięto dwóch premierów i trzy partie, które wygrywały wybory od 2011 roku prof. Žiga TURK

.W wyborach parlamentarnych 24 kwietnia w Słowenii centroprawicowe partie rządowe pokonały partie opozycyjne 3:1. Same zostały jednak pokonane przez nową partię, która powstała z niczego dwa miesiące przed wyborami. Partia zwana ruchem – „Ruch Wolności” – która nie była w parlamencie, nie uczestniczyła w procesach demokratycznych, nie zrobiła nic, za co można by ją nagrodzić lub ukarać, zdobyła 40 z 90 mandatów. Niektórzy europejscy liberałowie nazywają to zwycięstwem strony „proeuropejskiej”. Czy tak jest? A może jest to oznaka głębokiej choroby słoweńskiej demokracji?

Myślałem, że strona europejska to ta, która była chwalona za przewodnictwo w Radzie Europejskiej w drugiej połowie 2021 roku. Myślałem, że strona europejska to ta, która twardo stoi po stronie Ukrainy. Nieliczni byli tak zdecydowani jak premier Janez Janša, który jechał jednym z pierwszych pociągów z wizytą do Kijowa. Myślałem, że europejski jest podział władzy na sądowniczą, wykonawczą i ustawodawczą. Myślałem, że demokracja jest tam, gdzie walka o władzę rozgrywa się w parlamencie, a zmagania polityczne toczą się między istniejącymi partiami politycznymi. Nowa partia polityczna może zdobyć 40 z 90 mandatów tylko w kraju, w którym prawdziwa władza leży poza trzema jej gałęziami i w którym nie ma pluralistycznych mediów.

Rząd Janeza Janšy przejął ster praktycznie w dniu ogłoszenia epidemii COVID w marcu 2020 r., po tym jak poprzedni premier, który dwa lata wcześniej sam był nowicjuszem, podał się do dymisji. Trzon tego rządu stanowiły dwie partie EPP (Słoweńska Partia Demokratyczna Janeza Janšy i Chrześcijańscy Demokraci Mateja Tonina). W jego skład weszły dwie partie centrolewicowe, które odeszły z poprzedniej koalicji. Rząd ten musiał wprowadzić wszystkie niepopularne ograniczenia i lockdowny. Opozycja sprzeciwiała się każdemu z nich, kierując niektóre do Trybunału Konstytucyjnego, a inne – na ulice.

Jak się jednak okazało, środki wprowadzane przez aparat administracji były mniej dotkliwe niż w wielu innych krajach. Pod względem ekonomicznym Słowenia poradziła sobie z pandemią znakomicie – „The Economist” uznał wynik Słowenii za drugi najlepszy na świecie, a gospodarka kraju bardzo szybko odbiła się od dna, stając się jedną z najszybciej rozwijających się w OECD. W 2022 r. Słowenia odnotowała najwyższy w historii poziom zatrudnienia i najniższy poziom bezrobocia.

To jednak nie wystarczyło, by przekonać wyborców do udzielenia rządowi kolejnego mandatu. Janša jest nienawidzony za jasne, momentami dosadne wyrażanie swoich poglądów. Dyskutuje z dziennikarzami, czasem odpowiadając im nieuprzejmie. Niezadowolenie podsycane przez środki masowego przekazu i protesty uliczne, także podczas lockdownów, ujawniło się w dniu wyborów.

Ludzie wybrali Ruch Wolności kierowany przez nowicjusza, byłego energetycznego „oligarchę” (o ile to określenie może mieć zastosowanie w dwumilionowej Słowenii), do niedawna dyrektora generalnego dużej państwowej firmy energetycznej. Obiecane wolności obejmują zamknięcie niezależnych instytucji akademickich i mediów nienależących do mainstreamowego konglomeratu. Obiecana wolność, jak nam wmówiono, to między innymi zniesienie restrykcji i nakazu noszenia maseczek w szkołach.

Dopiero się przekonamy, jak bardzo europejski jest ten Ruch Wolności. Hasła wyborcze nie powinny być traktowane zbyt poważnie. Były bezładne. Ale zwycięzcy flirtowali z głosami antyszczepionkowców. Wśród wybranych posłów są wielbiciele Szanghajskiej Organizacji Współpracy, zwolennicy ustępstw na rzecz Rosji i zdecydowani krytycy twardego stanowiska Słowenii wobec tego kraju. Do tej pory Słowenia była europejska w sensie skandynawsko-bałtycko-polskim. W przyszłości może być europejska w sensie niemieckim lub, o ironio, węgierskim. Zobaczymy; na razie jest jeszcze za wcześnie, by o tym mówić.

Wielu Słoweńców uważa, że burżuazyjna polityka jest zła, a politycy są jeszcze gorsi, tak jak chciała tego dawna partia komunistyczna w latach 70. To były już piąte wybory, w których obywatele wyrazili wolę, aby politykiem został ktoś nowy, niepolityczny. Tylko jednej rzeczy nie lubią bardziej niż starych twarzy świata polityki – nowych twarzy świata polityki, które przekroczyły datę ważności. W niedzielę z parlamentu usunięto dwóch premierów i trzy partie, które wygrywały wybory od 2011 roku.

Nadzieja narodu spoczywa teraz na Robercie Golobie. Powinniśmy życzyć mu powodzenia. Będzie musiał się wykazać, a to jest trudniejsze niż wygłaszanie wyborczych komunałów w grupach fokusowych. Co ważniejsze, będzie musiał zapanować nad siłami, które zdecydowały o jego zwycięstwie w wyborach. Bo jeśli tego nie zrobi, siły te mogą równie dobrze stworzyć kogoś nowego, kto wygra wybory za cztery lata.

.Niepopularny, ale odnoszący sukcesy, zdecydowanie proeuropejski i pronatowski rząd został obalony. Nowy rząd może wybrać dowolną drogę. Ale zwycięstwo Roberta Goloba byłoby zwycięstwem demokracji i Europy tylko wtedy, gdyby nowemu premierowi udało się uwolnić od sił, które go powołały, i zapewnić, że następne wybory odbędą się na zasadach obowiązujących w demokracjach parlamentarnych, tj. pomiędzy partiami politycznymi, w parlamencie, na podstawie tego, jak radziły sobie jako rząd lub jako opozycja. Czyż nie byłoby to europejskie i demokratyczne?

Žiga Turk

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 kwietnia 2022
BORUT ZIVULOVIC / Reuters / Forum