Francja bez dzieci i bez tradycyjnej rodziny [Sondaż IFOP]

Francja bez dzieci i bez tradycyjnej rodziny

Jeszcze trzydzieści lat temu Francja była przedstawiana jako wyjątek na tle Europy. Podczas gdy Niemcy, Włochy czy Hiszpania coraz wyraźniej odczuwały skutki kryzysu demograficznego, Francuzi mogli wskazywać na relatywnie wysoką dzietność, rozbudowaną politykę rodzinną oraz społeczeństwo, które wciąż rodziło więcej dzieci niż większość krajów kontynentu. Dziś ten obraz należy już do przeszłości.

.Najnowsze badanie IFOP przeprowadzone dla Espace Plaisir pokazuje zmianę, która wykracza daleko poza kwestie obyczajowe. Badacze pytali kobiety w wieku od 15 do 29 lat o seksualność, relacje, macierzyństwo i wizję własnej przyszłości. Wyniki pokazują głęboką transformację społeczną, której konsekwencje mogą mieć wpływ nie tylko na strukturę francuskiej rodziny, ale również na gospodarkę, system emerytalny, debatę migracyjną i kampanię prezydencką przed 2027 rokiem.

Oto Francja, w której:

  • 38 proc. młodych Francuzek uważa seksualność za bardzo ważną lub niezbędną część życia wobec 62 proc. w 1990 r.

  • tylko 9 proc. uznaje seks za „niezbędny”, podczas gdy w 1990 r. było to 14 proc.

  • 52 proc. deklaruje możliwość życia w związku bez seksu.

  • 62 proc. przyznaje, że podczas współżycia odczuwa czasami znudzenie.

  • około 87 proc. uważa, że kobieta może prowadzić spełnione życie bez posiadania dzieci.

  • liczba urodzeń we Francji spadła do najniższego poziomu od zakończenia II wojny światowej.

  • w 2024 r. we Francji urodziło się około 663 tys. dzieci wobec ponad 830 tys. jeszcze na początku poprzedniej dekady.

  • współczynnik dzietności spadł do około 1,62 dziecka na kobietę, podczas gdy do zastępowalności pokoleń potrzeba około 2,1.

38 procent wobec 62 procent. Jedno pokolenie zmieniło Francję

Najbardziej symboliczna jest pierwsza liczba.

W 1990 roku 62 proc. młodych Francuzek uważało seksualność za bardzo ważny lub wręcz niezbędny element życia. Dziś podobnego zdania jest już tylko 38 proc.

Jeszcze bardziej wymowna jest odpowiedź na pytanie o seksualność jako element niezbędny do szczęścia. W 1990 roku twierdząco odpowiadało 14 proc. młodych kobiet. W 2026 roku już tylko 9 proc.

Jednocześnie ponad połowa respondentek, dokładnie 52 proc., deklaruje, że mogłaby żyć w trwałym związku pozbawionym współżycia seksualnego.

Aż 62 proc. badanych przyznaje natomiast, że podczas współżycia seksualnego zdarza im się odczuwać znudzenie.

Autorzy raportu mówią wręcz o zjawisku określanym mianem „sex recession”, czyli recesji seksualnej. Według badaczy nie oznacza ona całkowitego odrzucenia relacji, lecz zmianę hierarchii wartości. Coraz więcej młodych kobiet nie postrzega seksualności jako centralnego elementu własnej tożsamości i życiowego spełnienia.

87 procent uważa, że można żyć szczęśliwie bez dzieci

Jeszcze bardziej interesujące są dane dotyczące macierzyństwa.

Badanie pokazuje, że około 87 proc. młodych Francuzek uważa, iż kobieta może prowadzić szczęśliwe i spełnione życie bez posiadania dzieci.

To liczba, która jeszcze kilka dekad temu byłaby trudna do wyobrażenia.

Nie oznacza ona oczywiście, że 87 proc. kobiet nie chce mieć dzieci. Oznacza jednak, że macierzyństwo przestało być postrzegane jako obowiązkowy etap życia kobiety.

W praktyce oznacza to głęboką zmianę kulturową. Przez stulecia rodzina była podstawową instytucją organizującą życie społeczne. W XXI wieku coraz większa część młodego pokolenia traktuje rodzinę jako jedną z wielu możliwych dróg życiowych.

Zmiana ta zachodzi równolegle z wydłużaniem okresu edukacji, późniejszym zawieraniem małżeństw, późniejszym rodzicielstwem oraz rosnącą liczbą osób żyjących samotnie.

Najmniej urodzeń od zakończenia II wojny światowej

Wyniki IFOP zbiegają się z rekordowo złymi danymi demograficznymi.

Według francuskiego urzędu statystycznego INSEE liczba urodzeń we Francji spadła do około 663 tysięcy rocznie. Jeszcze dekadę wcześniej było to ponad 800 tysięcy.

W ciągu zaledwie kilkunastu lat Francja straciła ponad 150 tysięcy urodzeń rocznie.

Jeszcze bardziej niepokojący jest współczynnik dzietności.

Na początku poprzedniej dekady wynosił on około 2,0 dziecka na kobietę. Obecnie spadł do około 1,62.

Tymczasem poziom gwarantujący prostą zastępowalność pokoleń wynosi około 2,1 dziecka na kobietę.

Oznacza to, że każde kolejne pokolenie staje się mniej liczne od poprzedniego.

To właśnie dlatego coraz więcej ekspertów demograficznych mówi o początku nowej epoki w historii Francji.

Francja starzeje się szybciej niż kiedykolwiek

Zmniejszająca się liczba urodzeń oznacza również starzenie się społeczeństwa.

Według prognoz udział osób powyżej 65 roku życia będzie systematycznie rósł przez kolejne dekady. Coraz mniej osób aktywnych zawodowo będzie musiało utrzymywać coraz większą liczbę emerytów.

To właśnie ten proces stał się jednym z głównych powodów reform emerytalnych forsowanych przez Emmanuela Macrona.

W praktyce oznacza to, że pytanie o seksualność młodych Francuzek nie jest wyłącznie pytaniem obyczajowym.

Jest pytaniem o przyszły rynek pracy, system emerytalny, finanse publiczne i tempo wzrostu gospodarczego.

Kto będzie tworzył Francję za trzydzieści lat

Tutaj pojawia się kwestia migracji.

Jeżeli liczba urodzeń pozostaje niska, a społeczeństwo starzeje się, kraj może zwiększać liczbę ludności przede wszystkim dzięki migracji.

To właśnie dlatego debata o migracji zajmuje tak ważne miejsce w kampanii poprzedzającej wybory prezydenckie.

Badania opinii publicznej pokazują, że dla coraz większej liczby Francuzów migracja nie jest już wyłącznie kwestią bezpieczeństwa lub polityki granic. Coraz częściej postrzegana jest jako pytanie o przyszłą strukturę społeczeństwa.

W tym sensie spadek liczby urodzeń i migracja stają się dwoma elementami tej samej debaty.

Co mówią kandydaci przed 2027 rokiem

Jordan Bardella od wielu miesięcy przedstawia kwestie demograficzne i migracyjne jako jedne z najważniejszych wyzwań stojących przed Francją. Lider Zjednoczenia Narodowego regularnie argumentuje, że państwo powinno odzyskać kontrolę nad granicami oraz ograniczyć skalę migracji.

Bruno Retailleau jako minister spraw wewnętrznych wielokrotnie podkreślał znaczenie kontroli migracji, bezpieczeństwa oraz ochrony francuskiej tożsamości narodowej. Także on przedstawia kwestie demograficzne jako jedno z głównych wyzwań XXI wieku.

Po przeciwnej stronie sceny politycznej Jean-Luc Mélenchon akcentuje znaczenie polityki społecznej, redystrybucji i integracji nowych mieszkańców Francji, argumentując, że odpowiedzią na kryzys nie może być zamknięcie kraju.

Édouard Philippe z kolei prezentuje bardziej technokratyczne podejście, wskazując na konieczność reform gospodarczych, zwiększenia aktywności zawodowej oraz długofalowego dostosowania państwa do zmian demograficznych.

Choć ich odpowiedzi są różne, wszyscy uczestnicy debaty politycznej mierzą się z tym samym pytaniem: jak będzie wyglądała Francja połowy XXI wieku?

Najważniejsze pytanie wyborów prezydenckich

Badanie IFOP zostało przedstawione jako raport dotyczący seksualności młodych kobiet. W rzeczywistości mówi ono o czymś znacznie większym.

Spadek znaczenia seksualności, zmiana stosunku do rodziny, rekordowo niska liczba urodzeń, starzenie się społeczeństwa oraz rosnąca rola migracji tworzą jeden wspólny proces transformacji Francji.

To właśnie dlatego dane IFOP mogą okazać się ważniejsze dla przyszłości kraju niż niejeden sondaż wyborczy. Nie odpowiadają bowiem na pytanie, kto wygra wybory prezydenckie w 2027 roku. Odpowiadają na pytanie, jaka Francja będzie głosowała w kolejnych dekadach.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 czerwca 2026