Jak powstawała “Odyseja” Nolana?

Film miał światową premierę 17 lipca i niemal natychmiast podzielił widownię. Kontrowersje wokół produkcji wydają się jednak działać na jej korzyść – “Odyseja” zanotowała najlepsze otwarcie w karierze Christophera Nolana. Warto więc zadać sobie pytanie: jak powstawało to widowisko?

Opowieść z rozmachem 

Produkcje Nolana można nazwać wyjątkową. “Odyseja” jest bowiem pierwszym pełnometrażowym filmem fabularnym w historii kina nakręconym w całości kamerami IMAX na analogowej taśmie 70 mm. Taśma z filmem waży około 380 kilogramów, a jej długość to prawie 20 kilometrów. IMAX 70 mm to najwyższy istniejący format rejestracji obrazu w kinie, który pozwala na wyświetlanie go w rozdzielczości 18K. Zabieg ten pozwala przedstawić świat z dbałością o najmniejsze szczegóły. Na świecie istnieje jedynie 40 kin, które są w stanie wyświetlić ten format obrazu i niestety nie ma takiego w Polsce. 

Zastosowanie takiego rozwiązania wydaje się jednak uzasadnione. “Odyseja” imponuje swoją warstwą wizualną, szczególnie gdy widz zda sobie sprawę, że film opiera się głównie na efektach praktycznych i rzeczywistych scenografiach. 

Odyseja czyli podróż po 6 krajach

Sam proces powstawania filmu, był swego rodzaju podróżą. Do kreacji otoczenia nie używano komputerowych efektów. Zbudowano natomiast funkcjonalne łodzie, które wypuszczano na otwarte wody, poddając aktorów i ekipę realnym zmianom pogodowym. Wybór ten pozwolił przenieść widza wprost do prawdziwych, a co ważniejsze faktycznie żywych krajobrazów, które bywały nieprzewidywalne. 

Dowodem na tę autentyczność są chociażby delfiny, które dostrzec można w tle podczas pierwszego rejsu Odyseusza do Troi. Pojawiły się niespodziewanie i nie były częścią zaplanowanej sceny.

Mityczna rzeczywistość bez technologii cyfrowej

Jedną z najbardziej efektownych sekwencji w filmie jest uwięzienie wojowników w jaskini Polifema oraz ich ucieczka po oślepieniu potwora. Postać Cyklopa nie powstała jednak komputerowo, ale zagrał go aktor w zaawansowanej charakteryzacji i specjalnych protezach. Aby wywołać wrażenie ogromnego wzrostu Polifema, aktora filmowano z żabiej perspektywy. Natomiast podczas zdjęć w greckiej jaskini Nestora w Mesenii aktorom partnerowała 18-metrowa kukła cyklopa. Ostateczny efekt gigantycznego monstrum osiągnięto dzięki precyzyjnemu montażowi obu tych ujęć.

Magia wymuszonej perspektywy sprawdziła się również w scenie z olbrzymami – Lajstrygonami. Choć na ekranie monstra kilkukrotnie przewyższają Odyseusza, sekwencję nakręcono całkowicie bez użycia CGI. Rolę olbrzymów powierzono ponad dwumetrowym kaskaderom, podczas gdy w greckich wojowników wcielili się bardzo niscy aktorzy. Sam Odyseusz w tej scenie zastąpiony został przez niską dublerkę, co pozwoliło bez pomocy komputera uzyskać efekt potężnych gigantów górujących nad bohaterem.

Ciekawy zabieg zastosowano również do nakręcenia sekwencji w Hadesie, w której zmarli wojownicy wyłaniają się spod ziemi. Zrealizowano ją bez cyfrowych trików. Zamiast tego aktorzy zostali zakopani żywcem na planie. Oddychali pod ziemią za pomocą specjalnych rurek, a każdemu towarzyszyła osoba asekurująca. Czas kontrolowano ze stoperem w ręku.

Przeniesienie eposu Homera na ekran przy użyciu niemal wyłącznie efektów praktycznych udowadnia, że klasyczne techniki kinowe wciąż mają ogromną siłę wyrazu. W czasach, gdy dominują efekty komputerowe, powrót do tradycyjnego rzemiosła robi jeszcze większe wrażenie. Choćby z tego względu “Odyseja” to film, którego warto doświadczyć na kinowym ekranie – nawet jeśli nie w zamierzonym przez reżysera formacie.

NZ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 sierpnia 2026