Prof. Serhy YEKELCHYK: Europejskie siostry. Polska i Ukraina

Europejskie siostry.
Polska i Ukraina

Photo of Prof. Serhy YEKELCHYK

Prof. Serhy YEKELCHYK

Wykładowca historii i slawistyki na University of Victoria (Kanada). Autor „Ukraine: What Everyone Needs to Know” (Oxford University Press).

Ryc. Fabien CLAIREFOND

Rosyjska agresja zmieniła wszystko. Od tej pory Ukraińcy i Polacy stanowią jedną rodzinę. Najwyższy czas, aby siedli przy stole i wkleili rodzinne zdjęcia do wspólnego albumu – pisze prof. Serhy YEKELCHYK

.W ukraińskich mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie, choć dopiero po kilku dniach zrozumiałem dlaczego. Przedstawia ono pogrzeb dwóch ukraińskich żołnierzy we lwowskim rzymskokatolickim kościele garnizonowym pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Kościół ten, powszechnie znany jako Kościół Jezuicki, to jedno z moich ulubionych miejsc we Lwowie, ale muszę przyznać, że zawsze miałem kłopot z uznaniem go za część ukraińskiej kultury. Barokowy przepych wnętrza sugeruje raczej włoskość. Ilekroć widziałem żeniących się tam ukraińskich oficerów, czułem pewien kulturowy zgrzyt – do czasu, kiedy zobaczyłem to zdjęcie.

Wypełniona setkami żałobników, w tym żołnierzami w mundurach polowych, barokowa świątynia stała się nagle „swojska” – fascynujący, choć nie w pełni ukraiński pomnik kultury przerodził się w miejsce szczerych emocji i wspólnotowej jedności. Chwila ta wywołała tak duże wzruszenie, ponieważ była znakiem przyjęcia przez Ukrainę roli obrońcy europejskich wartości i dziedzictwa oraz uznania tej roli przez Europę. Świątynię zbudowano na początku XVII w., ale w swojej obecnej postaci, jako ukraiński kościół katolicki, funkcjonuje ona stosunkowo krótko. Nabożeństwa zaczęto w niej odprawiać ponownie dopiero w roku 2011.

Młodzieńcza wiara w europejską przyszłość Ukrainy połączona z poczuciem uczestnictwa w szlachetnym dziedzictwie kulturowym Europy to nastawienie typowe dla pokolenia młodych Ukraińców. Po Rewolucji Godności i rosyjskiej wojnie przeciwko Ukrainie w roku 2014 stało się ono powszechne dla całego politycznego narodu ukraińskiego. Pełnoskalowa rosyjska inwazja w lutym 2022 r. ujawniła polityczną jedność Ukraińców w obliczu egzystencjalnego zagrożenia ze strony sowieckiego i rosyjskiego autorytaryzmu. Pokazała również, kim są prawdziwi przyjaciele Ukrainy.

Zapierająca dech w piersiach życzliwość milionów Polaków, którzy przyjęli pod swój dach ukraińskich uchodźców, pracowali jako wolontariusze na stacjach kolejowych i przekazywali środki na pomoc humanitarną dla Ukrainy, na zawsze zmieni relacje pomiędzy narodami polskim i ukraińskim.

Każdy Ukrainiec na świecie, w tym członkowie mojej własnej rodziny, ma dzisiaj przyjaciół lub krewnych, którzy przyjechali do Polski, szukając schronienia przed brutalnymi rosyjskimi bombardowaniami. Jako historyk dobrze wiem, jak dużym wyzwaniem są takie masowe migracje dla kraju przyjmującego. Mimo to nie słyszałem ani nie widziałem w mediach społecznościowych żadnych skarg ze strony Ukraińców, którzy przybyli do Polski. Wszyscy mówią, że przyjęto ich jak członków rodziny, a ich polscy gospodarze dzielą się z nimi wszystkim, co mają. Krewna mojej żony, która znajduje się obecnie w Warszawie wraz ze swoją córką i niedawno urodzonym wnukiem, powiedziała nam dosłownie: „Traktują nas jak rodzinę”. Ta rodzinna metafora utrzyma się bardzo długo.

W czasach sowieckich administracja państwowa starała się wpoić Ukraińcom, że Rosjanie są ich bratnim narodem, choć oczywiście w relacjach ze „starszym bratem” nie można było mówić o równości. Koncepcja ta nigdy jednak się nie przyjęła z powodu prowadzonej przez Moskwę polityki asymilacji Ukrainy i pobłażliwego stosunku Rosji do ukraińskiej kultury. Dzisiaj wszelkie pozostałości kulturowych więzi zostały zniszczone poparciem Rosjan dla wojny Putina i okrucieństwami – zbrodniami wojennymi, a być może nawet ludobójstwem – których dopuszczają się rosyjskie wojska na Ukrainie. W ukraińskich mediach społecznościowych krąży często udostępniane zdanie: „Ukraina nie ma braci, ale ma siostrę – Polskę”.

Podczas gdy miliony Ukraińców znalazło prawdziwą rodzinę w Polsce, wielu z nich straciło biologicznych krewnych w Rosji. Przed swoim przyjazdem do Polski wspomniana już krewna mojej żony odebrała telefon od członka rodziny mieszkającego w Rosji, który powiedział jej, że Ukraińcy „zasłużyli” na to, co robi rosyjska armia, ponieważ „skrzywdzili Rosjan” w Donbasie. Nie trzeba dodawać, że – bez względu na biologiczne pokrewieństwo – była to jej ostatnia rozmowa z tym politycznym putinistą. Po prostu przestał należeć do rodziny.

Niektórzy moi koledzy przyznali się w mediach społecznościowych do zerwania relacji z przebywającymi w Rosji i popierającymi Putina krewnymi, mimo że byli to czasem bracia. Tak jak współczesne państwo określa się jako wspólnotę nie biologiczną, lecz polityczną, tak rosyjska agresja zmusiła Ukraińców do zastanowienia się nad tym, gdzie znajduje się ich rodzina. W obecnej sytuacji odpowiedź jest jasna: rodziną jest Europa, którą ucieleśnia Polska.

Odpowiedź ta jest o tyle nieodwracalna, że pieczętują ją międzyludzkie więzi rodzące się pomiędzy zwykłymi Polakami i Ukraińcami. Polska była pierwszym krajem, który uznał niepodległość Ukrainy w 1991 r. i od tamtego czasu jest najgorętszą orędowniczką obecności Ukrainy w Europie. Relacje pomiędzy rządami Polski i Ukrainy miały swoje wzloty i upadki, w zależności od tego, kto akurat sprawował władzę w obydwu krajach, ale ogólny kierunek polskiej polityki pozostał niezmieniony: Europie potrzebna jest demokratyczna, niezależna Ukraina na wschodniej flance.

To, że Polska wspiera dziś Ukrainę w jej walce z barbarzyńską napaścią Rosji najmocniej ze wszystkich krajów europejskich, jest więc logiczne. Nowością jest jednak bezprecedensowa mobilizacja polskiego społeczeństwa niosącego pomoc milionom Ukraińców uciekających przed wojną. Powstające pomiędzy indywidualnymi Ukraińcami i Polakami więzi nie mają nic wspólnego ze strategią geopolityczną i polityką poszczególnych partii. Ta najgłębsza międzyludzka zażyłość wynika z altruistycznej potrzeby otwarcia drzwi swojego domu, aby ratować bliźnich w potrzebie. Wyjątkowe relacje łączące miliony polskich i ukraińskich rodzin będą określać stosunki pomiędzy oboma krajami przez następne dziesięciolecia. Mogą również pomóc w zbliżeniu ukraińskiej i polskiej narracji historycznej.

W ostatnich latach Polska i Ukraina wiodły spór wokół roli, jaką w historii odegrała Ukraińska Powstańcza Armia (UPA). Kiedy bohaterowie jednego narodu są przez drugi uważani za złoczyńców, wypracowanie wspólnego rozumienia historii jest niezwykle trudne. Aby to osiągnąć, trzeba przełomowej zmiany w nastawieniu zwykłych ludzi. Szczera, lawinowa reakcja narodu polskiego na tragedię ukraińskich cywilów jest takim historycznym krokiem w stronę pojednania. Jeżeli Polacy będą traktowani jak rodzina, nie warto toczyć bitew o historyczne zaszłości. Potrzeba będzie raczej uczciwego uznania faktów i wzajemnego wybaczenia.

Po tym, kiedy niezależna Ukraina zwróciła się w kierunku Europy, wiele rozdziałów naszej wspólnej przeszłości nabrało nowego znaczenia. Ukraińska szlachta i ukraińscy książęta w Rzeczypospolitej Obojga Narodów byli kiedyś postrzegani jako zdrajcy narodu ukraińskiego. Dziś jednak historycy cenią ich jako krzewicieli europejskiej tradycji politycznej. Europejskie wpływy kulturowe oddziałujące na Ukrainę często za pośrednictwem Polski jawią się teraz jako czynnik, który umożliwił rozwój ukraińskiej tradycji kulturowej, zamiast ją tłumić. Z kolei trudny sojusz Petlury z Piłsudskim interpretuje się dzisiaj na nowo jako wspólną obronę Europy przed bolszewickim najazdem. Mocne wsparcie ze strony Polski dla Pomarańczowej Rewolucji w roku 2005 pomogło przełamać ukraiński sprzeciw wobec historycznego otwarcia odbudowanego cmentarza Orląt Lwowskich.

Serdeczne relacje po roku 2022 pomiędzy rządami obydwu krajów, ale także zwykłymi Ukraińcami i Polakami, mogą doprowadzić do przełomu w dyskusjach nad innymi trudnymi kartami naszej wspólnej historii. Najważniejszą z nich jest rzeź wołyńska i szerszy polsko-ukraiński konflikt podczas drugiej wojny światowej. Po zakończeniu obecnie trwającej wojny prezydent Zełenski mógłby użyć swojego autorytetu jako szanowany przywódca bohaterskiej Ukrainy, aby przełamać impas w procesie pojednania z naszym najbliższym, siostrzanym europejskim narodem. Ukraińska chęć rozliczenia przeszłości, tak bolesnej zarówno dla Polaków, jak i Ukraińców, może też otworzyć uczciwą dyskusję na takie tematy, jak traktowanie Ukraińców w II Rzeczypospolitej.

Rosyjska agresja zmieniła wszystko. Od tej pory Ukraińcy i Polacy stanowią jedną rodzinę. Najwyższy czas, aby siedli przy stole i wkleili rodzinne zdjęcia do wspólnego albumu.

Dobitnym wizualnym przykładem polsko-ukraińskiej jedności rzucającej nowe światło na historię obydwu państw jest billboard, który pojawił się niedawno w Warszawie. Obok portretu prezydenta Zełenskiego znajduje się na nim hasło „Chwała Ukrainie!”. To niegdysiejsze oficjalne przywitanie członków UPA, umieszczone pod wizerunkiem ukraińskiego prezydenta żydowskiego pochodzenia, uległo tym samym reinterpretacji jako nawiązanie do nowych bohaterów Ukrainy.

.Naszej trudnej przeszłości nie możemy zmienić, ale prawdziwe europejskie siostrzeństwo polega na budowaniu wspólnej przyszłości. Otwarcie milionów polskich domów dla Ukraińców nigdy nie zostanie zapomniane. Podczas mojej następnej wizyty we Lwowie kościół garnizonowy pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła, odnowiony przy współudziale polskiego instytutu Polonika, będzie z pewnością pierwszym miejscem, które odwiedzę w tym wspaniałym europejskim mieście.

Serhy Yekelchyk
Tekst opublikowany w nr 40 miesięcznika opinii “Wszystko co Najważniejsze” [LINK].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 7 maja 2022
Fot. Andrzej HULIMKA / Forum