Jesteśmy pewni jedności NATO [Gitanas NAUSEDA]

Prezydent i premier Litwy, Gitanas Nauseda i Inga Ruginiene, w reakcji na słowa prezydenta Donalda Trumpa, iż rozważa wycofnie USA z NATO, oświadczyli, że nie mają żadnych wątpliwości co do jedności Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Jesteśmy pewni jedności NATO
.Inga Ruginiene dodatkowo zaapelowała do państw sojuszniczych o zwiększenie inwestycji w obronność. Gitanas Nauseda podkreślił w oświadczeniu wysłanym do agencji ELTA, że nie ma żadnych wątpliwości dotyczących jedności NATO.
„Całkowicie ufamy NATO – fundamentowi bezpieczeństwa Litwy, jedności Sojuszu, obronie zbiorowej oraz zobowiązaniom wszystkich sojuszników. Rozwijanie partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi było, jest i będzie strategicznym priorytetem Litwy. Obecność wojskowa USA w kraju jest najsilniejszym czynnikiem odstraszającym zagrożenie ze strony Rosji oraz kluczowym filarem naszego bezpieczeństwa” – napisał prezydent.
Zapewnił, że Litwa jest nadal gotowa wnosić swój wkład w zbiorowe bezpieczeństwo NATO. Inga Ruginiene oświadczyła, że nie ma żadnych wątpliwości dotyczących jedności NATO. Szefowa rządu zaapelowała do państw sojuszniczych, aby więcej inwestowały w bezpieczeństwo. „Jako Litwa wyraźnie to pokazujemy, przyczyniając się nie tylko finansowo — w sensie budżetowym — do rekordowego finansowania obrony, lecz także podejmując realne decyzje i działania” – powiedziała na konferencji prasowej premier.
Europa w końcu się obudziła
.Prezydent Donald Trump niejednokrotnie wyrażał różne wątpliwości i to tylko skłania Europę do jeszcze większego podejmowania realnych działań na rzecz wzmocnienia własnego bezpieczeństwa. Uważam, że jest to bardzo pozytywny efekt, w końcu naciśnięcie takiego „przycisku przebudzenia”, aby Europa się obudziła i zobaczyła rzeczywistą sytuację. W istocie za taki efekt powinniśmy być wdzięczni prezydentowi Donaldowi Trumpowi – powiedziała Inga Ruginiene.
W 2026 roku Litwa na obronę i bezpieczeństwo przeznaczyła 4,79 mld euro, czyli aż 5,38 proc. PKB. Prezydent Donald Trump w wywiadzie dla agencji Reutera powiedział, że rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO. W rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph” nazwał Sojusz „papierowym tygrysem”.
Wypowiedź amerykańskiego prezydenta opublikowano kilka godzin po tym, gdy sekretarz stanu USA Marco Rubio przyznał, że Stany Zjednoczone mogą ponownie rozważyć swoje relacje z NATO po zakończeniu wojny z Iranem. Rubio oznajmił, że USA wezmą pod uwagę brak pomocy ze strony innych członków NATO w tym konflikcie. – Po zakończeniu tego konfliktu będziemy musieli ponownie przeanalizować te relacje – powiedział szef amerykańskiej dyplomacji.
Wojna z Iranem. Kiedy przesilenie?
.Pomimo groźby porażki w nadchodzących wyborach do Kongresu w połowie prezydenckiej kadencji – prawdopodobieństwo wzmożenia działań wojennych, wysłania jeszcze większych sił w rejon Zatoki Perskiej przez obecną administrację jest dużo większe niż zawarcie ugody – pisze prof. Kazimierz DADAK
Lord Alex Younger, były szef brytyjskiej służby specjalnej MI6, na pytanie dziennikarza tygodnika „The Economist”, która strona ma w tej chwili przewagę, bez wahania odpowiedział: „Iran” [LINK]. Lord Younger wyraził to zdanie ze ściśniętym gardłem, bo w trakcie swej 30-letniej służby w Secret Intelligence Service wielokrotnie krzyżował szpadę z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (ang. IRGC) i ma z nim rachunki do wyrównania.
Powyższe zdanie nie jest bezpodstawne. Pierwsze uderzenia wymierzone w ośrodki władzy ajatollahów nie doprowadziły do buntu ludności. Można odnieść wrażenie, że odniosły wręcz odwrotny skutek. W wielkim marszu z okazji Dnia Al-Quds (Dzień Solidarności z Palestyną, 13 marca) w Teheranie udział wzięli czołowi przedstawiciele władz, włącznie z prezydentem Masudem Pezeszkianem i ówczesnym sekretarzem najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Alim Laridżanim. Oficjele byli wmieszani w tłum i nikt im krzywdy nie zrobił [LINK]. Laridżani zginął kilka dni później nie od kuli zamachowca, tylko od izraelskiej bomby. Zatem wydaje się, że nieustanne apele premiera Binjamina Netanjahu do Irańczyków, aby niezwłocznie wystąpili przeciw władzy, nie odniosą zamierzonego skutku.
Wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa też wskazują na malejące oczekiwania Waszyngtonu. Zaraz po rozpoczęciu bombardowań amerykański przywódca przewidywał zmianę władzy (regime change) i domagał się bezwarunkowej kapitulacji, natomiast ostatnie kroki wskazują na to, że jest skłonny zadowolić się dużo mniejszymi osiągnięciami. Amerykanie negocjują z obecnymi władzami, a wśród 15 punktów, które mają stanowić podstawę rokowań, znajdują się poważne ustępstwa, na przykład zdjęcie wszelkich sankcji. Niemniej Iran zdecydowanie odrzucił tę propozycję i stwierdził, że ma ona „maksymalistyczny” charakter i jest „niedorzeczna”. Ze swej strony Teheran wysunął żądania (5 punktów), które z punktu widzenia Waszyngtonu mają taki sam charakter. Stąd trudno odnieść wrażenie, że dyplomacja może doprowadzić do zawieszenia broni, nie mówiąc już o traktacie pokojowym.
.Inne kroki podejmowane przez administrację Trumpa również wskazują na brak perspektyw dla rokowań. Pentagon wysyła posiłki, dwie grupy ekspedycyjne i część 82. Dywizji Powietrzno-Desantowej, co daje możliwość prowadzenia działań na lądzie. To, że w pośpiechu są przenoszone dodatkowe siły, świadczy o tym, że pierwotny plan prowadzenia działań wyłącznie z powietrza spalił na panewce. Niemniej przybywające tam posiłki są zbyt szczupłe, aby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść koalicji amerykańsko-izraelskiej. Przy ich pomocy można zdobyć jakiś ważny punkt, mówi się o wyspie Chark albo wyspach w cieśninie Ormuz, ale nie zmusić przeciwnika do wywieszenia białej flagi.
PAP/Antoni Radczenko/MJ






