Przemysław PREKIEL: Stanisław Kelles-Krauze. Biografia radomskiego socjalisty

Stanisław Kelles-Krauze. Biografia radomskiego socjalisty

Photo of Przemysław PREKIEL

Przemysław PREKIEL

Publicysta od lat związany z „Przeglądem Socjalistycznym”. Autor wywiadu-rzeki z prof. Krzysztofem Dunin-Wąsowiczem „Historyk, socjalista, pamiętnikarz”, książki „Jaka Polska?” (25 wywiadów z czołówką polskich polityków i ludzi nauki na lewicy). Interesuje się historią i dorobkiem PPS.

Rola Stanisława Kelles-Krauza i towarzyszy dobiegała końca. Tak zwana Republika Radomska okazała się ewenementem na skalę kraju. Radom był nie tylko pierwszym miastem, które zrzuciło jarzmo zaborców w byłym zaborze rosyjskim, ale również skutecznie zainicjowało budowę zrębów niepodległego państwa polskiego – pisze Przemysław PREKIEL w swojej książce „Stanisław Kelles-Krauze. Biografia radomskiego socjalisty”

.Endecka rada miejska była zaniepokojona rosnącymi wpływami socjalistów oraz ich przejęciem inicjatywy w postaci „komitetu pięciu”. Podczas sesji rady miejskiej dyskutowano tę kwestię podczas nadzwyczajnego posiedzenia. Jako pierwszy głos zabrał Wacław Dębowski, wiceprezydent Radomia, jednocześnie jeden z członków komitetu. Przedstawił przebieg dotychczasowych prac, podkreślając, że komitet działał zgodnie z rozkazem gen. Rozwadowskiego o przejmowaniu władzy cywilnej i wojskowej. Drugim mówcą był Zygmunt Słomiński, który wyraził nadzieję, że w tym trudnym czasie zdobędzie oparcie w społeczeństwie, udzielając mu pomocy. Na koniec wykrzyknął: „Niech żyje Rząd Polski! Niech żyje wolna, ludowa Polska!”.

Stanisław Kelles-Krauz zabrał głos jako trzeci. Przyznał, że de facto komisja powstała do pewnego stopnia samozwańczo, jednak, jak podkreślał, wpłynęły na to wyjątkowe okoliczności. Zapewniał radę miejską, że komisja nie uzurpuje sobie władzy, że złoży ją z całą lojalnością na ręce Rządu Polskiego. Jego przemówienie radni przyjęli oklaskami. Nie zdawali sobie zapewne jeszcze sprawy, że za kilka dni w Lublinie powstanie Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej. To temu rządowi socjaliści będą się podporządkowywać i go uznawać. Rolę PPS i robotników radomskich doceniał również Stanisław Kelles-Krauz.

W dekadę po tych wydarzeniach, z okazji dziesięciolecia niepodległości, mówił: „Jeżeli sobie uprzytomnimy, jakie fale zarazy szły wówczas ze wschodu, to przyznać musimy, że nic by tu nie pomogły zasługi wielkich jednostek, gdyby te szare masy ludu polskiego. nie miały w swej krwi pierwiastka państwowotwórczego. Wyrzeczenie się elementarnych potrzeb ludzkich dokonało, że te twarde, spracowane ręce proletariatu dały możność budzącej się dopiero co do życia istotce, przeobrazić się we wspaniałą, silną istotę”.

2 listopada na zwołaną przez miejscową PPS demonstrację przybyła liczna grupa robotników radomskich. To był pokaz siły socjalistów, którzy podkreślali swoją rolę w tych rewolucyjnych dla polskiej niepodległości dniach. Podczas demonstracji pojawiały się hasła przeciwne Radzie Regencyjnej, burżuazji, opowiadano się za rządem robotniczym. W mieście widać było liczne zgromadzenia socjalistyczne. Tak radomska PPS świętowała odzyskanie niepodległości, choć dla partii było również istotne, jak będą kształtować się stosunki społeczne w nowym państwie. Konserwatywna część społeczeństwa, bliska endecji i Kościołowi, była tym faktem zaniepokojona. Doszukiwano się bolszewickich metod w działaniach PPS. Ksiądz Józef Rokoszny, daleki od ideologii PPS, zauważył jednak przytomnie: „Mnie się wydaje, że dobrze, że jest taki lewicowy komitet, to gwarantuje bezpieczeństwo”.

.To zachowanie bezpieczeństwa było w dużej mierze możliwe dzięki działalności Milicji Ludowej PPS i robotników radomskich. Na jej czele stał początkowo Stanisław Kępisz ps. „Dąb” (stał wcześniej na czele Pogotowia Bojowego PPS w Radomiu – przyp. PP) we współpracy ze Stefanem Kirtiklisem ps. „Sewer”, a następnie Józef Grzecznarowski. To dzięki działaniom Milicji Ludowej, zwanej początkowo również Milicją Związków Zawodowych, rozbrojono w nocy z 3 na 4 listopada 1918 roku kompanię wojska z Dęblina, które podlegało gen. Rozwadowskiemu. Była to decyzja władz w Lublinie, która oceniała działania radomskie jako niesubordynację względem Rady Regencyjnej. Szybkie działanie Milicji spowodowało, że oddział rozbrojono już w Kozienicach, nie mając szans dotarcia do Radomia . Milicjanci nosili na ramieniu czerwoną opaskę i karabin na ramieniu. Początkowo nie nosili żadnych mundurów, dopiero po jakimś czasie mieli mundury w ciemnym kolorze, ulokowani byli w budynku obok koszar na Szosie Warszawskiej.

3 listopada odbyła się w Radomiu przysięga urzędników i wojskowych na wierność rządowi polskiemu. Role były podzielone. Przysięgę od urzędników odebrał Zygmunt Słomiński, od wojska ppor. Józef Mariański. Z inicjatywy Zarządu Gminy Żydowskiej odbyło się uroczyste nabożeństwo w radomskiej synagodze. Podczas nabożeństwa miejscowy rabin Chil Kastenberg wyraził radość ludności żydowskiej z powodu przejęcia władzy przez polską administrację. Obecni byli członkowie rady miejskiej, Gminy Żydowskiej, wiceprezydent Gliszczyński oraz Stanisław Kelles-Krauz.

Tego dnia odbył się również wiec PPS. Socjaliści zdawali sobie sprawę, że muszą wykorzystać ten dziejowy moment do zamanifestowania swojej siły i poparcia, jakim cieszyli się w mieście. Do miasta zjechali działacze z innych miast. W sali kina „Corso” jako pierwszy głos zabrał radny PPS z Bobrujska, Kudlikowski, referował Aleksy Rżewski, łódzki radny PPS. Jego przemówienie wywołało entuzjazm tłumu, było kilka razy przerywane.

Na wiecu obecna była również delegacja SDKPiL, jednak podczas przemówienia jej działaczy radomscy robotnicy nie pozwolili im zabrać głosu. Był to jasny sygnał świadczący o wrogim podejściu PPS do tej partii i przywiązania klasy robotniczej do sztandarów PPS. Przyjęto rezolucję, która postulowała m.in. ustąpienie Rady Regencyjnej, upaństwowienie wielkich własności rolnych, upaństwowienie przemysłu, reformę gospodarki miejskiej, prawną ochronę pracy.

Świętowały również radomskie kobiety. W tym samym dniu, o nieco innej porze, odbył się „Wiec kobiet polskich”, w którym udział wzięło dziewięć organizacji kobiecych, różnych orientacji politycznych i ideowych, od Sekcji Kobiecej PPS po Koło Ziemianek „Przyszłość”. Przewodniczącą zgromadzenia wybrano Marię Kelles-Krauz, która wygłosiła referat o roli kobiet w walce o niepodległość Polski, o równouprawnieniu i pracy społecznej. Przemawiała również bliska endecji Stanisława Wroncka, nauczycielka, prezes Stowarzyszenia Kobiet Pracujących, stojąca na czele Żeńskiego Seminarium Nauczycielskiego. Maria Kelles-Krauz podkreślała, iż w wolnej Polsce kobiety chcą służyć swoją pracą, potrzebne są jednak do tego równe prawa obywatelskie, na równi z mężczyznami. Kobiety radomskie przy-jęły następującą rezolucję: „Żądamy dla kobiety polskiej pełni praw obywatelskich bez ograniczeń, by mogła całą pracą na równi z mężczyzną służyć odradzającej się Ojczyźnie”.

Starano się również zabezpieczyć byt mieszkańców. We współpracy z działającymi w mieście związkami zawodowymi i instytucjami społecznymi powołano od życia kilka urzędów, m.in. urząd żywnościowy, organizowano roboty publiczne, uruchamiano przemysł, zapewniono wydawanie żywności. Powołano Komitet Nadzoru robót Publicznych i Komitet Aprowizacyjny. Jego organizatorami byli: Słomiński, Kelles-Krauz, Szczawiński, Mroczkowski, Prokulski, Normark.

Najważniejszym zadaniem była walka z bezrobociem. Radom w tym czasie był dotknięty, podobnie jak reszta kraju, tym zjawiskiem społecznym, dochodziła do tego grabież przez okupantów resztek przemysłu. Socjaliści hołdowali zasadom spółdzielczości jako najbardziej sprawiedliwej formie gospodarowania. W Radomiu założono w pierwszych dniach listopada dwie spółdzielnie: szewską i krawiecką. Spółdzielnia szewska „Jedność” zatrudniła 300 szewców, dając perspektywy na lepszą przyszłość. Spółdzielnia krawiecka „Zgoda” przyczyniła się do obniżki cen za ubrania w Radomiu. Uporządkowano ponadto sprawy finansowe, którymi zajął się Kazimierz Normark, pracując w biurze aprowizacji, we współpracy z wiceprezydentem miasta Dębowskim. Dzięki ich zaangażowaniu szybko i sprawnie opanowano kasy i składy zapasów tytoniu, cukru, soli okupantów o wartości ok. 6 milionów koron. Zygmunt Słowiński powołał z kolei malarza Bojakowskiego Kustoszem Gmachów Rządowych, obsadzono również sprawy drogowe i budowlane, wydział sanitarny, weterynaryjny, zajęto się usuwaniem niemieckich napisów w mieście. We wszystkie te działania aktywnie włączona była radomska młodzież.

Do Radomia docierały również echa bolszewickiej rewolucji. Do kraju wracały tysiące Polaków, którzy brali w niej nawet czynny udział. Był w tym gronie m.in. radomski bojowiec PPS, więzień carski, odznaczony Orderem Czerwonego Sztandaru za udział w rewolucji październikowej. PPS była jednak sceptyczna wobec bolszewickich metod działania, opowiadając się za niepodległością państwa i demokracją parlamentarną.

Tymczasem w Radomiu w pierwszych dniach listopada uaktywnili się działacze, którzy planowali powołać na wzór sowiecki Rady Robotnicze i Żołnierskie, celem wywołania rewolucji. Jeden z nich Stefan Kirtiklis (ps. „Sewer”) 5 listopada 1918 roku wystąpił z propozycją organizacji w Radomiu Rad Robotniczych i Żołnierskich. Zygmunt Słomiński oceniał te propozycje jako jawną rewolucję bolszewicką i organizację w mieście „Sowdepię”. Jako Komisarz Rządowy nie chciał podejmować decyzji zezwalającej na ich organizowanie bez uprzedniej konsultacji z działaczami PPS, którzy tworzyli „komitet pięciu”. Po poinformowaniu Kelles-Krauza, Rżewskiego i Szczawińskiego o propozycji, wszyscy trzej udali się do siedziby komitetu PPS w celu konsultacji partyjnej. Po krótkiej naradzie zdecydowano, że w mieście nie będzie kopiowania sowieckich metod, a „Sewer” musiał opuścić miasto. Radom nadal pozostawał wolny, a rządzący w nim socjaliści, wyłączając Zygmunta Słomińskiego, czekali na powołanie rządu, niedziałającego z okupacyjnej łaski.

.Symbolicznym końcem „Czerwonego Radomia” była przysięga na rzecz rządu ludowego, która odbyła się 10 listopada na Placu 3 Maja. Obecni byli żołnierze z Garnizonu Radomskiego oraz radomscy robotnicy z czerwonymi opaskami. Na uroczystości nie byli obecni księża, co było oczywistą demonstracją wobec socjalistycznej władzy. Przysięgę odbierał kpt Józef Marjański, przemawiał Alek-Szczawiński. Obecna była Milicja Związków Zawodowych (Milicja Ludowa PPS – przyp. PP), drużyna ochotników ze Skaryszewa oraz straż ogniowa. Następne-go dnia nastąpiło zaprzysiężenie urzędników w budynku starostwa poprzez podanie ręki. Treść przysięgi na wierność rządu ludowego brzmiała: „Przysięgam Bogu Najwyższemu i Ojczyźnie mej polskiej służyć wiernie z oddaniem wszystkich sił swojej sprawie Polskiej Republiki Ludowej, bronić Ojczyzny swojej aż do ostatka sił swoich przed najazdem wroga, a lud polski przed zamachami tych, którzyby prawa jego ograniczać chcieli”.

Rola Stanisława Kelles-Krauza i towarzyszy dobiegała końca. Tak zwana Republika Radomska okazała się ewenementem na skalę kraju. Radom był nie tylko pierwszym miastem, które zrzuciło jarzmo zaborców w byłym zaborze rosyjskim, ale również skutecznie zainicjowało budowę zrębów niepodległego państwa polskiego.

.W kolejnych dniach socjaliści w mieście podkreślali tożsamość rządu ludowego. Odbywały się manifestacje, wiece i pochody PPS. Symbolicznym gestem okazało się zdjęcie korony z herbu państwowego, który znajdował się przed wejściem do Komisariatu. Było to wykonanie polecenia ministra spraw wewnętrznych Stanisława Thugutta. Miał symbolizować republikański i demokratyczny ustrój państwa. Taki sam orzeł bez korony nosili żołnierze Legionów Polskich.

Przemysław Prekiel

Fragment książki „Stanisław Kelles-Krauze. Biografia radomskiego socjalisty”, wyd. Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, Radom 2023 r. [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 listopada 2025