Prof. Piotr DŁUGOSZ: O źródłach niechęci i dystansu Polaków wobec Ukraińców

O źródłach niechęci i dystansu Polaków wobec Ukraińców

Photo of Prof. Piotr DŁUGOSZ

Prof. Piotr DŁUGOSZ

Kierownik Katedry Polityki i Badań Społecznych Instytutu Dziennikarstwa i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie.

Skuteczna polityka społeczna powinna opierać się na rozumieniu źródeł niechęci, a nie na ich negowaniu. Bez uwzględnienia traum historycznych, realnych konfliktów interesów oraz pogarszającego się poczucia bezpieczeństwa społecznego trudno oczekiwać trwałej poprawy relacji polsko-ukraińskich – pisze prof. Piotr DŁUGOSZ

.Szukając adekwatnego tytułu do niniejszego tekstu, poświęconego konfliktom w relacjach polsko-ukraińskich, przypomniało mi się stare rosyjskie powiedzenie: „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”. Miało ono ukazywać stereotypy panujące wśród Polaków dotyczące Rosjan i vice versa. Jedni i drudzy mieli poczucie wyższości cywilizacyjnej: Polacy lekceważyli Rosjan jako tolerujących i uosabiających bałagan i imperializm, natomiast Rosjanie lekceważyli Polaków jako niewdzięcznych sługusów Zachodu. Patrząc na tarcia i kryzys w stosunkach polsko-ukraińskich, wydaje się, że sedno problemu tkwi w tym, iż Polacy traktują Ukraińców protekcjonalnie, lekceważąco i nieufnie, a Ukraińcy mają pretensje do wyższego statusu, społecznego uznania i prestiżu. Często słychać skargi Ukraińców, że mówi się im, iż są „tylko gośćmi”. Z kolei Polacy narzekają na brak wdzięczności i roszczeniowość wschodniego sąsiada, który ma się panoszyć w naszym kraju.

Warto podkreślić, że od dłuższego czasu mamy do czynienia z paniką moralną w odniesieniu do relacji na linii Polacy-Ukraińcy. Media, komentatorzy, eksperci i politycy biją na alarm, że po fazie romantycznej nastąpił duży kryzys w relacjach polsko-ukraińskich. Miłość, jakiej Ukraińcy doświadczali ze strony Polaków na początku wojny, miała w ostatnim czasie przerodzić się w niechęć, a nawet nienawiść.

W mediach ukraińskich teksty o antyukraińskich nastrojach nad Wisłą są obecne od dłuższego czasu. Z relacji ukraińskich dziennikarzy ma wynikać, że w Polsce Ukraińcy muszą mierzyć się z wrogością, uprzedzeniami i narastającymi nastrojami antyukraińskimi po wyborze Karola Nawrockiego na prezydenta RP. Działające na emocje reportaże o „złych Polakach” są niejednokrotnie okraszone wypowiedziami polskich ekspertów, które mają je uwiarygodniać w oczach ukraińskiej opinii publicznej.

Polacy za niewłaściwy stosunek do Ukraińców są „chłostani” nie tylko przez media nad Wisłą i nad Dnieprem. W podobne tony uderzają publikacje w innych państwach, wypominając nam ksenofobię, uprzedzenia oraz dyskryminację wobec przybyłych do nas sąsiadów zza wschodniej granicy. Wtórują im komentarze polskich użytkowników internetu o rzekomym panowaniu atmosfery „przedpogromowej”. Oczywiście pojawiają się tu historyczne kalki mające na celu egzemplifikację nastrojów grozy przed faszyzującą prawicą.

Jednym z przykładów dominującego dyskursu w mediach zagranicznych był tekst w brytyjskim „Guardianie”, obwiniający za wzrost nastrojów antyukraińskich w Polsce dezinformację oraz politykę prowadzoną przez prezydenta Karola Nawrockiego.

Wydaje się, że brytyjscy dziennikarze, jak też ich akolici, mylą symptomy zjawiska z jego przyczynami. Owszem, łatwe i wygodne jest znalezienie „kozła ofiarnego”, szczególnie jeśli ma nim być polski prezydent. Należy jednak zmierzyć się z prawdą i z wieloma niewygodnymi faktami, które niewątpliwie doprowadziły do głębokiej erozji relacji polsko-ukraińskich. Nie da się zredukować wyjaśnienia erozji stosunków polsko-ukraińskich do jednego czynnika. Warto też przypomnieć, że „zwrot antyukraiński” w polskim społeczeństwie nastąpił dużo wcześniej, jeszcze przed wyborami prezydenckimi. W kampanii wyborczej obaj główni kandydaci podnosili kwestię ograniczenia przywilejów dla ukraińskich uchodźców, kierując się zapewne nastrojami społecznymi Polaków.

.Celem niniejszego artykułu jest próba analizy relacji polsko-ukraińskich w oparciu o wyniki badań, które autor prowadzi od początku wojny. Pozwoli to w sposób rzeczowy zaprezentować niezmiernie skomplikowane zjawisko, wokół którego narosło wiele mitów i nieporozumień.

Biorąc pod uwagę badania socjologiczne, należy stwierdzić, że Polacy raczej nie darzyli Ukraińców jako nacji, czyli grupy etnicznej, szczególną sympatią ani przyjaźnią. Od początku badań realizowanych przez CBOS, tj. od 1993 r., stosunek Polaków do Ukraińców był negatywny. Jego wartość na siedmiopunktowej skali (od –3 do 3) wynosiła –1,4. W kolejnych latach to nastawienie zmieniało się w kierunku pozytywnym, by w 2008 r. uzyskać wartość neutralną. W niewielkim stopniu ewoluowało do 2021 r. Od tego momentu miało już dodatni wektor, osiągając w 2023 r. najwyższą wartość (0,64). W minionym roku wróciło jednak do poziomu sprzed wojny i ponownie osiągnęło wartość ujemną (–0,18), co oznacza, że wśród Polaków jest więcej postaw negatywnych niż pozytywnych wobec Ukraińców. Można przypuszczać, że stało się tak za sprawą realnych konfliktów międzygrupowych, z którymi mieliśmy i mamy do czynienia w relacjach między Polakami i Ukraińcami.

W badaniach CBOS z lutego 2025 r. wśród 20 narodów branych pod uwagę w ocenie (sympatia vs niechęć) Ukraińcy uplasowali się na 13. pozycji. Respondenci częściej deklarowali wobec nich niechęć (38 proc.) niż sympatię (30 proc.); obojętność zadeklarowało 27 proc.

Moje własne badania, mające na celu identyfikację dystansu społecznego oraz polskiego stereotypu Ukraińca, zrealizowane na próbie 728 respondentów za pomocą ankiety online przez European National Panel w październiku 2024 r., potwierdziły dominację sceptycznych postaw wobec Ukraińców. Sympatię wobec wschodniego sąsiada wyraziło 25 proc. respondentów, niechęć – 30 proc., a 45 proc. zadeklarowało obojętność. Za pomocą listy 17 przeciwstawnych przymiotników (dyferencjał semantyczny) zrekonstruowano stereotyp Ukraińców, który miał charakter neutralny.

Zebrane obserwacje wskazują, że Polacy wobec Ukraińców są zdystansowani, raczej nie darzą ich sympatią ani ciepłymi uczuciami. Jeśli przyjrzymy się dokładniej strukturze relacji wobec innych nacji, okaże się, że analiza skupień wskazuje na lokowanie Ukraińców wśród nielubianych narodów – blisko Niemców.

.Wyniki analizy korelacyjnej pozwoliły ustalić, że częściej pozytywny stosunek wobec wschodniego sąsiada deklarowali mieszkańcy większych miast, starsi mężczyźni, osoby posiadające zasoby ekonomiczne oraz wsparcie społeczne, a także respondenci o poglądach lewicowych. Ponadto mniejszy dystans wobec Ukraińców był widoczny wśród osób o lepszej kondycji psychicznej, ufających innym ludziom oraz instytucjom. Oznacza to, że zamożność oraz przynależność do elektoratu partii lewicowych, wespół z impulsem zaufania, sprzyjają bardziej pozytywnemu nastawieniu wobec innych, w tym wobec Ukraińców. Ludzie deklarujący wyższy dobrostan częściej prezentują postawy optymistyczne i dostrzegają pozytywne aspekty rzeczywistości społecznej.

Biorąc pod uwagę badania prowadzone w dłuższej perspektywie czasowej, należy stwierdzić, że postawy polskich respondentów wobec Ukraińców od początku pomiarów miały charakter negatywny, a jedynie w okresie wybuchu wojny uległy wyraźnemu przesunięciu w kierunku pozytywnym. Może to oznaczać, że trauma wojenna, wraz z moralnym odruchem solidarności wobec zbrojnie napadniętego sąsiada przez odwiecznego wroga Polski, mogły czasowo skorygować nastawienie Polaków wobec Ukraińców.

Opisana powyżej kwestia ogólnego nastawienia Polaków wobec Ukraińców wydaje się kluczowa w analizie i wyjaśnianiu dynamiki zmian nastrojów społecznych. O ile postawy wobec Ukraińców jako narodu wykazują względną trwałość, o tyle stosunek do uchodźców wojennych ma charakter ambiwalentny i istotnie się zmienił – od „miłości” do „niechęci”, a niekiedy wręcz „wrogości”. Dla precyzyjnego opisu relacji polsko-ukraińskich konieczne jest wyraźne oddzielenie tych dwóch poziomów analizy.

Na początku stycznia 2026 r. CBOS opublikował wyniki badań dotyczących stosunku Polaków do przyjmowania uchodźców wojennych z Ukrainy oraz do samej wojny. Dane te wskazują na znaczącą zmianę postaw społecznych. O ile na początku 2022 r. za przyjmowaniem uchodźców było 94 proc. badanych, o tyle w grudniu 2025 r. odsetek ten spadł do 48 proc., przy czym niemal tyle samo respondentów było temu przeciwnych (46 proc.). Oznacza to spadek poparcia aż o 46 punktów procentowych. Warto dodać, że wyraźne „tąpnięcie” w nastawieniu do uchodźców z Ukrainy nastąpiło już w październiku 2023 r., kiedy poparcie dla ich przyjmowania wynosiło 57 proc.

Wobec tak gwałtownej zmiany opinii publicznej wielu publicystów, komentatorów i ekspertów zadaje pytanie, co się stało i jak mogło dojść do tak radykalnego przesunięcia poglądów w kwestii ukraińskich uchodźców wojennych. Jak to zwykle bywa w przypadku złożonych problemów społecznych, ich przyczyny są wieloczynnikowe i silnie osadzone w kontekście historycznym, społecznym oraz kulturowym.

.Już w pierwszą rocznicę wybuchu wojny na Ukrainie wyniki badań zrealizowanych przez panel Ariadna metodą ankiety online na próbie 1145 respondentów wskazywały na wyraźnie spolaryzowane opinie wobec ukraińskich uchodźców. Z tezą, że uchodźcy z Ukrainy mają pozytywny wpływ na polskie państwo – uczą się języka, znajdują pracę, płacą podatki, a ich dzieci uczęszczają do szkół i mogą w przyszłości kompensować skutki niżu demograficznego – zgodziło się 33 proc. badanych. Z kolei ze zdaniem, że wpływ uchodźców wojennych z Ukrainy jest negatywny, ponieważ są oni roszczeniowi, przyczyniają się do wzrostu cen, korzystają z nienależnych świadczeń i zagrażają Polakom na rynku pracy, zgodziło się 34 proc. respondentów. Około jedna trzecia ankietowanych nie potrafiła zająć jednoznacznego stanowiska.

Rok później w kolejnym badaniu polskiego społeczeństwa, realizowanym przez European National Panel na próbie 728 respondentów, aż 50 proc. badanych było przekonanych o szkodliwym wpływie ukraińskich uchodźców na funkcjonowanie państwa. Pozytywnie oceniało ich obecność 30 proc. respondentów, natomiast co piąty nie potrafił jednoznacznie ocenić tej sytuacji.

Chcąc dotrzeć do źródeł negatywnych ocen obecności ukraińskich uchodźców w Polsce, w obu sondażach zapytano respondentów o ocenę różnych skutków napływu dużej liczby uchodźców z Ukrainy.

Najczęściej wskazywano, że duża fala ukraińskiej emigracji przyczyniła się do wzrostu cen towarów i usług (49 proc. w 2023 r. i 52 proc. w 2024 r.), pogorszenia dostępności mieszkań na wynajem i sprzedaż (47 proc. w 2023 r. i 50 proc. w 2024 r.), osłabienia funkcjonowania służby zdrowia (44 proc. w 2023 r. i 48 proc. w 2024 r.), pogorszenia funkcjonowania przedszkoli i szkół (35 proc. w 2023 r. i 39 proc. w 2024 r.), trudności w znalezieniu lub utrzymaniu pracy (32 proc. w 2023 r. i 40 proc. w 2024 r.) oraz wzrostu przestępczości (30 proc. w 2023 r. i 50 proc. w 2024 r.).

Więcej pozytywnych efektów respondenci dostrzegali w wypełnianiu luk na rynku pracy (41 proc. w 2023 r. i 47 proc. w 2024 r.) oraz w zwiększeniu szans znalezienia partnerki życiowej (11 proc. w 2023 r. i 16 proc. w 2024 r.).

Powyższe obserwacje wskazują, że napływ uchodźców wojennych z Ukrainy miał w odczuciu większości respondentów negatywny wpływ na codzienne życie Polaków. Dotyczyło to przede wszystkim wzrostu kosztów życia, poczucia spadku bezpieczeństwa oraz pogorszenia funkcjonowania usług publicznych. Jednocześnie badani mieli świadomość, że ukraińscy imigranci stanowią istotną siłę roboczą w zawodach, w których od lat brakuje rąk do pracy.

Podsumowując ten wątek, należy powiedzieć, że percepcja wpływu przyjazdu dużej liczby ukraińskich uchodźców na funkcjonowanie państwa pozostawała względnie stabilna. W okresie od 2023 r. do 2024 r. zaobserwowano jednak wyraźny wzrost wskazań dotyczących wzrostu przestępczości przypisywanego obecności Ukraińców w Polsce. Należy przy tym podkreślić, że pomiary te były prowadzone znacznie wcześniej, niż miały miejsce pożary, akty dywersji na kolei, przypadki sabotażu czy przestępstwa, w które były zaangażowane osoby posiadające ukraińskie paszporty.

Omawiając kwestię przestępczości, trzeba dodać, że od samego początku Ukraińcy znajdowali się pod swoistym „parasolem ochronnym” dwóch głównych sił politycznych oraz sprzyjających im mediów. Podobna sytuacja miała miejsce również w innych obszarach – począwszy od krytyki ukraińskiej roszczeniowości i zachowań patologicznych, a skończywszy na działaniach ukraińskich polityków i liderów, które były sprzeczne z interesami Polski oraz Polaków.

Analiza korelacyjna obu pomiarów pozwala z dużą precyzją wskazać czynniki kształtujące negatywne opinie na temat wpływu ukraińskich uchodźców na funkcjonowanie polskiego państwa. Najsilniejszym predyktorem okazał się ogólny stosunek wobec Ukraińców jako grupy narodowej. Osoby charakteryzujące się negatywnym stereotypem oraz wysokim poziomem dystansu społecznego wobec Ukraińców częściej negatywnie oceniały ich wpływ na państwo. Istotna zależność pojawiła się również między przekonaniem, że Unia Europejska zagraża polskiej suwerenności, a krytyczną oceną napływu uchodźców. Ponadto respondenci, którzy odczuwali negatywne konsekwencje wojny dla własnych finansów oraz dla gospodarki, częściej prezentowali sceptyczne postawy wobec obecności uchodźców.

Negatywne oceny częściej pojawiały się również wśród osób nieufnych wobec instytucji (NATO, UE, rządu, władz lokalnych i mediów) oraz wobec innych ludzi. Im silniejsze było poczucie spadku poziomu życia, lęk przed wzrostem cen oraz deprywacja aspiracyjna, tym częściej respondenci negatywnie oceniali obecność ukraińskich uchodźców w Polsce. Jednostki osiągające wyższe wyniki na skali anomii częściej skłaniały się ku krytycznym ocenom. Zaburzenia stresowe oraz obniżony dobrostan psychiczny były negatywnie skorelowane z oceną wpływu uchodźców na państwo. Ponadto częściej negatywne opinie deklarowały osoby młodsze, kobiety oraz respondenci o prawicowych poglądach.

Należy dodać, że osoby negatywnie oceniające obecność ukraińskich uchodźców wojennych w Polsce częściej opowiadały się za ograniczeniem ich przyjmowania wyłącznie do osób uciekających bezpośrednio z terenów objętych konfliktem zbrojnym, a także za zmniejszeniem skali pomocy udzielanej Ukrainie. Dysponując powyższymi ustaleniami, zasadne jest poszukiwanie wyjaśnień odwołujących się do wiedzy socjologicznej na temat funkcjonowania społeczeństwa oraz mechanizmów kształtowania postaw społecznych.

.Po pierwsze, jednym z kluczowych czynników stojących za rosnącą niechęcią wobec ukraińskich uchodźców jest trauma historyczna związana z ludobójstwem polskiej ludności cywilnej na Wołyniu oraz w Małopolsce Wschodniej, dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów. Za tą hipotezą przemawia fakt, że najsilniejszym predyktorem stosunku wobec uchodźców okazuje się stereotyp oraz dystans społeczny wobec Ukraińców jako narodu. Ze względu na popełnione zbrodnie na polskiej ludności cywilnej Ukraińcy nie są dla wielu Polaków wiarygodnym partnerem.

Na Zamojszczyźnie oraz Podkarpaciu do dziś funkcjonuje powiedzenie: „Polska i Ukraina to przyjaciele jak nóż i cielę”. Brak rozliczenia się z popełnionych zbrodni oraz brak oficjalnych przeprosin ze strony władz ukraińskich – na co liczyła znaczna część polskiego społeczeństwa – wzmocniły nieufność i poczucie wrogości.

Według badań CBOS z 2023 r. 78 proc. respondentów uznało, że w związku z 80. rocznicą zbrodni prezydent Ukrainy powinien przeprosić w imieniu swojego narodu za dokonane wówczas zbrodnie na Polakach.

Znamienne jest również to, że Polacy lokują Ukraińców w skali niechęci społecznej w bezpośrednim sąsiedztwie Niemców. Paradoksalnie można przypuszczać, że brak rozliczenia z popełnionych zbrodni oraz brak przeprosin wobec polskiego narodu – przy jednoczesnych próbach relatywizowania odpowiedzialności, pomijania problemu lub przerzucania winy na przedwojenne władze polskie i mieszkańców Kresów – będzie prowadził do dalszego wzmacniania społecznego oporu oraz kolektywnej traumy.

Zachowania ukraińskich polityków i liderów opinii w odniesieniu do zbrodni wołyńskiej dodatkowo pogłębiły poczucie zbiorowej krzywdy. O ile w 2008 r. o tych wydarzeniach słyszało 59 proc. Polaków, o tyle w 2023 r. wiedzę na ten temat deklarowało już 92 proc. respondentów.

.Po drugie, konsekwencją historycznej traumy – poza brakiem wiarygodności wschodniego sąsiada w oczach opinii publicznej – jest również niski poziom zaufania wobec instytucji. Po wybuchu wojny w mediach głównego nurtu oraz w przestrzeni publicznej pojawiła się swoista „przemoc symboliczna”, polegająca na wywieraniu presji na jednostki, aby deklarowały solidarność i bezwarunkowe wsparcie dla „bratniego narodu” ukraińskiego, bez uwzględnienia traumy historycznej i nierozliczonych zbrodni.

Wszelkie głosy krytyki, sceptycyzmu czy sprzeciwu wobec pomocy – w tym bezinteresownego przekazywania broni i środków finansowych – były często marginalizowane lub delegitymizowane. W pewnym momencie część społeczeństwa zaczęła odczuwać presję ze strony mediów, rządu oraz władz lokalnych, bezkrytycznie wspierających narrację proukraińską.

Wydaje się, że momentem przełomowym dla części opinii publicznej były wydarzenia w Przewodowie, gdzie w wyniku wystrzelenia rakiety przez stronę ukraińską zginęło dwóch polskich obywateli. Brak przeprosin, brak wypłaty odszkodowań rodzinom ofiar oraz nieprzyznanie się do odpowiedzialności sprawiły, że część społeczeństwa zaczęła kwestionować narzucaną przez rząd oraz sprzyjające mu media proukraińską narrację.

.Od tego momentu coraz częściej w tzw. drugim obiegu komunikacyjnym – w mediach społecznościowych oraz w bezpośrednich rozmowach – pojawiały się tezy, że Ukraina dąży do wciągnięcia Polski w konflikt zbrojny.

Kiedy we wrześniu 2025 r. na terytorium Polski wtargnęło kilkanaście dronów, analizy komentarzy internetowych prowadzone przez Res Futura wskazywały, że większość użytkowników przypisywała odpowiedzialność za ten incydent Ukrainie (38 proc.), a nie Rosji (34 proc.). Zjawisko to można interpretować jako przejaw symbolicznego buntu części społeczeństwa, stanowiącego formę odreagowania narastającego niezadowolenia.

Wydaje się, że próby ponownego narzucenia opinii publicznej „poprawnych politycznie” interpretacji nie przyniosą oczekiwanych rezultatów. Potwierdzają to wyniki analizy komentarzy Res Futura z 12 stycznia 2026 r., w których dominował negatywny wizerunek Ukrainy (69 proc.) przy jednocześnie niewielkim udziale ocen pozytywnych (22 proc.).

.Po trzecie, napływ do Polski dużej liczby Ukraińców – szacowanej na początku wojny nawet na ok. 3 mln osób – oraz dołączenie do nich migrantów ekonomicznych z Ukrainy doprowadziły do ukształtowania się wyraźnie wyodrębnionej grupy obcej, postrzeganej jako zagrożenie w wymiarze ekonomicznym, kulturowym i społecznym. Według badań Unii Metropolii Polskich z 2022 r. niemal 80 proc. mieszkańców dużych polskich miast miało bezpośredni kontakt z uchodźcami z Ukrainy.

Pojawienie się tak licznej grupy uchodźców – w znacznej mierze reprezentujących klasę średnią – przyczyniło się do wzrostu cen nieruchomości, czynszów najmu oraz artykułów spożywczych. Podobne procesy obserwowano wcześniej m.in. we Lwowie czy Czerniowcach, gdzie napływ przesiedleńców ze wschodniej Ukrainy również skutkował presją cenową.

W takiej sytuacji najbardziej poszkodowani okazują się przedstawiciele uboższych warstw społecznych, którzy w największym stopniu odczuwają wzrost kosztów życia. Pojawiają się również obawy wśród osób o niższym statusie społecznym, że uchodźcy mogą odebrać im pracę, świadczenia socjalne lub dostęp do mieszkań komunalnych. Jednocześnie należy zauważyć, że wielu przybyłych do Polski Ukraińców posiada wysokie kwalifikacje oraz wykształcenie wyższe, a dodatkowo znaczną grupę stanowią osoby studiujące bezpłatnie na polskich uczelniach. W konsekwencji konkurencja na rynku pracy dotyczy nie tylko osób o niskich kwalifikacjach, lecz również absolwentów szkół wyższych.

W sytuacji objęcia ukraińskich uchodźców szczególnymi regulacjami prawnymi i przywilejami socjalnymi wśród części Polaków pojawia się poczucie relatywnej deprywacji. Osoby te zaczynają postrzegać siebie jako „obywateli drugiej kategorii”, podczas gdy Ukraińcom – w ich odczuciu – „należy się wszystko”: od rzekomego świadczenia 800+ po domniemany dostęp do opieki zdrowotnej poza kolejnością.

Poczucie deprywacji i niesprawiedliwości jest dodatkowo wzmacniane przez obserwację, że część przybyłych do Polski przedstawicieli ukraińskiej klasy średniej zamieszkuje w atrakcyjnych lokalizacjach, korzysta z drogich samochodów oraz prezentuje wysoki standard konsumpcji. Powstaje wówczas dysonans poznawczy: z jednej strony w dyskursie publicznym stale akcentuje się konieczność pomocy i solidarności, z drugiej zaś – uchodźcy bywają postrzegani jako osoby o wyższym statusie materialnym niż „statystyczny Kowalski”, który sam zmaga się z trudnościami ekonomicznymi wywołanymi wojną. Ponadto uchodźcy mieli być na krótki czas, a są już prawie czwarty rok.

W pamięci społecznej silnie zapisały się również protesty rolników oraz przedstawicieli branży transportowej, którzy ponosili realne straty w wyniku napływu ukraińskiego zboża oraz pojawienia się konkurencji postrzeganej jako nieuczciwa. W tym kontekście pojawiały się interpretacje, zgodnie z którymi Unia Europejska instrumentalnie wykorzystała rolników i przedsiębiorców z sektora transportowego jako element szerszej gry politycznej, prowadzącej do zmiany układu władzy w Polsce.

.Po czwarte, w społecznym odczuciu bilans wymiany między Polską a Ukrainą okazał się niekorzystny. Pomocnym narzędziem interpretacyjnym może być w tym przypadku teoria wymiany społecznej. Odwołując się do analiz komentarzy internetowych prowadzonych przez Res Futura, widać wyraźną dominację krytycznych ocen Ukrainy. Choć można argumentować, że źródło to obciążone jest ryzykiem dezinformacji, w tych samych analizach widoczny jest również silny sprzeciw wobec Rosji (71 proc.), co osłabia tezę o wyłącznej dominacji narracji prorosyjskiej.

Dodatkowym argumentem są wyniki badań z 2024 r., wskazujące na relatywnie niskie poparcie Polaków dla szybkiego przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej (36 proc.).

Polska, zapewniając Ukrainie wsparcie militarne i humanitarne – które na początku konfliktu, według danych Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, sięgało ok. 5 proc. PKB – przyjmując największą liczbę uchodźców wojennych spośród państw europejskich oraz oferując im szczególne warunki pobytu, w odczuciu części opinii publicznej niewiele uzyskała w zamian. Społeczne oczekiwania koncentrowały się przede wszystkim na symbolicznych gestach: przeprosinach za Wołyń, uregulowaniu kwestii ekshumacji i godnego pochówku ofiar oraz wyraźnych przejawach wdzięczności ze strony ukraińskich elit politycznych.

Zamiast tego w percepcji społecznej pojawiło się przekonanie, że ukraińskie władze zacieśniły relacje z Niemcami, angażowały się po jednej ze stron sporu politycznego w Polsce, a ponadto zaczęły formułować oskarżenia pod adresem Polaków o sprzyjanie Rosji.

Szczególnym momentem było wystąpienie prezydenta Ukrainy podczas sesji ONZ 21 września 2023 r., odebrane przez wielu Polaków jako niesprawiedliwe i krzywdzące. Autor pamięta podróż pociągiem z Krakowa do Wrocławia, podczas której spotkał pasażera wracającego do Opola. Mężczyzna ten wyrażał autentyczne zdumienie i rozczarowanie, nie mogąc uwierzyć w ton wystąpienia ukraińskiego prezydenta. Przez całą drogę opowiadał o swoim osobistym zaangażowaniu i pomocy udzielanej Ukrainie, odbierając to wystąpienie jako dotkliwą zniewagę. Podobne reakcje wywoływały także wypowiedzi ukraińskich polityków sugerujące, że Polska powinna zestrzeliwać rosyjskie rakiety nad zachodnią Ukrainą. W konsekwencji narastał sprzeciw wobec dalszej pomocy dla Ukrainy oraz pogłębiały się negatywne postawy wobec Ukraińców jako grupy.

W efekcie opisanego wyżej niekorzystnego bilansu wymiany coraz wyraźniej widoczny staje się społeczny sprzeciw wobec dalszej pomocy dla Ukrainy oraz narastające negatywne postawy wobec Ukraińców. W dyskursie mediów społecznościowych dominują negatywne emocje, takie jak gniew (34 proc.), rozczarowanie (25 proc.) oraz pogarda (21 proc.), choć obecne jest również współczucie (12 proc.). Dodatkowo doniesienia o wysokim poziomie korupcji na Ukrainie, przestępstwach popełnianych przez Ukraińców w Polsce, aktach dywersji oraz groźbach podpaleń formułowanych przez ukraińskich aktywistów wzmacniają klimat nieufności i sprzeciwu społecznego.

.Po piąte, wraz z upływem czasu doszło do ujawnienia się konfliktu międzykulturowego, który szczególnie wyraźnie zaznacza się wśród młodych Polek. Grupa ta, paradoksalnie, pozostaje w dużej mierze poza bańką medialną i ideologiczną prawicy, a jednocześnie wykazuje stosunkowo wysoki poziom uprzedzeń wobec Ukraińców.

W bezpośrednich kontaktach z migrantami z Ukrainy ujawniają się różnice w systemach wartości i wzorcach zachowań, które nie zawsze są akceptowane przez polskie kobiety. Dotyczy to m.in. patriarchalnych postaw, tradycjonalizmu, odmiennych modeli wychowawczych, a także sposobów wchodzenia w interakcje społeczne. Część Polek wskazuje na zbyt bezpośrednie zachowania ukraińskich mężczyzn, interpretowane jako naruszające granice, oraz na ekspresyjne formy zachowania w przestrzeni publicznej.

Na tym tle może dochodzić do rywalizacji symbolicznej pomiędzy Polkami a Ukrainkami o status, uznanie i pozycję społeczną. Część Polek mogła poczuć się zagrożona napływem znacznej liczby Ukrainek, postrzeganych jako atrakcyjne, prorodzinne i oczekujące wyraźnych oznak szacunku. Jednocześnie Ukrainki przybyłe do Polski – w większości reprezentujące klasę średnią – doświadczyły deklasacji zawodowej, wykonując pracę poniżej swoich kwalifikacji. W konsekwencji w sytuacjach codziennych interakcji mogły one manifestować roszczeniowość lub poczucie wyższości, co bywało odbierane przez Polki jako doświadczenie upokarzające.

W opisanych okolicznościach może dochodzić do konfliktu międzygrupowego o charakterze symbolicznym. Dla części Polek jest to doświadczenie szczególnie trudne, ponieważ – jak pokazują wyniki badań – Ukraińcy lokowani są przez Polaków relatywnie nisko w hierarchii społecznej. Jednocześnie istnieje przekonanie, że Ukraińcy również nie darzą Polaków szczególnym szacunkiem, postrzegając ich jako społeczeństwo peryferyjne, zorientowane na Zachód. W tym kontekście trafnie oddaje relacje określenie przywołane w tytule niniejszego tekstu.

.Po szóste, istotnym czynnikiem sprzyjającym wzrostowi niechęci wobec migrantów i uchodźców jest anomia, rozumiana jako poczucie chaosu normatywnego, zagrożenia oraz niepewności co do przyszłości. Wojna tocząca się za wschodnią granicą, elementy wojny hybrydowej, rosnące ceny, obawy przed deklasacją oraz napływ dużej grupy potencjalnych konkurentów na rynku pracy tworzą niekorzystny kontekst dla postaw otwartości.

W warunkach chronicznego stresu, przeciążenia informacyjnego oraz napięć politycznych jednostki częściej doświadczają frustracji i lęku, co sprzyja aktywizacji negatywnych stereotypów wobec grup obcych. W rezultacie przedstawiciele tych grup postrzegani są przez pryzmat zagrożenia, a nie potencjalnych korzyści wynikających z koegzystencji.

Reasumując, wyjaśnienie spadku poparcia dla obecności Ukraińców w Polsce wymaga uwzględnienia wielu współwystępujących czynników. Upraszczające narracje, przypisujące odpowiedzialność za obecną sytuację wyłącznie prezydentowi RP lub partiom prawicowym, nie oddają złożoności analizowanego zjawiska. Negatywne postawy wobec Ukraińców oraz Ukrainy stanowią fakt społeczny, potwierdzony w badaniach empirycznych.

Próby administracyjnego tłumienia tych postaw – poprzez cenzurę, sankcje czy moralne piętnowanie – są z dużym prawdopodobieństwem skazane na niepowodzenie. Skuteczna polityka społeczna powinna opierać się na rozumieniu źródeł niechęci, a nie na ich negowaniu. Bez uwzględnienia traum historycznych, realnych konfliktów interesów oraz pogarszającego się poczucia bezpieczeństwa społecznego trudno oczekiwać trwałej poprawy relacji polsko-ukraińskich.

Piotr Długosz

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 stycznia 2026