Angelika KAWECKA: Nie możemy nie mówić o sprawach publicznych

Nie możemy nie mówić o sprawach publicznych

Photo of Klub Młodych Autorów

Klub Młodych Autorów

Platforma opinii prowadzona przez Instytut Nowych Mediów, przy redakcji miesięcznika „Wszystko co Najważniejsze".

„Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli. Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało” – Dz 4,20-21

.Jakże aktualny jest dziś ten fragment z Nowego Testamentu, gdy przyglądamy się sytuacji w przestrzeni publicznej. Wielokrotnie młodzi liderzy słyszą od tych bardziej doświadczonych: „Co Ty możesz wiedzieć o życiu, nie wypowiadaj się, bo nie masz nic wartościowego do powiedzenia”. Często mamy do czynienia z sytuacją, że młodzież chce podejmować dialog z pokoleniem swoich rodziców i dziadków, ale zderza się ze ścianą, bo nestorzy rodu uważają, że są sprawy, o których z młodymi rozmawiać nie należy, a wręcz nawet nie wypada. Początkujący adepci dziennikarstwa często w swoich pierwszych redakcjach zamiast mierzyć się z poważnymi tematami, aby szkolić warsztat i rozwijać swoje umiejętności, wysyłani są na sondy uliczne z okazji Dnia Optymisty czy Dnia bez Samochodu. Nie o to chodzi! Nie tak powinno to wyglądać! Musimy zrobić wszystko, aby nasze sprawy publiczne faktycznie były publiczne, dla wszystkich, a nie dla wybranych ze względu na wiek, doświadczenie czy płeć.

Przywołane przeze mnie na początku tych rozważań słowa Biblii wskazują, że chęć zabierania głosu w dyskusji, dzielenia się swoim doświadczeniem powinny być silniejsze niż lęk przed karą, a nawet wykluczeniem. Choć cytat z Dziejów Apostolskich odnosi się do wiary i relacji z Bogiem, śmiało można go przyłożyć do każdego aspektu życia publicznego. Wszak czy nie jest tak, że o sprawach rodziny może wypowiadać się każdy, nie tylko ojciec czy matka, bo każdy z jakiejś rodziny pochodzi? Czy nie jest tak, że o polityce mówić może każdy, także młody człowiek, bo każdy jest obywatelem kraju i obchodzą, a przynajmniej powinny obchodzić go jego losy? Gdy damy przykład dzieciom już od pierwszych dni ich życia, że mogą swobodnie wyrażać myśli, że nie ma w naszym domu tematów tabu, wówczas te dorastające dzieci staną się młodymi, zaangażowanymi w życie publiczne ludźmi. Niebojącymi się podejmować odpowiedzialności, gotowymi do aktywności, działania. Jeśli pokażemy, że mądrze rozumiana aktywność ma sens, a bierność jest często ucieczką od odpowiedzialności, kolejne młode pokolenia być może nie będą się zastanawiać, czy warto, ale będą się wahać, które zaangażowanie wybrać.

W lutym tego roku zostałam mamą. Obserwuje jak moja córka w każdym dniu zdobywa nowe umiejętności. Cieszą mnie jej próby samodzielnego siadania, gaworzenie, raczkowanie, pierwszy ząb, świadomy uśmiech. Nie ma dnia, żebym nie zastanawiała się, kim zostanie, gdy dorośnie. Jaką drogę zawodową wybierze, jakimi wartościami będzie kierować się w życiu i nade wszystko jakie cechy będzie miała po mnie, a jakie po moim mężu? Gdy sobie tak o tym myślę, wiem, że przed nami jako rodzicami ogromne wyzwanie, aby pokazać jej świat w różnych barwach, złożony z wielu rozmaitych sytuacji i doświadczeń. Będzie na niego otwarta tylko wtedy, gdy my tacy będziemy. Dzieci bowiem mogą zachwycać się naszymi słowami, ale tak naprawdę to nasz przykład sprawi, że będą chciały nas naśladować. Jako dziennikarka nie wyobrażam sobie nie zabierać głosu w dyskusji, nie angażować się w sprawy życia publicznego. Taki mam charakter, że wyznaję zasadę: „Nic o nas bez nas”. Odkąd pamiętam, angażowałam się w wolontariat, działania organizacji pożytku publicznego. Już jako nastolatka zdawałam sobie sprawę, że moje bycie w przestrzeni publicznej to jest właśnie prawdziwe życie, na które mam wpływ, o którym po trochu decyduję. Nie chciałabym, żeby moje dziecko, patrząc na mnie dzisiaj, widziało osobę wycofaną i niepewną wyznawanych przez siebie wartości. Nie mogę nie wyrażać własnego zdania, bo gdybym tego nie robiła, straciłabym swoją tożsamość jako człowiek. Czyż nie na tym polega życie w przestrzeni publicznej, że wzajemnie możemy ubogacać się naszym spojrzeniem na świat? Nasze przemyślenia mogą być dla kogoś cenne, bo pozwolą np. uchronić się przed popełnieniem własnych błędów. To zaangażowanie w świecie, m.in. w wolontariat, wszelkiego rodzaju organizacje, stowarzyszenia czy fundacje, pozwala na dawanie siebie, swojego czasu, zdolności, nie z egoistyczną myślą: „Jestem fajny, bo pomagam, bo jestem aktywny w życiu publicznym”, ale z myślą o innych: „Mogę dzielić się swoimi talentami, swoją mądrością, bo kocham ludzi, kocham świat”.

.Gdybyśmy wszyscy, niezależnie od wieku, zajmowanego stanowiska, miejsca zamieszkania czy poglądów, potrafili w taki sposób się zaangażować, ośmielę się stwierdzić, że moglibyśmy mieć raj już tu, na ziemi. Myśląc o drugich, o ich sprawach, wierząc, że ten drugi myśli o nas, o naszym dobru, nikt nie byłby pokrzywdzony, nikt nie byłby pominięty, a nasze działanie w przestrzeni publicznej byłoby po prostu czymś naturalnym, oczywistym. Obyśmy wszyscy wzięli sobie do serca słowa Roberta Badena-Powella „Starajcie się zostawić ten świat choć trochę lepszym, niż go zastaliście”. Jeśli tak będzie, to jestem spokojna o kolejne pokolenie, żyjące w czasach, w których wyznacznikiem będzie mądrze rozumiana aktywność w życiu publicznym.

Angelika Kawecka

Klub Młodych Autorów
Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 września 2024