Wątpliwości dotyczące programu SAFE wciąż pozostają [Nathaniel GARSTECKA]

kampania promująca program SAFE

Kilka tygodni temu otrzymałem wiadomość od mojego banku, w której ostrzegano mnie przed ryzykiem scamów, phishingu i innych oszustw. Jak je rozpoznać? „Jeśli oferta bankowa zawarta w wiadomości e-mail podobnej do tych, które tradycyjnie wysyła bank, wydaje się zbyt atrakcyjna, należy zachować ostrożność i skontaktować się bezpośrednio z bankiem”. Niestety, takie wrażenie właśnie wywiera na mnie kampania polskiego rządu promująca program SAFE.

.Program ten, polegający na udzielaniu europejskich pożyczek na produkcję i zakup sprzętu wojskowego, na pierwszy rzut oka wydaje się szczególnie atrakcyjny. Znajdujemy się w niebezpiecznym środowisku międzynarodowym, otoczeni obszarami napięć (Europa Wschodnia, Bliski Wschód, Afryka Północna), więc naturalne jest, że staramy się szybko zwiększyć nasze zdolności wojskowe.

Jednak zapał, z jakim rząd Donalda Tuska chce, aby Polska zaakceptowała ten program, budzi podejrzenia. Mówi się o pilnej potrzebie, ponieważ zagrożenia na naszych granicach są rzekomo palące (co prawda Rosja stanowi realne i bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy), a bez tej europejskiej pożyczki nie bylibyśmy w stanie sobie poradzić.

Polska od lat znajduje się w gronie krajów najszybciej modernizujących swoje siły zbrojne, szczególnie od czasu inwazji Rosji na Ukrainę. Konserwatywny rząd Prawa i Sprawiedliwości podwoił udział wydatków wojskowych w polskim PKB, zwiększając go z 2 do 4 proc., jednocześnie utrzymując dług publiczny na akceptowalnym poziomie. Do tego stopnia, że ​​polska armia jest na dobrej drodze, aby stać się największą armią konwencjonalną w Europie. Osiągnięto to w ciągu zaledwie kilku lat i bez uciekania się do sztuczek, takich jak program SAFE.

Krytyka wobec projektu europejskiej pożyczki jest silna. Polska nie byłaby w stanie kupować amerykańskiego sprzętu (mimo że Stany Zjednoczone są najważniejszym sojusznikiem Polski i głównym dostawcą uzbrojenia), a dodatkowo stałaby się jeszcze bardziej zależna od politycznych i ideologicznych osądów Komisji Europejskiej w Brukseli, która już w przeszłości udowodniła swoją zdolność do uderzania w Polskę. Oczywiście, dobrze by było moim zdaniem, by na przykład Francja miała lepszy dostęp do polskiego rynku zbrojeniowego, ale musi się to odbywać według jasnych i uczciwych zasad, a nie na warunkach narzucanych przez brukselskie instytucje.

.Im większą presję rząd Tuska wywiera na prezydenta Karola Nawrockiego, aby podpisał umowę, tym bardziej media i politycy związani z obecną władzą są skłonni nazywać przeciwników SAFE zdrajcami, a ja tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mamy do czynienia z prawdziwym oszustwem lub operacją phishingową.

Nathaniel Garstecka
Tekst pochodzi z cotygodniowej kroniki prowadzonej w języku francuskim i polskim przez Autora w tygodniku „Gazeta na Niedzielę” [link]. Przedruk za zgodą redakcji.

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 6 marca 2026