Odpowiednie słowa będą nazywały wydarzenia i czyny

Andrzej DUDA

Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej.

zobacz inne teksty autora

35 lat minęło od tamtego pamiętnego grudnia, kiedy tu, na kopalnię „Wujek”, w nocy, gdzieś koło trzeciej, przyszła informacja o tym, że przewodniczący komisji zakładowej tak niedawno utworzonego Związku Zawodowego NSZZ „Solidarność” ‒ pierwszego niezależnego samorządnego, z którym nie tylko robotnicy, ale i Polacy wiązali tak ogromne nadzieje na wolność, na sprawiedliwość ‒ został wyprowadzony w nocy z domu przez Służbę Bezpieczeństwa i zabrany w nieznanym kierunku.

Ta nocna zmiana powiedziała: „Nie, w takim razie my już do domu nie wracamy. Zostajemy na kopalni, niech się zbierze cała załoga”. Przyszła następna zmiana, zrobili masówkę, powiedzieli: „Nie wyjdziemy z kopalni, dopóki przewodniczący nie będzie wolny”.

Tak się zaczął jeden z najsłynniejszych, bo niestety także i najbardziej tragicznych strajków w dziejach Polski. Były także i inne, bo o tym też trzeba wspomnieć ‒ wiele kopalni wtedy tutaj, na Śląsku, rozpoczęło strajk. Słynny „Manifest Lipcowy”, dziś „Zofiówka”, gdzie dzień przed „Wujkiem” milicja, ZOMO i wojsko dokonały pacyfikacji, także strzelając do górników. Tam na szczęście nikt nie zginął, ale także byli ranni. Ale tu, dokładnie tu, gdzie stoimy, zginęli ludzie. 16 grudnia wysłannicy wojskowej władzy ludowej stanęli przed górnikami tutaj na kopalni i powiedzieli, że jeżeli nie opuszczą zakładu, będzie pacyfikacja. Ale górnicy stali wtedy twardo ‒ wielu z Państwa pamięta tamtą chwilę ‒ i nie cofnęli się, nie przestraszyli się. Dlaczego? Bo byli górnikami. I to, co dla zwykłego człowieka jest trwogą, dla nich było codziennością.

Oni mają taką pracę, która wymaga po prostu odwagi. I milicji także się nie bali. Bo górnicy są ludźmi wielkiego ducha, górnicy są po prostu ludźmi twardymi. Powiedzieli: „Dopóki nasz przewodniczący nie będzie wolny, dopóki wy się nie wycofacie, nie opuścimy zakładu”. Minęło niecałe półtorej godziny, gdy mur kopalni rozbiły czołgi, a potem przyszedł oddział ZOMO, który nie miał tarcz i pałek, miał po prostu pistolety maszynowe. W tych strzałach, które oddali, które niosły śmierć, była ta ostatnia szychta ‒ jak to bardzo często się mówi, że tych dziewięciu górników miało ostatnią szychtę ‒ i wielu, wielu, wielu rannych.

.Szanowni Państwo, dlaczego oni zginęli? Dlaczego gotowi byli dosłownie zaryzykować życie. Dla kilku rzeczy: dla wolności – tak jak powiedziałem – dla sprawiedliwości, dla elementarnej godności, ale także i dla tego, co było wtedy w jakimś sensie treścią ich życia: dla solidarności. Poprzez tamtą ich postawę, poprzez tamten strajk, poprzez tę absolutną nieugiętość słowo „solidarność” napełniło się największą treścią: „Nie wrócimy do domu, dopóki nasz przewodniczący nie wróci! Bo jesteśmy razem, jesteśmy wspólnotą i nigdy nikogo nie zostawiamy. Wszystkie marki muszą być odwieszone, żebyśmy mogli wrócić do domu!”. I ta solidarność przetrwała.

Jest pieśń znana wszystkim, słynna pieśń Czerwone maki na Monte Cassino, gdzie jest taki fragment: „Bo wolność krzyżami się mierzy”. Te krzyże są tam, pod Monte Cassino, krzyże żołnierzy polskich poległych za wolność naszego państwa, za naszą wolność. Ten krzyż jest w Poznaniu, gdzie w 1956 roku ludzie walczyli ‒ robotnicy – o godność, o wolność. Ten krzyż jest w Gdańsku, w Gdyni, gdzie w 1970 roku ginęli ludzie, robotnicy, także za godność, także za sprawiedliwość. Ten krzyż jest tutaj, gdzie za te same wartości znowu ginęli. To te krzyże przybliżyły nas, każdy z nich nas przybliżał do tej Polski, którą udało się nam odzyskać – wolnej, po 1989 roku.

Zawsze mówię: gdyby nie te dramatyczne etapy, gdyby nie tamta krew, gdyby nie tamto bohaterstwo ich wszystkich, ich rodzin, ich przyjaciół, którzy razem z nimi walczyli, nie byłoby dzisiaj Polski w NATO, w Unii Europejskiej, wolnej, w której każdy może sobie głosić poglądy, jakie mu się podoba. Nie możemy nigdy o tym zapomnieć, że to właśnie tym bohaterom tę Polskę zawdzięczamy.

krz_0783

.Ale zawsze musimy także i pamiętać, o jakie wartości oni walczyli ‒ godność, solidarność, sprawiedliwość, a to oznacza również, że sprawy będą nazywane po imieniu, że tak jak tu przed momentem zostało powiedziane: „Odpowiednie słowa będą nazywały odpowiednie wydarzenia i odpowiednie czyny”. Stan wojenny nie był kulturalnym wydarzeniem, to, co działo się w czasie stanu wojennego, nie było robione kulturalnie, jak to mogliśmy ostatnio usłyszeć ‒ kopalnia „Wujek” jest tego najbardziej dramatycznym świadectwem.

To była zbrodnia – zbrodnia, której dopuścili się komuniści! To była zdrada – zdrada, której dopuścili się i dopuszczali się cały czas, przez cały tamten czas komuniści! To była hańba, bo jak można było strzelać z karabinu do bezbronnych ludzi?!

Nazywajmy sprawy po imieniu, to byli ludzie ‒ ci, którzy za to odpowiadają i odpowiadali ‒ całkowicie pozbawieni honoru, którzy się absolutnie zhańbili swoją postawą, choć niestety główni decydenci nigdy nie odpowiedzieli za tę zbrodnię, choć niestety wielu z tych, którzy byli współodpowiedzialni, a już nie żyją, było żegnanych przez wolną Polskę z honorami. Może i to trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, że ta Polska była wolna, gdy ich żegnała, ale z pewnością nie była uczciwa i sprawiedliwa. Ja, proszę Państwa, mam nadzieję, że taką sprawiedliwą i uczciwą Polskę jesteśmy wreszcie w stanie odbudować.

.Jeszcze raz chylę czoła przed grobami poległych, jeszcze raz chylę czoła przed bohaterami tamtych dni, przed górnikami kopalni „Wujek”, przed górnikami kopalni „Manifest Lipcowy”, przed górnikami kopalni „Piast”. Przed wszystkimi, którzy w tamtych dniach potrafili trwać z podniesionym czołem i z odwagą.

Cześć i chwała Bohaterom, wieczna pamięć Poległym!

Andrzej Duda
Treść wystąpienia wygłoszonego 16 grudnia 2016 r., w 35. rocznicę pacyfikacji kopalni Wujek

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z