Kto utworzy rząd w Izraelu? Partie arabskie mogą rozstrzygnąć o nowym rządzie

Partie arabskie mogą odegrać decydującą rolę w tworzeniu rządu po wyborach parlamentarnych w Izraelu, choć główni rywale przed głosowaniem wykluczali z nimi współpracę. Gadi Eisenkot wezwał Benjamina Netanjahu do odejścia z polityki, a urzędujący premier zapowiedział starania o powołanie prawicowego gabinetu. Koalicja w Izraelu pozostaje jednak niewiadomą, ponieważ trwa liczenie głosów, a deklaracje polityków nie oznaczają jeszcze porozumienia zapewniającego poparcie w Knesecie.
.W porannej relacji z 28 października portal Ynet podawał, że po przeliczeniu 51,5 proc. głosów i otrzymaniu wyników z 57,2 proc. lokali przeliczenie częściowych rezultatów dawało obozowi Netanjahu 55 mandatów, ugrupowaniom opozycyjnym skupionym wokół Eisenkota 49, a partiom arabskim 16. Żaden z dwóch głównych bloków nie osiągał więc bezwzględnej większości 61 miejsc w 120-osobowym parlamencie. Są to niepełne dane, które nie przesądzają o ostatecznym podziale mandatów.
Ten obraz różni się od pierwszych sondaży exit poll, wskazujących niewielką przewagę opozycji i 17–18 miejsc dla ugrupowań arabskich. Liczenie obejmuje kolejne miejscowości w nierównomiernym tempie, a później uwzględniane są również głosy oddane w podwójnych kopertach, między innymi przez żołnierzy. Dlatego ani wieczornych prognoz, ani porannych przeliczeń nie można traktować jako zakończonego wyniku wyborów.
Eisenkot wzywa Netanjahu do odejścia, premier chce rządu prawicy
Eisenkot przekonywał po zamknięciu lokali, że wyborcy opowiedzieli się za zmianą władzy. „Społeczeństwo zagłosowało za zmianą. Zaufanie obywateli straciła koalicja, która poniosła klęskę” – powiedział. Wezwał Netanjahu do zaakceptowania „wotum nieufności wyborców” i wycofania się z życia politycznego.
Były szef sztabu armii zapowiedział utworzenie „syjonistycznego rządu”, który wprowadzi powszechny obowiązek służby wojskowej, doprowadzi do likwidacji Hamasu i będzie szanował wszystkie grupy społeczne. Uznał też, że przy frekwencji wynoszącej 77,7 proc. rozpisanie kolejnych wyborów byłoby błędem. Doświadczenie wojskowe i drogę lidera opozycji do polityki przedstawiamy w portrecie Gadiego Eisenkota.
Netanjahu zabrał głos po godz. 3 nad ranem czasu miejscowego. Wzywał do utworzenia silnego rządu narodowej prawicy i sprzeciwiał się powołaniu gabinetu zależnego od ugrupowań arabskich. Polityczne zaplecze przywódcy Likudu oraz jego wcześniejsze powroty do władzy opisujemy w tekście o Benjaminie Netanjahu.
Koalicja w Izraelu a poparcie partii arabskich
Raam Mansura Abbasa i Wspólna Lista pozostają poza dwoma głównymi blokami. Poparcie arabskich posłów może otworzyć opozycji drogę do powołania gabinetu, jeżeli nie zbuduje ona większości z innymi partnerami. Wcześniejsze zapowiedzi wykluczające współpracę z tymi ugrupowaniami mogą więc stać się istotną przeszkodą w rozmowach o zmianie władzy.
Możliwe porozumienie nie musi oznaczać wejścia partii arabskich do koalicji. Mogłyby one poprzeć gabinet mniejszościowy z zewnątrz albo ułatwić jego powołanie przez wstrzymanie się od głosu. Bezwzględna większość 61 mandatów jest podstawą stabilnego zaplecza w Knesecie, lecz rząd może uzyskać wotum zaufania także bez tylu posłów we własnej koalicji.
Taki wariant wymagałby uzgodnienia konkretnych warunków. Przedstawiciele Raam wskazują przede wszystkim na potrzeby arabskich obywateli Izraela, a także opowiadają się za państwem palestyńskim i wznowieniem procesu pokojowego. Ten ostatni postulat jest trudny do pogodzenia ze stanowiskami potencjalnych partnerów po stronie głównych partii żydowskich.
Lider Wspólnej Listy Jusuf Dżabarin oświadczył z kolei, że jego ugrupowania nie można ignorować przy rozważaniu scenariuszy politycznych. Wśród priorytetów wymienił zwalczanie przestępczości i dyskryminacji, sprzeciw wobec wyburzania arabskich domów oraz poprawę warunków mieszkaniowych. Różnice między ugrupowaniami i znaczenie ich elektoratu przedstawiamy w analizie roli arabskich wyborców w Izraelu.
Przedwyborcze deklaracje i warunki porozumienia
Raam ma już doświadczenie udziału w rządzeniu, ponieważ w 2021 roku weszła do koalicji Naftalego Bennetta. Obecne rozmowy będą jednak dotyczyć parlamentu wyłonionego po ataku Hamasu z 7 października 2023 roku i kolejnych konfliktach regionalnych. Wydarzenia te pogłębiły nieufność wobec współpracy z partiami arabskimi, mimo że wśród ofiar ataku i uprowadzonych znajdowali się również arabscy obywatele Izraela.
W powyborczych wystąpieniach pozostają też pytania o stanowiska pozostałych uczestników opozycyjnego obozu. Awigdor Lieberman nie powtórzył w swoim przemówieniu wcześniejszej deklaracji wykluczającej współpracę z partiami arabskimi. Eisenkot zapowiedział natomiast budowę „syjonistycznego rządu”, nie przedstawiając w tym wystąpieniu szczegółów porozumienia z arabskimi ugrupowaniami.
Po ogłoszeniu oficjalnych wyników prezydent Icchak Herzog przeprowadzi konsultacje i powierzy misję utworzenia gabinetu członkowi Knesetu, którego uzna za mającego największe szanse na uzyskanie poparcia parlamentu. Do powołania następnego rządu Netanjahu pozostanie premierem. Zasady tej procedury oraz możliwe układy parlamentarne przedstawiamy w kompendium wyborów do Knesetu.
Według porannej relacji Reutersa pełnych wyników oczekuje się w czwartek 29 lub piątek 30 października. Dopiero pełny podział mandatów pozwoli ocenić, jakie porozumienia rzeczywiście mogą zapewnić poparcie dla nowego gabinetu. Jeżeli kolejne próby jego utworzenia zawiodą, możliwe będzie ponowne głosowanie.
Sebastian Nizio


