Vladimír PALKO: Świadczenie rodzicielskie. U progu rewolucji emerytalnej na Słowacji Vladimír PALKO: Świadczenie rodzicielskie. U progu rewolucji emerytalnej na Słowacji

Świadczenie rodzicielskie.
U progu rewolucji emerytalnej na Słowacji

Vladimír PALKO

Słowacki polityk i matematyk, minister spraw wewnętrznych Słowacji (2002–2006), od 2008 do 2014 przewodniczący Konserwatywnych Demokratów Słowacji.

Idea świadczenia rodzicielskiego wchodzi na Słowacji do fazy realizacji. Może przyczynić się do rewolucji sprawiającej, że system emerytalny będzie bardziej sprawiedliwy i zrównoważony – pisze Vladimír PALKO

.Był koniec 2006 r. i w KDH (Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny – przyp. red.) mówiło się o mojej kandydaturze na prezesa partii. Zakładałem, że stanowisko wiceprezesa ds. ekonomii obejmie Milan Krajniak. Powiedziałem mu, że program gospodarczy może zostawić zgodnie ze swoją wizją, wyraziłem jedynie życzenie, aby zaakceptował pewną propozycję ekonomiczną, którą chciałbym zrealizować. Było to rodzicielskie świadczenie emerytalne (na początku nazywałem to „filarem rodzicielskim”). Krajniak to zaakceptował.

Nie zostałem prezesem KDH, a Milan Krajniak nie stał się jego wiceprezesem, ale za to rozpoczęła się słowacka historia ciekawej idei ekonomicznej. Przez te czternaście lat sporadycznie pisałem o świadczeniu rodzicielskim, czasami też przedstawiałem to rozwiązanie studentom ekonomii. Jednak to teraz, po czternastu latach, idea ta dochodzi do fazy obiecującej realizacji i może stać się czymś rewolucyjnym.

Po czternastu latach Krajniak jest ministrem pracy, spraw społecznych i rodziny, ja jestem członkiem komisji pracującej nad przygotowaniem reformy emerytalnej, a w ostatnich dniach do międzyresortowych konsultacji trafiła propozycja reformy emerytalnej, w której zawarte jest również świadczenie rodzicielskie. Wyjaśnijmy, co to jest i dlaczego to dobry pomysł.

Czym jest świadczenie rodzicielskie?

.Świadczenie rodzicielskie to w zasadzie kolejna emerytura, którą emeryci, rodzice pracujących dzieci, mieliby pobierać przy zwykłej emeryturze z I czy II filaru. Podczas gdy wysokość dotychczasowej (zwykłej) emerytury oblicza się na podstawie tego, ile emeryt podczas całej swojej aktywności na rynku pracy odprowadził podatku do państwowego systemu emerytalnego, wysokość świadczenia rodzicielskiego zależy od tego, ile podatku odprowadzają jego pracujące dzieci.

Podczas tych czternastu lat przeanalizowałem różne warianty świadczenia rodzicielskiego. Wariant, który znalazł się w przedstawionej dziś propozycji reformy, jest praktycznie tym najprostszym i najbardziej zrozumiałym.

Co najmniej jedna piąta rozliczonych podatków pracującego dziecka, odprowadzonych na miesięczne ubezpieczenie emerytalne, będzie wykorzystana na wypłacenie miesięcznego świadczenia rodzicielskiego obojgu jego żyjącym rodzicom.

Teraz przedstawmy powody, dlaczego potrzebne jest świadczenie rodzicielskie.

Powód pierwszy: świadczenie zredukuje finansową dyskryminację rodziny

.W XX wieku w Europie rozpowszechniły się państwowe ubezpieczenia emerytalne w formie pierwszego filaru, który jest i zostanie dominujący. Zobaczmy, co w obecnym systemie oznacza posiadanie dziecka. Jeśli wychowujemy dziecko, w kwestii emerytur pomożemy wszystkim, tylko nie sobie. Wszystkim innym, ponieważ później nasze pracujące dziecko będzie przez dekady napełniać kasę zakładu ubezpieczeń społecznych, aby było z czego wypłacać emerytury. Zaszkodzimy jednak sobie, ponieważ nasza emerytura będzie niższa. Dlaczego?

Otóż decyzja o posiadaniu dziecka ma swoją „cenę”. Ekonomiści używają trochę brutalnego pojęcia „cena dziecka”. W skład tej ceny wchodzą też tzw. utracone korzyści. Kobieta, która urodzi dziecko i pójdzie na urlop macierzyński, zostanie w domu z dziećmi nawet kilka lat. Nie buduje wtedy tej części swojego ludzkiego kapitału, który jest potrzebny w karierze zawodowej. Również po powrocie do pracy inwestuje w dwa typy ludzkiego kapitału. W ten, który wiąże się z zaangażowaniem w pracę, oraz ten, który wiąże się z zaangażowaniem w domu w opiekę nad dziećmi. A im więcej kobieta ma dzieci, tym więcej inwestuje w ten drugi typ kosztem tego pierwszego. Dlatego wolniej awansuje w pracy. Dlatego czasem nawet przez całe życie zawodowe ma niższą płacę – w rezultacie niższą emeryturę.

Nie trzeba być socjologiem, aby to zauważyć, wystarczy rozejrzeć się wokół siebie. Zawsze dziwiłem się, dlaczego te różnice w płacach kobiet, a zatem też w emeryturach kobiet z różną liczbą dzieci, nie są tematem publicznej dyskusji.

W 2018 r. uzyskałem z zakładu ubezpieczeń społecznych, przy uprzejmej pomocy ówczesnego dyrektora generalnego Ľ. Vážnego, następujące informacje. W tabeli ukazane są średnie emerytury kobiet – według liczby dzieci w roku 2018 – którym przyznano emeryturę w pierwszej połowie roku 2014.

Liczba dzieci          Średnia emerytura w roku 2018                                         Średnia długość okresu ubezpieczenia emerytalnego  
0472,1342,25
1444,4141,50
2416,5341,08
3-4344,5538,81
5 lub więcej252,0933,69

Liczby mówią jasno. Im więcej mamy dzieci, zatem im więcej wniesiemy do emerytury innych, tym niższy będzie nasz poziom życia w okresie starości. Dotyczy to nie tylko matki, ale i ojca dziecka, jako że matka z ojcem zazwyczaj żyją we wspólnym gospodarstwie domowym. Państwo tego nie uwzględnia. Kiedy rodzice wychowują dziecko, ponoszą przy tym wysokie koszty, które są ich prywatnymi kosztami. Kiedy dziecko jest dorosłe i wchodzi na rynek pracy, państwo – podobnie jak w przypadku odprowadzonych podatków – „upaństwowi” jego przychody. Koszty prywatne, przychody upaństwowione.

Ten absurd trzeba zmienić. Tą zmianą jest świadczenie rodzicielskie, które działa odwrotnie. Im więcej mamy pracujących dzieci, tym wyższe będzie nasze świadczenie rodzicielskie. Świadczenie redukuje zatem finansową dyskryminację rodziców i jest narzędziem zwiększającym sprawiedliwość systemu emerytalnego.

Żaden system emerytalny nie może funkcjonować bez odpowiedniej liczby dzieci. Tu dochodzimy do powodu drugiego.

Powód drugi: obecny system sprzyja niskiej liczbie urodzeń

.Kiedy ekonomiści mówią o przyczynach kryzysu demograficznego, który obserwujemy w europejskim i amerykańskim społeczeństwie, zazwyczaj pojawia się między innymi ta konstatacja: „dziecko przestało być inwestycją”.

Kiedyś dzieci były gwarancją tego, że ktoś się nami zaopiekuje na starość. Wprowadzenie państwowych systemów ubezpieczenia emerytalnego i zdrowotnego oznaczało, że zadanie opieki na starość przejęło państwo. To sprawiło, że obniżyły się transfery od dzieci do rodziców na ich starość. Tak właśnie doszło do podwyższenia wspomnianej „ceny dziecka”, ponieważ w czasach przed państwem socjalnym te transfery w perspektywie całego życia cenę dziecka obniżały. Tymczasem teraz skłonność do posiadania większej liczby dzieci słabnie. Jednym z pierwszych ekonomistów, który to przewidział już prawie 80 lat temu, był późniejszy laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii szwedzki ekonomista Gunnar Myrdal. Ekonomista James Capretta pisze w artykule Gunnar Myrdal Was Right, który został opublikowany w „Weekly Standard” w roku 2007: „Gunnar Myrdal w latach czterdziestych zauważył, że państwowe systemy emerytalne są oparte na zasadniczej sprzeczności: zmniejszają chęć posiadania dzieci i równocześnie są stale uzależnione od nowego pokolenia pracujących”.

Ludzie często wybierają między posiadaniem dzieci a różnymi innymi rzeczami. Każdy wybór ma swoje koszty i swoje racje. Państwo socjalne zapewnia opiekę na starość w takiej mierze, że „popyt” na dzieci spada i rodzi się ich mało, a więc w państwowych systemach emerytalnym i zdrowotnym pojawiają się problemy. Sprzeczność zaobserwowana przez Myrdala przynosi skutki, i to oczywiście negatywne. Jak długo ma to trwać?

Świadczenie rodzicielskie zwiększy chęć posiadania dzieci albo inaczej: zmniejszy tendencję do nieposiadania dzieci.

Trzeba sobie uświadomić jeszcze jedną rzecz. Rozwiązaniem tego problemu jest wprowadzenie II filaru. Jeśli chodzi o problem demograficzny, II filar ma tę samą właściwość co I filar: im więcej dzieci, tym niższa emerytura.

Dlatego musimy zmienić system emerytalny tak, aby nie sprzyjał niskiej liczbie urodzeń, a w miarę możliwości skłaniał do przeciwieństwa. I właśnie ten problem trzeba rozwiązać.

Od sprzeczności Myrdala do świadczenia rodzicielskiego

.Zatem system emerytalny zniechęca do posiadania dzieci, przy czym przetrwanie tego systemu zależy właśnie od dzieci. Z kolei wkładem obywatela w trwałość systemu jest nie tylko to, że obywatel odprowadza podatek, ale też to, że wychowuje dzieci jako przyszłych pracowników. Systemy państwowe ten wkład ignorują.

Zrozumiał to jeszcze w latach 50. niemiecki ekonomista Wilfrid Schreiber, który w czasie reformy emerytalnej Adenauera forsował, aby system państwowy doceniał również to, że emeryt wniósł wkład w umocnienie systemu za sprawą swoich dzieci. Schreiber twierdził, że pracownicy bez dzieci albo z małą liczbą dzieci muszą odprowadzać wyższe podatki – niż tak samo zarabiający pracownicy z dużą liczbą dzieci – jeśli chcą mieć równie wysoką emeryturę, co mający więcej dzieci.

Schreiber nie postawił na swoim, ale jego opinie stopniowo prowadziły w Niemczech do pojawienia się pomysłu, który u nas nazwaliśmy świadczeniem rodzicielskim. Propozycja dodatkowej emerytury uzależnionej od liczby dzieci emerytów (zatem świadczenie rodzicielskie) pojawiła się w raporcie Starke Familie, który opracowała w roku 2005 dla Fundacji Roberta Boscha komisja pod kierownictwem byłego premiera Saksonii Kurta Biedenkopfa z CDU. Członkiem komisji był również chyba najbardziej znany współczesny niemiecki ekonomista Hans-Werner Sinn.

W 2014 r. świadczenie rodzicielskie proponował raport profesora Martina Werdinga z Uniwersytetu Ruhry w Bochum. Można by tak wyliczać.

Na zachód od nas, szczególnie w Niemczech, które były kolebką państwowych systemów emerytalnych, projekt świadczenia rodzicielskiego (Niemcy nazywają je Kinderrente) dojrzewa już od dziesięcioleci i szuka miejsca w polityce, na razie bezskutecznie.

Na Słowacji jest odwrotnie. Zacząłem mówić publicznie o świadczeniu w roku 2007, kiedy jeszcze nie byłem posłem do parlamentu. Propozycję reformy podałem z Pavlem Minařikiem, Františkiem Miklošką i Rudolfem Bauerem w roku 2010. Dziś o świadczeniu mówi minister Krajniak. Jednak rozwiązanie ekonomiczne, które przedstawiłem powyżej, nie jest na Słowacji zbyt popularne.

Niektórzy słowaccy ekonomiści są ostrożni i pytają o finansowanie świadczenia rodzicielskiego. To normalne. Zadaniem członków rządu jest rozwianie wątpliwości. Niektórzy twierdzą, że świadczenie rodzicielskie jest propozycją czysto polityczną, bez podstaw ekonomicznych. Jednak z powyższego wyjaśnienia wynika, że się mylą.

.Zdziwienie budzą opinie, że przedstawiona propozycja jest populistyczna i ideologiczna. Niech mi ktoś wytłumaczy, co populistycznego i ideologicznego jest w próbie rozwiązania sprzeczności Myrdala. Co populistycznego jest w tym, że dysproporcje w emeryturach matek z różną liczbą dzieci, pokazane w tabeli, po prostu trzeba wyeliminować Wprowadzenie świadczenia rodzicielskiego jest wprawdzie obecne w programie rządu, ale droga do jego uchwalenia może być jeszcze długa.

Vladimír Palko
Tekst ukazał się w dzienniku “Štandard” [LINK]. Tłumaczenie z jęz. słowackiego Julia Mistewicz.

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 maja 2021

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam