SAFE wymaga dyskusji o ustroju i władzy, nie o finansach i wojsku [Jacek SARYUSZ-WOLSKI]

Jacek Saryusz-Wolski, b. minister ds. europejskich, eurodeputowany, obecnie doradca prezydenta Karola Nawrockiego zwraca uwagę, że SAFE wymaga dyskusji o ustroju i władzy, nie o finansach i wojsku.
.Bowiem – jak przekonuje Jacek Saryusz-Wolski – SAFE “nie jest jedynie instrumentem finansowym. To kolejny etap centralizacji Unii Europejskiej, ujęty w formę miękką, pozornie technokratyczną, operującą słownikiem „bezpieczeństwa”, „stabilności” i „odpowiedzialności europejskiej”.
To ruch jednokierunkowy, prowadzący ku strukturze, którą państwa członkowskie będą mogły odwrócić jedynie za cenę politycznego wstrząsu, konfliktu lub długotrwałej erozji własnych kompetencji. Mechanizmy te wyglądają łagodnie, lecz w swojej logice są nieodwracalne.
SAFE działa jak współczesny instrument integracji przymusowej. Państwa przejmują na siebie odpowiedzialność finansową, natomiast decyzje o dostępie do środków pozostają w rękach instytucji centralnej, która nie ponosi politycznych konsekwencji wobec obywateli państw, których sytuację realnie kształtuje. Jest to konstrukcja, w której centrum nie potrzebuje formalnego poszerzania kompetencji, ponieważ wystarcza zwiększenie przestrzeni warunkowania, aby uzyskać realną władzę nad kierunkiem polityk publicznych poszczególnych państw.
.Suwerenność zachowana w literze staje się stopniowo iluzją w praktyce. Narracja towarzysząca SAFE opiera się na tezie, że USA są nieobliczalne, Europa powinna przejąć odpowiedzialność za siebie, a autonomia strategiczna jest koniecznością chwili.
Na poziomie deklaracji brzmi to pozornie racjonalnie, lecz w rzeczywistości stanowi przesunięcie emocjonalnej percepcji oraz miękką zmianę granicy tego, co publicznie uchodzi za rozsądne, a co za nieodpowiedzialne. To operacja na nastrojach, a nie na argumentach.
Przekonanie, że zagrożenie zewnętrzne uzasadnia wewnętrzną centralizację, otwiera drogę do zmian, które jeszcze dekadę temu byłyby nie do przyjęcia.
W warstwie praktycznej SAFE tworzy sytuację, w której instytucje unijne uzyskują dostęp do narzędzi wpływających na politykę obronną państw członkowskich, bez formalnej zmiany traktatów.
To metoda cicha, lecz wyjątkowo skuteczna. Legitymacji szuka się nie w prawie pierwotnym, lecz w faktycznym uzależnieniu państw od źródeł finansowania, od dominującej narracji bezpieczeństwa oraz od atmosfery presji międzynarodowej. Przypomina to techniki imperiów biurokratycznych, w których zależność powstaje nie przez narzucanie ideologii, lecz przez sterowanie zakresem możliwości. Państwo może robić, co uzna za stosowne, o ile mieści się to w katalogu ocen formułowanych przez centrum. Może prowadzić własną politykę, lecz tylko wtedy, gdy jej kierunek nie narusza kryteriów ustalanych poza jego granicami.
.Nikt tego nie nazwie przymusem. Nikt nie ogłosi rewolucji kompetencyjnej. A jednak przestrzeń realnej swobody państw członkowskich kurczy się z roku na rok.
SAFE wpisuje się w ten proces w sposób modelowy. Nie jest mechanizmem kontrowersyjnym ze względu na skalę środków, lecz ze względu na jego konstrukcję ustrojową. Cementuje asymetrię, w której odpowiedzialność za dług pozostaje narodowa, natomiast władza nad jego uruchamianiem staje się ponadnarodowa.
Takiej konstrukcji nie znajdziemy ani w federacjach, ani w konfederacjach. W federacji centralizacja idzie zawsze w parze z odpowiedzialnością demokratyczną, natomiast w konfederacji nie istnieje możliwość warunkowania o takiej sile.
SAFE wymyka się obu modelom. Choć oficjalnie przedstawiany jest jako instrument modernizacji obronności, jego faktyczne znaczenie leży w innym miejscu. To przesunięcie osi decyzyjnej z poziomu narodowego na poziom centralny, dokonane bez równoległego przesunięcia odpowiedzialności demokratycznej. Właśnie dlatego stanowi problem ustrojowy, a nie finansowy (czy wojskowy).
.To także powód, dla którego jego skutki będą trwałe i trudne do odwrócenia. W istocie jest to miękka wersja sowietyzacji Europy, prowadzona zachodnim wektorem dynamiki, lecz korzystająca z identycznego mechanizmu redukcji podmiotowości państw. SAFE wymaga zatem nie nie dyskusji o ekonomii (czy wojsku), lecz dyskusji o ustroju, o tym, kto decyduje, oraz o tym, kto odpowiada” – zauważa Jacek Saryusz-Wolski.
X/AJ







