Wojciech KWIATKOWSKI: Nie taki scenariusz pisał Donald Trump. Jerome Powell zostaje i utrzyma wpływy w FED

Nie taki scenariusz pisał Donald Trump. Jerome Powell zostaje i utrzyma wpływy w FED

Photo of Wojciech KWIATKOWSKI

Wojciech KWIATKOWSKI

Doktor nauk prawnych, autor licznych opracowań z zakresu prawa i polityki Stanów Zjednoczonych, m.in. pierwszej w Polsce monografii na temat Systemu Rezerwy Federalnej. Jest także autorem autorem monografii naukowych dotyczących procesu sądowego w USA i ławy przysięgłych.

Donald Trump oparł swoją strategię na utrwalonym zwyczaju, który nie miał charakteru wiążącego, natomiast Jerome Powell wykorzystał literalne brzmienie przepisów, wzmacniając w ten sposób instytucjonalną niezależność banku centralnego. Nie doszło zatem do naruszenia norm, lecz do ich redefinicji w warunkach ostrego konfliktu politycznego – pisze Wojciech KWIATKOWSKI

.Decyzja Jerome’a Powella o pozostaniu członkiem Rady Gubernatorów Fed po zakończeniu kadencji przewodniczącego Rady w maju 2026 r. stanowi doniosły przypadek zderzenia norm prawnych z utrwaloną praktyką ustrojową oraz bieżącą walką polityczną o kontrolę nad bankiem centralnym. W ten sposób zaszachował prezydenta Donalda Trumpa, blokując jego plan głębokiej rekonstrukcji składu Rady i wpływu na kierownictwo Fed. Działanie to mieści się w granicach obowiązującego prawa, choć jednocześnie podważa dotąd niepisane reguły sukcesji w kierownictwie Systemu Rezerwy Federalnej.

Zgodnie z ustawą o Rezerwie Federalnej przewodniczący wybierany jest spośród członków Rady Gubernatorów Fed, których nieodnawialne kadencje mają charakter długoterminowy (14-letni) i niezależny od funkcji kierowniczej. Oznacza to, że wygaśnięcie kadencji przewodniczącego nie powoduje utraty mandatu członka Rady. Konstrukcja ta nie jest przypadkowa – stanowi element gwarancji niezależności personalnej banku centralnego i ogranicza możliwość jego szybkiego przejęcia przez władzę wykonawczą.

Jednocześnie w praktyce ustrojowej ukształtował się zwyczaj, zgodnie z którym ustępujący przewodniczący rezygnował również z miejsca w samej Radzie Gubernatorów. Zwyczaj ten stabilizował relacje między prezydentem a bankiem centralnym, umożliwiając głowie państwa obsadzenie wakatu i pośredni wpływ na kierunek polityki pieniężnej. Na tej właśnie praktyce oparł swoje założenia Donald Trump, planując powołanie nowego członka Rady (Kevina Warsha), a następnie wskazanie go na stanowisko przewodniczącego, przy czym każda z tych nominacji wymaga odrębnej zgody Senatu.

Decyzja Powella przekreśliła jednak ten scenariusz, ponieważ jego pozostanie w Radzie oznacza brak wakatu, który mógłby zostać wykorzystany do przeprowadzenia tej sekwencji nominacyjnej. W efekcie Warsh nie może zostać „wprowadzony” do systemu przez zwolnione miejsce po przewodniczącym, lecz musi zostać powołany wyłącznie w ramach istniejących lub przyszłych wakatów w Radzie. W tym kontekście wskazuje się na miejsce zajmowane przez Stephena Mirana, którego Donald Trump powołał w zeszłym roku jako dokańczającego kadencję Adriany Kugler. Ta formalnie kończyła się pod koniec stycznia 2026 r., ale – z uwagi na fakt, że prezydent dotychczas nie wskazał kandydata na to miejsce – pozwalała Miranowi na dalsze zasiadanie w Radzie. Ponieważ była to nominacja „na dokończenie trwającej kadencji”, Miran mógłby zostać ponownie powołany przez Donalda Trumpa, dzięki czemu ten zwiększyłby stan posiadania w Radzie, a tym samym w odpowiedzialnym za politykę pieniężną Federalnym Komitecie ds. Operacji Otwartego Rynku.

Decyzję Powella należy jednak rozpatrywać w szerszym kontekście narastającego konfliktu polityczno-instytucjonalnego wokół Fed. Na początku swojej drugiej kadencji Donald Trump próbował wręcz „na rympał” spacyfikować organy banku centralnego. Jego pierwotna strategia polegała na wykorzystaniu niejednoznacznych i ogólnych przepisów ustawy o Rezerwie Federalnej, w szczególności klauzuli dopuszczającej odwołanie członka Rady „z ważnej przyczyny”, jako potencjalnej podstawy do usunięcia wybranych członków kierownictwa banku. W zamierzeniu miało to umożliwić szybkie przekształcenie składu instytucji i uzyskanie wpływu na jej kierunek decyzyjny.

.Częścią tej strategii było również podważanie pozycji Jerome’a Powella poprzez działania o charakterze prawnym i quasiprawnym, a w konsekwencji próba doprowadzenia do jego dobrowolnej rezygnacji. Szczególne znaczenie miały zarzuty dotyczące rzekomych nieprawidłowości finansowych przy rozbudowie siedziby Rady Gubernatorów w Waszyngtonie. W debacie publicznej przedstawiano je jako potencjalną podstawę odpowiedzialności karnej lub administracyjnej, co wpisywało się w szerszą strategię wywierania presji na przewodniczącego. Doniesienia o wszczęciu postępowań oraz sugestie ich politycznej motywacji doprowadziły do sytuacji, w której sąd federalny miał zakwestionować zasadność tych działań, wskazując na ich instrumentalny charakter.

Równolegle doszło do eskalacji retorycznej. Publiczne wypowiedzi Donalda Trumpa, zawierające groźby oraz sugestie odpowiedzialności karnej, były odbierane jako próba wywarcia presji i zastraszenia urzędującego przewodniczącego. Tego rodzaju działania – nawet jeśli mieszczą się formalnie w granicach debaty politycznej – rodzą poważne wątpliwości w świetle konstytucyjnej zasady niezależności banku centralnego oraz równowagi władz. W tym sensie pierwotny plan administracji zakładał szerokie wykorzystanie instrumentów presji instytucjonalnej, obejmujących zarówno interpretację nieostrych przepisów ustawowych, jak i działania o charakterze polityczno-prawnym. Dopiero reakcja instytucji i środowisk politycznych doprowadziła do jego faktycznego ograniczenia.

Reakcja części środowiska politycznego okazała się jednak odmienna od oczekiwań administracji. Istotna grupa senatorów Partii Republikańskiej zaczęła jawnie bronić Powella, podkreślając znaczenie autonomii Fed oraz sprzeciwiając się wykorzystywaniu instrumentów prawnych do celów politycznych. Co więcej, pojawiły się zapowiedzi stosowania obstrukcji parlamentarnej przy procedurze zatwierdzania nowych nominacji do Rady Gubernatorów czy na stanowisko przewodniczącego Rady. Tego rodzaju działania stanowią realne narzędzie wpływu Senatu na politykę kadrową w banku centralnym i mogą skutecznie ograniczyć możliwość przejęcia kontroli nad instytucją przez władzę wykonawczą.

W konsekwencji decyzja Powella wywołała efekt wielowymiarowy. Po pierwsze, zablokowała możliwość szybkiej rekonstrukcji składu Rady przez prezydenta i przekształcenia jej w instytucję wspierającą jego linię polityki gospodarczej. Po drugie, doprowadziła do utrzymania obecnego układu sił zarówno w Radzie Gubernatorów, jak i w Federalnym Komitecie do spraw Operacji Otwartego Rynku, bez zwiększenia wpływów prezydenta. Jednocześnie obecność Powella w Radzie oznacza utrzymanie jego wpływu na politykę pieniężną poprzez udział w pracach FOMC. W praktyce oznaczać to będzie ograniczenie przestrzeni dla szybkiego luzowania polityki pieniężnej.

.Należy przy tym podkreślić, że członkostwo w Radzie Gubernatorów nie wiąże się z immunitetem w zakresie odpowiedzialności karnej, w przeciwieństwie do niektórych rozwiązań europejskich, stąd Powell nie podjął decyzji, dążąc do zapewnienia sobie „bezkarności”. Donald Trump może nadal inicjować postępowania, jednak tego rodzaju działania – choć formalnie możliwe – w praktyce będą prowadzić do dalszej erozji jego wiarygodności politycznej. Co więcej, mogą zwiększyć również realny wpływ na prace FOMC.

Tu należy podkreślić, że przewodniczący Komitetu jest wybierany co roku spośród jego członków, przy czym nie istnieje formalny obowiązek, aby funkcję tę sprawował przewodniczący Rady Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej (choć w praktyce stało się to utrwalonym zwyczajem instytucjonalnym). Oznacza to, że mechanizm ten pozostaje formalnie otwarty i może zostać wykorzystany w sposób odbiegający od dotychczasowej praktyki, jeśli ukształtuje się odpowiednia większość wśród głosujących członków komitetu. W konsekwencji teoretycznie możliwa jest sytuacja, w której FOMC podejmie decyzję sprzeczną z oczekiwaniami prezydenta i jego nominatów, wybierając na przewodniczącego osobę inną niż wskazana przez administrację – w skrajnym scenariuszu nawet ponownie Jerome’a Powella. Taki wybór, choć politycznie nieoczywisty, mieściłby się w granicach obowiązujących reguł i mógłby stanowić istotne wzmocnienie niezależności decyzyjnej samego Komitetu wobec prób zewnętrznego wpływu na politykę pieniężną.

Analizowana sytuacja unaocznia fundamentalną cechę amerykańskiego systemu ustrojowego: napięcie między normą prawną a praktyką jej stosowania. Donald Trump oparł swoją strategię na utrwalonym zwyczaju, który nie miał charakteru wiążącego, natomiast Jerome Powell wykorzystał literalne brzmienie przepisów, wzmacniając w ten sposób instytucjonalną niezależność banku centralnego. Nie doszło zatem do naruszenia norm, lecz do ich redefinicji w warunkach ostrego konfliktu politycznego. Ostateczny rezultat pokazuje, że formalne gwarancje niezależności – choć często niedostrzegalne w codziennej praktyce – mogą w momentach kryzysowych stać się kluczowym mechanizmem ochrony autonomii instytucji publicznych.

Wojciech Kwiatkowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 30 kwietnia 2026
Fot. Kevin Lamarque / Reuters / Forum