David LISNARD chce odzyskać kontrolę nad państwem

David Lisnard w pierwszym tak obszernym wywiadzie od ogłoszenia kandydatury w wyborach prezydenckich 2027 przedstawia Francuzom spójną wizję państwa mniej kosztownego, lecz skuteczniejszego w ochronie granic, egzekwowaniu prawa i zapewnianiu bezpieczeństwa. Mer Cannes łączy ograniczenie państwa opiekuńczego z reformą polityki migracyjnej, decentralizacją, energetyką jądrową i odbudową odpowiedzialności za decyzje publiczne. Choć nie należy dziś do sondażowych faworytów, proponuje jeden z najbardziej wyrazistych programów francuskiej prawicy.
.David Lisnard nie chce już być przedstawiany wyłącznie jako mer Cannes, przewodniczący Stowarzyszenia Merów Francji ani reprezentant najbardziej liberalnego nurtu francuskiej prawicy. W obszernym wywiadzie udzielonym „Journal du Dimanche” po raz pierwszy od oficjalnego wejścia do wyborów prezydenckich w 2027 r. próbuje wystąpić jako kandydat posiadający odpowiedź na niemal wszystkie najważniejsze kryzysy współczesnej Francji. Mówi o migracji, bezpieczeństwie, finansach publicznych, energetyce, pożarach, samorządach, wymiarze sprawiedliwości, edukacji i sposobie wyłonienia wspólnego kandydata prawicy.
Nie jest to jeszcze kompletny program wyborczy z harmonogramem reform, kosztami i projektami ustaw. Jest to jednak coś więcej niż zbiór wypowiedzi reagujących na bieżące wydarzenia. Z rozmowy wyłania się spójna koncepcja prezydentury, oparta na przekonaniu, że Francja nie cierpi przede wszystkim na brak pieniędzy, przepisów i instytucji, lecz na utratę zdolności do podejmowania decyzji oraz wykonywania tego, co zostało zapowiedziane.
Biografia Davida Lisnarda, jego droga do merostwa w Cannes, działalność w Stowarzyszeniu Merów Francji oraz budowa Nouvelle Énergie zostały już szeroko przedstawione na łamach „Wszystko co Najważniejsze”. Najnowszy wywiad jest ważny z innego powodu. Pokazuje, jak Lisnard zamierza połączyć dotychczas rozproszone elementy swojego programu w jedną ofertę skierowaną do francuskich wyborców.
Mniejsze państwo, które potrafi sprawować władzę
Najważniejsza myśl Lisnarda brzmi paradoksalnie: aby państwo ponownie stało się silne, musi przestać zajmować się wszystkim. Kandydat Nouvelle Énergie nie proponuje osłabienia policji, wymiaru sprawiedliwości, edukacji czy ochrony zdrowia. Twierdzi natomiast, że nadmierne rozszerzanie zakresu administracji doprowadziło do sytuacji, w której państwo wydaje coraz więcej, zatrudnia coraz więcej ludzi i tworzy kolejne instytucje, a mimo to coraz gorzej wykonuje swoje podstawowe zadania.
To rozwinięcie diagnozy, którą David Lisnard przedstawiał wcześniej w Bayeux, mówiąc o konieczności przywrócenia władzy politycznej możliwości podejmowania i egzekwowania decyzji. W rozmowie z „Journal du Dimanche” Lisnard przechodzi jednak od ustrojowych zasad do konkretnych przykładów. Przywołuje nieodnowioną flotę samolotów Canadair, opóźnienia w prawie dotyczącym nieletnich, ograniczoną dostępność Policji Narodowej w nocy oraz administracyjne przeszkody utrudniające zabezpieczanie lasów przed pożarami.
Wszystkie te sprawy łączy w jego ocenie ten sam mechanizm. Władza składa uroczyste obietnice, organizuje komunikację polityczną i mnoży zapowiedzi, lecz nie kontroluje ich wykonania. Publiczne słowo traci w ten sposób wartość, a każda kolejna deklaracja zwiększa rozczarowanie obywateli. Lisnard nie przeciwstawia więc populistów odpowiedzialnym elitom, lecz oskarża obecnych rządzących, że sami uprawiają populizm za pomocą obietnic, których państwo nie jest w stanie spełnić.
Jest to jeden z najważniejszych wyróżników jego kandydatury. Marine Le Pen i Jordan Bardella koncentrują się na odzyskaniu narodowej suwerenności, Bruno Retailleau na bezpieczeństwie, Édouard Philippe na doświadczeniu w zarządzaniu państwem, a kandydaci wywodzący się z obozu Emmanuela Macrona na obronie jego reformowanego dziedzictwa. Lisnard próbuje natomiast uczynić swoją główną propozycją przywrócenie odpowiedzialności za decyzję oraz zgodności między zapowiedzią a działaniem.
Migracja jako część kryzysu państwa opiekuńczego
Najdalej idące deklaracje Lisnarda dotyczą migracji. Kandydat Nouvelle Énergie odrzuca zarówno przekonanie, że Europa jest bezsilna wobec procesów migracyjnych, jak i tezę, że starzenie się społeczeństwa skazuje Francję na przyjmowanie coraz większej liczby imigrantów. Według niego naród musi zachować prawo do decydowania, ilu ludzi przyjmuje, z jakich państw oni pochodzą i na jakich zasadach mogą osiedlać się na jego terytorium.
Lisnard nie postuluje całkowitego zatrzymania imigracji. Opowiada się za jej zdecydowanym ograniczeniem oraz przejściem od migracji przyjmowanej siłą faktów do migracji wybieranej zgodnie z potrzebami Francji. Jego stanowisko różni się w tym miejscu zarówno od znacznej części centrum, które przedstawia migrację zarobkową jako odpowiedź na braki pracowników, jak i od nurtów prawicy postulujących niemal całkowite zamknięcie granic.
Kluczowe znaczenie ma dla niego rozróżnienie między imigracją nielegalną a legalną. Polityka migracyjna nie może, jego zdaniem, ograniczać się do ścigania ludzi przekraczających granice poza obowiązującymi procedurami, ponieważ o rzeczywistej skali długoterminowych zmian demograficznych decydują przede wszystkim zezwolenia wydawane przez samo państwo. Lisnard wskazuje, że tylko niewielka część pierwszych zezwoleń na pobyt wydawana jest ze względu na pracę, dlatego określanie całego procesu jako imigracji ekonomicznej uważa za niezgodne z rzeczywistością.
W tym miejscu konieczne jest precyzyjne rozróżnienie między wypowiedzią kandydata a oficjalnymi statystykami. Lisnard mówił o 384 230 pierwszych zezwoleniach na pobyt poza procedurą azylową oraz 955 tysiącach przedłużeń. Opublikowane 30 czerwca 2026 r. zaktualizowane dane francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wskazują na 377 462 pierwsze zezwolenia oraz około 945 tysięcy przedłużeń, przy czym różnice mogą wynikać z odmiennego zakresu i kolejnych aktualizacji danych. Statystyki ministerstwa potwierdzają jednak najważniejszy element jego argumentacji: zezwolenia wydane z powodów ekonomicznych stanowiły 13,5 proc. wszystkich pierwszych dokumentów pobytowych.
Najbardziej oryginalnym, ale zarazem najbardziej kontrowersyjnym elementem diagnozy Lisnarda jest bezpośrednie powiązanie migracji z funkcjonowaniem państwa opiekuńczego. Kandydat twierdzi, że Francja jednocześnie przyciąga ludzi rozbudowanym systemem świadczeń, zniechęca własnych obywateli do pracy i inwestowania, a wysokimi podatkami skłania przedsiębiorców, kapitał oraz najbardziej mobilnych pracowników do wyjazdu. W jego interpretacji reforma polityki migracyjnej nie może się zatem powieść bez wcześniejszej lub równoczesnej przebudowy systemu społecznego.
Lisnard proponuje rozpatrywanie wniosków azylowych w konsulatach, jeszcze poza terytorium Europy, przywrócenie odpowiedzialności karnej za nielegalny pobyt, wydalanie cudzoziemców skazanych za przestępstwa oraz osób uznanych za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Chce również uzależniać wizy i pomoc rozwojową od współpracy państw pochodzenia przy wydawaniu dokumentów umożliwiających deportacje, a Frontexowi powierzyć większą rolę w wymianie informacji, działaniach wywiadowczych i organizowaniu powrotów.
Największe wątpliwości prawne budzi zapowiedź przeprowadzenia referendum konstytucyjnego, które miałoby zapewnić pierwszeństwo prawa francuskiego w sprawach migracji przed prawem międzynarodowym i regulacjami europejskimi. Zmiana konstytucji mogłaby przekształcić francuski porządek wewnętrzny, lecz sama w sobie nie usunęłaby zobowiązań traktatowych Francji ani zasady pierwszeństwa prawa Unii Europejskiej. Realizacja tej propozycji wymagałaby więc nie tylko referendum, ale prawdopodobnie również renegocjowania części zobowiązań europejskich, uzyskania szczególnych wyłączeń albo wejścia w otwarty spór z instytucjami Unii.
Cannes jako dowód, że jego metoda może działać
Lisnard wie, że liberalny program gospodarczy łatwo można przedstawić jako zbiór teoretycznych postulatów oderwanych od społecznych konsekwencji. Dlatego centralnym punktem swojej wiarygodności czyni Cannes, którym kieruje od 2014 r. Według bilansu przedstawionego w wywiadzie miasto zmniejszyło liczbę pracowników o 20 proc., jednocześnie podnosząc wynagrodzenia i zwiększając udział urzędników bezpośrednio wykonujących zadania publiczne. Zadłużenie Cannes miało w ciągu dwunastu lat spaść o 84 miliony euro, a lokalne stawki podatkowe o 3,6 proc.
Dokumenty budżetowe miasta potwierdzają zarówno wieloletnie zmniejszanie zadłużenia, jak i przeprowadzoną w 2025 r. obniżkę stawek podatków lokalnych o 3,6 proc. Pozostaje oczywiście pytanie, czy doświadczenie zamożnego i szczególnego pod względem gospodarczym miasta można przenieść na państwo liczące niemal 68 milionów mieszkańców. Dla Lisnarda Cannes ma jednak znaczenie nie jako gotowy model Francji, lecz jako dowód, że ograniczeniu kosztów administracji nie musi towarzyszyć pogorszenie jakości zarządzania.
Program gospodarczy Lisnarda nie sprowadza się do mechanicznych cięć obejmujących wszystkie instytucje w jednakowym stopniu. Kandydat mówi o likwidowaniu struktur powielających te same zadania, prywatyzacji tam, gdzie sektor prywatny może działać sprawniej, oraz przywracaniu bezpośredniej kontroli publicznej tam, gdzie outsourcing okazał się droższy lub mniej skuteczny. Chce zmniejszyć biurokratyczne zaplecze państwa, ale jednocześnie skierować więcej pracowników do bezpośredniej obsługi obywateli.
Drugim filarem tej propozycji jest zasada pomocniczości. Decyzje powinny być podejmowane przez instytucję znajdującą się możliwie najbliżej obywatela, o ile jest ona zdolna do skutecznego działania. Lisnard występuje tutaj nie tylko jako liberał gospodarczy, lecz również jako reprezentant francuskich samorządów, które od lat oskarżają Paryż o przekazywanie kolejnych obowiązków bez zapewnienia odpowiednich środków.
Kandydat Nouvelle Énergie kwestionuje także politykę przedstawiania bezpłatnych usług publicznych jako świadczeń nieponoszących kosztów. Transport, stołówki szkolne czy wyprawki dla uczniów są zawsze finansowane przez podatników, nawet jeśli użytkownik nie płaci w chwili korzystania z usługi. Lisnard opowiada się za podziałem kosztów między wspólnotę i użytkownika, argumentując, że całkowita bezpłatność może osłabiać odpowiedzialność, obniżać postrzeganą wartość usługi oraz ograniczać środki potrzebne do jej rozwoju.
W szerszej perspektywie jego plan obejmuje stopniowe wprowadzanie emerytur kapitałowych, obniżenie składek i wydatków społecznych, zwiększenie wynagrodzenia netto oraz ograniczenie ciężaru regulacji nakładanych na przedsiębiorstwa. Jest to najbardziej konsekwentnie liberalna propozycja gospodarcza wśród kandydatów francuskiej centroprawicy, co zostało już przedstawione w analizie dotyczącej możliwości liberalnego zwrotu we Francji.
Najnowszy wywiad nie rozstrzyga jednak najtrudniejszych kwestii. Lisnard nie podaje jeszcze skali planowanych redukcji wydatków, harmonogramu reformy emerytalnej ani zasad ochrony osób, które w największym stopniu zależą od świadczeń państwa. Nie wiadomo również, jak szybko obniżenie wydatków społecznych miałoby przełożyć się na wzrost wynagrodzeń netto i jakie koszty przejściowe poniosłyby gospodarstwa domowe.
Klimat, energia i państwo zdolne do przewidywania
W kwestii zmian klimatycznych Lisnard odcina się od nurtów negujących sam fakt globalnego ocieplenia. Uznaje je za potwierdzoną rzeczywistość i proponuje odpowiedź opartą na dwóch równoległych działaniach. Pierwszym jest ograniczanie emisji poprzez rozwój energetyki jądrowej i wodnej, drugim przygotowanie terytorium Francji na pożary, susze i coraz gwałtowniejsze zjawiska pogodowe.
W ocenie Lisnarda Emmanuel Macron popełnił poważny błąd, doprowadzając do zamknięcia elektrowni jądrowej Fessenheim i zapowiadając podczas pierwszej kadencji wygaszenie kolejnych reaktorów, zanim w 2022 r. zmienił kierunek polityki. Kandydat Nouvelle Énergie uważa, że kilkuletnia niepewność osłabiła cały sektor, przerwała część inwestycji oraz utrudniła zachowanie kompetencji przemysłowych. Energetyka jądrowa ma w jego programie służyć równocześnie ograniczaniu emisji, bezpieczeństwu energetycznemu i odbudowie francuskiego przemysłu.
W polityce przeciwpożarowej Lisnard opowiada się za regularnym usuwaniem zarośli, tworzeniem pasów przeciwpożarowych, budową rezerwuarów wody oraz ochroną działalności rolniczej, która w wielu miejscach ogranicza rozprzestrzenianie się ognia. Krytykuje organizacje ekologiczne i procedury, które jego zdaniem utrudniają samorządom oraz leśnikom wykonywanie koniecznych prac. Odwołuje się przy tym do orzeczenia Rady Stanu z 6 lutego 2026 r., które dotyczyło pogodzenia obowiązku oczyszczania terenów leśnych z ochroną siedlisk i gatunków chronionych.
Nie oznacza to, że Rada Stanu zakazała usuwania zarośli albo utrzymywania pasów przeciwpożarowych. Orzeczenie zwiększa jednak znaczenie wymogów środowiskowych i może komplikować część prac na terenach objętych ochroną. Spór dotyczy więc nie samej potrzeby zapobiegania pożarom, lecz tego, ile decyzji można pozostawić lokalnym władzom i leśnikom, a ile powinno podlegać szczegółowej kontroli administracyjnej.
Lisnard chce również zastąpić wpisaną do francuskiej konstytucji zasadę ostrożności zasadą odpowiedzialności. Uważa, że obecna konstrukcja skłania administrację do blokowania przedsięwzięć z obawy przed ryzykiem, nawet jeżeli zaniechanie działania może przynieść większe szkody. Zasada odpowiedzialności miałaby pozwalać na podejmowanie decyzji i późniejsze rozliczanie ich rezultatów, zamiast uzależniania każdego projektu od wielu etapów wcześniejszej zgody.
Bezpieczeństwo i wykonywanie decyzji państwa
W polityce bezpieczeństwa Lisnard ponownie odwołuje się do swoich doświadczeń samorządowych. Cannes posiada rozbudowany system monitoringu i całodobową policję municypalną, finansowaną przez lokalnych podatników. Mer miasta twierdzi, że bez własnych służb samorząd pozostawałby nocą bez wystarczającego wsparcia Policji Narodowej.
Nie proponuje prostego przekazania odpowiedzialności za bezpieczeństwo gminom. Przeciwnie, jego argumentacja zmierza do wykazania, że państwo pobiera wysokie podatki na finansowanie podstawowych funkcji, a następnie zmusza samorządy do ponownego płacenia za wykonywanie tych samych zadań. Reforma miałaby ograniczyć biurokrację Policji Narodowej, zwiększyć obecność funkcjonariuszy w terenie oraz dokładniej podzielić obowiązki między państwo i samorząd.
Podobną logikę stosuje wobec wymiaru sprawiedliwości dla nieletnich. Punktem wyjścia stała się luka prawna, która doprowadziła do zwolnienia kilku nieletnich przebywających w areszcie tymczasowym, mimo że Rada Konstytucyjna wcześniej pozostawiła rządowi i parlamentowi czas na zmianę przepisów. Dla Lisnarda przypadek ten jest przykładem państwa, które posiada instytucje i procedury, lecz nie potrafi na czas wykonać koniecznej pracy legislacyjnej.
Kandydat podkreśla, że sankcja niewykonana przestaje pełnić funkcję sankcji. Nie chodzi mu jedynie o zaostrzanie kar, lecz o stworzenie systemu, w którym prawomocnie podjęta decyzja rzeczywiście prowadzi do przewidzianych konsekwencji. Ten sam sposób myślenia stosuje do deportacji, administracji, ochrony lasów oraz zapowiadanych zakupów sprzętu ratowniczego.
Droga do drugiej tury
Największą słabością Davida Lisnarda pozostaje obecnie nie brak programu, ale ograniczona rozpoznawalność ogólnokrajowa. W części badań, w których jego nazwisko jest uwzględniane wśród kandydatów pierwszej tury, otrzymuje zaledwie 1–2 proc. poparcia. Sierpniowy barometr Elabe daje mu jednocześnie 14 proc. pozytywnych ocen, co pokazuje, że znajduje się jeszcze na etapie budowania rozpoznawalności, a nie konsolidowania dużego elektoratu.
Lisnard nie ukrywa tego problemu. Wyjaśnia, że świadomie wybrał samorządową drogę kariery i nigdy nie pełnił funkcji ministra ani parlamentarzysty, które zapewniają trwałą obecność w ogólnokrajowych mediach. Liczy na stopniowe budowanie zaplecza poprzez samorządowców, przedsiębiorców, struktury Nouvelle Énergie i ponad 20 tysięcy członków ugrupowania regularnie opłacających składki.
Jego rozwiązaniem problemu rozdrobnienia prawicy mają być szerokie prawybory. Lisnard chce dopuścić do nich wszystkich kandydatów od centrum i centroprawicy po Reconquête, wyłączając jednak lewicę oraz Zjednoczenie Narodowe. Prawybory miałyby być politycznym ćwierćfinałem poprzedzającym półfinał, jakim w jego rozumieniu jest pierwsza tura wyborów prezydenckich.
Propozycja ma umożliwić wyłonienie jednego kandydata bez zakulisowego porozumienia partyjnych kierownictw. Stanowi również próbę stworzenia odrębnego obozu pomiędzy macronistowskim centrum a Zjednoczeniem Narodowym. Relacje Lisnarda z Brunonem Retailleau i pytanie o to, czy prawica może wystawić jednego kandydata, zostały już szerzej przeanalizowane na łamach „Wszystko co Najważniejsze”.
W wywiadzie Lisnard nie odpowiedział, na kogo zagłosowałby w drugiej turze między Marine Le Pen a kandydatem obozu centrowego. Jednoznacznie zadeklarował natomiast, że poparłby każdego rywala Jean-Luca Mélenchona. Pokazuje to, że za najważniejszego przeciwnika ideowego uznaje radykalną lewicę, ale równocześnie pozostawia sobie swobodę wobec możliwego pojedynku centrum ze Zjednoczeniem Narodowym.
Piękna Francja jako opowieść wyborcza
Program Lisnarda nie kończy się na redukcji wydatków, ograniczaniu migracji i walce z biurokracją. Kandydat próbuje nadać mu pozytywny wymiar za pomocą hasła „Pięknej Francji”, przeciwstawianej „Nowej Francji” Jean-Luca Mélenchona. Chce mówić o kraju bezpiecznym, zamożnym, zdolnym do innowacji, szanowanym przez partnerów i zapewniającym młodemu pokoleniu możliwość budowania przyszłości.
Szczególne znaczenie przypisuje edukacji, badaniom naukowym, sztucznej inteligencji oraz swobodzie przedsiębiorczości. Szkoła miałaby zostać uwolniona od nadmiaru administracji i presji ideologicznej, a państwo powinno przestać traktować innowację przede wszystkim jako źródło kolejnych zagrożeń wymagających regulacji. Lisnard uważa, że XXI wiek będzie należał do państw zdolnych połączyć rozwój technologiczny z edukacją i inwestycjami.
W jego ofercie pozostają jednak znaczące luki. Wywiad nie przynosi całościowej koncepcji polityki zagranicznej, obronności, relacji transatlantyckich ani miejsca Francji w Unii Europejskiej. Brakuje również szczegółowego programu ochrony zdrowia oraz dokładnej odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób gwałtowna reforma państwa opiekuńczego miałaby chronić osoby znajdujące się w najtrudniejszym położeniu.
Nie należy zatem przedstawiać rozmowy z „Journal du Dimanche” jako kompletnego programu prezydenckiego. Jest ona jednak pierwszym obszernym przedstawieniem zasad, na których Lisnard chce oprzeć swoją kandydaturę. Państwo ma być mniej kosztowne, ale bardziej stanowcze; mniej obecne w codziennych decyzjach przedsiębiorców i samorządów, ale skuteczniejsze w ochronie granic, bezpieczeństwa i wykonywaniu prawa.
David Lisnard nie należy dziś do faworytów pierwszej tury, ale jego kandydatury nie należy traktować jako politycznej ciekawostki. Dysponuje doświadczeniem wykonawczym, rozbudowaną siecią samorządową, własnym ugrupowaniem i programem wyraźnie odróżniającym go od głównych konkurentów. Jego pierwszym celem może być nie tyle natychmiastowe dogonienie Marine Le Pen czy Édouarda Philippe’a, ile narzucenie kampanii pytań, na które inni kandydaci będą musieli odpowiedzieć.
Jeżeli finanse publiczne, migracja i niewydolność administracji staną się głównymi tematami wyborów 2027, Lisnard będzie mógł przekonywać, że wskazywał ich wzajemne związki wcześniej niż większość rywali. Dopiero później okaże się, czy zwycięstwo idei, na które dziś liczy, może zostać przekształcone w zwycięstwo wyborcze.
Arkadiusz Jordan
Paryż






