Rosyjska wojna kognitywna. Nowy front walki o rząd dusz

Zamiast skomplikowanych kampanii dezinformacyjnych, wymagających udziału dyplomatów, agentów czy kretów w służbach i urzędach przeciwnika, Rosjanie już dawno zorientowali się, że zasypywanie sieci setkami tysięcy krótkich, fałszywych treści, jest zwyczajnie skuteczniejsze. Eksperci NATO od lat badają te nowe metody walki. W ich ocenie mózg człowieka jest zarówno celem, jak i bronią w walce o przewagę poznawczą. Współczesna, rosyjska wojna kognitywna to celowe, zsynchronizowane działania militarne i cywilne mające na celu zdobycie, utrzymanie i ochronę swojej przewagi poznawczej.
Taktyka rosyjskich służb opiera się w dużej mierze na zasadzie “ilość nie jakość”
.Wojna kognitywna w dużej mierze koncentruje się na atakowaniu i osłabieniu racjonalności społeczeństwa, co może prowadzić do wykorzystania luk w zabezpieczeniach i osłabienia systemu. Staje się to jednak coraz bardziej złożone, gdy zaangażowane są cele niemilitarne.
Przykładem tego są rosyjskie działania w mediach społecznościowych i informacjach publicznych. Dezinformacja, której celem jest społeczność międzynarodowa, ma na celu obarczenie Ukrainy winą za trwający obecnie zbrojny konflikt. Wojna kognitywna to w tym przypadku fałszywe informacje, manipulacja percepcją i najnowsze technologie. Rosja dąży tym samym do podważenia zaufania społecznego do otwartych źródeł informacji.
Chiny opisują wojnę kognitywną w oficjalnych państwowych raportach i badaniach, analizując mechanizmy wykorzystania opinii publicznej, operacji psychologicznych i oraz “soft power” w kulturze i prawie międzynarodowym.
Co więcej, eksperci Pekinu skupiają się na badaniu psychiki swoich żołnierzy. Warto w tym miejscu wspomnieć o Inteligentnym Systemie Monitorowania Psychologicznego, niedawno opracowana przez Chiny inteligentna bransoletka sensoryczna, koncentruje się na rejestrowaniu twarzy, zmian emocjonalnych i stanów psychicznych żołnierzy w celu określenia ich statusu bojowego. Poza polem bitwy wpływ może on również wpływać na porządek publiczny.
Największym zagrożeniem mogą jednak okazać się nowoczesne technologie, które są obecnie dogłębnie badane przez wrogów Zachodu. Newsletter Perception alarmuje, że erze cyfrowej kampanie dezinformacyjne wykroczyły poza tradycyjne media społecznościowe i „fake newsy”, stając się tym samym pełnoprawną formą wojny informacyjnej. Co więcej, jest to obszar, w którym Rosja przoduje.
Kampanie Kremla dotyczące zagranicznej manipulacji informacją i ingerencji (FIMI) pozostały w dużej mierze niezmienne od czasów zimnej wojny. Jednak pojawienie się internetu i innych technologii komunikacyjnych umożliwia Kremlowi większą elastyczność i większy wpływ przy mniejszych zasobach.
Taktyka rosyjskich służb opiera się w dużej mierze na zasadzie “ilość nie jakość”. Zamiast skomplikowanych kampanii dezinformacyjnych, wymagających udziału dyplomatów, agentów czy kretów w służbach i urzędach przeciwnika, Rosjanie już dawno zorientowali się, że zasypywanie sieci setkami tysięcy krótkich, fałszywych treści, jest zwyczajnie skuteczniejsze.
Rosyjska wojna kognitywna będzie trwała dalej, i może stać się jeszcze głównym frontem walk
.Wojna kognitywna z udziałem LLM (Large Language Models, które są podstawą dla popularnego Chata GPT i innych modeli sztucznej inteligencji) opiera się w dużej mierze na “trenowaniu” AI. Modele językowe, “karmione” masą fałszywych, manipulowanych informacji mają same, bez udziału agentów, dezinformować użytkowników z całego świata, rozprowadzając nieprawdziwe informacje o wojnie na Ukrainie czy samej Rosji.
W lutym 2024 r. francuska agencja rządowa Viginum – odpowiedzialna za analizę i ochronę Francji przed zagraniczną ingerencją cyfrową – opublikowała raport ujawniający istnienie tzw. operacji „Portal Kombat”, znaną również jako sieć „Prawda”. Zalewając wyniki wyszukiwania i roboty indeksujące prokremlowskimi kłamstwami, sieć „Prawda” zniekształca sposób, w jaki duże modele językowe przetwarzają i prezentują wiadomości i informacje. Rezultat: Ogromne ilości rosyjskiej propagandy – 3 600 000 artykułów w samym roku 2024 – są teraz uwzględniane w wynikach największych modeli językowych.
A to tylko początek. Rosyjska wojna kognitywna będzie bowiem trwała dalej, i jeżeli dojdzie do zakończenia wojny na Ukrainie, stanie się być może głównym frontem walki z siłami Zachodu.
Wojna kognitywna, wojna robotów
.Pod wojnę kognitywną podciąga się soft power, budowę wizerunku. Tak było pod zabiorami, za okupacji i komunizmu. Trzeba wielkiego wysiłku narodu, by się takim wpływom przeciwstawić – pisze Jan ŚLIWA
Od wybuchu pełnoskalowej wojny w Europie wojna stała się jednym z dominujących tematów w dyskusji publicznej. Wielu chce się włączyć w ten trend i przedstawić swoje idee lub po prostu zdobyć zainteresowanie słuchaczy i widzów. Wiele jest chwytliwych terminów i skrótów. Autorzy tych koncepcji starają się je sprzedać, przynajmniej w formie książek, kursów i konsultacji. Przy odpowiedniej reklamie można zostać doradcą rządu albo dyrektorem instytutu. Należy pokazać, że idea jest nowa i ważna, że prowadzi nas dalej niż dotychczasowe metody. Przy wielu koncepcjach trzeba sobie zadać pytanie, na ile są to konkretne plany, a na ile ogólne idee. Idee, które mają zastraszyć przeciwnika i odwrócić jego uwagę. Pomijając ironię należy podkreślić, że wiele jest tu wartościowych idei, trzeba jednak oddzielić ziarno od plew i otrzepać konkret z propagandowej otoczki.
W 1999 dwaj pułkownicy chińskiej armii, Qiao Liang i Wang Xiangsui, opublikowali pracę „Wojna bez ograniczeń” (Unrestricted Warfare, 超限战), w której przedstawili strategię konfrontacji z silniejszym technologicznie przeciwnikiem (czyli USA) przy użyciu szerokiej palety metod. W amerykańskim wydaniu dodano chwytliwy podtytuł „Chiński plan zniszczenia Ameryki”. Autorzy odwołują się m.in. do idei wojny totalnej Clausewitza i podstępnych chwytów Sun Tzu. Proponują rozszerzenie działań na sferę psychologii, propagandy, kultury, produkcji, zasobów, medykamentów i prawa międzynarodowego (lawfare). Ważne jest również budowanie światowych sojuszy poprzez dozowanie pomocy ekonomicznej i udział w organizacjach międzynarodowych jak WHO. Opanowanie takich organizacji pozwala na narzucanie wygodnych dla siebie norm technicznych i globalnych reguł postępowania.
Można też – jak w przypadku pandemii COVID-19 – kontrolować przepływ informacji i wykorzystując autorytet nauki wymuszać, co będzie uznane za fakt, a co za dezinformację. Wszyscy walczymy z fake newsami, dobrze więc ustawić się tam, gdzie się definiuje kryteria oceny. Równie ważne jest kontrolowanie źródeł, którymi karmione są modele sztucznej inteligencji. Wielu ma skłonność do akceptowania AI jako autorytetu – „AI powiedziała”. Jest to więc temat ważny. Dążenia do uczciwej AI idą w kierunku unikania np. uprzedzeń rasowych. Ale tematów jest wiele, jak ten, jaki prezentuje się obraz Chin, Rosji, Niemiec czy Polski. Prowadzone są „wojny wikipedyjne”, podobne są problemy z AI. Przy takim podejściu wszystko staje się wojną, a skoordynowany wysiłek na wielu frontach ma prowadzić do zdobycia przewagi.
Modny jest ostatnio termin „wojna kognitywna”. Ideą jest wykorzystanie głębokiej wiedzy psychologicznej, tak by polem walki stały się ludzkie mózgi. Ważnymi promotorami tej koncepcji są profesor nauk kognitywnych Bernard Claverie i szef działu rozwojowego w Instytucie Lotnictwa i Badań Kosmicznych François du Cluzel. Celem jest zmodyfikowanie sposobu rozumowania, wyciągania wniosków, podejmowania decyzji i zachowania. W skali społeczeństwa chodzi jest złamanie ducha narodowego, tradycji historycznych i kulturalnych, wiary w instytucje oraz spójności społecznej. Generał Thierry Burkhard sformułował to: „Wygrać wojnę przed wojną”. Czy to działanie nie jest znajome? Mamy z tym do czynienia codziennie, widzimy też, kto gra jaką rolę.
Jeżeli nie mówimy o bezpośrednim wpływie na mózgi (implantaty itp.), to trudno odróżnić wojnę kognitywną od dobrej wojny psychologicznej. Rosyjska i sowiecka Ochrana / Czeka / KGB / GRU od dawna ma rozpracowane dogłębne psychiczne oddziaływanie na przeciwnika. Jednak coś jest na rzeczy, jako że NATO, Chiny i Rosja intensywnie pracują w tej dziedzinie. Ogłupianie społeczeństwa można osiągnąć poprzez zawłaszczenie mediów i systematyczne, konsekwentne powtarzanie zdań fałszywych, sprzecznych z obserwacją. Należy wytworzyć silną lojalność grupową, by zaufanie do lidera było większe od naocznej obserwacji. Dla spójności grupy ważna jest też nienawiść do przeciwnika i dążenie do zniszczenia go, dowolnymi środkami. Skuteczne jest zbiorowe powtarzanie rytmicznych haseł, działających jak mantra. W języku neurofizjologii chodzi o wyłączenie kory mózgowej i dominację układu limbicznego. Czy jednak ośmiogwiazdkowy okrzyk bojowy zasługuje na miano wojny kognitywnej? Może tak. Na pewno zmienia połączenia synaptyczne, a przy intensywnym powtarzaniu nawet dość trwale. Na pewno ogranicza zdolność krytycznej analizy, a zwłaszcza empatii.
Efektownym przykładem wyłączenia trzeźwego myślenia jest scena z niemieckiego kabaretu (na YouTube można znaleźć szukając: „jonny buchardt sieg englisch”). Jest rok 1973, zaledwie 28 lat po wojnie. Komik rozgrzewa publiczność szybkimi zawołaniami, odzew jest spontaniczny:
– Zikezake Zikezake! / Hoi!
– Hipp Hipp! / Hurra!
– Sieg! / Heil!
To ostatnie szokuje samych krzyczących. Szybki, mechaniczny rytm wyłącza racjonalną korę mózgową, działa automatyczna reakcja emocjonalna. Świadomie nigdy by tak nie zawołali.
Taki wpływ na pracę mózgu ma TikTok, prezentujący krótkie filmiki, ciekawe i śmieszne – dziewczyny na plaży, kłócący się politycy, słodkie kotki. Celem jest nie tyle przekazanie treści, lecz poszatkowanie uwagi. Tyle że to też nie jest nic nowego. Takie funkcje spełniała już telewizja (złodziej czasu, „idiot box”). Jak śpiewał Jacek Kleyff: „Ło di ri di dla młodzieży, w Skierniewicach dwie kotłownie, jak gonili hitlerowca, to mu opadały spodnie.” Użytkownicy patrzą i widzą wszystko oddzielnie, jak tuwimowscy straszni mieszczanie. I dobrze – są bardziej podatni na sieczkę informacyjną. Podobnie można się zastanowić, co z mózgiem robi X/Twitter, skłaniający do polemik, często długich i bezsensownych.
Pod wojnę kognitywną podciąga się też soft power, budowę wizerunku. Oprócz tradycyjnego działania na odległość, możliwe jest też wrogie przejęcie. Tak było pod zabiorami, za okupacji i komunizmu. Trzeba wielkiego wysiłku narodu, by się takim wpływom przeciwstawić. Opór jest łatwiejszy, gdy oferta budzi odrazę. Tak jest, gdy obcy przychodzą jako wrogowie i przyłączenie się do nich wymaga poniżenia, jak podpisanie volkslisty lub wstąpienie do partii.
Komunizm miał również marną ofertę cywilizacyjną, przegrał przez puste półki. Natomiast obecnie stypendia Fundacji Adenauera nie budzą takich reakcji, możliwość pisania za spore pieniądze powieści pod niemiecki gust (np. o polskich antysemitach) jest do przełknięcia. Skuteczne jest też przejęcie przez bogatego sąsiada mediów, muzeów i szkolnictwa. W ten sposób Polacy za polskie pieniądze wymazują swoją pamięć zbiorową i rozwijają swój kompleks niższości.
Sztuczna inteligencja
Wpropagandzie wąskim gardłem było produkowanie przekonujących tekstów w językach obcych. Negatywnym przykładem niech będzie sowiecka odezwa z 17 września 1939 r., zaczynająca się od słów „Rzołnierze Armii Polskiej”, dalej mówiąca o wciągnięciu ich w „awanturystyczną wojnę”. Koślawy język ośmiesza propagandę. Dziś jednak możemy produkować w dużych ilościach poprawne językowo teksty. Mogą one mieć zdefiniowany podstawowy przekaz, a na podstawie deklaracji emocji, poziomu języka i innych cech, sztuczna inteligencja wygeneruje ostateczny tekst. Można wygenerować obraz i dźwięk – przywódcę przeciwników wypowiadającego swoim głosem zadane treści. Deklaracje całkowicie niezgodne z jego poglądami to dobra zabawa, ale więcej dają wypowiedzi mogące uchodzić za realistyczne, na przykład oświadczenie, że w obliczu strat postanowiliśmy się poddać, a żołnierze są wezwani do oddania broni bez walki.
Tekst Jana ŚLIWY: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-wojna-kognitywna-wojna-robotow/
MB








